W sprawie "Warunku" Rylskiego

12.10.06, 16:57
Zgrzyta mi scena spotkania Rangułta i Hoszowskiego z rosyjskimi huzarami,
kiedy to Rangułt w obdartych łachach mużyka, utytłany w błocie i kurzym
łajnie, zamiast przed huzarami udatnie udawać durnego rosyjskiego chłopa
nagle mówi do nich po francusku (A votre place, jeune homme, je serais ...),
a ci są owszem zaskoczeni, ale zasadnicza reakcja jest taka, że "- Rosja jest
wielka i święta, a lud jej nie przestanie mnie zadziwiać" - mówi huzar w
binoklach żegnając się krzyżem prawosławnym, po czym oddział bezszelestnie
oddala się nie rozsiekawszy uciekinierów udających mużyków (a może huzarzy z
definicji byli tak dobrze wychowani i delikatni?):) Nie rozumiem tej sceny,
uważam, że jest nieprawdopodobna psychologicznie; oraz wojskowo :-).
A może tylko się Rangułtowi albo Hoszowskiemu przyśniła, może ją sobie któryś
z nich uroił w gorączkowych majaczeniach?
A może to jakieś odniesienie do wcześniejszych powieści Rylskiego (nie znam
ich), jakiś - swego rodzaju - ukłon w stronę własnej twórczosci? Może to
żart Rylskiego (ale z czego?)
Czy ktoś zechce mi pomóc w zrozumieniu tej zagadkowej sceny? :-)
a.
Pełna wersja