Dodaj do ulubionych

Giertych zmienia listę lektur szkolnych:

27.09.06, 08:28
(Wg. "Dziennika" z 27.09.06)
Gombrowicza "Transatlantyk" wylatuje z lektur licealnych. Wlatują:
= podstawówka: "Chłopcy z Placu Broni", Szklarski (Tomek Wilmowski), Narnia
= gimnazjum: Sienkiewicz ("Krzyżacy", "Potop")
= liceum: JPII "Pamięć i tożsamość"
Obserwuj wątek
    • agnieszka_azj Re: Giertych zmienia listę lektur szkolnych: 27.09.06, 10:30
      tanczacy.z.myslami napisał:

      > Wlatują:
      > = podstawówka: "Chłopcy z Placu Broni", Szklarski (Tomek Wilmowski), Narnia

      Coś chyba pokręcili, bo "Chłopców" moja córka (teraz I gimn.) przerabiała w
      piatej klasie jeszcze przed Giertychem i była to pozycja na liście lektur od
      lat niezmienna.
      Tomka i Narnię mieli w nieobowiązkowych i tez czytali. Moim zdaniem Tomek mocno
      się zdezaktualizował w części popularnonaukowej, ale Narnia jest jak
      najbardziej na miejscu w kanonie lektur.
    • escott Re: Giertych zmienia listę lektur szkolnych: 27.09.06, 15:48
      Coś się Dziennik coraz bardziej faktopodobny robi. Już tym sensacyjnym wieściom
      nie ufam.
      Jak już zauważono w tym wątku, Gombrowicz wyleciał już na samym początku
      reformy edukacji (ja miałam wszystko, ale ja miałam fantastyczny polski w
      liceum :), a Sienkiewicz był zawsze, tylko że od niedawna mało co jest na
      liście lektur poza nim.
      Co do podstawówki: "Chłopców..." czytałam sama. Szklarski i Narnia są wprawdzie
      mocno zideologizowane, ale to naprawdę fantastyczne książki dla młodzieży.
      Jestem za, o ile w uzupełniających albo przynajmniej w szkolnej bibliotece
      będzie też Harry Potter a w opracowaniach do Narni nie będzie jednoznacznej
      chrześcijańskiej agitacji. Chociaż prawdę mówiąc, jako wielbicielka Narni, mam
      pewne obawy przed wałkowaniem jej w szkole w ogóle...
      ("Z którym z dzieci Pevensie chciałbyś się zaprzyjaźnić? Odpowiedź uzasadnij,
      odwołując się do fragmentów tekstu. Minimum dwie strony." Bleeee.)

      JPII w całości to byłaby przesada - jest tyle ważniejszych tekstów, które nie
      pojawiły się na liście lektur nawet we fragmentach! Można dać fragment w
      antologii/podręczniku, a do listy przydałoby się dołożyć ładnych parę
      niebeletrystycznych tekstów z XX w.
      • Gość: Włodzio Re: Giertych zmienia listę lektur szkolnych: IP: *.acn.waw.pl 27.09.06, 22:25
        > JPII w całości to byłaby przesada - jest tyle ważniejszych tekstów, które nie
        > pojawiły się na liście lektur nawet we fragmentach! Można dać fragment w
        > antologii/podręczniku, a do listy przydałoby się dołożyć ładnych parę
        > niebeletrystycznych tekstów z XX w.

