Ladislav Fuks "Palacz zwłok"

10.10.06, 22:45
Niesamowita książka. Przez 120 stron mamy do czynienia z banalnym -
równocześnie bardzo czeskim - opisem życia pana Kopfrkingla, przeciętnego
praskiego mieszczucha i w ogóle szczęśliwego człowieka. Żyje on sobie
spokojnie, ma miłą rodzinę, (nie)przyjemną pracę, nie pali, nie pije, jedyną
jego wadą jest może pewna taka nieśmiała upierdliwość. A, zapomniałbym - rzecz
się rozgrywa w końcu lat 30. co rzuca na egzystencję pana Kopfrkingla
niewielki, acz groźny cień.

Ale radosny nastrój burzy tak naprawdę dopiero ostatnie 20 stron - zmieniają
one kompletnie wymowę powieści. Stateczny pan Kopfringl staje się mordercą, a
na końcu okazuje się być szaleńcem. I dopiero teraz w pełni zrozumiałe stają
się pewne fragmenty, dopiero teraz dostrzega się drobne sygnały
(psychologiczne, ale i ... literackie) postępującej choroby psychicznej.
Inności? To tylko zespół natręctw, obsesje i takie tam dziwactwa. Kto by
pomyslał, że tak powstaje, kształtuje się... no właśnie? psychopata?

Nie ukrywam, dla mnie najważniejsza jest właśnie ta warstwa książki.
Zauroczenie nazizmem (programowo przypisywane w różnych recenzjach panu
Kopfkringlowi) nie stoi u podstaw zachowania bohatera. To coś głębszego,
bardziej osobistego, intymnego. Flaga III Rzeszy nad Pragą jest tu tylko
katalizatorem. Choć - przyznaję, sprawia iż nie można oprzeć się
przerażającemu wrażeniu że działanie pana Kopfkringla w obliczu tego co się
wydarzy "za chwilę" jest "całkiem" racjonalne... bo ludzkie, nie stoi za nim
żadna bezduszna państwowo-biurokratyczna rozgrzeszająca machina.
    • Gość: pau Re: Ladislav Fuks "Palacz zwłok" IP: 193.151.38.* 12.10.06, 12:32
      zgadzam się. doskonała ksiązka.
Pełna wersja