KSIĄŻKI NAJGORSZE

IP: *.chello.pl 25.03.03, 19:50
Prowadziliście tu już długą dyskusję na temat kiczu i literatury wysokiej,
która nie spełniła waszych oczekiwań. Proponuję dyskusję na temat książek
najgorszych, to znaczy takich, które reklamowane są jako literatura, a w
rzeczywistości to kicz. Na pierwszym miejscu proponuję JLW i "Samotność w
sieci", najgorszą po Senderka "Słowa mają siłę", o tym nie da się nawet
dyskutować. Pewność siebie Denisa, który niczego w życiu nie przeczytał po
prostu odbiera mowę. Ale pewnie jest wiele takich tytułów i autorów... Co
jeszcze proponujecie? Krótkie uzasadnienie mile widziane.
    • Gość: lolo Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 25.03.03, 20:09
      Harry Potter- fast food czytelniczy
      • Gość: yellow label Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.03, 21:08
        pallotyni h. snopkiewicz (moze nie bede o tym pisac)
        i radosna a gleboka tworczosc coelho (tez nie bede pisac)
        • soczewica Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 28.04.03, 13:00
          Gość portalu: yellow label napisał(a):

          > pallotyni h. snopkiewicz (moze nie bede o tym pisac)

          faktycznie - nie pisz.
          to byli Paladyni, sieroto.
        • Gość: dortu Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 18:01
          Nie dziwię się, że nie będziesz o tym pisać, skoro nie umiesz napisać poprawnie
          tytułu...
      • Gość: Aga Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.wp3.ptc.pl 26.03.03, 08:29
        Dlaczego? Dopowiem, że czytam i czytałam dużo innych, nie tylko to. Co do
        Gretkowskiej się zgadzam, odrzuca mnie po pierwszych zdaniach.
    • dr.krisk Twórczość mamueli g. 25.03.03, 22:21
      To co pisze mamuela gretkowska. Szczyty kabotyństwa, i w ogóle nie trawię. Sama
      autorka mnie mocno umęcza, a jeszcze te je powieści. Te szamanki, metafizyka
      itp., itd.
      No nie lubię, i już.
      KrisK
      • Gość: świstak Re: Twórczość mamueli g. IP: 217.11.133.* 26.03.03, 15:13
        Strasznie wymuszona ta jej "metafizyka". W dodatku okraszona patologiami
        anatomicznymi. Gdyby opisała przeżycia kobiety która ma trzy nogi, to jeszcze
        dało by się znieść, ale dwie łechtaczki? Banalny przerost formy nad treścią.
    • spacja Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 26.03.03, 11:53
      Coelho. Winterson. Z naciskiem na tego pierwszego.
      • Gość: gosia Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.03, 19:02
        popieram coelho. książeczki dla przysłowiowych blondynek!
      • sutekh1 Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 04.11.03, 15:35
        spacja napisała:

        > Coelho. Winterson. Z naciskiem na tego pierwszego.
        ja pierdziele - winterson jest 10000000 razy cudowniejsza niż wszystkie
        powieści coelho nie wolno ich zestawiać w taki sposób!!!
    • Gość: gava Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.dial.indiana.edu 26.03.03, 15:12
      Styron, Wybor Zofii. Wiem, ze niektorym szalenie sie podobalo. Styron dostal za
      to nawet National Book Award w Stanach. Ale to ksiazka nie do konca przemyslana
      i na domiar nieszczescia kicz, momentami kicz straszliwy.
      • slonecznawiosna Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 28.12.03, 22:12
        Wlasnie obrazilas jedna z moich dwoch ukochanych ksiazek :)
        Oczywiscie, kazdy ma swoj gust :)
        Bardzo mi sie podoba "Wybór Zofii" W.Styron'a.
        Autor moim zdaniem zblizyl sie tu do doskonalosci
        formy i fabuly. Bardzo dobry warsztat co rzadko sie spotyka - doszlifowany.
        Po prostu ona mnie urzekla, ta ksiazka ma w sobie cos.
        Poruszane tematy sa w interesujacy sposob ukazane.
        Ksiazka moze niektorym (tym ktorzy nie maja nic a nic z naiwnosci) ukazac sie
        jako kicz.
        Byc moze. Niektore watki czy momenty moga wydawac sie smieszne, nierealne.
        Moze tutaj raczej zalezy od sposobu opisu tych scen? Czy obie rzeczy?
        Albo najzwyczajniej w swiecie proza, choc jest klasykiem, moze sie nie podobac,
        nie miec tego czegos, nie przemawiac do tego wlasnie czytelnika z wielu
        powodow.
        Moze zabral sie do tej lektury za wczesnie lub za pozno?


        kicz
        Jak by nie bylo kiczu to by nie bylo sztuki,
        jak by nie bylo grzechu to by nie bylo zycia :)


        Kicz.
        Kazda ksiazka cos niesie ze soba, jakies wartosci.
        Nawet kicz. Np Alchemik.
        To ksiazka pisana dla wszystkich - czyli dla nikogo.
        Jest kiczem bo ukazuje sprawy w banalny sposob.
        Literatura na pewno niskich lotow, ale jednak pewien ladunek
        wartosci posiada. Jej fenomenem jest to ze pisze o podstawowych sprawach
        w prosty sposob, "Zlote zasady", "wskazowki zyciowe"...

        Moze najpierw nalezy okreslic definicje kiczu i literatury
        wysokich lotow. Bo ich moze byc cale mnostwo.


        Pozdrawiam

        Iskierka
    • nefil Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 26.03.03, 20:20
      Ksiazki Gretkowskiej- takie pornosy pseudointelektualne, nie lubie!
    • seledynowa Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 26.03.03, 21:00
      Wharton, Kosiński i ...Jacek Santorski
      o niczym...udziwnione...cudze koncepcje
      • Gość: gava Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.dial.indiana.edu 26.03.03, 21:07
        seledynowa napisała:

        > Wharton, Kosiński i ...Jacek Santorski
        > o niczym...udziwnione...cudze koncepcje

        Zainteresowalo mnie, ze wymienilas Kosinskiego. Mozesz cos wiecej napisac?
        Dlaczego uwazasz, ze nalezy mu sie miejsce wsrod autorow "ksiazek najgorszych".
        Szczegolnie interesowalaby mnie Twoja opinia o "Malowanym ptaku".
        Pzdr.
        • Gość: mala20033 Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.olysoftit.com / 192.168.1.* 27.03.03, 03:14
          ..Kirsta "Wilki"..to wysadzanie przez mala grupke bohaterskich Niemcow skladow
          z amunicja w czasie wojny...
      • Gość: pstosia Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 29.03.03, 22:13
        przeczytalam kilka ksiazek Whartona - wszyskie w sumie sa o tym samym
    • Gość: maya Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.acn.pl 28.03.03, 21:05
      No, z Winterson to przegięcie, można nie lubić ale to prawdziwa literatura, na
      marginesie Winterson umieściłabym w książkach najlepszych lub najbardziej
      interesujących. Wracając do dna rozpaczy: Cazary Michalski "Siła odpychania" -
      miał być romans i polityka, wyszedł klops polityczny i nici z romansu. Dla
      przykładu: u Michalskiego w decydującym momencie po prostu gaśnie światło,
      sorry, ale Mniszkówna potrafiła lepiej to rozegrać. Dalej - Max
      Cegielski "Masala", grafomania do sześcianu, jak ktoś ma za mało pustki w
      życiu może się nakarmić pustką Cegielskiego. Ku pokrzepieniu proponuję obok
      rankingu bubli ranking ulubionych, w ten sposób możemy porównać guściki.
      Polecam "Siostrę" Topola, tak a propos romansu i polityki. Co do Winterson,
      podtrzymuje, chociaż ostatnio wydana "Wolność na jedna noc" jest chyba
      najsłabsza.Pozdrawiam!
    • Gość: pstosia Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 29.03.03, 22:15
      Dziennik Bridget Jones - nie strawilam
      • Gość: misiek Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.sggw.waw.pl 10.04.03, 12:01
        Ja przeczytałam ale tylko przez upór.Jak można polubić tak infantylną osobę jak
        Bridget tego chyba nigdy nie zrozumiem.
        • pstosia Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 12.04.03, 11:09
          misiek ja nawet polowy nie przeczytalam. najsmiesznijesze jest to ze wszyscy
          sie zachwycali ta ksiazka. jak powiedzialam znajomym, ze dla mnie jest
          beznadziejna, plytka, wcale nie smieszna, poprostu glupia to niektorzy dziwnie
          na mnie spojrzeli. ktos mi kiedys powiedzial, ze ksiazka, ktora zachwycaja sie
          WSZYSCY jest niewiele warta!
          • Gość: dortu Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 18:12
            Też przeczytałam tylko z obowiązku, bo z zasady doczytuję do końca nawet
            totalne chały. Kiedy napotkałam w prasie kobiecej entuzjastyczne wykrzykniki
            czytelniczek "Bridget Jones to ja!", musiałam się przekonać, z kim utożsamiają
            się setki kobiet należących, było nie było, do tzw. elit ( bo przecież "Twojego
            Stylu" czy "Urody" nie czytają kobiety niewykształcone i ubogie...) - i
            załamałam się totalnie.Jak można robić idola z tak beznadziejnie pustej i
            płytkiej kobiecinki! Pomijam fakt, że pod względem literackim też nic
            nadzwyczajnego...
            • Gość: KOnam Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 30.12.03, 23:18
              Mam to samo! A już myślałam że coś ze mną nie tak! Wszyscy pieją z
              zachwytu ,że nareszcie znalazły kobietę ,z którą magą sie utożsamiać?!
              Jak można się utożsamiać z infantylną kretynką? Czyżby jakieś pokłady
              kompleksów niższości ujawniły się u czytelniczek?
              • Gość: Konam Opowiem wam o pewnym ciekawym eksperymencie IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 04.02.04, 11:06
                Pewnien artykuł prasowy przedstawiono do oceny grupie krytyków, następnie TEN
                SAM artykuł znowu dano do oceny kolejnej grupie osób i powtórzono to jescze
                parę razy. W tekście zmieniano za kżdym razem tylko jedną rzecz - nazwisko i
                imię autora. Raz był kobietą a raz facetem:)) Wyniki były....nie najlepiej
                świadczące o oceniających. Tekst podpisany przez kobietę był oceniany często
                gorzej i to zarówno przez krytyków - kobiety jak i krytyków -mężczyzn.
                To by było wszystko.
        • Gość: ara Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: 80.51.255.* 01.05.03, 19:10
          To książka dla nastolatek - wg mnie. Śmieszna tylko fragmentami.
          • kro.meczka Briget Jones jest bardzo dobra 29.10.03, 18:11
            do cwiczenia angielskiego, ludzie troche dziwnie sie na mnie patrzyli na
            plazy(ci ktorzy zauwazyli tez slownik) teraz czytam Roberta Rankina
            • Gość: katriona Re: Briget Jones jest bardzo dobra IP: *.dip.t-dialin.net 10.11.03, 12:43
              Robert Rankin?
              To syn Iana? Jakas nowosc wydawnicza?
    • moony7 Jakie kryteria? 29.03.03, 22:50
      Należało by najpierw ustalić kryteria. Co mianowicie powoduje, że książkę
      zaliczylibyśmy do "najgorszych"? Nigdy nie przebiłem się przez "Ulissesa", a
      przecież nie nazwałbym tej książki "najgorszą".
      Na początek proponuję następujące kryteria (ale to tylko głos w dyskusji -
      zaznaczam):
      - miałkość treści,
      - braki warsztatowe autora (styl, kompozycja, błędy rzeczowe),
      - silenie się na oryginalność,
      - wątpliwa psychologia,
      - inne;
      Można też ustalić punktację i stworzyć kanon książek najgorszych, ale chcąc być
      uczciwymi musielibyśmy wszystkich mierzyć jedną miarą.

    • hania_76 Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 31.03.03, 22:28
      Małgorzata Saramonowicz "Siostra" - o mamo! Nie wiem dlaczego dobrnęłam do
      końca, może sobie tę książkę zadałam jako pokutę (nie w moim stylu, ale może)?
      Ktoś się zmienia w karalucha, karaluchy w całej książce - może to kłopoty z
      niechcianą trzódką tak na potrzebę wyżycia się literackiego pani Saramonowicz
      wpłynęły? Jednym słowem zgroza. Twórczość Manueli Gretkowskiej i jej
      pseudometafizyczo-fizjologiczne dywagacje mające na celu (chyba) gorszenie
      maluczkich pozostawiam bez komentarza. Pana Cohello, ze względu na szerokie
      omówienie tematu na tym forum , również.

      Osobiście nie przepadam za panią Tokarczuk i uważam jej książki za słabe i
      ograne na jedno kopyto, ale mimo wszystko nie jestem w stanie postawić jej w
      jednym szeregu z uprzednio wymienionymi koleżankami i kolegą po piórze.
      • dr.krisk Tokarczuk - nie zachwyca... 31.03.03, 23:48
        hania_76 napisała:


        Twórczość Manueli Gretkowskiej i jej
        > pseudometafizyczo-fizjologiczne dywagacje mające na celu (chyba) gorszenie
        > maluczkich pozostawiam bez komentarza.
        Tak - mamuela g. jest okropna. Kiedyś siedziała całą noc w radiowej Trójce i
        się mądrzyła... Aż dziwnie mi było głupio, bo to przecież ona gadała głupoty.


        >
        > Osobiście nie przepadam za panią Tokarczuk i uważam jej książki za słabe i
        > ograne na jedno kopyto, ale mimo wszystko nie jestem w stanie postawić jej w
        > jednym szeregu z uprzednio wymienionymi koleżankami i kolegą po piórze.
        A to ciekawe spostrzeżenie, bo ja też jakoś Olgi T. polubic nie mogę. No nie
        zachwyca i już. A dziewczyna i sympatyczna i dobrze gada.. pisze też nieźle.
        Ale pomimo starań i wysiłków nie udało mi się zapamiętać niczego z jej powieści.
        No chyba że to mój Altzheimer, to inna sprawa.
        Pozdrawiam wiosennie.
        KrisK
        • hania_76 Re: Tokarczuk - nie zachwyca... 01.04.03, 10:08
          dr.krisk napisał:

          > A to ciekawe spostrzeżenie, bo ja też jakoś Olgi T. polubic nie mogę. No nie
          > zachwyca i już. A dziewczyna i sympatyczna i dobrze gada.. pisze też nieźle.
          > Ale pomimo starań i wysiłków nie udało mi się zapamiętać niczego z jej
          powieści
          > .
          > No chyba że to mój Altzheimer, to inna sprawa.


          No właśnie, coś dziwnego z panią O.T. jest, bo po prostu nie zachwyca, choć
          talentu jej odmówić nie można.

