Gość: ala
IP: *.aster.pl
09.08.06, 09:36
We wczesnym dzieciństwie w domu dorwałam się do półki z ksiązkami taty,
wyjęłam jedną i czytałam z wypiekami. Gdzieś po godzinie lektura została mi
brutalnie przerwana przez tatę, ktoremu wypieki nieco podejrzane się wydały
(przyznał mi się do tego, kiedy byłam na studiach). Ksiazka została poddana
cenzurze i zwrócona, jako ze trescie wywrotowych w niej nie było.
Ksiązka opowiadała o klubie załozonym przez kolegow, ktorzy marzyli o wyprawie
na wyspę. Oczywiscie bez wiedzy rodziców. Jeden z nich, Jacek, wychowywany był
przez nadopiekunczą babcie, ktora na kolacje przyrzadzała mu (chya) kaszkę z
malinowym sokiem czy kisielem - pamietam, ze przy tym fragemnecie żóładek
stukał mi o zeby z pbrzydzenia. Na wyspie wszyscye stawali się bohaterscy,
zapominali o swoich problemach. Grupa przyjaciół musiała stoczyc bój o wyspę z
jakaś bandą. Podczas przeprawy przez rzekę tratwą zatonął im plecak, a w nim
flaga, więc w koncowej scenie wciągają na maszt chusteczkę zamalowana
długopisem - koło (słonce) na niebieskim tle 9niebie).
I tu moje pytanie, jaki tytuł ma owa kniga. Okładek nigdy nie udało mi się
znaleźć. Tata nie pamieta.