        No pewnie, ze cały JPII to przesada:). No, ale jak wytlumaczyc to Ministrowi...?
        Jak?
        Przydalyby sie jeszcze "Listy do Pani Z." Kazimierza Brandysa.
        Nb. "Solidarnośc" w '80., czy '81. je zalecała. "Listy..." są wciąż aktualne.
        Na przykład jest tam przeprowadzona na kilku stronicach anatomia rodzimego
        kołtuna. W aspektach historyczno-politycznym, psychologicznym, etc. B. ciekawe.
        Polecam. Można chyba za grosze kupić na Allegro.pl. Zreszta tam zajrzę teraz...
        W tej chwili nie ma, ale kiedyś, pamiętam, były wydania z różnych lat.
    • Gość: ulka Re: Giertych zmienia listę lektur szkolnych: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 16:25
      transatlantyk i ferdydurke w liceum (ale ja rozszerzony polski mam, moze
      dlatego obydwie), chłopcy z placu broni byli w 5 klasie podst., krzyżacy byli w
      gimnazjum, a potop był w liceum. potop dla gimnazjalistow to zbyt
      skomplikowane. dla nich mit kompensacyjny to czarna magia, gimnazjum opiera sie
      raczej an sensach dosłownych... :\ A wciskanie na siłę książek JPII nie zrobi z
      giertycha człowieka godnego podziwu...
    • Gość: masza Gombrowicza-siup?normalnie tragedia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 17:13
      jak mozna autora-cenionego na świecie-siup-do kosza?
      hmm...momencik.WIEM!!:) "trans-atlantyk"przeciez jest o pedofilach(czyt."kazdy
      gej to pedofil")
      ja twm mimo wszystko wierze w ludzi.jak nie ebdzie na liscie lektur-bedzie
      kusił i okaze sie ze wiecej ludzi przeczyta niz gdyby go odgornie narzucono;)
      mam taka nadzieje przynajmniej;)chyba ze spala ksiazki...-wcale bym sie nie
      zdziwila.
      ja mialam i ferdydurke i trans-atlantyk(profil humanistyczny;)
      i bardziej mi sie wlasnie trans-atlantyk podobal


      ale ale-"szewcy"zostana?przeciez tan sprośności są...trzeba zawiadomić
      Giertycha o Witkacym..KONIECZNIE!!!:))))))))))
    • balcerowiczjestok Giertych to minister edukacji, nie polonista! 27.09.06, 23:34
      Dyskusja na ten temat przybrałaby zapewne poważniejsze rozmiary gdyby nie fakt,
      że dziwny pomysł porządkowania listy lektur zbiegł się z "największą aferą IV
      RP" i media nie zainteresowały się nim bardziej szczegółowo.

      1. Roman Giertych jest ministrem edukacji narodowej, co oznacza, że zarządza
      resortem szkolnictwa i sprawuje nad nim kontrolę. Podległa mu dziedzina jest
      jednak na tyle szeroka, iż niepodobna, aby mógł nią kierować samodzielnie. Rola
      ministra jest więc w tym przypadku niejako rolą koordynatora. Podejmuje
      oficjalnie decyzje, zgłasza pewne pomysły, ale raczej zdaje się na zespoły
      specjalistów z danej dziedziny, którzy przygotowują rozmaite projekty od strony
      merytorycznej lub opiniują je. Tak to widzę.

      2. To niedorzeczne, by minister pozwalał sobie na samowolne decydowanie w
      kwestiach, które z jakiegoś prywatnego powodu uważa za ważne i to na dodatek w
      taki sposób, że inne sprawy na tym cierpią. Czy nie tak było z absurdalnym
      projektem, żeby godziny wychowania fizycznego zastąpić lekcjami historii?
      Nawiasem mówiąc, w przypadku ministra Giertycha należałoby w tym miejscu
      zapytać: jakiej historii? Takiej, w której postać Kuronia ustawia się obok
      Szczęsnego Potockiego i Radziwiłła, drugą wojnę światową wywołali Żydzi, Wałęsa
      był agentem, a największe zasługi dla budowania Polski w dwudziestoleciu ma
      Dmowski?

      3. W przypadku zmian w liście lektur znów mamy do czynienia z osobistymi
      resentymentami Romana Giertycha. Minister ma najwyraźniej wrażenie, że i w tej
      materii wystarczą jego pobożne życzenia. Kompetencje zawodowe wskazują jednak
      na coś innego. Roman Giertych jest absolwentem prawa i z polonistyką szkolną
      niewiele ma wspólnego (tyle chyba tylko, co wszyscy absolwenci liceów).
      Jest rzeczą oczywistą, kto ma prawo sugerować zmiany w liście lektur:
      wyspecjalizowana komisja, złożona z osób znających się na rzeczy. W tym wypadku
      w komisji takiej zasiadać powinni doświadczeni pedagodzy, jeśli idzie o
      podstawówkę i gimnazjum oraz wytrawni nauczyciele szkolni ze sporym stażem i
      doświadczeniem dydaktycznym w pierwszej kolejności, a poloniści akademiccy w
      dalszej, jeśli idzie o szkołę średnią.

      4. Poprawki, które proponuje dziś Giertych, nie są rewolucyjne. Raczej bardzo
      przewidywalne i tendencyjne. Większość z nich w dodatku to - nie wiadomo, czym
      powodowane - przegrupowania dzieł, które na liście lektur się znajdują,
      pomiędzy programami poszczególnych klas. Najpoważniejsze obawy budzi
      propozycja "wyrzucenia ze szkoły" książek Witolda Gombrowicza.
      Skąd taki pomysł? Ano, nietrudno odgadnąć. W ideologicznym sposobie pojmowania
      świata, jakiego wyznawcą jest pan Giertych, Gombrowicz się nie mieści. Więcej -
      Gombrowicz wszakże to zakała, prześmiewca, zagrożenie pierwszego stopnia.
      Nieodpowiedzialnie proponować lekturę jego dzieł młodym Polakom, których
      minister zamierza wychowywać "do patriotyzmu". Dosyć osobliwego, jak widać, bo
      bezkrytycznego, wybiórczego i pewnie nawet sztucznego.
      Co zamiast Gombrowicza? Łatwo zgadnąć. Więcej Sienkiewicza, tego, który krzepi
      serca narodu (nota bene: czy to nie trochę bezmyślne, żeby zastępować
      autora "Ferdydurke" dziełami twórcy, którego Gombrowicz
      nazywał "pierwszorzędnym pisarzem drugorzędnym"?). Po co? Po to, żeby utrwalał
      wizję jedynej właściwej historii Polski, stawiał wzorce postaw i zachowań,
      wskazywał polskiej młodzieży patriotyczną drogę. Ministrowi umknęło chyba,
      kiedy tak pojmowany patriotyzm się wypalił.
      Ale mniejsza o to.

      5. Sedno sprawy tkwi gdzie indziej. Ideologiczne kulisy pomysłu Giertycha
      sprawiły, że nawet wielki autorytet gombrowiczologii, prof. Jerzy Jarzębski,
      pozwolił sobie na jego interpretację przez pryzmat dydaktycznego oddziaływania
      literatury w szkole. Stwierdzenie, iż - by przytoczyć je w całości -
      "zastąpienie Gombrowicza Sienkiewiczem to powrót do narodowo-katolickiej
      literatury jako środka wychowania młodzieży", co, zdaniem naukowca,
      oznacza "dramatyczne cofnięcie się w pojmowaniu świata", jest nieco zaskakujące
      i w pewnym sensie pozbawione słuszności. Wygląda na to, że Jarzębski nie bierze
      zupełnie pod uwagę roli Sienkiewicza w polskiej literaturze i, co grosza,
      potępia również wychowawcze oddziaływanie wyrażanych przez pisarza postaw jako
      anachronizm! To także podejście krzywdzące i niewłaściwe, którego nie należy
      się spodziewać po uniwersyteckim badaczu, tym bardziej - zdawać by się mogło -
      jeśli uchodzi za najwyższej klasy specjalistę. Inna rzecz, że słowa profesora
      mogą być przez prasę wyjęte z kontekstu, w którym znaczą co innego, niż wynika
      z zamieszczonej wypowiedzi.
      Spójrzmy na to, co łączy postawy zarówno ministra Giertycha, jak prof.
      Jarzębskiego: jest to obrona własnych światopoglądów - ich wyrazicielami byli
      pisarze, których cała rzecz dotyczy.
      Tu właśnie tkwi elementarny błąd w pojmowaniu funkcji literatury w polonistyce
      szkolnej na poziomie szkoły średniej. Być może nauczycielowi akademickiemu
      wolno go popełnić. Czy podobne zaniedbanie przystoi ministrowi edukacji? Raczej
      nie, zważywszy na to, że wypowiada się we własnym imieniu, co pozwala sądzić,
      że w temacie się orientuje. Gdyby było inaczej, nikt nie zmuszałby go przecież
      do zabierania głosu.

      6. Trzeba wyraźnie powiedzieć, na czym błąd Giertycha i Jarzębskiego polega.
      Przywłaszczają sobie światopoglądy pisarzy i chcieliby w ich duchu wychowywać
      młodzież - temu celowi ma w ich przekonaniu służyć lektura, czytana i omawiana
      w szkole. I to jest nieporozumienie. Świadczy o nierozpoznaniu roli nauczania
      języka polskiego w szkole średniej.
      Jaka bowiem jest - czy może być powinna (jest różnie, na ogół, co widzimy na
      omawianym przykładzie, nie tak, jak należy) - rola polonistyki szkolnej w
      liceach (do nich się tu ograniczymy, problem techników przypuszczalnie trzeba
      by rozpatrzyć osobno, ale tym niech się zajmują zawodowi dydaktycy)? Dalece
      inna od tej, jaka występuje w szkołach podstawowych i gimnazjach. Na pierwszym
      etapie kształcenia uczniowie winni posiąść podstawowe zasady posługiwania się
      ojczystym językiem, a przy tym także wykształcić fundamentalne odruchy moralne.
      Takiej właśnie edukacji wychowawczej służą lektury przyswajane na języku
      polskim. O literaturze - właściwie się nie mówi. I taka wizja nauki polskiego
      towarzyszy absolwentom gimnazjów, kiedy trafiają - o ile trafiają - do liceów,
      gdzie spotyka ich szok.
      Tam powinno być inaczej. Wychowawcza rola literatury - nie negujmy jej
      całkowicie - schodzi na plan dalszy. Pojawiają się dwa kolejne zadania
      polonistycznej edukacji. Pierwsze: dać uczniowi ogólny zarys wiedzy o
      najważniejszych zjawiskach historycznoliterackich, i drugie, być może
      ważniejsze: nauczyć go odnosić poznawany tekst do szerszej problematyki
      kulturowej, społecznej, historycznej. Gdzieś na marginesie tych spraw pozostaje
      też nauczenie młodego człowieka "nawyku czytania" czy wręcz "nawyku rozumnego
      czytania", aby mógł odnosić lekturę - bez przesady - także do doświadczeń
      osobistych, uwewnętrzniać, przeżywać. Chodzi o kształtowanie szeroko pojmowanej
      wrażliwości.

      7. Do rzeczy. W świetle powyższych uwag na temat roli nauczania polskiego w
      szkole średniej łatwo już dostrzec kuriozalność pomysłu ministra Giertycha.
      Mechanizm ustalania spisu lektur musi przebiegać z uwzględnieniem wyliczonych
      realiów. Powierzyć wolno go tylko ekspertom, którzy po szczegółowej analizie
      możliwości przyswojenia danego materiału przez uczniów wybiorą najbardziej
      reprezentatywne dla danych zjawisk dzieła. Takie są kryteria.

      8. Listę lektur do szkoły średniej z całą pewnością trzeba poważnie
      zmodyfikować, dlatego że nie spełnia ona już żadnych zupełnie szkolnych
      standardów. Potrzebna jest przemyślana rewizja przeprowadzona w zgodzie z
      poczynionymi wyżej uwagami, aby sformułować spis sensowny i przystępny. Czy
      znajdzie się w nim miejsce dla Gombrowicza i Sienkiewicza? To nie jest pytanie,
      na które mo
      • balcerowiczjestok Re: Giertych to minister edukacji, nie polonist2! 27.09.06, 23:45
        8. Listę lektur do szkoły średniej z całą pewnością trzeba poważnie
        zmodyfikować, dlatego że nie spełnia ona już żadnych zupełnie szkolnych
        standardów. Potrzebna jest przemyślana rewizja przeprowadzona w zgodzie z
        poczynionymi wyżej uwagami, aby sformułować spis sensowny i przystępny. Czy
        znajdzie się w nim miejsce dla Gombrowicza i Sienkiewicza? To nie jest pytanie,
        na które można ot, tak sobie odpowiedzieć.
        Obaj autorzy położyli na polu literatury polskiej ogromne zasługi. Ich rola w
        historii literatury nie podlega dyskusji. Wydaje się więc, że przykładowe ich
        dzieła muszą być uwzględnione przez program. Z Sienkiewiczem jest ten problem,
        że czyta się go dziś młodym ludziom już bardzo trudno, dlatego nie można
        szkolnych czytelników przeciążać nadmiarem jego tekstów. Musi być jakaś próbka,
        omawiana w kontekście, któremu Sienkiewicz w literaturze najbardziej się
        przysłużył - dziewiętnastowiecznej powieści historycznej. Gombrowicz z kolei to
        pisarz nieporównywalnie bardziej wszechstronny. Jego twórczość wtapia się
        doskonale w podstawowe zagadnienia dwudziestowiecznej filozofii, tak więc jego
        dzieła - naturalnym przykładem jest "Ferdydurke" - mogą być poddane
        szczegółowej analizie na tle całego szeregu zjawisk literackich i kulturowych.
        Poza tym, co tu kryć, Gombrowicz jest tym, co mamy najcenniejsze w naszej
        dwudziestowiecznej literaturze, a dzięki czemu możemy się wpisywać w historię
        literatury światowej. Obawa, że niedoszły noblista mógłby zniknąć z pejzażu
        lektur szkolnych jest więc co najmniej śmieszna. Biorąc pod uwagę rolę, jaką
        odegrał w literaturze, raczej mu to nie grozi, chyba, że wróci cenzura. Cenzury
        jednak Giertychowi raczej wprowadzić się nie uda.

        9. Ostatnią sprawą, jaką wypada poruszyć w związku z koncepcją nowej listy
        lektur, jest umieszczenie na niej "Pamięci i tożsamości" papieża Jana Pawła II.
        Tu sprawa też wydaje się jasna. Nikt - a już na pewno nie szkolni poloniści -
        nie ma zamiaru podważać autorytetu Ojca Świętego, tym niemniej sensu
        wprowadzenia papieskich rozważań do spisu lektur za bardzo nie ma. Dlaczego?
        Przede wszystkim, książka, której rzecz się tyczy, nie ma wartości literackich.
        To esej lub może nawet bardziej rozprawa naukowa, poświęcona zagadnieniom
        filozoficzno-historycznym i na języku polskim nijak nie da się do niej odnieść,
        jeśli zostajemy przy tej wizji polonistyki szkolnej, która została opisana
        tutaj. Pomysł jest właściwie skazany na niepowodzenie.
        Jeśli nazwisko papieża Polaka ma znaleźć się w spisie lektur, to nie za
        sprawą "Pamięci i tożsamości". Są przesłanki ku temu, by Jan Paweł II był
        czytany w szkole średniej. Jak wiadomo, papież był poetą i dramaturgiem. Jego
        twórczość z okresu przed wyborem na Stolicę Piotrową reprezentuje całkowicie
        własny nurt w polskiej literaturze. Poezja służy mu nie tyle do religijnej
        refleksji, co stanowi narzędzie medytacji i kontemplacji duchowej, jak gdyby
        była żywym zapisem doświadczenia duchowego. Ta właśnie oryginalność uprawnia do
        polonistycznego zainteresowania papieskimi tekstami.

        10. Autorowi niniejszych myśli nie pozostaje do dodania nic więcej, jak tylko
        to, iż wierzy on, że a) nie minister Giertych ma wyłączność na decydowanie w
        sprawach, które wymagają poważnej debaty grona fachowców, lecz właśnie komisja
        ekspercka ma tu ostateczny głos, i że b)konstruowanie spisu lektur przez
        członków tej komisji przebiegać będzie w sposób poważny, rzetelny, naukowy, bez
        jakichkolwiek doraźnych, politycznych naleciałości i ulegania ich wpływom.
      • escott Re: Giertych to minister edukacji, nie polonista! 28.09.06, 10:35
        Też uważam, że balcerowicz jest ok, ale z Autorem zgadzam się tylko częściowo.
        Ad 1 - racja.
        Ad 2 - pełna zgoda co do idei, tylko nie dramatyzujmy tak z tą giertychowską
        wizją. Nie ma co pluć, że G. obwinia Żydów o II wś, bo nie obwinia, a takie
        gadanie tylko nas pogrąża (w oczach własnych i świata). Problem Romana leży
        raczej w typie mentalności, ograniczeniach, podejściu, braku wyważonej oceny i
        skłonności do zamordyzmu.
        Ad 3 - Zgoda, chociaż mam nadzieję, że "polonista doświadczony"
        i "nieakademicki" to nie taki, który odpuści młodym lekturę książek powyżej 200
        stron, bo "i tak nie czytają".
        Ad 4 - Być może ocena autora jest trafna, chociaż osobiście nie przypisywałabym
        Giertychowi takich głębokich motywacji. I nie wiem, czy ktokolwiek dzisiaj
        przeżywa w szkole ozdrowieńczy bunt dzięki Gombrowiczowi.
        Ad 5 - Autorze, zarzucasz Giertychowi i Jarzębskiemu schematyczne myślenie, ale
        sam rozumowałeś w identyczny sposób w poprzednim punkcie! Jarzębski zapewne
        podobnie ocenił zakusy Giertycha, ale to nie znaczy jeszcze, że przekreślił
        wszystkie inne, ciekawsze interpretacje twórczości Gombrowicza, w tym część
        własnego autorstwa.
        Ad 6 i 7 - Co do roli literatury w liceum nie zgadzam się całkowicie. Po
        wprowadzeniu nowej matury na kształtowanie wrażliwości w szkole nie ma miejsca
        w ogóle (cały czas zajmują analizy typów narracji etc.). I to jest absurd.
        Liceum to najlepsze lata, żeby czytać z zaangażowaniem i dyskutować o ważnych
        sprawach a nie o formalnych trikach, które interesują głównie teoretyków.
        Oczywiście, trzeba uczyć podstaw teorii literatury, ale teoria literatury to
        nie jest sztuka dla sztuki tylko narzędzie do lepszego rozumienia tekstu,
        intencji autora, budowania własnych, składnych interpretacji. Dlatego warto się
        postarać, żeby analizowane książki coś ciekawego młodym mówiły. Naprawdę,
        jeżeli polski będzie się sprowadzał, tak jak dziś, do analizy formalnej, to
        zamiast "wyrabiać nawyk czytania", odstraszy skutecznie od książek. Te teksty
        to nie są wyroby rzemieślnicze o interesującej konstrukcji tylko próby
        porozumienia się z czytelnikiem z krwi i kości, opisania istniejącego świata,
        poradzenia sobie z rzeczywistymi problemami.
        Historia i teoria literatury, "przegląd kierunków" i poznawanie
        reprezentatywnych dzieł wraz z arsenałem stosowanych w nich środków formalnych
        służy pogłębianiu rozumienia tekstów a nie pogłębianiu znajomości podręcznika.

        Ad konkluzje: Przemyślana rewizja? Oczywiście. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do
        założeń...
        • escott Re: Giertych to minister edukacji, nie polonista! 28.09.06, 11:12
          Zapomniałam jeszcze o 9
          Ad 9
          Co do JPII to również nie widzę potrzeby, żeby wciągać go na listę lektur, ale
          z pewnością NIE dlatego, że jest to eseistyka a nie literatura. W liceach
          ogromnie brakuje miejsca na czytanie ważnych niebeletrystycznych, w tym także
          filozoficznych tekstów! Nawet wprowadzenie z łaski godzinki filozofii dla
          wybrańców tego problemu nie rozwiąże (bo porządna filozofia w liceum powinna
          polegać na nauce rozumowania, argumentacji, podstawach historii f.). JP II
          raczej nie - zgoda. Ale eseistyce mówimy stanowcze TAK.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka