Stanisław Szenic „Ongiś”

22.08.06, 16:19
Z przedmowy
(...)Felietony pod tym tytułem, od szeregu lat zamieszczanie w
dwutygodniku „Nowe książki”, dotyczyły w zasadzie bądź autorów ksiażek, bądź
ich bohaterów, bądź też faktów związanych z książkami.
Założeniem przy ich pisaniu było wydobycie z niepamięci, w możliwie
najszerszym zakresie, osób lub dzieł, także mniej ważnych, lecz swego czasu
głośnych i budzących zainteresowanie, o których w miarę upływu lat po prostu
zapomniano.
Porządkując felietony z niejakim zdziwieniem stwierdziłem, jak wiele obejmują
one dziedzin. Obok historii nie pominęły jej pomocniczych nauk: heraldyki i
genealogii, co pozwoliło przypomnieć fundatorów wielkich bibliotek,
znakomitych bibliofilów oraz opisać całe dynastie polskich wydawców i
księgarzy. Sięgnęły do literatury, zarówno w dziedzinie poezji, jak prozy, do
strych listów i pamiętników. Te ostatnie zwłaszcza okazały się prawdziwą
kopalnią rozmaitych ciekawostek i anegdot. Znalazło w tych felietonach
odzwierciedlenie także życie kulturalne i towarzyskie dawnych lat,
działalność społeczna i polityczna wybitnych ludzi tamtych czasów,
osiągnięcia naukowe i techniczne. Granice terytorialne nie stanowiły barier,
stąd mamy wiadomości z różnych krajów, do których docierali i w których
działali Polacy. Także czas nie stanowił przeszkody. Wędrując po wiekach
docieramy nawet do czasów sprzed potopu, jako że „Polacy byli przy stworzeniu
świata”(...)

Właśnie czytam i tak sobie myślę, że Szenic opisując te zapomniane już osoby,
ich mrówczą pracę, pasje, hobby, twórczosć, odkrycia naukowe i techniczne
wypełnia u mnie poznawczą lukę pomiędzy bezimiennym tłumem chłopów
pańszczyźnianych, mieszczan, szlachty a bohaterami dzisiejszych książek do
historii – pobrązowionymi, na cokołach i oderwanymi od ich rzeczywistego
życia. Polecam więc.
Pełna wersja