Dodaj do ulubionych

Miasto śniących książek-Walter Moers

04.10.06, 16:20
Czytał ktoś może??Mam to opasłe tomisko, ale jakoś nie mam motywacji by to
czytać... może ktoś z forum mnie zachęci ;):):)

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
        • braineater to nie 05.10.06, 07:41
          jest poważna książka.
          Nikt poważny zresztą nie zachwyciłby się tekstem napisanym przez dinozaura-
          poetę. Tekstem, którego stronice wypełniają postacie o tak wdzięcznych
          imionach, jak Sartorius Tokarz Jambów, Gryfius Strugacz Ód czy Hyldia
          Grabarka Dramów.
          Żaden poważny człowiek nie westchnął by z zachwytem nad poetyckim opisem
          kalafiora, rozpoczętego zdaniem "Tresura kalfiora mocno zdumiewa."
          Rozsądna osoba odłożyłaby taką książkę już po kilku pierwszych rozdziałach,
          tuz po przeczytaniu rewelacji o mieście zbudowanym z książek, mieście
          zaludnionym przez Śniące Książki, mieście w którym powstają Jeżące Włosy
          Biblioteki i w którym do procesu pisania i publikacji wprzęgnięto cąłe
          zastępy buchemików.
          Jesli to by nie zniechęciło ewentualnego poważnego czytelnika, zapewne
          wymiękłby przy fragmentach zawierających opis koncertu trąbuzonowego w
          trakcie którego muzyka przmeienia się w płynną literaturę i i tworzy
          niebezpieczny dla odbiorcy koktail.
          Jesli zaś ten rozsądny czytelnik wbrew wszystkim przesłankom brnąłby dalej,
          niewatpliwie musiałby się głeboko nad sobą zastanowić i zmusić do odpowiedzi,
          co zmusza go do radosnego rechotania nad żywotem pospolitego murcha czy
          dramatycznego obgryzania paznokci w trakcie lektury fragmentów poświęconych
          analfabetycznym Książkom Terrorystycznym lub wędrówkom przez labirynty
          zamieszkałe przez Żywe książki, ksiązki, które patrzą, ksiązki, które latają,
          książki, które gryzż i książki, które knują starszliwe intrygi, lecz które
          naszczęscie dają się łatwo udobruchać uczęstowane pyszną przekąską z
          książkowych robaków.
          To nie jest książka, którą chętnie bym widział na liście bestsellerów, choć
          wydaje mi się, że wydawca ku temu dąży. To jest tekst wybitnie prywatny,
          wybitnie skierowany do pewnego pokroju czytelnika, To jest opowieść, która
          trafia tylko do tych, którzy większość życia spędzają w fotelach, przykryci
          kocem, z kawą i papierosem na podorędziu, w pomieszczeniu szczelnie wypełnionym
          książkami, którego, w miarę mozliwości, najchętniej by nigdy nie opuszczali.


          P:)
          • maschine Re: Miasto śniących książek-Walter Moers 11.10.06, 16:39
            agnieszka_azj napisała:

            > Ja rozważam tę książkę jako lekturę dla mojej trzynastolatki, ale wolałabym
            > najpierw sama przeczytać, bo lubię wiedzieć, co jest w książkach, które jej
            > daję.
            > Fragment w Merlinie czytałam i nadal nie wiem, co mysleć :-(((

            Moja opinia w zasadzie nie powinna się liczyć, ze względu na zbyt
            emocjonalne podejście do książki,ale pozwolę sobie na parę uwag :)
            Nie testowałam jej co prawda na trzynastolatce, być może nie doceniam
            współczesnych trzynastolatek, jednak wydaje mi się, że może być
            ciut za trudna. Bo czy zrozumiałą dla niej aluzją będzie np.
            gagaizm i jeden z jego czołowych przedstawicieli Hulgo Bla?
            Może z wiekiem i oczytaniem wyłapie więcej tego typu smaczków.
            Z drugiej strony sama konstrukcja powieści, połączenie fantasy,
            wątku kryminalnego, odrobiny grozy i powieści przygodowej, oraz
            masy bajecznych stworów powinno być satysfakcjonujące dla dziecka
            w tym wieku..
            Decyzja zależy już od szanownej mamusi, którą zapewniam,
            że żadnych zbereźności w książce nie ma ;)
            A i ja z chęcią się dowiem, jak na Miasto reagują trzynastolatki.

            pozdrawiam
            ::maschine
            • agnieszka_azj Re: Miasto śniących książek-Walter Moers 11.10.06, 16:52
              Moja Ania nie jest zupełnie typową trzynastolatką i czyta sporo książek dla
              dorosłych. Tolkiena (całego) przeczytała w wieku 10 lat, czytała "Cień wiatru",
              a ostatnio "Złego" Tyrmanda. Równocześnie nie zaniedbuje też lektur stricte
              młodzieżowych.
              Sama mam z nią spory problem i nie wiem, co jej podsuwać, żeby nie było ani za
              dziecinne, ani za dorosłe.
              Poczekam - może nasza biblioteka kupi ?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka