kobieta autorem

26.05.06, 11:42
Powiem szczerze, nie przeczytałam nigdy nic odkrywczego co napisałaby
kobieta. Żadna mnie nie zaskoczyła, nie rozśmieszyła... nic co miałoby iskrę
bożą, wręcz wszystko wydaje mi się ckliwe i emocjonalne, względnie kobieco
erotyczne, powierzchowne.Nigdy wystarczająco zimne, cyniczne, agresywne ,
wnikliwe, wielowarstwowe.
No. Feministki - ulżyć sobie :))

ps. nie tknęłam jeszcze jelinek
    • nchyb Re: kobieta autorem 26.05.06, 12:53
      jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że poza lekturami szkolnymi nie za
      bardzo jesteś oczytana... he he... :-)
      • marla8 Re: kobieta autorem 26.05.06, 13:27
        nie czytywałam lektur tylko opracowania ......
        • nchyb Re: kobieta autorem 26.05.06, 13:41
          ja nie miałam nawet ochoty na opracowania. Koledzy mi opowiadali, co w
          opracowaniach wyczytali... :-)
          • marla8 Re: kobieta autorem 26.05.06, 13:46
            Moi koledzy również nie czytali, stado hedonistów, byli zbyt zajęci ;)

            A tak serio, może zwyczajnie miałam pecha i trafiałam nie to co trzeba, sama
            nie wiem, nawet jak widzę,że tłumaczem jest kobieta marszczę nos.
            • nchyb Re: kobieta autorem 26.05.06, 14:00
              ja nie marszczę... Ja próbuję czytać. I różnie na tym wychodzę. Czasem mi się
              podoba, czasem nie. Ale dokładnie tak samo bywa wprzypadku autorów i tłumaczy
              mężczyzn. Bywają dobre pozycje i tkaie, które spływają po mnie jak po kaczce
              (tfu, nie chciałam mieszać się do polityki, miałam na myśli gęś :-))

              A tak wracając do meritum, kobiece teksty Ciebie nie wzruszają. A co z męskiej
              twórczości wywarło na Tobie największe wrażenie. Może poszukamy czegoś
              podobnego na zasadzie analogii?
              Pozdrawiam serdecznie :-)
              • marla8 Re: kobieta autorem 26.05.06, 14:04
                Trudno mi tak stwierdzić jednoznacznie (podumam ;) ) ale przykładowo,
                zanjdziesz mi kobiecy odpowiednik Dicka ?
                • braineater Re: kobieta autorem 26.05.06, 14:10
                  Ja znajdę - Kathe Koja, James Triptree jr (w cywilu Alice Seldon)

                  P:)
                  • Gość: chichi Re: kobieta autorem IP: *.tor.economux.com 26.05.06, 14:15
                    A mozesz napisac jakie kobiety probowalas? Bo trudno sie nawet domyslic jakie
                    gatunki literatury Cie interesuja.
    • Gość: marla Re: kobieta autorem IP: *.suwo / *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.06, 14:37
      to co pamiętam w tej chwili : nin, gretkowską (prawie ja polubiłam), e. jong,
      plath (jakieś 15 lat temu),tę od bridget (bez komentarza ;)), kilka innych
      które wpadły mi w ręce przekartkowałam, przeczytałam fragmentarycznie, pewnie
      sa jeszcze inne, te są pierwsze jakie mi się naunęły. zawsze miałam wrażenie
      niedosytu i ciasnoty. może to ja mam problem ;) ? Wiem, z pewnością wiele
      pominęłam, jedank to na co trafiłam do tej pory nie napawa mnie optymizmem.

      chociaż zafrapowała mnie ostatnio postac ewy kuryluk i brach- czaina :)
      • kasiulek_mysiulek Re: kobieta autorem 26.05.06, 16:21
        Przeczytaj sobie "Rita Muenster" Brigitte Kronauer-nie wiem tylko czy jest
        przetłumaczone na język polski. Ale może znasz niemiecki. Doskonałe.
        • perlagina Re: kobieta autorem 26.05.06, 17:26
          Nie jestem feministką, w ogóle bardzo denerwuje mnie feminizm w takiej formie,
          w jakiej teraz się rozprzestrzenia, ale do rzeczy: nie wiem, dlaczego wydałaś
          taką krzywdzącą opinię. Wynika z tego, że tylko mężczyźni potrafią pisać
          dobrze. Znasz może Tokarczuk? Tuli? Gretkowską? Plath? Terakowską? Osiecką?
          Jest wiele świetnych dzieł autorstwa kobiet. Nie jesteśmy wcale takie złe..:)
          • piesfafik Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:16
            skoro uwazasz ze kobiety sa ckliwe to moze zacznij od Zapolskiej?
            Boy uwazal ze jest lepsza od wiekszosci dramaturgow polskich i cenil ja wlasnie
            za brak ckliwosci i bezlitosnosc w opisywaniu swiata.
            A poza tym nie nalezy mylic tzw "literatury kobiecej" z dobra literatura pisana
            przez kobiety. Ja tez nie przepadam za paniami ktore wymienilas za to szalenie
            lubie na przyklad: Margaret Atwood, Nadine Gordimer, Karen Blixen, Zadie Smith,
            Wille Cather i wiele innych dobrych autorek
            m
            ps - no ale moze to dlatego ze jestem femistka ( tak jak moja nastoletnia corka
            i moj maz co jest feminista :))
          • goochaa Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:24
            ja proponuję siostry Bronte
            czytając ich książki czujesz jakbys sama brała udział w opisywanych
            wydarzeniach,
            ciarki na plecach, powiew wiatru we włosach, skrzypnięcie podłogi pod stopą,
            złowrogi zgrzyt otwieranych wrót, ból przeszywający serce, tęsknota, wewnętrzne
            rozdarcie, pasja i zapomnienie...tajemnica, odrobina grozy i mistycyzmu...,
            to wciąga i przenika, chcesz jeszcze, nie tylko dla samej historii, głównie dla
            tego klimatu
          • kubissimo Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:25
            rozwalaja mnie kobiety, ktore mowia, ze nie sa feministkami
            moze od razu przyczep sobie na czole kartke z informacja: "jestem bezwolnym
            kobieciątkiem i dobrowolnie zrzekam sie wszystkich moich praw. proszę mnie
            wykorzystać"
            • zielonamysz Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:34
              A idz na drzew Kubi,
              Tzn ze tylko feministki nie sa bezwolnymi etc. Rąbło cie cos?
              • kubissimo Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:43
                kazda choc troche myslaca kobieta powinna sie uwazac za feministke i absolutnie
                nie chodzi tu o bycia wąsatą babą, która walczy o obowiązkową aborcję (a taki
                przeciez jest stereotyp feministki w naszym kraju), tylko o swiadomosc swoich
                praw i walki, kiedy te prawa nie sa respektowane

                tyle, ze ciezko to polaczyc z lektura nowego numeru "Glamour" ;)
                • zielonamysz Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:52
                  PHI!!!

                  Milo miec 20 lat w Aures!!
                  to parafraza.

                  Kazda kobieta powinna byc sobą.
                  A reszta...
                  • kubissimo Re: kobieta autorem 26.05.06, 20:11
                    > Kazda kobieta powinna byc sobą.

                    to przeciez 100% feminizm :)
                    • staua Re: kobieta autorem 26.05.06, 20:15
                      To strasznie obok glownego tematu watku (poruszyles sprawe ciekawsza od samego
                      watku...), ale czy nie uwazasz, ze kobieta nie musi sie uwazac za feministke,
                      zeby zachowywac sie jak osoba realizujaca cele, ktore stawia sobie feminizm
                      (nie musi tego robic nawet swiadomie, bo takie "feministki" byly dlugo przed
                      sformilowaniem zalozen feminizmu i, sila rzeczy, nie nazywaly sie feministkami.
                      Patrz np. Henry James, glownie "The Bostonians", ale tez masa innych jego
                      powiesci :-) Dlatego tez teraz osoby nie uwazajace sie za feministki moga byc
                      kobietami niezaleznymi, pracujacymi, walczyc o swoje kobiece prawa itd. I miec
                      prawo do powiedzenia, ze nie sa feministkami.
                      • kubissimo Re: kobieta autorem 26.05.06, 21:55
                        nie rozumiem tego odcinania sie od terminu feminizm, czy feministka. ta
                        definicja, ktora podalas (kobieta niezalezna, pracujaca, walczaca o swoje
                        kobiece prawa), to przeciez najprostszy opis wspolczesnej feministki. wiec
                        czemu pojawia sie opor przed samym terminem?
                        to tak jakbym ja uznal, ze ludzkosc sama w sobie od setek lat sie kompromituje
                        i ja w takim razie chce miec prawo do powiedzenia, ze sie z tym nie
                        identyfikuje, a nawet nie chce byc uwazany za czlowieka. i ok, moge tak sobie
                        mowic i mowic, co nie zmieni faktu, ze jednak tym czlowikiem jestem ;)

                        mnie troche smieszy, a troche smuci ta kobieca niechec do feminizmu. kobiety
                        chyba zapomnialy, ze ich dzisiejszy pozycja ma swoje zrodlo w tym, ze sto lat
                        temu sufrazystki mialy odwage wyjsc na ulice i walczyc o swoje prawa. Mysle ze
                        nie podejrzewaly, ze pozniej kobiety beda sie demonstracyjnie odcinaly od
                        feminizmu.

                        wydaje mi sie, ze problemem w Polsce jest nieumiejetnosc dotarcia srodowisk
                        feministycznych do takiej statystycznej Janiny Nowak. U nas te srodowiska
                        lokuja sie w obrebie kultury offowej, nie majac zadnego przebicia do
                        mainstreamu. a szkoda

                        na szczescie w skali globalnej feminizm jest bardzo szerokim pojeciem i warto
                        mu sie przyjrzec blizej zanim sie od tego odetnie. polecam ksiazke Rosemarie
                        Putnam Tong "Myśl feministyczna. Wprowadzenie" (Feminist Thought. A More
                        Comprehensive Introduction)

                        zastanawia mnie fakt, ze tak jak bardzo czesto spotykam z takimi postawami
                        wsrod moich znajomych kobiet, tak jakos moi koledzy nie maja zadnego problemu z
                        feminizmem. ciekawe :)
                        • staua Re: kobieta autorem 26.05.06, 22:01
                          Z mojej strony to nie jest niechec, tylko takie zastanawianie sie nad tym, co
                          bylo pierwsze (jajko czy kura) i wydaje mi sie, ze feminizm to pojecie ukute
                          najpierw dla waskiego zjawiska, po czym rozszerzone na cos, co juz od dawna
                          istnialo bez nazwy i dlatego tylko nie kazda kobieta realizujaca sie nawet w
                          tym sensie i postrzegana jako feministka feministka musi sie nazywac. Jakby to
                          ujac - to nie opor, ale brak potrzeby podkreslania czegos, co jest oczywiste z
                          racji bycia kobieta.
                          Kultura offowa, slusznie, to prawda, w Polsce chyba feminizm kojarzy sie
                          glownie z Gender Studies i manifami, ale z kolei w Stanach i Niemczech np (o
                          ile dobrze zrozumialam ostatni felieton Dunin, bo o Niemczech malo z autopsji
                          wiem) faza nazywania wszystkiego po imieniu juz przebrzmiala, tzn. zalozenia
                          feminizmu staly sie tak oczywiste, ze nie spotkalam jeszcze kobiet mowiacych o
                          sobie "jestem feministka" (ani podkreslajacych, ze feministkami nie sa).
                          Na TWA miloby bylo o tym pogadac, bo tutaj temat moze zaniknac, a szkoda.
                          • lola999 Re: kobieta autorem 29.05.06, 00:25
                            Na TWA miloby bylo o tym pogadac, bo tutaj temat moze zaniknac, a szkoda.

                            Staua,
                            Czy TWA to jakies inne forum? jakie, brzmi ciekawie i chetnie zajrze, dzieki.
                            L
                            • lola999 Pytanie uniewaznione. Znalazlam. 29.05.06, 00:51
                              dzieki anyhow.
                        • niebieski_koralik Re: kobieta autorem 26.05.06, 22:07
                          Zabawne jak często kobiety poprzedzają stwierdzenia o zabarwieniu wyraźnie
                          feministycznym formułką "Broń Boże nie jestem feministką, ale uważam, że...".
                          Jakby feminizm był jakąś wstydliwą chorobą czy coś...
                          Korzystam ze zdobyczy feminizmu (studiuję, mogę głosować, dzielę obowiązki
                          domowe ze swoim mężczyzną itd.) więc nie mogę się od niego odcinać. Dla
                          większości kobiet to niezrozumiałe.
                          Obrazowa historia. Na pewnych zajęciach jedna ze studentek poprzedziła swoją
                          ocenę pewnej książki stwierdzeniem "Jestem feministką..." . Można było wtedy
                          zaobserwować jak większość obecnych na sali spogląda na nią ze zgrozą i
                          zdziwieniem. Żeńska część obecnych zresztą. Niemalże jakby wyznała, że lubi
                          sobie czasem podjadać surowe mięsko niemowląt. Tak to właśnie wygląda, niestety.
                          A przecież jeśli da się feminizmowi szansę, trochę nad nim pomyśli, to nagle
                          obserwuje się coraz więcej przykładów dyskryminacji.
                          Życie z feministycznym spojrzeniem potrafi być bardzo frustrujące (ciągłe
                          wyłapywanie płciowych stereotypów), ale też twórcze.
                          Ale do feminizmu chyba każda kobieta dorasta samodzielnie...
                          • Gość: balladyna Re: kobieta autorem IP: *.0101.adsl.tele2.no 27.05.06, 14:20

                            niebieski_koralik napisała:


                            > Na pewnych zajęciach jedna ze studentek poprzedziła swoją
                            > ocenę pewnej książki stwierdzeniem "Jestem feministką..." . Można było wtedy
                            > zaobserwować jak większość obecnych na sali spogląda na nią ze zgrozą i
                            > zdziwieniem. Żeńska część obecnych zresztą.

