Komercyjne ksiazki a "intelektualisci"

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.08.06, 20:33
Co sadzicie o ludziach, ktorzy uwazaja sie za lepszych tylko dlatego, iz nie
czytaja tego, co ma szersza publicznosc? Ja osobiscie sadze, iz wszystko jest
dla ludzi - zalezy tylko od tego w jakim momecie zycia, w jakim nastroju,
zmeczonych itd..Ja osobiscie pochlonelam "Cien wiatru" (spotkalam sie na
forum juz z kilkoma opiniami, iz to tandeta i komercha), gdyz mial ciekawa
fabule, historie dajaca do myslenia, ciekawe zakonczenie i poruszyl mnie.
Duzo pracuje i po pracy nie potrzebuje ksiazek - moze i "wyzszych lotow" -
ale za to ciężkich i przeintelektualizowanych..czy powinnismy odrzucac cos
tylko dlatego, ze jest docenione przez wieksza grupe odbiorcow niz buszujacy
po antykwariatach pasjonaci?
    • zaba_pelagia Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 03.08.06, 20:38
      członkowie PIS rownież uważają się za lepszych od całej masy
      ludzie bez przerwy uważają się za lepszych od innych i to ma związek nie tylko z książkami


      PS dlaczego sądzisz, ze w antykwariatach są książki ciężkie i przeintelekualizowane????????? i buszują w
      nich jacyś psychopaci a nie np. fanatycy wczesnych wydań Agathy Christie
      • Gość: Ofelia Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.08.06, 20:45
        nie, Pelagio. To moze mialo wydzwiek negatywny, ale cenie "antykwariuszy"..
    • Gość: Sara Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.08.06, 20:50
      To ja Wam napiszę, że mam koleżankę po filologii polskiej i ona czytuje
      prywatnie tylko i wyłącznie drugorzędną literaturę dla kobiet łatwą i
      przyjemną. Nie jestem przeciwna takiej literaturze ale zastanawiam się, skąd
      akurat u niej taki uraz do pozycji ambitniejszych-może w pracy dość się naczyta
      lektur i woli coś lżejszego?.
      • zaba_pelagia Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 03.08.06, 21:03
        wszystko zależy od interpretacji
        i gdzie leży granica?
        czy Rodziewiczówna to drugorzędna literatura a Samotność w sieci to pierwszorzędna - czy odwrotnie?

        dobra, ide czytac powaźne dzieło naukowe o połowce miliarda dolarów i starożytnym kodeksie
        Majów ;-)
        • formaprzetrwalnikowa Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 04.08.06, 14:12
          zaabaaa: to brzmi pasjonujaco! co to za ambitna ksiazka?
          niechze i ja (buszujaca po ksiegarniach za ladnie wydana Agatha Christie - musi
          mi pasowac do polek!) sie pointelektualizuje...

          ;)
    • bluebebe Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 03.08.06, 21:06
      zasadniczo czytam wszystko. Z braku czegoś pod ręką w kąpieli, może to być
      nawet opis jak myć włosy, na etykiecie szamponu. Cieszy mnie jak ktoś czyta.
      Niech czyta cokolwiek.
      • kalina81 Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 03.08.06, 21:16
        ja czytam wszystko co się da, łącznie z "chwilą dla ciebie". Po prostu jak
        siedzę i mam choć chwilę nic nierobienia sięgam po cokolwiek, co ma litery.
        Etykieta jak myc włosy tez może być:)
        A zasadniczo wolę książki lekkie łatwe i przyjemne, mam zbyt mocno umysłowo
        wyczrpującą pracę, żeby się jeszcze wysilać nad książką.
        • Gość: Rita Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 22:38
          Jeśli ktoś chce się uważać za znawcę literatury, musi siegnąć zaróno po
          literaturę z najniższej półki, jak i ze szczytów list bestsellerów. Tylko wtedy
          może mieć na jej temat zdanie. A poza tym droga do tzw. ambitnej literatury
          prowadzi zawsze przez literaturę popularną, którą czytamy będąc dziecięciem i
          zaczynając swoją czytelniczą edukację.
    • saskiaplus1 Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 04.08.06, 08:26
      A myślałam, że czytanie wszystkiego, łącznie z etykietami szamponów, to tylko
      moja wstydliwa przypadłość... ;)))
      • Gość: Myszor Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 13:37
        Ulżyło mi. Myślałam, że to tylko ja czytam cokolwiek, nawet etykiety od
        szamponu, mydła w płynie itp. :)
        • Gość: G. Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.aster.pl 05.08.06, 08:58
          A co powiecie o czytaniu etykiet płynu do mycia WC...?;)
          • Gość: Myszor Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 21:46
            Tego jeszcze nie przerabiałam, ale siedząc w WC dość długo, pewnie i tego bym
            się czepiła ;)
    • sto100 Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 04.08.06, 09:28
      coś jak dysko polo, niby muzyka, bo gra.
      Bez większego sensu rozważania. Czytać każdy może to co lubi.
      Oceniać ludzi? Może po czymś innym? Ale ogólnie to po co?
      Lubimy oceniać, z założenia, bo ja, bo ja, bo ja.
      A tu lato.
      • tony.soprano3 Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 04.08.06, 10:48
        sto100 napisała:

