vilya1
18.08.06, 20:54
Sanjay Nigam, "Człowiek Transplant"
B. dobra książka. Kolejna na polskim rynku z tych, które poruszają problem
tożsamości imigrantów z Indii w krajach anglojęzycznych - w tym konkretnym
wypadku mowa o USA. Dokładniej - o Nowym Jorku. Precyzując jeszcze bardziej -
o Małych Indiach. Sanjay Nigam z werwą i humorem szkicuje portret pewnego
środowiska. Wszystko zaczyna się od pewnego szpitala, w którym pracuje
niejaki Sunit "Sonny" Seth. Nie jest to jednak żadną miarą historia, która w
sposób realistyczny opisywałaby tylko wydarzenia z życia służby zdrowia.
Szpital ten staje się tutaj pretekstem, umozliwia pokazanie losów ludzi -
pracowników, pacjentów - którzy jakoś się z tym miejscem zetknęli. Portretuje
Nigam swoich ekscentrycznych bohaterów czasami z sympatią, czasami z nutką
kpiny (chociażby jego opinie o Bollywood ;), ale w tej na pozór chwilami
niepoważnej opowieści kryje się coś gorzkiego - z lekka nostalgiczna opowieść
o marzeniach (bez taniego sentymentalizmu), o budowaniu tożsamości.
Trochę mi proza Nigama przypominała Zadie Smith. Pewne pomysły fabularne, owo
balansowanie między powagą a humorem. Ale Smith pisze jakby bardziej
zamaszyście, z większym rozmachem, mocniej stawia akcenty, jej język jest
bardziej krwisty. Można więc powiedzieć, że "Człowiek Transplant" to powieść
spokojniejsza. Ale przez to na pewno nie mniej godna polecenia. :)