gomich
18.07.06, 12:06
"Rosario Tijera" to wielki sukces kolumbijskiej literatury, przynajmniej
jesli weźmie sie pod uwagę ilośc sprzedanych egzemplarzy. Dla mnie to ckliwa
historia, opowiedziana zbyt "miękkim" językiem, slizgającym się na
powierzchni. Co więcej, jest to opowieśc bez tła, tylko gdzie niegdzie
przewija się kawałek kolumbijśkiej prowincji, ale przewijająca się tak
szybko, że nic zobaczyć nie można.
Natomiast najnowasza książka Franco "Paraiso Travel" pewnie już nie będzie
takim sukcesem, bo zwyczajnie jest dużo lepsza. Napisana lepiej, dosadnie i
ciężko, o losie kolumbijskich pariasów, ale przeciez tez pariasów w ogóle.
Warto przeczytać tę ksiązkę w czasie, gdy mamy do czynienia z wielkim
exodusem (w Polsce). Bo nawet jak sie wyjeżdża i trafia w gó.., to jest to
gó.. amerykańskie lub angielskie. Ale czy każdemu wystarczy zmiana jednego
gówna na inne...
Co sądzicie o tych książkach? Która wam bardziej się podobała?