          > Pozdrawiam wiosennie.
          > KrisK

          Również wiosennie pozdrawiam (choć za oknem rano śnieg polatywał, ale mam
          nadzieję, że to tylko taki primaaprilisowy żart).
      • Gość: harry Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: 62.233.164.* 07.04.03, 15:07
        Jeśli chodzi o Małgorzatę Saramonowicz, to stała się ona gwiazdą polskiej
        literatury współczesnej w Niemczech. Dlaczego? Zabij nie wiem, ale informacja
        jest pewna. Niemcy chcą Saramonowicz i już, teraz chcą też Masłowską.
        • hania_76 Do harry'ego 08.04.03, 14:38
          Gość portalu: harry napisał(a):

          > Jeśli chodzi o Małgorzatę Saramonowicz, to stała się ona gwiazdą polskiej
          > literatury współczesnej w Niemczech. Dlaczego? Zabij nie wiem, ale informacja
          > jest pewna. Niemcy chcą Saramonowicz i już, teraz chcą też Masłowską.

          No to zagadka z tą panią Saramonowicz. Dla mnie jej powieść "Siostra" to szczyt
          pretensjonalnego bezguścia literackiego. Co do Masłowskiej. Hm... Z nią trudna
          sprawa - przeczytałam "Wojnę polsko-ruską" z mieszanymi uczuciami. Niekiedy
          byłam tą książką zmęczona, innym razem czytałam kolejne strony z zapartym
          tchem. Nie sposób było odmówić Masłowskiej zmysłu obserwacyjnego, iskierki
          talentu i błyskotliwości. Niestety, wkrótce potem zaczęłam czytywać jej
          felietony w Przekroju. I masz babo placek - nieznośne, zmanierowane - coś jak
          pamiętnik zbuntowanej nastolatki. Nie-do-przebrnięcia-na-dłuższą-metę. Teraz i
          na "Wojnę polsko-ruską" inaczej patrzę - nie jak na oryginalny fragment
          współczesnej literatury polskiej, tylko jak na wytwór mieszczący się w ramach
          pewnej konwencji, obliczonej na olśnienie kogoś tam, zgorszenie jeszcze kogo
          innego
          • Gość: harry Re: Do harry'ego IP: 62.233.164.* 14.04.03, 15:25
            hania_76 napisała:

            > Gość portalu: harry napisał(a):
            >
            > > Jeśli chodzi o Małgorzatę Saramonowicz, to stała się ona gwiazdą polskiej
            > > literatury współczesnej w Niemczech. Dlaczego? Zabij nie wiem, ale informa
            > cja
            > > jest pewna. Niemcy chcą Saramonowicz i już, teraz chcą też Masłowską.
            >
            > No to zagadka z tą panią Saramonowicz. Dla mnie jej powieść "Siostra" to
            szczyt
            >
            > pretensjonalnego bezguścia literackiego. Co do Masłowskiej. Hm... Z nią
            trudna
            > sprawa - przeczytałam "Wojnę polsko-ruską" z mieszanymi uczuciami. Niekiedy
            > byłam tą książką zmęczona, innym razem czytałam kolejne strony z zapartym
            > tchem. Nie sposób było odmówić Masłowskiej zmysłu obserwacyjnego, iskierki
            > talentu i błyskotliwości. Niestety, wkrótce potem zaczęłam czytywać jej
            > felietony w Przekroju. I masz babo placek - nieznośne, zmanierowane - coś jak
            > pamiętnik zbuntowanej nastolatki. Nie-do-przebrnięcia-na-dłuższą-metę. Teraz
            i
            > na "Wojnę polsko-ruską" inaczej patrzę - nie jak na oryginalny fragment
            > współczesnej literatury polskiej, tylko jak na wytwór mieszczący się w ramach
            > pewnej konwencji, obliczonej na olśnienie kogoś tam, zgorszenie jeszcze kogo
            > innego
          • Gość: ryba Re: Do harry'ego IP: *.waw-smy.leased.ids.pl 13.11.03, 14:39
            A na dodatek pani M.S. niestety pisać nie umie... Ten język... Fuj.
            Wysilone, "wymyślone". Grafomania
    • krowa007 Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 01.04.03, 11:24
      Zdecydowanie blog drukowany pt. Świat wg blondynki.
      Tragedia życia autorko-bohaterki - popryskała się Armanim a nie D&G. Kto to
      wydał????
    • Gość: stewcia Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.03, 23:51
      A co powiecie o najnowszych książkach Chmielewskiej? Przeczytałam kilka, ale w
      porównaniu z tym, co pisała kiedyś (np. niezrównany "Lesio" czy "Całe zdanie
      nieboszczyka"), ostatnie "dzieła" to zupełnie inna bajka. Nudne, nieśmieszne,
      jakieś takie naciągane... Odnoszę wrażenie, jakby chodziło o ilość... :(
      • monstr Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 11.04.03, 16:47
        Gość portalu: stewcia napisał(a):

        > A co powiecie o najnowszych książkach Chmielewskiej? Przeczytałam kilka, ale
        w
        > porównaniu z tym, co pisała kiedyś (np. niezrównany "Lesio" czy "Całe zdanie
        > nieboszczyka"), ostatnie "dzieła" to zupełnie inna bajka. Nudne, nieśmieszne,
        > jakieś takie naciągane... Odnoszę wrażenie, jakby chodziło o ilość... :(

        stewcia a co konkretnie masz na myśli?
        ja rzeczywiście też zauważyłam, że najbardziej dowcipne, wartkie i ciekawie
        skonstruowane są ksiązki Chmielewskiej te z lat 60-tych, 70-tych
        potem to już była nie ta sama Chmielewska...(oprócz "Autobiografii") a poza tym
        za dużo tam już "świńskiego truchtu..."
      • Gość: ara Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: 80.51.255.* 01.05.03, 19:14
        Zdecydowanie masz rację. Kupiłam ostatnio - już nawet nie pamiętam tytułu - 3 w
        1 - połączenie trzech dobrych w jeden chłam. Pozdrawiam
    • Gość: mary Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: 62.233.209.* 06.04.03, 15:02
      Ostatnio: "Białe jabłka" J. Carolla.
      A przysięgalam, że już nigdy do ręki nie wezmę niczego napisanego przez tego autora. Wniosek: nie należy łamać obietnic.

      W każdym razie: ostrzegam przed tą książką.
      Pozdrawiam
      mary
    • Gość: nahod Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: 193.110.121.* 06.04.03, 21:55
      Próbowałem z Masłowską, w ten sposób pisze większośc licealistów. A te jej
      felietony w Przekroju wciąż o tym samym ...czyli o czym?
      • kasiulek1976 Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 07.04.03, 12:50
        WHARTON I COELHO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Najgorsze jest u nich to zgrywanie sie na tworce oryginalnego i wybitnego autora literatury najwyzszej. Przyznaje, ze
        nie mam nic przeciwko lekturze tzw. lekkiej, o ile "uwaza sie" za lekka i nie sili sie na bycie literatura wybitna. To mnie
        najbardziej irytuje u wyzej wzmiankowanych.

