Polacy w USA - literatura na examin

20.06.06, 14:05
Witam serdecznie,
20 lipca mam egzamin na Uniwersytecie Lipskim, chodzi o emigracje Polakow do
USA. Chcialabym wesprzec sie tez aspektem kulturalnym, wspomniec cos o
traktujacych o tym temacie np.ksiazkach czy filmach...Macie jakis pomysl?
Pozdrawiam
faustyna
    • rosanna Re: Polacy w USA - literatura na examin 20.06.06, 22:31
      Moze "Uchodzcy" Grynberga?
      • kawa_malinowa Re: Polacy w USA - literatura na examin 21.06.06, 08:31
        "szczuropolacy" e. redlińskiego (na podstawie ksiazki film "szczesliwego nowego
        jorku)
        "ostatni ciec" j. głowackiego (w "z głowy" - polecam - też znadzie się kilka
        fragmentów)


        Na kilku festiwalach filmowych widziałam film "ściany są drzwiami" - nadawałby
        się, ale nie wiem, czy jest dostępny.

        powodzenia :)
        • faustyna80 Re: Polacy w USA - literatura na examin 21.06.06, 12:34
          Dziekuje serdecznie za wskazowki, za kolejne bede niezmiernie wdzieczna!
          Faustyna
          • iwka_j Re: Polacy w USA - literatura na examin 24.06.06, 21:32
            dag corka kasi.
    • Gość: ania Re: Polacy w USA - literatura na examin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 23:28
      "Ameryko! Ameryko! " Danuta Mostowicz
    • wqrwiony Re: Polacy w USA - literatura na examin 25.06.06, 14:19
      zilustruj to jeszcze muzycznie bardem polonii amerykańskiej:

      www.funkypolak.com/fp/muzyka.html

      "OJCZE JEDYNY"

      Kiedy jesteś ze mną robi się wesoło,
      a kiedy cię nie ma smutno i goło,
      w każdej postaci, byle więcej
      z papieru, z plastiku na mojej ręce...

      - To dla ciebie sie płaszczę i zmieniam języki
      za tobą poniosło mnie do Ameryki
      gdzie się ukrywasz, kto mi ciebie wskaże?
      - Ojcze jedyny- zielony dolarze
      zrobię dla ciebie co każesz,
      dam się sponiewierać i utracę zdrowie,
      harował będę na budowie.
      Nie opuszczę cię na chwilę, nie ominę z boku
      dotrzymam kroku od rana do zmroku.
      Podatek co roku zapłacę
      w niedziele dla spokoju rzucę na tacę,
      zdesperowany na kolana runę,
      łyknę robotę za każdą sume,
      podepczę honor i zatracę dumę


      Ojcze jedyny - zielony dolarze
      zrobię dla ciebie co tylko każesz,
      w mojej kieszeni twoje mieszkanie
      do mnie chodż panie, do mnie chodż panie!


      Znam cię doskonale, bo ciągle widuję,
      uśmiecham się do ciebie gdy chleb kupuję
      a ty smutny panie dolarze,
      na twoich banknotach skamieniałe twarze,
      ja się nie obrażę, tylko zostań przy mnie
      panie mój błagam usilnie,
      w banku na ciebie miejsce czeka pilnie
      słowo daję ciepło ci tam będzie
      i na procencie po roku przybędzie,
      podwoję sumę prezydentów,
      zrobię cię jednego z pięćdziesięciu centów
      a na razie nie mam czasu ani ciebie,
      patrzę na portfel i jestem w potrzebie,
      zapłacone rachunki, jeden zostałeś
      dziwnie mi życie zorganizowałeś,
      na sportowo tygodniami
      upocony biegam, przebieram nogami,
      przyjaciół nie mam, bo ganiają sami
      byle więcej z wieloma zerami,
      panie, zlituj się nad nami!





      "PAMIĘTAJ"

      Posłuchaj synu, tato ci opowie, jak na Jackowie stawiał pierwsze kroki
      Pulaski-Milwaukee, dolar na farta, stare adidasy i kurtka wytarta W portfelu
      magiczna "zielona karta" bez języka naprawdę niewiele warta Oto Ameryka, droga
      otwarta, gazeta w łapie, na pracę polowanie, Wynajęte tanie byle jakie
      mieszkanie, kakrocie na ścianie, za nią Meksykanie, Głośne stękanie, noce
      nieprzespane, telefony do domu godziny przegadane, listy i zdjęcia, oczy
      zapłakane, trudne pytania ciągle te same
      - jak mi tu jest, wrócę czy zostanę...

      Nie zapomnij, skąd tutaj przybyłem, nie zapomnij, gdzie się urodziłem, bo w
      pamięci jest siła zaklęta, więc pamiętaj synu mój...

      Posłuchaj synu, tato ci opowie, jak na Jackowie stawiał pierwsze kroki
      Belmont-Milwaukee okolica znana, na stacji ściana płaczu, ściana prawd, każdego
      rana objawienia pora zbawiciela-kontraktora. Wysoko na dachu robota fatalna, u
      rodaka zwykle stawka minimalna Brutalna nauka w nowej życia szkole, bumy na
      ławkach utytłane w smole Z naklejkami "made in Poland" na czole, żałosne realia
      i smutne spojrzenia sprzątaczek wysiadających z vana. Wiedziałem, za darmo nic
      tu nie ma. Trudne pytania, ciągle te same - wrócę czy zostanę...

      Nie zapomnij, skąd tutaj przybyłem, nie zapomnij, gdzie się urodziłem, bo w
      pamięci jest siła zaklęta, więc pamiętaj synu mój... O kolorach białym i
      czerwonym, o symbolach orła i korony, bo w pamięci jest siła zaklęta, więc
      pamiętaj synu mój..

      Posłuchaj synu, tato ci opowie, jak na Jackowie stawiał pierwsze kroki
      Diversey-Milwaukee, pojedynki gangów, na murach graffiti w polonijnym slangu
      dragi na ulicy, wiara naćpana, oto Ameryka jak namalowana. Z rana w niedzielę do
      Boga polskiego, do świętego Jacka patrona naszego. Smutne urodziny i samotne
      święta, długie rozmyślania tęsknota przeklęta, Listy z domu pytania te same -
      wrócę czy zostanę...
Pełna wersja