reptar
18.02.03, 21:51
Szkoda, że podano tylko pierwsze dwadzieścia pięć miejsc. Każdy
komuś kibicował i teraz jest ciekaw, co się działo w niższych
partiach rankingu - ile czemu brakło, jak rozłożyły się głosy...
Ja na przykład chciałbym wiedzieć, czy głosy na „Pana
Samochodzika i templariuszy” zaliczono „Wyspie złoczyńców”.
Uważam to za bardzo chybiony pomysł publikować Pana Samochodzika
bez samochodu („Wyspę złoczyńców”) jako reprezentanta cyklu. Że
pierwszy? A gdzie tam? A „Skarb Atanaryka” i „Uroczysko”?
A zatem zgaduję, że na „Wyspę złoczyńców” wcale nie głosowano
(lub z rzadka), tym bardziej że w propozycjach samej GW był
jednak inny tom, „Pan Samochodzik i templariusze”.
Albo taki Bahdaj - nie pisał jednego wielkiego cyklu, więc
pewnie głosy na „Wakacje z duchami” i „Podróż za jeden uśmiech”
nie zostały podciągnięte pod wspólną pozycję „Bahdaj”. A
Niziurski? Rzeczywiście „Sposób na Alcybiadesa” tak odstaje od
reszty? Zawsze mi się wydawało, że najważniejszym dziełem
Niziurskiego są „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”.
Chciałbym wiedzieć, ile głosów zdobyły. Albo taki „Plastusiowy
pamiętnik”... Naprawdę uważam, że eksperci powinni byli to
czytelnicze niedopatrzenie naprawić, bo co jak co, ale
Plastuś...!
Wcześniej już poruszałem temat serii. Czy rzeczywiście jest sens
włączenia do kanonu tej nieszczęsnej „Wyspy złoczyńców”, jednego
tomu „Muminków”, jednego tomu „Tumba z Przyladka Dobrej
Nadziei”, jednego tomu „Mikołajka”, jednego tomu „Jeżycjady” (a
na przykład „Władca Pierścieni” idzie w całości, w dodatku
z „Hobbitem”, i to pomimo tego, że wydań LOTR jest zatrzęsienie,
w tym niedawne z serii „Kanon na koniec wieku”).
Zwracam też uwagę - po raz kolejny - na bardzo mocne plecy
Wilczusia (Iana Whybrowa), który owszem, jest zabawny, ale żeby
od razu wybitny? Wchodzi z listy ekspertów, mało tego -
z „sugestią”, żeby w całości! (a to są trzy czy cztery
książeczki). To tak w kontekście powyższych zastrzeżeń co do
wycinkowania poważniejszych dzieł (upieram się zwłaszcza przy
Muminkach, Mikołajku i Tumbie; uważam, że te akurat w całości
nie są grubsze od „Władcy Pierścieni”).