        Pozdrawiam,

        Kasiulek
        • Gość: harry Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: 62.233.164.* 07.04.03, 15:04
          Nie sądzę by Coelho czy Wharton zasłużyli sobie na określenie ich książek jako
          najgorszych. Oczywiście są manieryczni(zwłaszcza Coelho) i nie każdemu może to
          odpowiadać, ale z drugiej strony prostota ich opowieści urzeka. Nie sądzę by
          były to dzieła epokowe ale najgorsze z pewnością nie są.
          • Gość: daria Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.acn.pl 07.04.03, 18:03
            jak ktoś ma wątpliwości czy Wharton z Coehlo to jednak literatura proponuję
            porównać z Grocholą. I na marginesie: "Tato" Whartona jest ok, jestem pewna,
            chociaż Whartona przestałam czytać jakieś 7 lat temu.
        • Gość: Ivette Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 08.04.03, 13:51
          Wharton i Cohelo? Nie, nie są aż tak źli. Lubię poczytać ich książki. Ale
          nigdy jedną za drugą, w sensie tego samego autora. Czytając np. "Nie ustawaj w
          biegu" musiałam zrobić dłuuuuugi odpoczynek, podobnie teraz po "Demon i panna
          Prym".
          Pozdrawiam
        • Gość: Ślimaczek Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.sggw.waw.pl 10.04.03, 11:55
          "Alchemik" to książka wielce przeceniona,co do innych utworów Coelho to
          przeczytałam je ale nie wiem czy sięgnełabym po to drugi raz.Co do Whortona to
          niektóre jego książki są tak nudne(błagam unikajcie "W księżycową,jasną noc "
          czy "Szrapnel"), że polecam jako środek nasenny.
          • Gość: Bogda Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.mofnet.gov.pl 30.10.03, 10:01
            A ja przeczytałam "W księzycowa jasna noc" kiedy jeszcze malo kto u nas slyszal
            o Whartonie i uwazam, ze to bardzo dobra ksiazka, wlasciwie najlepsza w jego
            dorobku. Pozniej zaczal pisac dla mas.
    • Gość: EWOK Coelho i Bridget Jones IP: *.acn.waw.pl 07.04.03, 19:13
      Coelho - grafoman, grafomann, grafoman. Papka pseudofilozoficzna. Nie miewam
      refluksów, ale po Alchemiku mi się cofało. Bridget Jones - sama w sobie nie
      jest zła, ale mam do niej żal za obnażenie ignorancji polskich czytelniczek.
      Entuzjastyczne recenzje osób, które w życiu nie słyszały nazwiska Austen. A
      druga część, nie osadzona w pastiszu, dobitnie pokazuje, że tak naprawdę to
      autorka nie potrafi nic ponad nakreślenie drazniącego wizerunku idiotki, która
      nie jest ani zabawna ani urocza.
    • ladyblue Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 08.04.03, 22:00
      w tym watku trzeba by zamieścić 50% ksiazek z jakiejkolwiek księgarni :(
      ale mniszkówny nikt nie przebije... ;P
      • Gość: lullaby a co ty nie powiesz?! IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 16:35
        Mniszkówna jest już dawno przebita! Poczytaj stare wątki albo rozejrzyj się w
        księgarni. Przynajmniej umiała pisać, a teraz wydaje się autorów, którzy nie
        mają pojęcia o pisaniu. Ale może o to chodzi?...
    • Gość: bela Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.dial.pl 11.04.03, 13:38
      Durna jesteś Marta aż mi Ciebie żal, jeśli nie dostrzegłaś niczego
      w "Samotności w sieci" to na prawdę lepiej się nie wypowiadaj publicznie.
      • Gość: viosna Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: 213.17.239.* 11.04.03, 15:11
        chyba nie ten poziom dyskusji
        ale dla mnie "Samotność w sieci" to taka współczesna Mniszkówna i będę to
        głosić publicznie do końca moich dni
        • monstr Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 11.04.03, 16:39
          z "nudziarstw strasznych" jakie ostatnio czytałam chyba nic nie przebije
          K.Grocholi "Nigdy w życiu" , oraz P.Huella "Mercedes Benz"
          brrr...
          • monstr Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 11.04.03, 16:42
            ... co do Mercedesa to nie do przebrnięcia są dłuuugie na półtorej strony
            zdania po przeczytaniu których trzeba wrócić na początek żeby złapać sens...
            • Gość: marta DURNA JESTEM! IP: *.chello.pl 11.04.03, 17:42
              oczywiście, wiem, że nic nie wiem, ale w kwestii "Samotności" gotowa jestem
              podyskutować...
              "S@motność" to nie literatura, tylko psychoterapia. Swojego bohatera autor
              obdarza Pan własnym życiem, inicjałami, stroną internetową, nawet swoim credo
              życiowym (tym o psie).
              Czyta się tę książkę jak autobiografię, pasjonującą zresztą, bo udowadnia, że
              naukowiec może być sexy, jednak nie jest to dobra literatura. Nie pomogły
              długie wywody naukowe o genach, molekułach, nie pomogło wstawianie rozmaitych
              historii, niezwykle barwnych o księdzu i zakonnicy, wypadku pod tunelem
              spowodowanym przez rumuńską prostytutkę, matce Jima, samym Jimie i jego
              dziewczynie, o wietnamskiej śwince i winobraniu oraz samobójstwie Brownie.
              Te rzeczy tłumaczą się tylko faktem, że są ilustracją czyjegoś, być może życia
              autora lub życia jego znajomych, dla czytelnika zupełnie obojętną. Do powieści
              nic nie wnoszą, obciążając ją nadmiernie.
              Czytelnik stara się utożsamić z Jakubem.
              ( „Jakubku” zupełnie nie brzmi po polsku. Powiedzielibyśmy raczej – „Kubusiu” –
              to zręczniejsze, ale „Januszku – Jakubku” brzmi tak podobnie... Dlaczego Jim
              nazywa go „Jakubkiem” – dorosły facet, dealer narkotyków, mówi Jakubku?!)

              Jakubek jest ciepłym facetem, który ma wszystko oprócz Nobla i przydałoby mu
              się trochę dystansu do samego siebie, ale on, nie wiedzieć czemu, od pierwszej
              strony płacze! W tej książce zresztą wszyscy płaczą! Jakub płacze litując się
              nad sobą (wstrętne), słuchając muzyki w Żelazowej Woli, Asia płacze, czytając
              pożegnalne maile Jakuba, stewardessa płacze dowiedziawszy się o katastrofie
              samolotu, lekarka Marylin płakała zawsze w toalecie, Jennifer potrafiła płakać
              przy stoliku w restauracji, zresztą miała już takie oczy, że komuś mogło
              wydawać się, że płacze, Ona miała łzy w oczach przeklinając Avignon, Asia
              płakała i po stracie psa, i czytając książkę, Jim płakał opowiadając o matce,
              William płakał dowiedziawszy się o swoim pochodzeniu, Jakub połykał łzy
              odbierając Anię z lotniska, Ona płakała z tęsknoty za rodzicami, Kim płakała z
              miłości do ojca, Jacek i nauczycielka płakali słuchając wypracowania Jakuba,
              Ona łkała czytając o Natalii... Uff!
              Wszyscy są bardzo wrażliwi. Z tym, że ludzie, a zwłaszcza mężczyźni, niełatwo
              przyznają się do łez. Zresztą, kiedy naprawdę boli, to łez akurat nie ma! Zaś
              sztuka polega na tym, by mówiąc mniej, powiedzieć więcej. Wiśniewski mówi
              wszystko, do bólu, a nawet jeszcze więcej, jakby niepewny, czy jego głupi
              czytelnik zrozumie...
              Nie wzrusza się czytelnika opowiadając mu o łzach! Chyba, że w kiczowatych
              powieściach dla kucharek!
              Dalej:
              Błędy rzeczowe – (jak chociażby ten, że Jacek jest raz nauczycielem fizyki
              (s.123), by na 128 stać się kolegą z klasy).
              Tragiczny styl. Rozumiem, że autor nie miał czasu na polerowanie swojej
              polszczyzny podczas prac nad programami komputerowymi, ale na zwroty w rodzaju –
              Recepcjonista z parującym od ciepła croissantem.
              Nie była pewna tak do końca. Matka nie powiedziała jej tak naprawdę, co się
              stało.
              Całą dobę na okrągło.
              Miał czerwone od pocierania dłońmi oczy.
              Potwierdzi wprost.
              Obudził się z krzykiem, gdy worek pękł z hukiem.
              Poplamioną kawą klawiaturą...
              Suchość krypt.
              Gdybym panu udostępniła mój dostęp.
              Sama torebka leżała na podłodze, przygnieciona nogą krzesła, na którym
              siedziała. (sic!)
              Zapchanej, mimo urlopów samochodami Warszawie.
              Spotkanie z największymi klientami w Szczyrku.
              Obraz siebie kreuje się słowami.
              Tylko praca pomagała na to.
              Kryształowe lustro drzwi szafy.
              Zjedz coś przed tym.
              Ale matka wszystko miała śliczne.
              Wskazówka zegara minęła liczbę dwanaście.
              Druzgocząca przeszłość.
              Jim ją tą teatralnie...
              - powinno się być wcześniej uodpornionym.

              Czasami odnosiłam wrażenie, że nikt, nawet sam autor, nie przeczytał tej
              powieści po napisaniu. Gdzie byli redaktorzy?! Na niektórych stronach
              nieporadność stylistyczna nie daje się wręcz skupić na treści:

              s. 11 ja nie chcę przeszkadzać, ja już sobie idę, ja też nie lubię...
              s. 12-13: miała najlepsze drinki, miał wyjątkowo smutne dzieciństwo, nie miała
              kanału MTV, miał nie więcej niż dwadzieścia pięć, miał ciężkiego roleksa, miała
              całą tacę, miał na imię Jean, miała przyjechać, miał w ogóle sens, miała bardzo
              dużo czasu, ma genialnie prosty pomysł
              s. 74: operacja Natalii, ojciec Natalii, matka Natalii, rodzice Natalii,
              Natalia może, Natalia pisała
              s. 80: mężczyzna siedział na wprost mnie, patrzył na mnie, ciągle tak patrzył,
              on tak patrzy, denerwowało mnie to, zauważyła to
              s. 105: ten daniels, ten smak, to też on, to niemoralne, tego mi nie
              powiedział, to ja sama...
              s. 136: tamtych dni, tamten projekt, tamte badania, to, co robili, z tym, co
              się dzieje,
              s. 151: obudziła się, nawet się nie zdziwiła, uśmiechnęła się, zrobi się jej
              dobrze, wysunęła się z łóżka, zastanawiała się...

              Dużo tego. Bardzo dużo. Zwroty typu „abstrakt” zamiast „streszczenie”,
              kiczowate zachowania dorosłych ludzi – ojciec Natalii nie ma powodu, żeby
              zostawiać kopertę z indeksami Jakuba na wycieraczce – to nie jedyne, co mi się
              nie podobało.
              Nadużywanie wyskrobywania żyletką i Eskimosów! Raz użyte porównanie umiera dla
              autora do końca książki!
              Czerwone goździki od męża. Na pewno nie goździki! Wszystko, tylko nie goździki!
              Żle się kojarzą i chyba od dawna nikt ich nie oferuje w kwiaciarniach.

              No i najważniejsze! Bohater nie ma prawa litować się nad sobą. Może popełnić
              samobójstwo, zabójstwo, wysadzić świat w powietrze, lecieć w kosmos, ale, na
              Boga! nie może płakać, że nikt go nie kocha! Nawet, jeśli autor robi to
              codziennie.
              No i niedopuszczalne jest mówienie o bohaterze, Że Bóg spędził przy nim trochę
              więcej czasu.
              To należy pozostawić ocenie czytelnika.

              Nie wierzę w fabułę. Owszem listy tak, ale przecież Jakub nie ma życia poza
              siecią i swoją pracą, czy ktoś umiałby tak żyć? No i na koniec okazuje się, że
              jest on strasznym fajtłapą.

              Brak mi w tej książce strawnej psychologii, poprawnej polszczyzny i
              odpowiedzialnej pracy redaktora. A że ktoś spędził nad nią pół nocy, płacząc w
              poduszkę? To już nie moja wina...




              • Gość: Fly Re: DURNA JESTEM! IP: 156.24.231.* 14.04.03, 15:45
                Marto, ale sie napracowalas... przeczytalam wszystko....
                bez slodzenia: zaimponowalas mi... podalas konktrety... az milo sie czyta takie
                posty...
                Samotnosc mialam w reku... nie zainteresowala mni i nie kupilam...
                po lekturze Twoich uzasadnien - nie zaluje, ze nie kupilam... chyba bym sie
                denerwowala czytajac te ksiazke...no i ze kase puscilam...
                pozdrawiam,
                Fly
                • Gość: marta Re: DURNA JESTEM! IP: *.chello.pl 14.04.03, 19:25
                  Szczere dzięki za miłe słowo! Kupiłam tę książkę w dobrej wierze, ale czytając
                  poczułam się strasznie oszukana, chyba po raz pierwszy w życiu tak bardzo. Do
                  tej pory raczej na klęczkach podchodziłam do książek i tą też szczerze chciałam
                  się zachwycić; jednakże podczas lektury zrozumiałam, że nadszedł czas utraty
                  dziewictwa i nie ma się co oszukiwać, wydawca chciał zrobić kasę kosztem
                  czytelników; niestety nikt nas nie broni przed tandetą; gratuluję Ci refleksu,
                  ja nawet nie żałuję tych pieniędzy - doświadczenie też ma swoją cenę; zresztą
                  apologeci JLW to niezwykła siła, jeśli interesujesz się grafomanią polecam
                  www.martyna.korba.pl

                  pozdrawiam, m.
              • z.perkowski Re: DURNA JESTEM! 22.04.03, 01:49
                Nie. Durna nie jesteś. Arogancka, złośliwa i pryncypialnie pełna wiary w swoją
                nieomylność. To tak. Na początku miałem wrażenie, że zalożyłaś ten wątek, aby
                opowiedzieć jak bardzo denerwuje Cię pewna książka. Teraz wiem, że się myliłem.
                Ty chcesz koniecznie "dokopać" autorowi, a może nawet nie autorowi "JLW", ale
                człowiekowi "JLW". Pomijając fakt, że nie masz racji w wielu punktach swojej
                dokladnej analizy tekstu "Samotności w sieci" (myślę, że nikt nie przeczytał
                tej książki tak dokładnie i z taką uwagą jak Ty. Tyle, że moim zdaniem wynikało
                to z założonej niechęci). Nie mam czasu ani pieniędzy na TPSA, aby
                uwierzytelniać Cie w Twoich wywodach, dyskutując z nimi. Ale już na pierwszy
                rzut oka mijasz się wielokrotnie z prawdą, jak np. cytując to piękne
                zdanie "Bóg spędził przy nim trochę więcej czasu". Chę zwrócić Twoją uwagę, że
                nie mówi tego narrator, tylko zakochana w nim bohaterka. Poza tym ja ciągle
                widzę mężczyzn kupujących goździki. I to czerwone. A zachowanie ojca Natalii z
                tym indeksem jest dla mnie nie tylko uzasadnione, ale jedyne, które do mnie
                przemawia. Pomijając, że wzrusza.
                Poza tym zupełnie, moim zdaniem, mylisz się negując włączenie
                do "Samotności.." tych naukowych i historycznych lub poprostu pobocznych
                fabuł. Przez nie ta książka jest fascynująca. Poza tym użył ich do
                scharakteryzowania bohaterów swojej powieści. To nic nowego. Taka szkatułkowa
                powieść nie jest jego oryginalnym pomysłem. Ale to wiesz z pewnością sama.
                Zastanawia mnie jednak, dlaczego Ci to w tej książce przeszkadaza. Dla osób,
                które czytały te książkę często te równoległe fabuły i niesamowite historie,
                które Wiśniewski opowiada (świetnie zresztą) są ważniejsze czasami niż sam
                główny wątek.

                Ale najbardziej zastanawiam się dlaczego tak nie lubisz autora.

                Jesteś jego studentką, którą oblał na egzaminie?
                Prawie nieprawdopodobne.
                Moja kobieta słuchała jako studentka jego wykładów w Słupsku.
                Opowiadał o chemii i informatyce takie kawałki, jakie czyta się w jego książce.
                Tyle, że zupełnie prawdziwe. Pamiętała je wszystkie bez notatek.
                Egzamin był przyjemnością dla niej. Nie zna przypadku, aby ktoś go tam nie
                lubił na uczelni w Słupsku. I, aby kogoś "Profesor Wiśniewski" oblał.

                Okay. Jestem z nim jakoś związany. Czyli trochę nieobiektywny. I Wiśniewski i
                ja pochodzimy z Torunia. On zaczynał studia, gdy ja przedszkole. Spotkałem go w
                Toruniu. Przyjechał na Festiwal Nauki do Torunia na uniwersytet wiosną zeszłego
                roku. Przed festwiwalem zorganizowano z nim spotkanie w EMPiKU w Toruniu.
                Rozmawiałem z nim. Skromny, nieśmiały facet, czujący dyskomfort, gdy nazywano
                go pisarzem. Trochę jak gdyby nie wiedział po co tam jest w tym EMPiKU.
                Uderzyła mnie ta jego skromność, bowiem ma wiele powdów, aby wcale taki nie
                być. Nie mogę się zgodzić z Twoimi ewidentnymi sugestiami, że autor napisał tę
                książkę jako pochwałe swojego życiorysu. A sugerujesz to nachalnie, aby go,
                moim zdaniem, zdyskredytować.

                A może jesteś jego wielbicielką, którą zignorował nie odpisując na Twój eMail?
                Mówił o tym w wywiadach w prasie i w TV, że dostaje tysiące eMaili (ja na jego
                miejscu nie opublikowałbym swojego adresu). To się mogło zdarzyć. Na mój email
                także nie odpisał. So what? Ta książka nie schodzi z listy bestsellerów EMPIKu
                odkąd się ukazała, więc pewnie skrzynka pocztowa Wiśniewskiego jest zapchana po
                szczelinę.

                Czuję w Twojej krytyce tej książki, jakąś agresję i fałsz. Myślę, że "JLW" jak
                go nazywasz, nie zasłużył na to.

                Pozdrawiam.
                Z.P.



                • dori7 Re: DURNA JESTEM! 01.11.03, 01:35
                  z.perkowski napisał:

                  > Nie. Durna nie jesteś. Arogancka, złośliwa i pryncypialnie pełna wiary w
                  swoją
                  > nieomylność.

                  hmm, ale wiesz, dziewczyna ma nad Toba te przewage, ze pisze na temat, ktory
                  brzmi: "ksiazki najgorsze". mam wrazenie, ze o "samotnosci w sieci" bylo juz
                  kilka watkow...
          • Gość: myself Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: 217.97.128.* 18.04.03, 18:47
            Nie mieszkasz w Gdańsku, co?:) Fakt, treść ksiazki niekonieczenie ciekawa, ale
            przypomina mi moje wlasne okolice, dzieki czemu przeczytalam ja z przyjemnoscia
            (tzn te fragmenty...;))

            Zgadzam sie z opiniami, ze Coelho to nie jest najlepsza literatura - jałowe
            filozofowanie i brak odkrywczosci. Zdecydowanie przereklamowany.
            • Gość: marta nie mieszkam w Gdańsku IP: *.chello.pl 18.04.03, 21:34
              niestety... a które fragmenty mogły Ci przypominać G.? nie mam pojęcia... tam
              jest tyle różnych okolic... choć na plus JLW trzeba przyznać, działa fakt, że
              nie opisuje, jak Jakubek kochał się na Murze Chińskim i jak wypatrzyła go
              stamtąd satelita... chociaż może szkoda?...
              • Gość: myself Re: nie mieszkam w Gdańsku IP: 217.97.128.* 21.04.03, 20:13
                Przepraszam, troche zle sie wpisalam i moja odpowiedz trafila nie tam gdzie
                miala... Chodzilo mi o ksiazke Mercedes Benz, ktora monstr skrytykowal(a?) pare
                postow wczesniej. Tam jest Gdańsk:)Pozdrawiam
                • Gość: marta re: mercedes benz IP: *.chello.pl 22.04.03, 00:06
                  ale znam ulicę Sobótki i okolicę...
                  czasem spędzaliśmy tam wakacje, więc jednak mamy coś wspólnego...
                  natomiast "Mercedes" bardzo mi się podobał...
                  zaś jeśli idzie o resztę, trochę żałuję rozpoczęcia tego wątku;
                  powinniśmy przechodzić nad książkami najgorszymi do porządku, a pisać tylko o
                  najlepszych...
                  lecz tak się jakoś dzieje, że krytykować łatwiej, zwłaszcza bez argumentów;
                  pozdrawiam piękny Gdańsk w ogóle, a Ciebe szczególnie, m.
            • monstr Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 22.04.03, 17:37
              Gość portalu: myself napisał(a):

              > Nie mieszkasz w Gdańsku, co?:) Fakt, treść ksiazki niekonieczenie ciekawa,
              ale
              > przypomina mi moje wlasne okolice, dzieki czemu przeczytalam ja z
              przyjemnoscia

              :-) nie, mieszkam we Wrocławiu, ale Gdańsk uwielbiem (chociaż może rzeczywiście
              za mało znam, żeby "poznawać" okolice...)

              a propos Wrocławia polecam "Śmierć w Breslau" - świetna "topograficznie" i
              fabularnie :-)
              pozdrawiam myself :-)
              • monstr Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 22.04.03, 17:38
                Gość portalu: myself napisał(a):

                > Nie mieszkasz w Gdańsku, co?:) Fakt, treść ksiazki niekonieczenie ciekawa,
                ale
                > przypomina mi moje wlasne okolice, dzieki czemu przeczytalam ja z
                przyjemnoscia


                :-) nie, mieszkam we Wrocławiu, ale Gdańsk uwielbiem (chociaż może rzeczywiście
                za mało znam, żeby "poznawać" okolice...)

                a propos Wrocławia polecam "Śmierć w Breslau" - świetna "topograficznie" i
                fabularnie :-)
                pozdrawiam myself :-)


        • Gość: fanta9 Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 11:25
          Absolutnie sie zgadzam...SAMOTność to technoharlekin z homogenizowanymi
          substytutami prawdy o wspołczesnym swiecie....pzdr
          • Gość: milo Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.03, 22:52
            Gratuluję determinacji...
            Zabrakło mi jej po 20 stronach Samotności. Gdzieś przypadkiem usłyszałem o
            tej "kultowej", oryginalnej książce. Niestety. BOŻE. Badziew stulecia. Ludzie,
            kto to czyta? Jak można się tym zachwycać? Głupie, tanie, nieprawdziwe. Szkoda
            pieniędzy.
          • Gość: milo Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.03, 22:57
            Gratuluję determinacji...
            Zabrakło mi jej po 20 stronach Samotności. Gdzieś przypadkiem usłyszałem o
            tej "kultowej", oryginalnej książce. Niestety. BOŻE. Badziew stulecia. Ludzie,
            kto to czyta? Jak można się tym zachwycać? Głupie, tanie, nieprawdziwe. Szkoda
            pieniędzy.
            • contenace Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 17.04.03, 01:06
              Mądra, cenna, prawdziwa.
              Dla mnie (humanista i tłumacz) jedna z najlepszych współczesnych w ostatnim
              czasie. Nie uznaję polecanych "kultów "i dlatego zacząłem ją czytać z przekorą
              i negacją. Chciałem jej "dowalić". Nie udało się. Chylę czoła przed autorem.
              Tymbardziej, że to oprócz wzruszenia nauczyłem się z tej książki szacunku do
              nauki i wiedzy. Polecam wszystkim.
              Pozdrawiam.
              • Gość: natka Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.04.03, 14:34
                contenace napisał:

                > Mądra, cenna, prawdziwa.
                (...)
                > Tymbardziej, że to oprócz wzruszenia nauczyłem się z tej książki szacunku do
                > nauki i wiedzy. Polecam wszystkim.

                Przeczytałam. Mysle ze sam pomysł na książkę, na fabułę - jest ciekawy. Troszke
                zalatuje mi filmem "You have got the message"...No ale przynajmniej momentami
                jest intrygujaco, choc na pewno nie na początku.
                Tak jak ktos pisał powyżej, anegdoty robią sporo chaosu, dygresje nie mają
                końca, wspomnienia bez ładu łączą sie z rzeczywistością.
                Wiele powtórzeń no i wiele rzeczy zupelnie nieprawdopodobnych. Jak chociazby
                to że bohaterka nie robi nic poza pisaniem e-maili, a praca jest tylko po to
                żeby miała dostęp do komputera. Jak to, że po obwieszczeniu że jest w ciązy
                mimo wszystko daje się zatrzymać w domu...jak to, że przejęty recepcjonista
                jedzie na lotnisko za główną bohaterką.
                Najbardziej zaś denerwuje (i to od pierwszych stron) sposób w jaki autor
                tłumaczy czytelnikowi nowinki technologiczne. :-) E-mail jest to... A Sieć
                (przez duze S)pozwala na takie i inne cuda... Jezeli taka jest rzeczywistosc to
                nie trzeba jej tlumaczyc. Bo po co? Z troski o starszego czytelnika?? Ten i tak
                nie siegnie po tę ksiązkę. Jak sie żyje w erze dyliżansu to nie trzeba w
                powieści opisywać, że dyliżansjest to pojazd...itd.
    • Gość: veto Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.ltk.com.pl 19.04.03, 14:49
      Zacieakawil mnie ten watek, bo myslalam, ze przeczytam rady czego i dlaczego
      nie czytac. I bardzo sie ciesze, ze go wczesniej nie znalazlam. Tak, jak nie
      zgadzam sie z krytyka wielu filmow w gazecie wyborczej, tak nie zgadzam sie z
      wieloma postami z tego tematu. Ciesze sie, ze najpierw przeczyatalam wiele z
      wymienionyc tu tytulow, a dopiero pozniej poczytalam forum. Szanuje zdanie
      innych, ale widze, ze wielu z nas tego nie robi. Owocnego obryzgiwania wielu
      talentow.
    • Gość: Martyna Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 21.04.03, 17:34
      Przede wszystkim ośmielę się stanąć w obronie Gretkowskiej. Czytałam
      większość jej książek i jedyne, co mi się w nich nie podoba, to przesadna
      lapidarność stylu autorki. Ten zarzut nie zmienia jednak faktu, że lubię
      twórczość Manueli, zwłaszcza "Kabaret metafizyczny". Oskarżenia o
      pseudointelektualizm tej prozy uważam za mocno przesadzone.

      Z książką najgorszą mam pewien problem. Jeśli coś mi się nie podoba,
      najczęściej po prostu nie czytam tego do końca. Trochę zawiedziona byłam
      pojmowaną całościowo twórczością Kosińskiego - do "Malowanego ptaka" wracam
      wprawdzie po dziś dzień, ale pozostałe książki tego faceta nie wzbudzają już
      we mnie takich emocji. Weźmy np. "Cockpit": niby mamy tu zło, seks,
      okrucieństwo, przemoc... ale brakuje tej demoniczności, tak charakterystycznej
      dla debiutu pisarza. Brakuje mroku. Czyta się to szybko, lecz nie ma się czym
      zachwycać. Jako tako broni się jeszcze "Wystarczy być": z założenia miała być
      to książka ironiczna. I taka jest.

      Ale naprawdę beznadziejna jest Małgorzata Musierowicz. Tylko że jej chyba
      nawet nie da się zaliczyć w poczet pisarzy z prawdziwego zdarzenia.
      • Gość: dortu Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 18:22
        Zrozumiałe, że nie mozna lubić jednoczesnie Gretkowskiej i Musierowicz...
        Podobają nam się książki , w których odnajdujemy to, czego nam brakuje. U
        Musierowicz znajdziemy ciepło, fantazję, humor - a u Gretkowskiej wyuzdany seks
        i chorobliwe majaczenia. Ale jeżeli czegoś nie lubimy, czy koniecznie musimy
        zaliczać to do najgorszych? Może po prostu nie rozumiesz książek dla dzieci i
        młodzieży, bo nie ma w tobie ani odrobiny dziecka?
        Ja nie potrzebuję mrocznej metafizyki i freudyzmu, a Ty - baśni...
        • Gość: Martyna Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 13.05.03, 14:18
          Dortu, masz rację. Trochę mnie poniosło z tą Małgorzatą. W ogóle doszłam do
          wniosku, że sam temat tej dyskusji jest źle sformułowany, bo nie prowadzi do
          żadnych konstruktywnych spostrzeżeń. Przepraszam, jeśli w jakikolwiek sposób
          dotknęła Cię moja wypowiedź. Na swoją obronę mam tylko to, że oprócz
          kontrowersyjnej Manueli lubię też "Kubusia Puchatka" i książki o Ani
          Shirley... czyli możliwe, że jednak mam w sobie coś z dziecka :-).
    • Gość: Martyna Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 21.04.03, 18:13
      Zapomniałam... "Sexus" Henry Millera - oto przykład książki kompletnie
      nieudanej. Autor miał chyba ambicje napisania dzieła erotyczno-filozoficznego,
      ale obie warstwy wypadają nader niekorzystnie. Wcale nie piszę tak dlatego, że
      jestem dewotką, która usłyszawszy słowo "seks" wyjmuje różaniec i modli się za
      rozpustników - "Justynę" markiza de Sade czytałam kilka razy i zawsze
      intrygował mnie przedstawiony w niej światopogląd. Natomiast u Millera mamy
      tylko pieprzenie, ideologia się w tym całkowicie rozmywa. Wiem, że istnieją
      wielbiciele jego prozy, ale nie mogę zaliczyć do nich siebie.
      • monstr Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 22.04.03, 17:39
        Gość portalu: myself napisał(a):

        > Nie mieszkasz w Gdańsku, co?:) Fakt, treść ksiazki niekonieczenie ciekawa,
        ale
        > przypomina mi moje wlasne okolice, dzieki czemu przeczytalam ja z
        przyjemnoscia

        :-) nie, mieszkam we Wrocławiu, ale Gdańsk uwielbiem (chociaż może rzeczywiście
        za mało znam, żeby "poznawać" okolice...)

        a propos Wrocławia polecam "Śmierć w Breslau" - świetna "topograficznie" i
        fabularnie :-)
        pozdrawiam myself :-)