                            Dlaczego uwazasz ze ze zgroza i zdziwianiem? Ja bym napewno tez na nia
                            spojrzala ale z uwielbieniem i ciekawoscia
                            • Gość: niebieski_koralik Re: kobieta autorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 15:51
                              Bo byłam na tych zajęciach. Naprawdę większość sali obróciła głowy w jej
                              kierunku i spojrzała jak na kanibala albo zboczeńca.
                              no, ja też spojrzałam, ale ze zwykłą ciekawością :)
                • a.adas Czy to raczej nie... 28.05.06, 19:23
                  każdy choć trochę myślący facet (oksymoron?) powinien być feministką?;)

                  rzucam pytanko zanim zostanie ustalone co to za zwierz ten feminizm, o płci
                  stwora nawet nie wspominając
            • goochaa Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:41
              myslę, że niektóre kobiety boja się słowa "feminizm",
              nie rozumieją tego pojęcia,
              dały sobie wmówić, że wiąze się ono z utratą pewnej wrazliwości
              i atrakcyjności , że czyni kobietę nieczułą i stawiająca opór wszystkim
              i wszystkiemu,
              jak to powiedział ktoś mądry, szkoda, że nie pamietam kto;),"każdy mądry
              człowiek jest zwolennikiem feminizmu"


              --
              "Jeśli chce się komuś zaszkodzić wystarczy powiedziec o nim prawdę" N.
              • zielonamysz Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:55
                Kazdy madry czlowiek robi to na co ma ochote.
                A takie teksty jak ta cytata są totalitarne..

                • goochaa Re: kobieta autorem 26.05.06, 22:44
                  "ta cytata" mówi własnie o tym, że każdy człowiek jest wolny i ma prawo wyboru,
                  nie odmawiając tego prawa innym,
                  powiązania z totalitaryzmem tutaj nie widzę.
              • annielika Re: kobieta autorem 26.05.06, 18:56
                bardzo sie z toba zgadzam goochaa. kiedys tez myslalam, ze feminizm to cos
                okropnego, ale jak poczytalam, wtedy zrozumialam, ze kazda dziewczyna w sumie w
                dzisiejszym swiecie jest feministka. a przeciez nurtow jest wiele, nie trzeba
                byc ta radykalna. feminizm dla mnie to raczej ogolne pojecie, ktory przy
                blizszym poznaniu ma wiele odcieni. nie ma czegos takiego jak jednorodny
                feminizm, np jedne sa za pornografia inne zupelnie przeciwko, ale co wazne,
                istnieje dyskusja.
                • marla8 Re: kobieta autorem 26.05.06, 22:42
                  Wogóle nie rozumiem skąd ta afera z feminizmem, tym bardziej nie rozumiem, że
                  najbardziej zagorzałymi feministkami są tu mężczyźni. Walka feministek wydaje
                  mi się trochę jakby ciut naciągana, prawda jest taka,że dziś kobiety JUŻ mają
                  równe prawa, zajmują wysokie stanowiska, większośc kobiet jakie znam zarabia
                  więcej od swoich partnerów, większość mężczyzn, których znam opowiada się
                  przeciwko aborcji. To trochę tak jak bym dzisiaj wylazła na ulicę z
                  transparentem i darła się "precz z komuną" tylko to jakoś bez sensu by wypadło.
                  Co do przeciętnej Nowakowej z Koziej Wólki wierzcie mi,że 90 procent tej
                  populacji trzesie chłopami jak workami kartofli. Dla zagorzałych zwolenników
                  (panów)feministek proponuję zorganizować sobie manifę w wersji testosteronowej
                  (patrz odcinek ewy drzyzgi "kobieta mnie bije" )

                  Ciekawe jest natomiast to co zauważyła chyba staua, czy łatwo można dopasowac
                  płeć autora czytając tekst anonimowy. Bo całkiem możliwe,że niechęć moja (być
                  może znajdzie się ktoś jeszcze) jest ma podłoże uprzedzenia. No ale w końcu nie
                  chodzi tu analizę moich chęci i niechęci. Może twórczość kobieca dość swoista
                  jest stricte związana z płcią ;) jej mózgu. Być może każda ropucha może
                  zamienić się w królewnę ale w błazna już nie bardzo. Ile widzicie nazwisk
                  kobiet jak otwieracie np historię filozofii tatarkiewicza ? Nie zastanawia was
                  to?

                  Ja nie chcę kwestionować umiejętności pisarek jako takich, z pewnością
                  większośc z nich posiada niezparzeczalne walory i to nie tylko te zewnętrzne ;)
                  ale MNIE, w tym co piszą czegoś brak.
                  • kubissimo Re: kobieta autorem 26.05.06, 23:03
                    "dziś kobiety JUŻ mają równe prawa"

                    tjaaa
                    pierwszy przyklad z brzegu - emerytury
                    kobiety ida na emerytury wczesniej. zwlaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy
                    rynek jest zapachany mlodymi, swietnie wyedukowanymi dziewczynami, malo kto
                    bawi sie w sentymenty trzymajac w firmie panie, ktore skonczyly 60 lat (w wielu
                    zawodach, b. czesto silnie sfeminizowanych, juz 55).
                    wszystko fajnie, panie sobie wreszcie odpoczna, tylko... problem w tym, ze w
                    porownaniu z mezczyznami o kilka lat mniej wplacaja skladki na emerytalne,
                    dzieki czemu ich emerytury sa wyraznie nizsze niz emerytury mezczyzn, za to
                    panie statystycznie zyja znacznie dluzej

                    taaak, ustawa emerytalna daje rowne prawa

                    * * *

                    "ale MNIE, w tym co piszą czegoś brak"
                    nie pomyslalas, ze problem byc moze jest w Tobie, a nie w literaturze? ;)
                  • jottka nowienc 26.05.06, 23:15
                    marla8 napisała:

                    > Wogóle nie rozumiem skąd ta afera z feminizmem


                    bo nie umiałaś przedstawić odpowiednio uargumentowanej tezy wątku, za to
                    domagałaś sie, żeby feministki sobie na tobie ulżyły - w efekcie nikt nie wie, o
                    czym właściwie dyskutować ani też kto ma sobie ulżyć i dlaczego. brak precyzji
                    oraz definicji mści sie zwykle okrutnie:)

                    wew skrócie - z twojego postu wynika tyle, że świat zaludniają nimfomanki o
                    kurzym móżdżku plus agresywni dranie oraz że tylko ci ostatni potrafią pisać
                    książki, które ci sie podobają. no możemy ci żywo współczuć, ale na dyskusję to
                    ciut mało.




                    > tym bardziej nie rozumiem, że najbardziej zagorzałymi feministkami są tu
                    mężczyźni.


                    kubissimo, jesteście was więcej niż jeden?:)



                    > Walka feministek wydaje mi się trochę jakby ciut naciągana


                    zgadza sie, tak ci sie wydaje


                    > prawda jest taka,że dziś kobiety JUŻ mają równe prawa


                    kobiety w naszem kraju, na zachodzie czy w nigerii, a może w chinach?


                    > większośc kobiet jakie znam zarabia więcej od swoich partnerów


                    cieszymy sie, ale nic z tego nie wynika - przy tego typu zjawiskach nie liczy
                    się krąg naszych znajomych, tylko opracowane na odpowiednio dużych próbach dane
                    statystyczne, które ukazują np. że kobiety w naszym kraju zarabiają średnio o
                    10%-30% mniej od mężczyzn na analogicznych stanowiskach


                    > większość mężczyzn, których znam opowiada się przeciwko aborcji

                    eee, a to czego ma dowodzić? akurat feministki są zdania, że o dokonaniu aborcji
                    bądź nie ostatecznie powinna decydować kobieta


                    > To trochę tak jak bym dzisiaj wylazła na ulicę z transparentem i darła się
                    "precz z komuną" tylko to jakoś bez sensu by wypadło.


                    ty patrz, a obecny rząd robi to stale od paru miesięcy i nie ma poczucia
                    purnonsensu:)


                    > Co do przeciętnej Nowakowej z Koziej Wólki wierzcie mi


                    ta figura retoryczna nie przemawia do nas:) z punktu nie wierzymy



                    > Ciekawe jest natomiast to co zauważyła chyba staua, czy łatwo można dopasowac
                    > płeć autora czytając tekst anonimowy.


                    to ja ci moge powiedzieć, bo to stary numer - nie:) liczba kobiet piszących z
                    sukcesem pod męskimi pseudonimami jest tego najlepszym dowodem, ale tak w ogóle
                    to dość proste ćwiczenie stylistyczne dla dowolnego dobrego pisarza czy pisarki,
                    bo chodzi o naśladownictwo kilku stereotypów, a nie autentyczną twórczość



                    > No ale w końcu nie chodzi tu analizę moich chęci i niechęci.


                    no własnie byśmy chętnie podyskutowali o czymś innym:) tyle że do tego trzeba
                    przedstawić konkretne argumenty, np. wzorcem literatury idealnej jest, jak
                    wiadomo, twórczość tomasza manna, 12 pisarek ... tu nazwiska ... podjęło próbę
                    zbliżenia sie do wzorca, niestety, mimo starań nie udało im się, ponieważ ... tu
                    argumenty ..., które to niepowodzenia możemy wytłumaczyć płcią tych osób, gdyż
                    ... tu argumenty

                    zwłaszcza tych ostatnich jestem ciekawa



                    > Ile widzicie nazwisk kobiet jak otwieracie np historię filozofii tatarkiewicza
                    ? Nie zastanawia was to?

                    zastanawia nas, czego ma to dowodzić:)


                    > ale MNIE, w tym co piszą czegoś brak.


                    no to właśnie dopraszamy sie o szczegóły:) czego konkretnie brak, co takiego
                    obficie występuje w każdym męskim dziele i czy przypadkiem nie zastanowił cie
                    fakt, że skoro kobieta jest z - twojej - definicji niezdolną do myślenia
                    histeryczką, to również jako czytelniczka nie ma racji bytu, bo za głupia na to?

                    innymi słowy - kubissimo, jako facet, powinien był ryknąć 'won do garów, babo, a
                    nie wdawać sie w dyskusje, które przekraczają twój tępy móżdżek!', a ty powinnas
                    mu była kornie przytaknąć:)
                    • kubissimo Re: nowienc 26.05.06, 23:22
                      oj oj oj, nie tylko nokautujesz, ale jeszcze kopiesz lezaca :)))

                      a teraz my, kubissimo, idziemy spac z usmiechem na ustach ;)
                      pzdr
                      • jottka Re: nowienc 26.05.06, 23:26
                        kubissimo napisał:

                        > oj oj oj, nie tylko nokautujesz, ale jeszcze kopiesz lezaca :)))


                        no przecież płakała, że brak jej tego typu cech u kobiet?:)



                        > a teraz my, kubissimo, idziemy spac z usmiechem na ustach ;)

                        i zrzucacie ciężar walki na kobiece ramiona? nihil novi:(
                        • kubissimo Re: nowienc 27.05.06, 08:16
                          oj no
                          "bo męska rzecz - być daleko" ;)
                        • Gość: zielonamysz Re: nowienc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 08:29
                          No tak ale Jottka jest facetem i pewno ma na imie Tad. Tak jak Tomasz Manan był
                          kobieta.
                          • jottka Re: nowienc 27.05.06, 13:45
                            Gość portalu: zielonamysz napisał(a):

                            > No tak ale Jottka jest facetem

                            wypraszam sobie:( dowody poprosze i łapy z daleka


                            > i pewno ma na imie Tad

                            to ten kolega na prawo od cara mikołaja?:)


                            > Tak jak Tomasz Manan był kobieta.

                            nienienie, kobietą był jego brat ukrywający sie pod pseudonimem henryk mann
                            • zielonamysz Re: nowienc 27.05.06, 14:43
                              > wypraszam sobie:( dowody poprosze i łapy z daleka

                              No - mysli po mesku i te sugestie erotyczne- facet jak nic.
                              > > i pewno ma na imie Tad
                              >
                              > to ten kolega na prawo od cara mikołaja?:

                              Nie nie - worek treningowy feministek czyli Tad9 - najlepiej analizuje ale
                              poglady!!!

                              >>nienienie, kobietą był jego brat ukrywający sie pod pseudonimem henryk mann

                              A Smierc w Wenecji to kto napisal??AA!!
                              Synek Klaus Mann cos tam o kobiecej naturze tatki napisal.
                  • staua Re: kobieta autorem 27.05.06, 01:37
                    Mozliwe sa takie uprzedzenia, Marla (poza tym dzieki za analogie do "Precz z Komuna" - mnie tez w
                    moich postach o cos podobnego chodzilo), moze powaznie sprobuj z jakims przyjacielem takiego
                    eksperymentu - zeby Ci dal/a dwie wybrane ksiazki, napisane przez mezczyzne i kobiete, a Ty
                    sprobujesz zgadnac. Czasem tworczosc niektorych autorow jest w zblizonym klimacie, a sa oni roznej
                    plci (ja teraz mam faze Henry Jamesa, ktorego mozna porownac do Jane Austen, a jednoczesnie do
                    Hawthorne'a na przyklad). Ciekawa tez jestem co powiedzialabys (jesli chodzi o umowna "kobiecosc") o
                    ksiazkach Siri Hustvedt, Jhumpy Lahiri, Arundhati Roy, Zadie Smith czy Julii Glass (versus np. Austera,
                    Franzena, Eugenidesa, Eggersa, Kureishiego, tacy mi przyszli do glowy porownywalni autorzy rodzaju
                    meskiego).
                  • Gość: zielonamysz Re: kobieta autorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 08:24
                    Kobiety teoretycznie maja rowne prawa - ale praktycznie u nas i nami rzadza
                    faceci i to glupi.Propoporcje znaj mocium panie.
                    Na razie sie kobitki wdrapały na sredni szczebel i sa dobre.
                    A te ktore sa w tzw wladzach to umowmy sie hanba domowa vide Sobecka,Hojarska
                    etc.Takie panie sobie panowie wybrali by nie obrazaly ich ego.

            • Gość: perlagina Re: kobieta autorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.06, 20:28
              Zupełny brak zrozumienia tekstu pisanego. Nie uważasz, co czytasz. A ja miałam
              na myśli to, że feminizm ni jak nie ma sie do pisania dobrych książek przez
              kobiety, a ja nie jestem feministką, bo drażni mnie stereotyp tego, że tak
              powiem, gatunku w Polsce. Do cholery! Nie jestem tez bezwolnym kobieciątkiem.
              Jestem kobietą świadomą swoich praw, świadomą swojej roli w społeczeństwie i
              poniekąd świadomą swojej wolności!
            • lola999 Re: kobieta autorem 29.05.06, 00:07
              rozwalaja mnie kobiety, ktore mowia, ze nie sa feministkami
              moze od razu przyczep sobie na czole kartke z informacja: "jestem bezwolnym
              kobieciątkiem i dobrowolnie zrzekam sie wszystkich moich praw. proszę mnie
              wykorzystać"

              - Z ust mi to wyjelas/wyjales. dzieki.

    • staua Re: kobieta autorem 26.05.06, 20:17
      Byl juz gdzies taki watek, z wieloma przykladami.
      Zastanawiam sie, czy nie przeprowadzic eksperymentu, dajac komus do czytania
      ksiazki bez ujawniania autora. Ciekawe, jaki bylby wynik typowania, jakiej plci
      tenze autor byl.
      • miau25 Re: kobieta autorem 26.05.06, 20:47
        Piszesz "nie przeczytałam nigdy nic odkrywczego co napisałaby
        kobieta. (...)wręcz wszystko wydaje mi się ckliwe i emocjonalne"
        a pozniej padaja przyklady czterech autorek...
        To moze nalezy miec pretensje do siebie, a nie do literatury kobiecej? To tak
        jakbys przeczytala w zyciu cztery wiersze i pozniej stwierdzasz "poezja jest
        nudna i sentymentalna".
        Bridget Jones - phi! tez mi miara...
        • marla8 Re: kobieta autorem 26.05.06, 22:53
          Miau, czy lubisz kryminały ? jeśli nie to musisz przeczytać 20,40,100 ?? żeby
          dalej twierdzić że ci to nie odpowiada? Ja np nie lubię poezji, nie czytuję,
          uważam,ze to b. osobista sprawa. Czy musze się nimi męczyć i ile musiałbym
          przeczytać,żeby moja niechęć do poezji wydała ci się uzasadniona ?.

          Idąc twoim tokiem rozumowania - brzydko mówiąc musiałym wąchać każdą psią kupę
          żeby stwierdzić,że śmierdzi, bo może akurat znajdę jakąś, która pachnie,
          chociaż przyznam,że dgyby bridget miała psa, jego kupa śmierdziałaby bardziej ;)

          Przepraszam za porównanie, nie bierz tego do siebie.

          Jesli ktoś lubi ckliwą, tajemniczą, erotyczną, kobieco intelektualną lekturę w
          wydaniu posiadaczki jajników to ok. Mnie np. klimat Bronte i porwanych przez
          wiatr szat na klifach nie odpowiada.
          • miau25 Re: kobieta autorem 27.05.06, 09:52
            pewnie, ze mozesz nie lubic litaratury kobiecej po przeczytaniu czterech
            ksiazek. Tak moglabys powiedzec nawet po przeczytaniu jednej. Natomiast
            przeczytanie czterech ksiazek nie daje ci prawa do przeypinania
            latki "ckliwych, tajemniczych, erotycznych, kobieco intelektualnych".
            wszystkim ksiazkom napisanym przez kobiety. Ckliwa to byla ksiazka whartona
            (meżczyzny, sic!), ktory stworzyl łzawy romans jakies slepej 80- czy 90-
            letniej babuleńki z podstarzalym malarzem. razem karmili gołębie, a pozniej on
            ją rozdziewiczyl. Ta ostatnia scena, to dopiero było żenujące i na skraju
            groteski, a nie tylko ckliwe! Skoro jednak uperasz sie, zeby tak okreslac
            literature napisana przez kobiety, to po prostu znaczy, ze nie czytalas dobrych
            książek. Bo tylko tak powinno się dzielic książki: na dobre i złe. a nie
            generalizowac na zasadzie: "wszyscy mężczyźni to świnie, a wszytskie kobiety to
            dziwki", bo moja przyjaciółka puściła się z moim facetem.


    • Gość: Raf Jane Bowles IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 26.05.06, 21:55
      Przeczytaj "Proste przyjemności" Jane Bowles. Pozdrawiam.
    • violent_green Angela Carter 26.05.06, 22:01
      Angela Carter - najpierw opowiadania, a pozniej powiesci :)
      • marla8 Re: Angela Carter 26.05.06, 22:54
        Wogóle nie rozumiem skąd ta afera z feminizmem, tym bardziej nie rozumiem, że
        najbardziej zagorzałymi feministkami są tu mężczyźni. Walka feministek wydaje
        mi się trochę jakby ciut naciągana, prawda jest taka,że dziś kobiety JUŻ mają
        równe prawa, zajmują wysokie stanowiska, większośc kobiet jakie znam zarabia
        więcej od swoich partnerów, większość mężczyzn, których znam opowiada się
        przeciwko aborcji. To trochę tak jak bym dzisiaj wylazła na ulicę z
        transparentem i darła się "precz z komuną" tylko to jakoś bez sensu by wypadło.
        Co do przeciętnej Nowakowej z Koziej Wólki wierzcie mi,że 90 procent tej
        populacji trzesie chłopami jak workami kartofli. Dla zagorzałych zwolenników
        (panów)feministek proponuję zorganizować sobie manifę w wersji testosteronowej
        (patrz odcinek ewy drzyzgi "kobieta mnie bije" )

        Ciekawe jest natomiast to co zauważyła chyba staua, czy łatwo można dopasowac
        płeć autora czytając tekst anonimowy. Bo całkiem możliwe,że niechęć moja (być
        może znajdzie się ktoś jeszcze) jest ma podłoże uprzedzenia. No ale w końcu nie
        chodzi tu analizę moich chęci i niechęci. Może twórczość kobieca dość swoista
        jest stricte związana z płcią ;) jej mózgu. Być może każda ropucha może
        zamienić się w królewnę ale w błazna już nie bardzo. Ile widzicie nazwisk
        kobiet jak otwieracie np historię filozofii tatarkiewicza ? Nie zastanawia was
        to?

        Ja nie chcę kwestionować umiejętności pisarek jako takich, z pewnością
        większośc z nich posiada niezparzeczalne walory i to nie tylko te zewnętrzne ;)
        ale MNIE, w tym co piszą czegoś brak.
        • marla8 Re: Angela Carter 26.05.06, 22:57
          Przepraszam, poszło dwa razy...

          Ja nawet się zgadzam,że niektóre kobiety sa dobre albo i b. dobre, tyle ze na
          kobiecy sposób :))
        • piesfafik Re: Angela Carter 26.05.06, 23:10
          Marlo droga a meska literature lubisz? Bo ja przeczytalam Wisniewskiego i Coehlo
          i mam wrazenie ze to straszne, sentymentalne knoty. Zupelnie nie rozumiem co
          ludzie widza w ksiazkach pisanych przez meskich autorow - zupelnie nie potrafie
          sie zidentyfikowac z takim widzeniem swiata. Jest tyle rodzajow literatury - po
          kiego grzba czytac meska?
        • twelve.moons Re: Angela Carter 26.05.06, 23:39
          > Ile widzicie nazwisk
          > kobiet jak otwieracie np historię filozofii tatarkiewicza ? Nie zastanawia
          was
          > to?

          Mnie zastanawia, na którym roku się kończy ta historia? Czy nie przypadkiem w
          czasach, gdy kobiety dopiero ZACZĘŁY masowo iść na studia (i to bynajmniej nie
          na filozoficzne raczej), bo przecież wcześniej nie było im wolno. Jak więc
          mogły zasłużyć się na polu filozofii? TO wymaga czasu. O ile się orientuję, to
          jednak nie jest amatorska dziedzina, to nie to samo co pisanie wierszy, hm? A
          poza tym, to tatarkiewicz był kobietą ;)
          • Gość: zielonamysz Re: Angela Carter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 08:36
            Tatarkiewicz pisal swoja historie na zamowienie Ossolineum w r 1924 . Wtedy tez
            dopiero od lat zaledwie kilkunastu kobiety studiowaly. Juz z jego pokolenia byla
            pierwsza duzej klasy uczona Maria Ossowska.
            Ale dopiero po drugiej wojnie kobiety z wspolpracowniczek i asystentek doszly
            do wyzszych stopni naukowych.
    • twelve.moons Re: kobieta autorem 26.05.06, 23:05
      marla8 napisała:
      > wszystko wydaje mi się ckliwe i emocjonalne, względnie kobieco
      > erotyczne, powierzchowne.Nigdy wystarczająco zimne, cyniczne, agresywne ,
      > wnikliwe, wielowarstwowe.


      Wiesz, wydaje mi się marla8, że robisz kobietom zarzut z tego, że są...
      kobietami! ;P
      • venus22 Re: kobieta autorem 27.05.06, 03:47
        to tez bylo walkowane ze sto razy, zwykle rozpoczynaja takie watki
        niedowartosciowane kobiety.

        Venus
        • Gość: zielonamysz Re: kobieta autorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 08:38
          Ktore malo czytają...
    • Gość: balladyna Re: kobieta autorem IP: *.0101.adsl.tele2.no 27.05.06, 20:30
      Byl juz taki watek. Bardzo obszerny i wyczerpujacy.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=16274611&s=0
      Podejrzewam ze marla8 to j_u tym razem bez taty;)))))
      • marla8 Re: kobieta autorem 28.05.06, 14:50
        balladyna - za duzo siedzisz w necie, masz manię prześladowczą i wydaje ci
        się,ze za połowa nicków kruje się ta sama osoba, proponuję przystopować albo
        udać się do psychoterapeuty.
        Miau 25 to że wymieniałam cztery czy pięć nazwisk - nie znaczy że tyle
        przeczytałam, przeczytałam nieco więcej (choć i tak niewystarczająco)ale było
        to tak niejakie ,że nawet nie wysiliłam się żeby zapamiętać nazwiska autorek.
        Rozumiem jednak,że w ten sposób najłatwiej udowodnić moją ignorancję.
        Fantastycznie tylko ciut mało ambitnie z twojej i szczerze mówiąc dziwię się ze
        wdajesz się w dyskusję z idiotką, która rpzeczytała 4 ksiązki.

        Zabawne jeż wysnucie tezy,że posty takie piszą osoby niedowarotściowa etc. Moze
        od razu naszkicuje mój rys psychologiczny wraz z historią chorób, nie
        zapomnijcie w wieku niemowlęcym, nie zapomnijcie wymyśleć jakiegoś epitafium
        zapewne będzie b. trafne bo bez wątienia wiecie o mnie więcej niż ja sama. W
        sumie nie świadczy to za dobrze, zawsze sądziłam,że dyskusja polega na walce
        opartej na argumentach merytorycznych a nie na atakowaniu adwersarza jako
        takiego ale to też nie mój probem.

        O feminiźmie nie che mi się a tu ani w cinach ani w tajlandii bo nie o to
        chodzi.

        Chodzi o to że kobieta jest zwyczajnie tworem znacznie różniącym się od
        mężczyzny nie tylko gonadami, jej myślenie abstrakcyjne idzie w innym kierunku
        (czytaj płeć mózgu i inne)etc etc zwyczajnie nie jest w stanie myśleć jak i co
        za tym idzie pisać jak facet. Może pisać tylko jak kobieta, ja jej zarzuty z
        tego nie czynie kto lubi niech czyta. Nie będzie zimna jak w. gibson tworząc
        cybernetyczną otchłań, nie będzie tak "labiryntowa" w czasie i przestrzeni jak
        dick ani tak rozpaczliwie pornograficzna jak miller etc.

        Jeśli uważacie, że kobiety potrafią pisać tak jak mężczyźnie, niech że będzie,
        pozwólcie jednak, że będę miała inne zdanie na ten temat.
        I dziękuję za podpowiedzi niektórych kobiecych nazwisk, może coś mi kiedyś
        wpadnie w ręce i "zada kłam moim prawdom" :))
        • jottka eee 28.05.06, 16:19
          nie umiesz postawić tezy, nie umiesz wysunąć poprawnie skonstruowanych
          argumentów przemawiających za nią, nie potrafisz podjąć dyskusji z żadnym i z
          żadną z forumowiczek próbujących nawiązać z tobą rozmowę, no wyraźnie nie masz
          podstaw ani z dziedziny filologii, ani, że tak powiem, nauk przyrodniczych, żeby
          móc to uczynić, no tak sie nie da


          sama napisałaś:

          > zawsze sądziłam,że dyskusja polega na walce opartej na argumentach merytorycznych


          a nie umiesz bądź nie czujesz się na siłach, by to zrobić - gdzie odpowiedź na
          post braineatera o pisarkach 'dickopodobnych', gdzie odpowiedź na post stauy o
          twórcach i twórczyniach piszących w podobnym stylu, odpowiedzi na moją własną
          prośbę o filologiczne wykazanie płciowych niedostatków twórczości kobiet już sie
          nie domagam, bo samo podjęcie takiego zadania, abstrahując od jego
          karkołomności, wymagałoby solidnej wiedzy z różnorodnych dziedzin, a tej jak na
          razie w twoich postach nie widać

          • Gość: marla8 Re: eee IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 28.05.06, 16:53
            problem polega na tym, że ty jottka jesteś już tak bardzo na NIe, że żaden
            argument cię nie usatysfakcjonuje, tak jakoś dziwnie się składa,że nie zgadza
            się ze mną jakieś 15 osób, to co moge napisać to jedynie ogólnieki,żeby ta 15
            zrozumiała choćby intuicyjnie o co mi chodzi. Nie mogę kroić na kawałki każdej
            wypowiedzi (jak to ty zrobiłąs z moją )i czynić jej laboratoryjnej analizy
            chociażby dlatego,że to bardzo czasochłonne. Napisałam co mi się nie podoba w
            kobiecym pisarstwie . Co mam jeszcze zrobić ? nazwać to samo innymi słowy ? bić
            pianę ? zawsze byłąm oszczędna w wyrazie , widać taka moja cecha. Mam wpisać
            ci jakiś cytat a poniżej zrobić szczegółową analizę. Liczyłam,że ktoś zrozumie
            o co mi chodzi.
            Braineaterowi nie moge odpowiedzieć na jego post, nie znam autorek, które
            wymienił mam do tego prawo chociaż chętnie się z nimi zapoznam.

            Oczywiście nie posiadam dużej wiedzy ale czy na podstawie tej, którą mam moge
            mieć jakieś zdanie. I konsekwentnie b. cię proszę,żebyś mi podała przykłądy
            autorek, które cię "porwały" "ujęły" czymś co nie jest podszyte emocjami , nie
            zapomnij uzusadnić. Bo zdaje się tego wymagasz ode mnie ? Wierz mi chętnie
            posłucham.
            • jottka Re: eee 28.05.06, 17:52
              Gość portalu: marla8 napisał(a):

              > problem polega na tym, że ty jottka jesteś już tak bardzo na NIe


              nie:) ja sie dopraszam poprawnej tezy i takiegoż argumentu - teza brzmiąca
              'każda kobieta pisze gorzej niż każdy facet' nadaje sie niestety wyłącznie do
              obśmiania z uwagi na poziom uogólnienia, o czym poniżej



              > argument cię nie usatysfakcjonuje, tak jakoś dziwnie się składa,że nie zgadza
              > się ze mną jakieś 15 osób, to co moge napisać to jedynie ogólnieki,żeby ta 15
              > zrozumiała choćby intuicyjnie o co mi chodzi.


              gdyby mojej wypowiedzi nie rozumiało aż tyle osób, to bym jednak sie
              zastanowiła, czy przypadkiem wina nie tkwi w tym, że to ja się wyrażam
              nieskładnie i spróbowała zrezygnować z ogólników na rzecz precyzyjnie
              sformułowanego szczegółu


              > Nie mogę kroić na kawałki każdej wypowiedzi (jak to ty zrobiłąs z moją )i
              czynić jej laboratoryjnej analizy chociażby dlatego,że to bardzo czasochłonne.


              ja ci właśnie tą żmudną metodą usiłowałam wskazać, że twoja domniemana teza jest
              tak ogólna i tak mętna, że nawet pobieżne jej rozważenie byłoby szaleńczo praco-
              i czasochłonne:) no nie da sie, niestety, wysuwać teorii o potrzebności
              wszystkiego i domagać się dyskusji w kilku zdaniach, a ty czegoś podobnego
              oczekujesz

              choć zasadniczo ty oczekujesz zgodzenia się z twoimi odczuciami, tyle że w tym
              celu sama sobie wystarczysz, odczucia są trudno dyskutowalne, ale też z tego
              powodu nie mogą stanowić podstawy jakiejkolwiek analizy porównawczej



              > Napisałam co mi się nie podoba w kobiecym pisarstwie


              nie, tego własnie nie napisałaś:)


              w początkowym poście napisałaś tylko, jakie cechy twoim zdaniem określają każdą
              kobietę, a jakie każdego mężczyznę. w najgrubszym skrócie da się je sprowadzić
              do twierdzenia, że zdolność kreacji artystycznej jest prostą funkcją
              odpowiedniej ilości testosteronu - tę interesującą hipotezę należałoby najpierw
              udowodnić, odwołując się do odpowiedniej wiedzy biologicznej, a potem wykazać na
              odpowiednich przykładach za pomocą narzędzi krytyki filologicznej, bo na
              pierwszy rzut oka wydaje się ciut absurdalna


              napisałaś też, że jak bierzesz do ręki tekst oryginalny bądź przekład autorstwa
              kobiety, to sie od razu krzywisz, bo wiesz, że to nie to - smutne, ale to dalej
              przyczynek do twoich doznań osobniczych, a nie argument w dyskusji o walorach
              pisarstwa kobiecego vs. męskie


              albo też piszesz, że żadna kobieta nie potrafi pisać jak dick, a w następnym
              poście dowiadujemy sie, że nie masz pojęcia, czy w ogóle były/ są jakieś
              pisarki, które można by z nim porównywać - no to jak z tobą dyskutowac
              merytorycznie?:)


              za to konkretny argument byłby np. taki, jak podałam powyżej, a ty go
              zignorowałaś, co mnie zresztą nie dziwi - wykazanie na przykładzie
              hipotetycznego manna i kilku jego naśladowczyń, że nie były w stanie sięgnąć tej
              głębi, bo na przeszkodzie stanął im brak jąder


              ewentualnie wykazanie, że, dajmy na to, powieści janusza wiśniewskiego
              przerastają mądrością przesłania i wirtuozerią językową dowolny tomik poezji
              szymborskiej, no bo skoro on facet, a ona kobieta, to nie masz innego rozwiązania

              no to do roboty, koleżanko



              > zawsze byłąm oszczędna w wyrazie , widać taka moja cecha

              lakoniczność to nie jest to samo, co nieprecyzyjność, ty nie umiesz ani
              odpowiednio sprecyzować tematu, ani się ściśle na tenże wypowiedzieć,
              zwięzłością frazy też sie zresztą nie odznaczasz



              > Liczyłam,że ktoś zrozumie o co mi chodzi


              no to jednakowoż rozbrajające:) mieliśmy ponoc walczyć na argumenty
              merytoryczne, a nie liczyć wzajem na odbiór intuicyjny? chyba że na własnym
              przykładzie chcesz dowieść tezy o słabości kobiecego umysłu?



              > Braineaterowi nie moge odpowiedzieć na jego post, nie znam autorek, które
              > wymienił mam do tego prawo


              zgadza sie, masz prawo do niewiedzy na przeróżne tematy, ale na tej samej
              zasadzie nie masz prawa do wypowiadania się na tematy, na których się nie znasz



              > Oczywiście nie posiadam dużej wiedzy ale czy na podstawie tej, którą mam moge
              > mieć jakieś zdanie.


              ja ci nie odmawiam prawa do posiadania własnego zdania, ale sugeruję, że dobrze
              jest, gdy ono jest poparte sprawdzalnymi danymi, patrz wyżej


              > I konsekwentnie b. cię proszę,żebyś mi podała przykłądy autorek, które cię
              "porwały" "ujęły" czymś co nie jest podszyte emocjami


              eee, a dlaczego ja mam sie zgadzać z tym rozpaczliwie prymitywnym podziałem
              literatury na tę napisaną przez myślących i amoralnych mężczyzn i tę napisaną
              przez rozemocjonowane i przygłupie kobiety? ja mam zupełnie inne wyobrażenia na
              ten temat, a one nie mieszczą się w tak ciasnych kategoriach:)
              • marla8 Re: eee 28.05.06, 18:52
                to że 15 osób nie zgadza się z tym co mówię, nie oznacza że ta 15 stka nie
                romumie. Zdaje się że tylko ty masz problemy ze zrozumieniem, nie zauważyłam u
                innych takiego stwierdzenia. Są wypowiedzi, które mówią, że to krzywdząca
                opinia albo,że za mało wiem,żeby wydawać tak jedoznaczną opinię i inne. Ok. I
                to rozumiem.

                Doczekam się przykąłdu kobiety, która napisała coś i w taki sposób w jaki nie
                napisał żaden facet ?
                Mam nieodparte wrażenie,że twoim największym problem jest brak jąder i
                koniecznie chcesz sobie je przyprawić, choćby intelektualne.
                Jottka, ta dyskusja schodzi na złe tory, naprawdę nie chce się wdawać w
                niesmaczną polemikę. Nie rozumiesz o co chodzi. Dobrze, Trudno. Niech będzie i
                tak. Jednak nadal nie jestem przekonana czy to wyłacznie mój problem.
                • blue.berry :))) 28.05.06, 22:17
                  jottka ze tez ci się chce:))))

                  marla - rzuciałas teze ktora nie ma ani jednego mocnego argumentu. co zostało
                  udowodnione:))
                  • jottka Re: :))) 28.05.06, 23:41
                    blue.berry napisała:

                    > jottka ze tez ci się chce:))))

                    bo mnie tak czasem nachodzą porywy pracyupodstaw:) zwłaszcza jak mam nudną
                    robote, uaaa


                    > marla - rzuciałas teze ktora nie ma ani jednego mocnego argumentu. co zostało
                    udowodnione:))


                    a te słabe to niby jakie?:)
                    • marla8 Re: :))) 29.05.06, 09:51
                      Powiem więcej - tu nie ma tez żadnej TEZY, to zwykłe odczucie, wrażenie,
                      indywidualne upodobanie.
        • Gość: balladyna Re: kobieta autorem IP: *.0101.adsl.tele2.no 28.05.06, 17:02
          marla8 napisała:

          > balladyna - za duzo siedzisz w necie
          odpowiedz-Siedze b. malo- mam fenomenalna pamiec i umiejetnosc kojarzenia.

          masz manię prześladowczą i wydaje ci
          > się,ze za połowa nicków kruje się ta sama osoba.
          odp: o ile dobrze pamietam (a pamiec mam jak juz pisalam fenomenalna) pierwszy
          raz posadzilam kogos o takie przestepstwo.

          proponuję
          > udać się do psychoterapeuty.

          odp: O, jeszcze pare takich postow i bede musiala odwiedzic jakiegos (chetnie
          jakas) i poprosic o wytlumaczenie tego mechanizmu dlaczego niektore kobiety
          czuja sie tylko wtedy dobrze jak nsa na dole ;))))) ;(((((
    • Gość: Aga Re: kobieta autorem IP: 194.146.128.* 28.05.06, 19:37
      Bardzo odważne stwierdzenie. I dziwne. Bo czy ma jakikolwiek sens dzielenie
      literatury na pisaną przez kobiety i przez mężczyzn? No przecież nie ma.
      Zwłaszcza że taki Wharton pisze w sposób, który mozna uznać za
      sterotypowe "babskie pisanie" - ckliwe do bólu i emocjonalne, a powieści
      Rowling podpisywane są inicjałami, bo wtedy chłopcy myśla, że napisał je facet
      i jest ok. To takie przykłady z literatury popularnej na to, jak bezsensownie
      jest stosować kryterium płci auora przy ocenie książek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja