techniki czytania

15.08.06, 17:54
czy przy czytaniu subwokalizujecie? (tzn. powtarzaciew myślach tekst) wiem,
że to spowalnia czytanie, jednak nie umiem sobie wyobrazić czytania bez TEGO.
warto ćwiczyć, żeby się tego pozbyć czy nie?
    • sol_bianca Re: techniki czytania 15.08.06, 18:09
      facecja napisała:

      > czy przy czytaniu subwokalizujecie?

      nie

      > warto ćwiczyć, żeby się tego pozbyć czy nie?

      a przeszkadza ci to? decyzja należy do ciebie.
      wg mnie spowalnia POTWORNIE, jedną książkę bym czytała chyba przez pół roku...
      • facecja Re: techniki czytania 15.08.06, 20:03
        > a przeszkadza ci to? decyzja należy do ciebie.
        > wg mnie spowalnia POTWORNIE, jedną książkę bym czytała chyba przez pół roku...
        >

        nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, bo nie mam porównania - nigdy nie
        czytałam bez subwokalizacji. chcę się jej oduczyć, ale nie wiem, czy technika
        _wystukiwanie_rytmu_patykiem_po_wersach_ przyniesie rezultat.

        poza tym nie wiem, czy nie będzie mi tego brakowało, gdy juz się oduczę. tzn.
        świetnie, jeśli mogłabym czytać kilka razy szybciej, ale czy podczas czytania
        podręczników, ksiażęk naukowych takie rzeczy jak daty, obcojezyczne wyrażenia
        czy nazwiska zostałyby mi w głowie bez tego myślowego powtarzania?
    • lady.oracle Re: techniki czytania 15.08.06, 18:17
      Tak bo bez tego czytam niedokładnie.
    • lady.oracle Re: techniki czytania 15.08.06, 18:20
      Starsznie spowalnia Kroniki portowe czytałam tydzień
      na urlopie (z przerwami na Rzecz russowską).
    • formaprzetrwalnikowa Re: techniki czytania 15.08.06, 21:29
      nie pamiętam czasów, kiedy to robiłam po polsku - od dawna czytam 'skanując' po
      1-2 wersy naraz, wychwytując słowa kluczowe -pewnie dlatego po przeczytaniu
      ksiązki czy artykułu pamiętam o czym to było i generalny 'wydzwięk', ale nie
      potrafie powtórzyc szczeghółów.
      subwokalizowałam (jakie ładne słowo :)) do niedawna po angielsku, teraz nadal
      to robię, kiedy tekst jest napisany z błędami, gwarą lub przestarzałym
      językiem -zeby 'usłyszeć' co za słowo tam jest. strasznie to spowalnia
      czytanie, ale w moim przypadku niekoniecznie pomaga zapamiętac szczegóły (do
      czytania-uczenia się mam inną technikę)
      • facecja Re: techniki czytania 15.08.06, 21:44
        poooodziel się tą techniką, proooooszę

        i swoimi sposobami na porzucenie subwokalizacji też, jeśli możesz :)
        • semijo Re: techniki czytania 15.08.06, 22:33
          ja tez jak to ladnie okreslilaś subwokalizuje:) Ale mi odpowiada ta technika.
          Dzięki temu dlużej czytam książki, delektuje się nimi, moge przeanalizować
          każdy szczegól, a nie polykam szybko wylapując slowa klucze. Oczywiście nie
          deprecjonuje tej techniki, nawet uważam ją za wyższą szkolę jazdy, jednak to
          nie dla mnie:)
        • formaprzetrwalnikowa Re: techniki czytania 15.08.06, 23:46
          techniką na uczenie się bez subwokalizacji?
          ups, moze byc trudna sprawa - kazdy ma swój wiodący 'kanał pozawerbalny' a co
          za tym idzie dominujący rodzaj pamięci - nie wszyscy mają dobrą pamięc wzrokową
          (czytanie), niektórzy mają lepszą pamiec słuchową (czyzby po to Ci byłą
          subwokalizacja?), inni kinestetyczną. i sęk w tym, zeby odkryc, który rodzaj
          pamięci działa u Ciebie najlepiej; sugerowałabym słuchowy - to czytanie w
          myslach na głos... może spróbuj sie uczyc móiąc do siebie, powtarzając głosno
          to, co własnie przeczytałas, albo w ogole czytaj głosno to, czego sie uczysz;
          nagrywaj wykłady, słuchaj talking books, audycji radiowych, własnych nagran
          tekstu, którego chcesz sie nauczyc. itp itd.
          ja uzywam kanału słuchowego i kinestetycznego - gadam więc do siebie, tłumacze
          niewidzialnemu audytorium, machajac rekami i chodząc po pokoju, rysuje
          schematy, czytając tekst i powtarzając go wykonuje rózne dziwne ruchy - jak np
          stanie na jednej nodze albo klepie się po głwoie - wygląda dziwnie, ale działa
          u mnie rewelacyjnie!
          a ja już nie pomaga i musze sie jakiegos fragmentu nauczyc na pamięc - to
          wyspeiwuję go na jakąs prostą melodię (na studiach układałam piosenki do co
          trudniejszych tekstów, jak np topografia nerwu twarzowego - to był horror! do
          dzis pamiętam przebieg i ... melodię ;)).

          Porzucenie subwokalizacji? hmm.. nie wiem. czytam po polsku od 3 roku zycia,
          wiec stało sie to dla mnie tak naturalne jak oddychanie. czytanie po
          apngielsku - dosc nowa sprawa, ale zauwazyłam znaczny postęp - juz wyłuskuję z
          tekstu tylko interesujące mnie fragmenty (np omijając nudne opisy); niestety,
          chyba nie umiem opisac przebiegu tego procesu
          • facecja Re: techniki czytania 17.08.06, 01:33
            niestety nie zawszę moge Twoje cenne rady zastosować - głośne czytanie
            uniemozliwiłoby mi przeczytanie kobyłki 700stronicowej w tydzień - i to dwa
            razy minimum:-/ ale technika z piosenką bardzo ciekawa, spróbuję przy
            najblizszej okazji :)

            > Porzucenie subwokalizacji? hmm.. nie wiem. czytam po polsku od 3 roku zycia,
            > wiec stało sie to dla mnie tak naturalne jak oddychanie. czytanie po
            > apngielsku - dosc nowa sprawa, ale zauwazyłam znaczny postęp - juz wyłuskuję
            z
            > tekstu tylko interesujące mnie fragmenty (np omijając nudne opisy); niestety,
            > chyba nie umiem opisac przebiegu tego procesu

            ja czytałam tez dosc wczesnie - no moze nie 3 lata, ale gdzieś przed 5. rokiem
            życia. sęk w tym, że czytałam na ogół na głos - rodzice mnie w ten sposób
            sprawdzali. a to chyba najlepszy sposób na wyhodowanie nawyku powtarzania w
            myslach. własnie teraz uczę sie szykiego czytanie i próbuję wyłuskiwać słowa
            klucze, ale mimo to nie jestem pewna, czy nie zgubiłam gdzieś jjakiegoś
            ktrótkiego, ale waznego wyrazu, np. "nie". albo nie umiem po przeczytaniu
            tekstu powtórzyć jakiejsś obcojęzycznej nazwy własnej. nie masz z tym problemu?
            (własciwie po co pytam, pewnie nie, skoroś dwujęzyczna:))
            • formaprzetrwalnikowa Re: techniki czytania 17.08.06, 07:57
              trójjęzyczna ;)

              nazwy własne powtarzam, zeby usłyszeć i zapamiętać. najlpiej, zebym jeszcze
              jakąs (tosie chyba tak nazywa) kotwicę tej nazwie wymysliła - taki
              mnemotechniczny chwyt, zeby skojarzyć i zapamiętac.
              700 stronnicowe kobyłki do przeczytania w tydzien - fju-fju. ja miałąm takie,
              ale zwykle rozłozone na kilka tygodni, z tym, ze do wrycia a nie do zwykłego
              nauczenia sie, bo powszechnie wiadomo, na czym polega studiowanie medycyny ;)

              szybkie czytanie ma wiele zalet, poza jedna: zwykle po lektrurze ksiązki
              potrafię powiedziec, o czym ta ksiazka była i czy mi się podobała; o niuansach
              ze mną nie podyskutujesz.
              • facecja Re: techniki czytania 17.08.06, 23:18
                > 700 stronnicowe kobyłki do przeczytania w tydzien - fju-fju. ja miałąm takie,
                > ale zwykle rozłozone na kilka tygodni, z tym, ze do wrycia a nie do zwykłego
                > nauczenia sie, bo powszechnie wiadomo, na czym polega studiowanie medycyny ;)

                wszystko jest do przejścia, kwestia przyzwyczajenia. poza tym nie czytam
                zupełnych nowosci, ale rzeczy, które na ogół juz gdzies kiedys mi się
                przewinęły - studiowania przedmiotu, który się ciągnie od 4 klasy podstawówki
                ma pewne plusy :)

                > szybkie czytanie ma wiele zalet, poza jedna: zwykle po lektrurze ksiązki
                > potrafię powiedziec, o czym ta ksiazka była i czy mi się podobała; o
                niuansach
                > ze mną nie podyskutujesz.

                niekoniecznie jest to wada - jesli książka jest słaba, nie zaprzątasz sobie nią
                myśli ;) a powiedz jeszcze mnie, ciekawskiej - czy książki, które Ci się
                spodobały, czytasz jeszcze raz - wolniej - żeby się nimi podelektować?

                a trójjęzycznosci gratuluję i zazdroszczę. niektórzy to mają dobrze... :)
                • formaprzetrwalnikowa Re: techniki czytania 17.08.06, 23:43
                  facecja: ksiazka musi mi się baardzo spodobac, albo być dziełkiem agaty
                  christie, zebym tak ejszcze raz, delektujac się.
                  chociaz przyznam, ze ostatnio przeczytane ksiązki czytałam bardzo dokąłdnie-
                  głwoenie ze wzgledu na subwokalizację, ale takze dlatego, ze kazde słowo było
                  wazne. to było interesujace doswiadczenie, ale potrzebowałam sporo czasu, zeby
                  ochłonąć.

                  mysle, ze czytanie ksiazek, które się ciagną od podstawówki moze być trudne -
                  przeciez w mózgu juz zapisane, ze i tak wiadomo o co chodzi, ze przeczytana
                  miliony razy przez miliony ludzi i siebie sama na wszystkie mozliwe sposoby i
                  nic nowego sie nie wymysli, ze nie mozna sie podelektowac, bo trzeba odnalezc
                  rózne aluzje w żaluzjach i ecie-pecie na komplecie... nieeee... to chyba
                  strasznie zabija radosc czytania?
                  kiedys chciałam studiowac polonistykę (dobrze zgaduję?), ale doszlam do
                  wniosku, ze za bardzo lubie czytac ksiązki (i pisywac rózne takie
                  elemeledutki), zeby tę pasje w sobie zabijać.
                  a jak to jest u Ciebie?

                  ps. trójjęzycznośc to czasem efekt ciezkiej choroby polegajacej na
                  nieumiejetnosci nicnierobienia ;-)
                  • facecja Re: techniki czytania 18.08.06, 02:40
                    > chociaz przyznam, ze ostatnio przeczytane ksiązki czytałam bardzo dokąłdnie-
                    > głwoenie ze wzgledu na subwokalizację, ale takze dlatego, ze kazde słowo było
                    > wazne. to było interesujace doswiadczenie, ale potrzebowałam sporo czasu,
                    zeby
                    > ochłonąć.

                    skojarzyło mi się z dziełami filozoficznymi. ich chyba nie da się czytać przez
                    wyłapywanie słów kluczowych... przynajmniej nie tych najbradziej zakręconych

                    > mysle, ze czytanie ksiazek, które się ciagną od podstawówki moze być trudne -
                    > przeciez w mózgu juz zapisane, ze i tak wiadomo o co chodzi, ze przeczytana
                    > miliony razy przez miliony ludzi i siebie sama na wszystkie mozliwe sposoby i
                    > nic nowego sie nie wymysli, ze nie mozna sie podelektowac, bo trzeba odnalezc
                    > rózne aluzje w żaluzjach i ecie-pecie na komplecie... nieeee... to chyba
                    > strasznie zabija radosc czytania?

                    nie polonistyka :) nie chodziło mi o te same ksiązki od podstawówki, ale o
                    przedmiot, który się zaczyna w 4 klasie podstawówki. miałam na myśli to, że na
                    anjważniejszych moich przedmiotach na studiach czytam o problemach, które w
                    jakiś były przynajmniej muśnięte w programie podstawówki czy liceum. z tym, że
                    teraz to opisane 100 razy dokładniej - stąd te 700 stron... na delektowanie
                    rzeczywiscie rzadko mam czas, bo oczywiscie zawsze zabieram się za późno, ale z
                    tym zabijaniem radości czytania nie jest tak źle. po sesji jestem w stanie
                    wziąć do ręki książkę, czasem nawet z tej dziedziny - więc narzekać nie
                    powinnam :) tylko frustracja czasami nachodzi, bo ja czytam 100 stron
                    podręcznika przez cały dzień, inni 100 stron w 2 godziny - stad moje próby
                    pozbycia się złych nawyków. i także obawy, czy oduczając się subwokalizacji
                    pozbędę się na dobre przyjemności wczytywania się w literaturę piękną - a lubię
                    się od czasu do czasu podelektować :) a co do studiowania polonistyki - z kilku
                    moich znajomch studentów polonistyki kazdy jest ma podobne odczucia, do Twoich.
                    że też osoby układające program nie dojdą do takich wniosków...

                    > ps. trójjęzycznośc to czasem efekt ciezkiej choroby polegajacej na
                    > nieumiejetnosci nicnierobienia ;-)

                    oj, na taką chorobę i ja pragnę zapaść :)
    • gumowy_kaczor Czytanie w języku obcym 15.08.06, 23:15
      Zauważyłem, że w językach obcych czytam szybciej niż po polsku (oczywiście
      teksty na poziomie gazetowym a nie np. Joyce'a). Ma ktoś podobne doświadczenia?
      • formaprzetrwalnikowa Re: Czytanie w języku obcym 15.08.06, 23:35
        ja nadal mam odwrotnie, ale niedługo się wyrówna
        ;)
      • chihiro2 Re: Czytanie w języku obcym 16.08.06, 16:57
        Ja najszybciej czytam po angielsku, potem jest jezyk polski (lubie melodie,
        wiec czesto subwokalizuje). Najwolniej czytam po niemiecku, bo w tym jezyku
        naprawde kazde slowo sie liczy.
        Potrafie czytac bez subwokalizacji, ale czytajac zalezy mi, zeby zapamietywac
        jak najwiecej, czesto dokladne opisy i szczegoliki, wiec czesto subwokalizuje.
        Czesto czytam tez ukochanemu i sobie ksiazki na glos. Nie uwazam, by
        subwokalizacja bardzo spowalniala czytanie - to zalezy jak szybko ktos mowi :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja