Nowele Prusa i Sienkiewicza...

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.03, 12:57
takie jak Antek czy Janko Muzykant to moim zdaniem pozycje, które powinny
znaleźć się na najwyższych miejscach kanonu literatury dziecięcej. Dziecko
musi wiedzieć, ze w świat należy ruszać z maczugą, a nie z głupimi ideałami z
bajek!!!
    • yawokim Re: Nowele Prusa i Sienkiewicza... 26.02.03, 14:39
      Gość portalu: Marcel napisał(a):

      > takie jak Antek czy Janko Muzykant to moim zdaniem pozycje, które powinny
      > znaleźć się na najwyższych miejscach kanonu literatury dziecięcej. Dziecko
      > musi wiedzieć, ze w świat należy ruszać z maczugą, a nie z głupimi ideałami z
      > bajek!!!

      ja czytalem te rzeczy jako dziecko w szkole i jedyne co mi zostalo
      to jak matka wklada siostre janka do pieca na piec zdrowasiek zeby swierzb zabic
      no a dziecina oczywiscie zeszla
      nie powiem wtedy zrobilo to na mnie wrazenie...
    • Gość: gava Re: Nowele Prusa i Sienkiewicza... IP: *.dial.indiana.edu 26.02.03, 15:37
      i jeszcze koniecznie "Szkice weglem"... To jest dopiero arcydzielo na skale
      swiatowa.
      • la_passionata Re: Nowele Prusa i Sienkiewicza... 26.02.03, 22:21
        Te książki są za poważne dla dzieci z podstawówki. Pamiętam jak ryczałam, kiedy
        Rozalka spaliła się w piecu. To było wstrząsające dla mojego dziecięcego
        umysłu.

        Marcel zwróć uwagę, że bajki sę równie okrutne. Grimm przewodzą w stawce
        rzeźników, Andersen nie lepszy. Pytanie co gorsze - krwawy ziemski naturalizm,
        czy naturalizm baśniowy ;-))

        Podoba mi się ten paradoks ostatniego zdania ;-)
    • Gość: Wiktualia ! IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 22.03.03, 21:47
      W żadnym razie nie zgadzam się z ideją kanonowania tych rozdzierających nowelek
      z jednego zasadniczego powodu: są słabe. To nie literatura, tylko manifesty
      fabularne, a np. "Tadeusz" Orzeszkowej dodatkowo jest kiczem. Żeby człowiek,
      który napisał "Lalkę", popełniał takie łzawe historyjki dla suchotnic o mocnych
      nerwach, to się wydaje w ogóle nieprawdopodobne. Poza tym myślę, że zło z bajek
      jest dla dzieci najzdrowsze ;-)
      • Gość: staruch Re: ! IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.03, 12:54
        "Tadeusz" jest kiczem? Kicz to wygodne slowo. Wszystko mozna tak nazwac, bezkarnie praktycznie, bo od razu kazdy o odmiennym zdaniu sie boi, ze go okrzykna wielbicielem kiczu.
        Nowele z XIX w bardzo lubie. Swietne tez sa rosyjskie. Rewelacyjna jest "Nasza szkapa" Marysi K., autorki kiepskiej moim zdaniem.
        • Gość: Wiktualia noweliska IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 23.03.03, 15:08
          Tłumaczę się. Kicz przedewszystkiem dlatego, że Tadeusz, słodkie pacholę, ginie
          z kwieciem w łapkach i modlitwą na ustach, i w dodatku był jedynym, ukochanym
          dzieckiem (to rzadkość na wsi). Naprawdę, przemyślałam sprawę, nim użyłam tego
          ach jakże postmodernisłowa. Nowelek propagandowych nie znoszę, "Naszej szkapy"
          też, choć widzę tam przebłyski, jak mawiał dr Wilcox w jednym z "49 opowiadań"
          Hemingway'a, a wiesz w którym? To dopiero są opowiadania. I rosyjska XIX-
          wieczna to też jest to, co nazywamy literaturą. Czego o Antkach i Jankach
          powiedziec niepodobna.
    • Gość: dorotka Re: Nowele Prusa i Sienkiewicza... IP: *.chello.pl 29.03.03, 17:40
      Jak można kazać czytać jedenastoletniemu dziecku tak makabryczne utwory. Ja po
      ich przeczytaniu miałam przez miesiąc koszmary, że spalają mnie w piecu, katują
      na śmierć bo zagrałam na skrzypeczkach. Uzasadnianie ich umieszczenia w kanonie
      lektur szkolnych dla szkoły podstawowej, że dzieci musząpoznać wzorzec noweli
      jest kretyńskie. Znam wiele innych wzorcowych nowel, które nie zostawiają w
      dziecięcej psychice takich spustoszeń.
      • Gość: staruch Re: Nowele Prusa i Sienkiewicza... IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 18:06
        To nie sa nowele dla dzieci. Po prostu. Spalenie dziecka w piecu (Antek), zatluczenie go na smierc (Janko), utopienie w bajorze (Tadeusz) czy tez pozarcie przez wilki (Jamiol) to nie sa sceny, ktore dzieci odbieraja spokojnie. Z drugiej strony - te sceny sa po to, zeby poruszac. Poruszaja, jak wynika z Waszych postow. Po co scena z Rozalka? Rozejrzyjcie sie, ilu z Waszych znajomych chodzi do wrozek i znachorow? W 100 lat po napisaniu tej noweli.
        A wracajac do dzieci: jak dlugo mozna je chronic przed zlem? Teraz moda taka - puszczac dzieciom nie kaczora Donalda, bo lobuz, tylko siostrzencow kaczora Donalda, bo lobuziaczki slodkie. Nie pokazywac im Sherlocka Holmesa, tylko ugrzecznionego "mlodego Sherlocka Holmesa" itd. A swiat lagodny, slodki i lukrowany nie jest. Kiedy sie dzieci maja dowiedziec, ze ciemnogrod i zabobon pieczeniem Rozalek moga sie skonczyc? Moze z polskich nowel z XIX wieku? A czemu z takich starych? Bo wspolczesnie z Bravo-girl sie nie dowiedza.
        • Gość: Marcel Re: Nowele Prusa i Sienkiewicza... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 18:41
          Dzieci nie potrzebują słodzenia rzeczywistości.
Pełna wersja