O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :)

01.10.06, 18:41
Tak jak wyżej, bardzo proszę o napisanie co o tym sądzcie :)
Pozdrawiam

---
Na metalowym krześle, przy metalowym stole, bujał się młody mężczyzna.
Zdenerwowany swoją sytuacją, czymkolwiek zajmował ciało by tyko opanować chęć
uderzenia kobiety siedzącej naprzeciw.
Ta wpatrywała się w swojego podejrzanego tak jakby samym wzrokiem pragnęła
wprost wyrwać z niego wszystko to, co ja interesowało. A spodziewała się, że
było by tego wiele.
- Pani komisarz - zaczął powoli mężczyzna - ja nie wiem o czym pani mówi, nie
wiem o czym komendant mówił i naprawdę nie wiem o co wam skurwielki chodzi.
Ani drgnęła. Była świadoma, że zeznań kogoś takiego się nie przerywa, ale mimo
to, podejrzany zamilkł.
- Dostanę papierosa? - zagadnął po chwili ciszy.
- A odpowiedź, dostane odpowiedź?
- Lamery mocne - mruknął z uśmiechem - Rzeszów, moja droga pani komisarz, tam
mieszkam - dodał.
Rzuciła mu na stół paczkę czerwonych.
- Moje ulubione - powiedziała, a swym matowym wzrokiem wciąż próbowała
uzyskać przewagę. - Dalej - rozkazała w dłoni obracając zapalniczkę.
- Mam swoją - rzucił i odchylił się na tylnich nogach krzesła.
- Chyba jednak nie - stwierdziła przyglądając się jak mężczyzna przeszukuje
kieszenie swej marynarki.
- A rzeczywiście - uśmiechnął się wyciągając rękę.
- Wciąż nie znam daty - schowała zapalniczkę do kieszeni.
- A więc mogę kłamać.
- Nie jest chyba pan tak głupi. Aż tak głupi...
- Wrzesień sześćdziesiąt pięć, mogę teraz prosić zapalniczkę?
- Ależ proszę - podała mu pudełko zapałek. - Więc może teraz przejdźmy do
konkretów? Zapewne wie pan dlaczego tu jest?
- Mhmmm... - wciągnął pierwszy dym zapalonego papierosa.
- A więc... co robił pan w Zegrzu?
Nieznacznie podniósł głowę, w ustach tlił mu się papieros.
- Czyżby to było zabronione?
- Ależ nie, ale ja się pana pytam, co pan robił na terenie fortu?
- Byłem na spacerze - stwierdził strząchając na podłogę popiół z papierosa.
- Dziwny to spacer skoro pan nawet nie mieszka w pobliżu.
- Znów się zapytam, czy to jest zabronione?
Milczała.
- Poza tym... Jak to jest, że nie znacie mojego nazwiska, a wiecie gdzie mieszkam?
- Otóż to, że nie wiemy. Ale w Zegrzu, czy pobliżu, to pan nie mieszka... Tyle
sprawdziliśmy.
- Miałem sprawy do załatwienia, moja droga pani komisarz, i to też jest
zabronione? Czekałem na autobus i poszedłem się przejść. Już teraz to powinna
być pani zadowolona...
- Tyle, że spacer po forcie to niełatwa sprawa - cedziła słowa, jednocześnie
tak by jak najwięcej mówił podejrzany. Ale skory do rozmowy to on tez nie był.
- Teren przecież jest szczelnie ogrodzony - żachnęła się - Nie ma sposobu by
przypadkiem na ten teren wejść. Trzeba tego chcieć.
- Szczelnie ogrodzony? Nie zauważyłem... pani komisarz.
- Nic dziwnego skoro pan nad nim po prostu... przeleciał.
Drgnął nieznacznie.
- Bzdury - mruknął, gasząc papierosa.
- Chyba zdaje pan sobie sprawę, że to wcale nie przez wtargnięcie na ściśle
chroniony obszar państwowy, pan się tu znalazł?
Przysunął się do stołu.
- Więc czego chcesz? - szepnął.

---

Komisarz nerwowo rzucił aktówkę na stół, energicznie za nim zasiadł i
momentalnie splecając dłonie przed sobą, przyjął pozycję jakby w każdej chwili
gotowy był się poderwać i już chwilę potem celować bronią wprost w skroń
podejrzanego. Pustka w jego oczach zaczęła świdrować swoją ofiarę.
- Nazwisko - w pomieszczeniu zabrzmiał ciężki głos, a tuz po nim zaległa cisza.
Podejrzany ani drgnął. Komisarz nie zdawał się ani trochę rozeźlony brakiem
odpowiedzi. Wzrokiem wciąż starał się stłumić odwagę i samozaparcie swego
przeciwnika.
Z głośników dobył się cichy zgrzyt, a tuz po nim ciepły kobiecy głos:
Podejrzany nazywa się Coby, komisarzu.
- Nazwisko - powtórzył się z zawzięciem komisarz.
- Coby, nazywa się Coby, komisarzu.
Mężczyzna momentalnie poderwał się z krzesła, jednym krokiem znalazł się tuż
pod weneckim lustrem i biorąc zamach, z całej siły w nie uderzył. W lustrze
odkształciły się, nerwowo drgając, rozmazane kształty dwóch mężczyzn i nikłego
wyposażenia pokoju.
- Cisza - szepnął przeciągając sylaby i patrząc wprost w lustro. - Imię -
zażądał, na powrót, twardym głosem.
Podejrzany obracał w dłoniach pokaźny sygnet, nie odzywając się ani słowem.
Po chwili braku odpowiedzi, komisarz podszedł do stołu i jednym silnym ruchem
ręki wyrzucił stół na przeciwległa ścianę. Podejrzany w ostatniej chwili
zdążył się poderwać z krzesła, ale z dłoni wypadł mu jego pierścień.
Sygnet zatrzymał się tuż przy bucie komisarza.

c.d.n
---
    • ariwederczi Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 01.10.06, 19:24
      Mam niemiły zwyczaj oceniania tekstu po pierwszym zdaniu. I w tym wypadku moja
      ocena brzmi: słabo.

      Przy odrobinie wolnego czasu obiecuję przeczytać całość. ;)
      • gornhard Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 01.10.06, 20:09
        rzeczowa recencja, niech Cię licho trzaśnie :P
      • phi.ona Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 06.10.06, 20:58
        > Mam niemiły zwyczaj oceniania tekstu po pierwszym zdaniu. I w tym wypadku
        moja

        ja tez.

        > ocena brzmi: słabo.

        wrecz przeciwnie.

        przyjemny styl. przeczytalam do konca- co w tutejszych tekstach rzadko sie
        zdarza. gratuluje. pozdrawiam
    • linna-altair Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 06.10.06, 14:56
      Hmm...czy Twoim założeniem było rozbawienie czytelnika?Bo jeśli celowo
      stosujesz taki styl, wszytko jest w porządku,choć...niektóre fragmenty brzmią
      sztucznie.Jeżli efekt był niezamierzony, to istnieje pewna,bardzo prosta
      oklepana metoda:po upływie pewnego czasu przeczytaj tekst jeszcze raz,najlepiej
      na głos.

      pozdrawiam:Linaya Altair
    • aninna Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 09.10.06, 11:09
      Jak na fragment opowiadanka krymi, nawet ciekawie się zaczyna. Tyle, że w
      kryminałach zwykle najważniejsza jest intryga sama w sobie. Tutaj niewiele z
      niej da się zobaczyć... Istnieje dalszy ciąg?
      Styl zapowiada możliwość posiadania pewnego potencjału, ale momentami
      nieporadność w posługiwaniu się językiem bardzo psuje odbiór.

      >czymkolwiek zajmował ciało- aż się boję co mogłoby to faktycznie oznaczać...

      > - A więc... co robił pan w Zegrzu?
      (...)
      > - Czyżby to było zabronione?
      - nie wnikam, czy "robienie w Zgierzu" może być zabronione, ale z językowego
      punktu widzenia jest bez sensu... może należało by zadać to pytanie: "dlaczego
      przebywał pan w Z.?"

      Takich błędów jest niestety pełno, ale ponieważ przeczytałam całość do końca, to
      znaczy, że coś fajnego z tego jeszcze może być.

      Przepraszam za ostrość krytyki, ale chyba tego oczekujesz, by móc być coraz
      lepszym w tym, co robisz, prawda??

      Pozdrawiam serdecznie i powodzenia!
      A.
      • aninna Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 09.10.06, 11:47
        A swoją drogą... tak podczytuję Twoje kawałki co jakiś czas i fajne generalnie
        są. Ale mam takie pytanie, bo ciekawska dość jestem: piszesz te opowiadania do
        końca, czy tylko tak zaczynasz i nie kończysz? A może są to tylko wycinki
        gotowych opowiadań, powieści?? Bo ja na przykład jestem ogromnie ciekawa co się
        stało z Koronną?

        Pozdrawiam:)
        • imlardis2 Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 10.10.06, 00:10
          Ja też uważam, że z autora "będą ludzie".
          Sama chciałabym mieć taki gładki styl...
          Naprawdę - czyta się świetnie - i chce wiedzieć, co jest dalej? A drobne
          potknięcia stylistyczne itp. są do skorygowania. Jako potencjalny czytelnik
          jestem na tak. I też chciałabym wiedzieć, co z "KORONNĄ" ;)
    • gornhard Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 10.10.06, 22:28
      Ooo... Koronna kogoś zainteresowała? Miło wiedzieć :)

      A co do krytyki, w sumie to wcale nie była ostra, ale dziekuję :)

      Dalszych losów Koronny niestety nie mogę wyjawić, ale może kiedyś je
      przeczytacie? Ach... <marzenia:P>
      • imlardis2 Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 10.10.06, 23:26
        Krytyka nie mogła być ostra :)
        Pisz, pisz, pisz i publikuj!

        Pozwolę sobie zadać jedno osobiste pytanko; nie chcesz, nie odpowiadaj - w
        jakim przedziale wiekowym jesteś (zaokrąglając co 5:)))?
        • gornhard Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 11.10.06, 13:02
          Nie mam się z czym kryć, mam 18 lat :)
          • imlardis2 Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 13.10.06, 00:37
            No to... kurka, jesteś gieniuszem.
            pokłony!!! Ja piszę od... Hmmm, odkąd tylko nauczyłam się pisać (tzn trochę
            ponad 20 lat) i pisywałam opowiadania, wiersze, na pierwszą powieść porwałam
            się mając 15 lat. Teraz, jak ją czytam, ryczę ze śmiechu (a miał być dramat :)))
            Ja nie potrafię tak pisać. Nie potrafię, choć bardzo bym chciała. Kończę studia
            polonistyczne, ale NIE POTRAFIĘ TAK PISAĆ.

            Gdybyś potrzebował wsparcia (moralnego, duchowego itp.), albo chociaż
            poprawienia humoru - napisz na priv.
            Pozdrówka
    • gamblerka Re: O B C Y - do oceny jesli mogę prosić :) 15.10.06, 11:48
      Na drobiazgowoą ocenę nie mam w tej chwili czasu ani natchnienia, a nie powinno
      sie zbywać tego tekstu byle czym.
      KONIECZNIE pisz dalej. Widzę tu pazur, w tym dobrym sensie:) PISZ dalej,
      cokolwiek by się działo. Amen, skończyłam.
Pełna wersja