        > coś jak dysko polo, niby muzyka, bo gra.
        > Bez większego sensu rozważania. Czytać każdy może to co lubi.
        > Oceniać ludzi? Może po czymś innym? Ale ogólnie to po co?
        > Lubimy oceniać, z założenia, bo ja, bo ja, bo ja.
        > A tu lato.
        Taka sobie.
        • wlodekbar Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 04.08.06, 21:16
          Prymitywizm, brak smaku.
    • wlodekbar Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 04.08.06, 21:21
      czy powinnismy odrzucac cos
      tylko dlatego, ze jest docenione przez wieksza grupe odbiorcow niz buszujacy
      po antykwariatach pasjonaci?

      Nie. Sa rzeczy wartosciowe i poczytne zarazem.
      • zielonamysz Panie Barchacz 05.08.06, 08:33
        Chyba zajrze do pana ksiazki- pisanie o fotografii jez. patriotycznym to moze
        byc ciekawe...
        • wlodekbar Re: Panie Barchacz 05.08.06, 17:51
          zielonamysz napisała:

          > Chyba zajrze do pana ksiazki- pisanie o fotografii jez. patriotycznym to moze
          > byc ciekawe...

          Coz to za insynuacje...?:).
          Nie patriotycznym zadnym, a jak najprostszym, jak nalepiej przyswajalnym, z
          zartem, wigorem etc.:).
          • wlodekbar I z swerdecznoscia wobec Czytelnika... 05.08.06, 17:56
            ... to bardzo wazne.
            • wlodekbar I z serdecznoscia wobec Czytelnika,przepraszam:)bt 05.08.06, 17:57

          • wlodekbar A narodowcem, czy jakim tam jeszcze nie jestem 05.08.06, 20:30
            i... nie mam zamiaru byc.
            W dobrym tonie byloby mnie przeproszenie mnie tu na forum, zielonamysz,bo zes
            sie rozpedzila troche.
            Z calym szacunkiem,
            WB
            • zielonamysz Re: A narodowcem, czy jakim tam jeszcze nie jeste 05.08.06, 20:40
              No,przepraszam Jezykiem prostym i serdecznym a tresci maja byc patriotyczne.
              • wlodekbar Re: A narodowcem, czy jakim tam jeszcze nie jeste 05.08.06, 21:21
                Zielonamysz,

                co Ty z tym patriotyzmem???

                Czy masz na mysli ten fragment?:


                'Ale rzeczywistość ma barwy nie tylko ciepłe. Naznaczona jest także
                minorowymi... Krzywda ludzka, cierpienie i smutek, ubóstwo i nędza, szokujące
                kontrasty socjalne... Również i obok zła nie przechodźmy obojętnie! Wiem, że
                część z nas ograniczy się do foto-grafowania jedynie własnego życia, „własnego
                podwórka”, uwieczniania piękna pejzaży, obiektów architektonicznych, przyrody,
                itp. To naturalne. Ale ci, którzy są wrażliwi również na życie osób
                funkcjonujących poza kręgiem rodziny i przyjaciół niech dostrzegą w sobie żyłkę
                publicystyczną i rejestrują, demaskują to, co boli... Wychodźmy z aparatem poza
                własne środowiska. Rejestrujmy wszystko to właśnie, co nazywamy złem i to zło
                ukazujmy. Ten mój postulat podpowiada mi nie tylko serce, ale i rozum. Tym
                bardziej, że znam siłę oddziaływania fotografii. Język obrazu często przemawia
                mocniej niż język słowa. Operujmy kontrastami zdarzeń. Prowokujmy naszymi
                zdjęciami do refleksji nad życiem społecznym, jego różnorakimi aspektami, do
                przemyśliwań, wyrabiania stosunku do rzeczywistości w różnorodnych jej
                elementach i przejawach, do uwrażliwiania innych na ludzką dolę i niedolę, na
                ludzką krzywdę... Czy wiesz, Czytelniku, że szacuje się, iż około dwa miliony
                dzieci w Polsce nie dojada?
                Nie bądźmy obojętnymi wobec ubóstwa, nędzy i cierpienia. Dokumentujmy i
                tę, ciemną stronę naszego życia oraz dawajmy swymi zdjęciami wyraz naszemu
                stosunkowi do tych faktów. Organizujmy konkursy międzyszkolne,
                międzyuczelniane, w domach kultury, urządzajmy pokonkursowe wystawy.
                Zapraszajmy na otwarcie takich ekspozycji osoby, które dysponują prawem decyzji
                czy też mają na decyzje duży wpływ, na przykład burmistrza, prezydenta miasta
                czy posła. Może dzięki temu choć trochę (a może nie tylko trochę?...) zmienimy
                rzeczywistość na lepsze? Dzieci (!) ze zubożałych popegeerowskich wsi w
                Beskidzie Niskim, Jasionki i Krzywej w ramach tzw. warsztatów fotograficznych
                zrobiły cały o nich album. Został opublikowany, puszczony w obieg społeczny,
                zorganizowano specjalną wystawę...
                Nasz świat, ludzki świat... Jakże bogaty, wielobarwny... Pamiętajmy zawsze
                o tym zamierzając go uwieczniać na naszych światłem malowanych obrazkach, a
                potem pokazywać go innym. Zwracajmy na to uwagę także i w trakcie
                fotografowania... Poszukujmy piękna i dobra w ludziach, ich życiu, ich
                dziełach. Jednocześnie nie odwracając się od smutku i zła. Wówczas będziemy
                tworzyli wizerunek rzeczywistości. Prawdziwszy. Autentyczny. Pełny.'


                Jesli tak, to informacja:

                to nie jezyk patriotyczny, ani sprawy patriotyczne, a LUDZKIE.

                Jesli, zielonamysz, Tobie aparat fotograficzny mialby sluzyc li tylko do
                uwieczniania zauroczen krajobrazami (co piekne zreszta), fotografowania
                roslinek i kwiatow (co tez piekne), i utrwalania imprez rodzinnych (co tez
                wartosciowe)etc., to nie znaczy, ze bledem jest UWRAZLIWIANIE glownie mlodych
                ludzi (bo glownie mlodzi ludzie sa odbiorcami poradnikow sztuki
                fotografowania), a wiec jeszcze czesto osob o nieuksztaltowanym swiatopogladzie
                zasadach zyciowych etc., na sprawy spoleczne i ludzkie.

                Nie jest grzechem proponowanie mlodym ludziom, by nie gapili sie tylko w czubek
                wlasnego nosa.

                A ze pokazuje jezykiem fotografii troche Polski, i komentuje ja, tez chyba nie
                jest grzechem. W dodatku za, zalozmy, piecdziesiat lat bedzie to, zdaje sie,
                jedyna ksiazka-poradnik sztuki fotografowania, wzbogacony o element dokumentu
                kraju, jak to psychologowie lubia mowic 'tu i teraz'(no, jeszcze publikacja
                Andrzeja Mroczka 'Książka o fotografowaniu'), oraz o stosunek autora do
                pokazywanych faktow.

                Bo i to wzialem pod uwage, i to takze nie jest, sadze, grzechem.

                Pozdrawiam, przepraszam za pewien sarkazm :) - W
              • wlodekbar Re: A narodowcem, czy jakim tam jeszcze nie jeste 05.08.06, 21:49
                Zielona,

                ja mam przeswiadczenie, ze Ty padlas ofiara... PRL-u.
                Otoz w PRL-u, a i nie ukrywam, w II RP, fotografia byla traktowana jako cos
                posledniejszego od malarstwa, rzezbu, innnych sztuk plastycznych, literatury...

                Na Zachodzie nie. W ZSRR tez nie.
                A u nas tak.A tymczasem fotografia jest po prostu jezykiem - jak kazdy inny.
                Sztuka - jak kazda inna.

                Na wystawe z okazji 60-lecia pracy tworczej wielkiego fotografa zycia, Francuza
                Henri Cartier-Bressona, zjechali do Centrum Pompidou w Paryzu ministrowie
                kultury wielu panstw, kilku ksiazat i krolow.

                Oczywiscie nie jestem fanatykiem fotografii, ani Francji, zielona, bo pomyslisz
                sobie jeszcze, zem francuzofil. Albo Żyd francuski jaki, czy Eskimos wloski.

                Wybacz, ze jestem troche na Ciebie ciety, ale - sadze - sie nie dziwisz.
                Tym bardziej, ze realia tworcow nie rozpieszczaja. Czlowiek sie natrudzil, oczy
                przekrwione,nocami tyral, i raptem ktos lekka reka zarty sobie struga,
                podsmiewajac sie z produktu intelektualnego, ktorego... nie zna.

                A fe!

                • wlodekbar Uzyskujesz przebaczenie... 05.08.06, 22:01
                  ... bo zona przyniosla smaczne kanapki :)

                  :D
              • Gość: I patrzyla... z gory... IP: 85.222.20.* 05.08.06, 22:14
                ...az sie ulrala :(
              • Gość: Rozkaz Re: A narodowcem, czy jakim tam jeszcze nie jeste IP: 85.222.20.* 07.08.06, 21:54
                Rozkaz!

                P.S.
                A Duch Kotarbińskiego nadwornym filozofem.
            • wlodekbar Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluznienie 05.08.06, 21:34
              Zielonamyszo,

              na rozluznienie, usmiechniecie sie, fragmencik z ramki (czy, w publikacji, inna
              trzcionka):

              Czy fotografia jest sztuką? (mini-sonda)

              Już Wiktor Gomulicki, autor niezapomnianych „Wspomnień niebieskiego mundurka”,
              nie tylko pisarz i publicysta, ale także zapalony fotoamator, pisał
              w „Kalendarzu Fotograficznym”
              na rok 1904:
              „... aparat fotograficzny jest w rękach ludzkich tym samym, co narzędzie
              muzyczne (...). W każdym dobrym portrecie fotograficznym widzimy pracę myślową
              wykonawcy, ujawnioną w wyborze pozy, oświetlenia, akcesorii itp.”
              I ostatecznie skonkludował: „Fotografia jest sztuką – w rękach artysty”.
              Co zaś na temat stosunku fotografii do sztuki mówią warszawiacy?
              Oto kilka wypowiedzi, nie koniecznie na serio – wszakże z uśmiechem nigdy się
              nie rozstajemy:
              „Zaczynasz pan od fotografii, a skończysz pan na komendzie!”
              Handlarka pod Halą Mirowską
              „Czy fotografia jest sztuką? Myślę, że jest. Bo można zrobić zdjęcia byle jakie
              i można zrobić zdjęcia artystyczne”
              Nauczycielka SP na ul. Świętokrzyskiej
              „Fotografia? Sztuka? Możesz mnie pan pstryknąć
              jak wlepiam mandat.”
              Przedstawiciel straży miejskiej na placu Zamkowym
              „No pewnie, że jest sztuką. Każde jedno ujęcie, każde jedno światło, każdy
              jeden moment... Można by się długo, długo rozwodzić, ale mi się nie chce mówić,
              bo nic
              dzisiaj nie zarobiłam.”
              Uliczna kwiaciarka na ul. Anielewicza
              „Jak fotografia może być sztuką, jak wszystko
              za pana zrobi aparat!”
              Ochroniarz na ul. Słowackiego
              „Zarówno element formalny znakomitej większości fotografii, jak aspekt
              treściowy z dominującym czynnikiem dokumentalnego obiektywizmu zmuszają mnie do
              nieprzyjęcia tezy, iż fotografia jest sztuką. Teza ta, a raczej mniemanie, czy
              może lepiej: mgliste przeświadczenie jest udziałem nieudacznych teoretyków i
              historyków fotografii, jak również niektórych jej autorów. Fotografia,
              powtarzam, sztuką nie jest.”
              Starszy mężczyzna na ul. Waryńskiego
              „Z fotografią jest tak samo, jak z innymi dziedzinami artystycznymi. Może być
              sztuką w takiej samej mierze, jak obraz wykonany inną techniką, czy rzeźba.”
              Artystka-malarka na placu Grzybowskim
              • zielonamysz Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 07:20
                Jestem ,jestem. Zajrzalam ale zniklo,ale bylo.
                I dobrze,ze zniklo.Ale samo nie zniklo.Pozdr
                • zielonamysz Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 07:25
                  W pisaniu czasem jest tak jak w muzyce- gdy sie traci strune za wysoką cos
                  zgrzyta.Znaczy tyle- bo stronka bardzo ladna,no i przeciez w budowie..
                  • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 17:04
                    Zwlaszcza, gdy sie wklei tekst z pliku, ktory byl jeszcze w pisaniu.
                    • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 17:05
                      Dobrze, ze nie hurra-patriotyczny.
                  • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 18:49
                    Stronka jetb taka, ze nie mam do niej dostepu :).
                    Zrobil ja, i nie dokonzyl, student informatyki, ktory... uciekl. Nie ma go ani
                    na mailach, ani na komorce.
                  • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 20:44
                    Aaa, stronkaaaa:))). Myslalem, ze tekst, ktory skopiowalem :).
                    Tam sa byki,niestety, na tej www.
                    Jednak, jak juz pisalem w innym poscie, nie mam do niej dostepu.
                    Bede sobie musial zrobic stronke, ale w jezyku html (tyle wiem), prostsza.
                    Jak na razie nie mam czasu, oczy bola, ale jakos koniec z koncem wiaze.
                  • Gość: Czerwony_khmer Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn IP: 85.222.20.* 06.08.06, 21:10
                    I w malarstwie, i we fotografiji, i w skul'pturie, i we wsiech iskusstwach.

                    Dobranoc,

                    Ck
                  • poltuz Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 21:47
                    Wydawnictwo, jak i Autor, dziękuje Pani/Panu zielonamysz za reklamę książki :).

                    Publikacja, jak zwykle, cieszy się powodzeniem, chyba największym spośród
                    ogólnych poradników sztuki fotografowania. Obok "Książki o fotografowaniu"
                    Andrzeja Artura Mroczka.
                    Czego dowodem na przykład ilość sprzedanych egzemplarzy na Allegro.pl (na
                    każdej aukcji książka ma nabywców):
                    www.allegro.pl/search.php?string=barchacz
                    Dla porównania - link do strony/stron z literaturą fotograficzną na Allegro.pl:
                    www.allegro.pl/8895_pozostale_literatura_i_instrukcje.html?id=8895&order=t&view=gtext&p=4


                    • poltuz Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 22:51
                      Tu w tej chwili znajduje się ww. książka:
                      www.allegro.pl/8895_pozostale_literatura_i_instrukcje.html?id=8895&order=t&view=gtext&p=3
                    • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 08.08.06, 17:39
                      Łoj, nawet szesc sprzedali :).
                      • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 08.08.06, 18:05
                        Zapomnialem linka:
                        www.allegro.pl/search.php?string=barchacz
                        Juz koncze z ta kryptoreklama :).
                        • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 08.08.06, 20:40
                          Zreszta juz sie sprzedala.
                          Jesli ktos zainteresowany, to w tym sklepiku; wiem, ze sprzedawca niezawodny:
                          fotosklepik.pl/index.php?products=product&prod_id=16
                          Juz naprawde zamykam reklame :).
                  • Gość: Hurra-patriot Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn IP: 85.222.20.* 07.08.06, 23:16
                    A schto z patriotizmom, hę?;)
                    Proschu o konkrety.
                    • Gość: . Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn IP: *.acn.waw.pl 10.08.06, 23:26
                      Jak komuś sie powiedzie, od razu zawiść się auktywnia. Mam tę książke i jestem
                      z niej zadowolony. Niesie treści poważne, napisana jest prostym językiem i z
                      humorem. Nadto oryginalne jest opracowanie graficzne.

                      Pzdr.
                      • Gość: . "Olewać" IP: *.acn.waw.pl 12.08.06, 01:44
                        Niech się Pan nie przejmuje osobami zawistnymi i frustratami. Książka jest
                        interesująca.

                        Pzdr.
                        • wlodekbar Re: "Olewać" 12.08.06, 22:57
                          Dziekuje :).
                          Nie przejmuje sie, bo i czym?
                          Natomiast niepokojace jest samo zjawisko naszej rodzimej zawisci ;).
                  • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 21.08.06, 22:25
                    Oj, zielonamysz, ja Cie nieopatrznie/nieomylnie/mylnie zrozumialem, zdaje sie.
                    Czy sie zgadza?
                    • zielonamysz Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 22.08.06, 12:43
                      jestem.Moze troszke sie minelismy ale nic to.
                      • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 22.08.06, 18:30
                        :).
                • wlodekbar Re: Zielonamysz zamilkla(:)), wiec cos na rozluzn 06.08.06, 16:42
                  niestety, moja stronka w budowie ma to do siebie, ze raz jest, raz znika, nie
                  wiem czemu. W moim komputerze od dawna jej nie widze.
        • wlodekbar Re: Panie Barchacz 14.08.06, 21:57
          No, w tonie niekiedy patriotycznym... Obawiam sie, ze zle Pania, zielonamysz,
          zrozumialem zrazu.
          • wlodekbar Do zielonamysza 26.08.06, 19:36
            Zielona, juz zostalas 'rozpracowana'
            :)
            P.S.
            Chociaz nie odpisalas mi konkretnie i jednoznacznie, jaki Twoj stosunek
            do 'pierwiastka patriotycznego' w mej ksiazce.
            • wlodekbar Szelma :))) b.t. 26.08.06, 19:37

              • wlodekbar O rany! 26.08.06, 19:40
                Same wlodkibary!
                Napoczkowaly.
                No, ale dzieki temu z dzisiec wiecej;

                Zielonamaszo, czy sie cieszysz, czy nie? sadze, ze - mimo wszystko - tak.
                Atoli nie odpowiesz na moje pytanie.
                • wlodekbar Podzielic 26.08.06, 19:41
                  Ja jestem ryba, a wlasciwie ryby.
                  Ilosc postow nalezy podzielic przez dwa.
                  :D
                  • wlodekbar Ale tylko w moim przypadku :). b.t. 26.08.06, 20:35

    • veera Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 05.08.06, 15:57
      Nie ma sensu zżymać się na fakt, że ktoś podejrzliwie traktuje książki
      przodujące w rankingach: niezależnie od tego, jakie zjawisko będziemy badać,
      skrajności, na plus i na minus, zawsze będą nieliczne, dominować zaś będzie
      przeciętność. Książka, która trafia do TOP 10 siłą rzeczy będzie musiała
      odpowiadać przeciętnym gustom czytelniczym, a zaspokajanie takich gustów z
      pewnością na dobre jej nie wyjdzie.

      Pół biedy, jeśli popularność książki nadchodzi niespodziewanie, nie jest
      zaprojektowana.
      Dramatycznie jest dopiero wtedy, gdy książka pisana jest celowo z myślą o tym,
      by jak najlepiej się sprzedać, jeśli autor korzysta z jakichś statystyk
      sprzedaży, z badań socjologicznych, ze starych, sprawdzonych klisz, a potem
      trafia prostu do celu.

      Oczywiście nikt nikomu nie zabrania czytać książek z rankingów. Nie sądzę też,
      by ten kto ich nie czyta, czuł się w jakikolwiek sposób lepszy od innych.
      Kwestia zapotrzebowań, o to. Jednym wystarcza przeciętność, inni szukają czegoś
      więcej, ich sprawa.
    • anula_a Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 06.08.06, 21:41
      przy takich wątkach zawsze przypomina mi się scena z Ferdydurke, kiedy to
      Gałkiewicz szczerze przyznaje, że Słowacki go nie zachwyca... jak zachwyca,
      kiedy nie zachwyca ?
      mnie nie zachwycił ani Murakami, ani Brown ze swoim "Kodem" i przyznaję sie do
      tego wzbudzając czasem "zgorszenie"
      czytam to co mnie interesuje, co lubię i na co mam akurat ochotę i nastrój
    • akondze Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 07.08.06, 11:25
      Ofelia napisała:

      "Co sadzicie o ludziach, ktorzy uwazaja sie za lepszych tylko dlatego, iz nie
      czytaja tego, co ma szersza publicznosc? [.....]"

      Powiem tak: jak ktoś jest mały, to ma duże kompleksy... no i odwrotnie...

      ----------
      ...skwak?
      • Gość: bambino Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 12:33
        Komercyjne książki są dobre do czytania na sedesie
        • gumowy_kaczor Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" 08.08.06, 12:43
          Gość portalu: bambino napisał(a):

          > Komercyjne książki są dobre do czytania na sedesie

          Raczej na plaży, w poczekalni itd. W sedesie lepiej sprawdzają się kolorowe
          czasopisma.
          • Gość: jaija Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.08.06, 23:01
            O nie. W sedesie kolorowe czasopisma nie spływają ;)

            Ja mam tak, że lubię poczytać sobie coś wartościowego, ale również
            coś "łatwiejszego", choć uznanych, klasycznych autorów, np. opowiadania z
            dreszczykiem.
    • Gość: mojzesz czasami IP: 82.160.248.* 11.08.06, 00:42
      są ksiązki, ktore powinno się odrzucac, głównie dlatego, że
      ogłupiają.Przepraszam, w sumie nie o to mi chodziło. Inaczej- wg mnie książka
      powinna rozwijać czlowieka. Jezeli nie rozwija, to nie jest wartościowa.
      Widzicie jak sie nasapałem, tylko po to, zeby podwazyc własne słowa jednym
      zdaniem- a sam z zapartym tchem czytam harrego pottera i w dupie mam opinie
      ,,znawców'' :) kazdy czyta to co lubi, ja polecam raczej coś rozwijającego a od
      czasu do czasu coś rozrywkowego i łatwego:)
      • Gość: . Re: czasami IP: *.acn.waw.pl 11.08.06, 00:52
        I to jest chyba trafienie w sedno.
    • Gość: k. Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 09:11
      ja np. nie czytam tego, co szersza publicznosc, bo parę razy zdażyło mi się
      sięgnąć po książkę szeroko rozreklamowaną i czytaną przez wszystkich wokół i
      uznałam ją za niewartą mojego czasu. Wychodzę z założenia, że zycie jest zbyt
      krótkie aby je tracić na czytanie byle czego (takie samo zresztą mam podejscie
      do filmów, które oglądam)
    • Gość: latwe i trudne? Re: Komercyjne ksiazki a "intelektualisci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 23:54
      po prostu jedni czytaja by nie myslec, zapominac o problemach. a drudzy by
      ksiazki zmuszaly ich do myslenia, do zastanowienia sie. ci drudzy szukaja raczej
      ksiazek, ktore zadaja pytania niz daja odpowiedzi.
      • Gość: . O,to ważne IP: *.acn.waw.pl 13.08.06, 19:56
        Raczej zadają pytania niż dają odpowiedzi.
        • Gość: . Re: O,to ważne IP: *.acn.waw.pl 19.08.06, 00:21
          Ale jednak ksiazka powinna rozwijac.
          Tzn. ksiazki powinny rozwijac. A inne co najmniej dawac wytchnienie.
Pełna wersja