        • monstr Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 22.04.03, 17:40
          przepraszam za te powtórki
          :-)
    • Gość: wpieprzony Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.03, 14:31
      Ja was bardzo przepraszam za to, co napisze.
      Barany! Ciule! Durna gowniarzerio, co se pseudomšdre dyskusyje o dupie Maryni prowadzi! Jak, kurwa, mozna ciagnac watek o tym, ze mi sie jakas ksiazka nie podoba??? To TOBIE sie nie podoba, durna palo! Innemu sie spodoba i co z tego? Kto inny znowu rzyga na to, co ty lubisz. Przeciez z gory wiadomo, co w takim watku ludzie odpowiedza. Czego tu szukacie? Potwierdzenia u innych, ze im tez sie nie podoba??? Wielki dom wariatow! To jest dyskusja o literaturze??? Sorry, o "ksiazkach", bo to dla was taki sam towar, jak nowe spodnie, kilo miecha i rower z trzema kurwa przerzutkami.
      Juz mnie od waszych Gretkowskich, Whartonow, Coehlow i innych, co modne jest im przypierdolic, leb rozbolal. Ile jeszcze razy dowiem sie, ze "Alchemik" jest pseudofilozoficzny? Jak nie macie nic w miare odkrywczego do napisania, to nie piszcie DO KURWY NEDZY!

      • Gość: anita Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.zicom.pl 01.05.03, 19:21
        Ja przepraszam, że się wtrącę, ale przecież nie musisz tego czytać...
      • Gość: angor Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.03, 10:46
        zgadzam się z Tobą ale nie do końca!nie zgodze się że dla każdego kto tu
        przychodzi książka to taki sam towar jak worek ziemniakow, bo dla każdego
        literatura ma większe lub mniejsze znaczenie, ale nie odbieraj im prawa do
        dyskutowania o tym.To taka moja subiektywna opinia
    • Gość: olcia Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.kutno.mediaclub.pl 11.05.03, 13:13
      najgorzsza na pewno Gretkowska i cała polska literatura kobieca
      • Gość: łysy lolo Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.05.03, 06:44
        To, co ostatnio popełnia Szymborska. Zenada.
        Limeryki??? Oj, bo umrę, to koło limeryka nawet nie leżało. Ogólnie, starsza
        pani już się wystrzelała, a jako że dobra nigdy nie była, to skutki są, jakie
        są. Nie kupujcie, szkoda kasy.
    • magda_s4 MASŁOWSKA!!! 30.10.03, 00:56
      Dawno nie czytałam czegoś równie beznadziejnego: bez fantazji, bez polotu, bez
      ładu i składu. Masłowska na zakurzoną półkę!
      I poza tym Coelho - nuda, truizmy i doszukiwanie się podwójnego dna we
      wszystkim, o czym nie miałoby się pojęcia, że takie podwójne dno ma.
      • Gość: magda Halo, Wikta! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 08:54
        Czy ktoś czytał "Halo, Wikta!" - czyta się jednym tchem i można przerobić tę
        ksdiążkę w godzinkę ale niestety jest taka trywialna że aż płakać się chce. Tak
        marnej lektury dawno nie miałam w rękach a przyznam że przeczytałam też briget
        jones - bridget przy Wikcie wysiada
    • Gość: Helenka Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.energis.pl 04.11.03, 12:36
      Whartom, Coelho, Jonathan Carroll. Nie jestem zbyt oryginalna, ale to
      rzeczywiscie przereklamowane smieci.
      • Gość: Denay Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.dip.t-dialin.net 04.11.03, 22:20
        O gustach sie nie dyskutuje... Fakt! jednak z drugiej strony sa takie ksiazki,
        ze o guscie nawet nie ma co dyskutowac, niestety. Mam ciotke - wielbicielke
        kryminalow - cala A.Christie & Co. Sama przyznaje, ze Chmielewska sie
        wypalila, a jej kolejne ksiazki bardziej kupuje z przyzwyczajenia, bo i tak
        nie maja takiego polotu jak np. "Lesio", czy "Dzikie bialko". Za bardzo
        komercja traci.
        Ja dla zasady nie czytam tego co wszyscy. Po porostu. Whartona
        przeczytalam "Ptaska" i "Spoznionych kochankow", przez reszte nie moglam
        przebrnac, tak samo z Carollem - usilowalam - nie da rady. Poza tym czlowiek
        tez sie zmienia. Majac lat nascie zaczytywalam sie w ckliwych romansidlach
        czego teraz do reki nie wzielabym. Ze dwa lata temu odkrylam na wlasny uzytek
        fantastyke (nie mowie o Pratchecie), kiedy wczesniej zarzekalam sie, ze nie
        bede tego w zyciu czytala. To tylko przyklad jak moga sie zmienic gusta.
        Kiedys moj znajomy - starszy pan profesor erudyta - powiedzial mi dwie rzeczy,
        ktorymi czlowiek czytajacy powinien sie kierowac. Primo: cieszcie sie, ze
        macie teraz dostep do tylu ksiazek. Secundo: zeby wyrobic w sobie poczucie
        DOBREJ literatury trzeba czytac praktycznie wszystko. Wtedy zdobywa sie
        niezbedne doswiadczenie, zeby moc ocenic co jest dobre a co mierne. Kiedy
        zapytalam sie, czy on juz wie... Powiedzial, ze do konca zycia pisarze nie
        przestana go zaskakiwac. Moze to, jesli chodzi o kwestie poczucia dobrej
        literatury.
        Ups.. chyba troche moralizatorsko to wyszlo ;-)))

        a swoja droga, lezac w szpitalu, czytalam z nudow Grochole, ale te druga
        czesc. Nie moglam wyjsc z podziwu dla autorki (i bohaterki), jak mozna bylo
        umiescic ten fragment o "ausfahrt". Dla tych co nie wiedza. jedzie babka z
        kolezanka do Berlina (autostrada oczywiscie) i caly czas widzi
        napis "Ausfahrt". Pyta sie jej czy na pewno zna droge, bo tutaj caly czas
        tylko drogowskaz do jednej miejscowosci. Welcome to Europa! ;-)
        • Gość: Helenka Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.energis.pl 05.11.03, 20:08
          zeby wyrobic w sobie poczucie
          > DOBREJ literatury trzeba czytac praktycznie wszystko. Wtedy zdobywa sie
          > niezbedne doswiadczenie, zeby moc ocenic co jest dobre a co mierne.


          Ja, jak bylam mloda trafilam na wiele zlych ksiazek. Nie wyrobilo mi to gustu,
          nie odrzucilam ich tez od razu. Dopiero, kiedy przestalam szukac tylko na
          wlasna reke, zaglebilam sie w literature naprawde. W tym zatrzesieniu czesto
          trudno wybrac to, co dobre. A kiedy sie malo zna na rzeczy, to siega sie po to,
          co akurat jest najlepiej rozreklamowane. Czyli po Coelho, Maslowska, Gretkowska
          i reszte czolowki.... Jednak stosunkowo latwy dostep do ksiazek ma i zle
          strony...
          • denay Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 09.11.03, 12:13
            Gość portalu: Helenka napisał(a):

            > zeby wyrobic w sobie poczucie
            > > DOBREJ literatury trzeba czytac praktycznie wszystko. Wtedy zdobywa sie
            > > niezbedne doswiadczenie, zeby moc ocenic co jest dobre a co mierne.
            >
            >
            > Ja, jak bylam mloda trafilam na wiele zlych ksiazek. Nie wyrobilo mi to
            gustu,
            > nie odrzucilam ich tez od razu. Dopiero, kiedy przestalam szukac tylko na
            > wlasna reke, zaglebilam sie w literature naprawde. W tym zatrzesieniu czesto
            > trudno wybrac to, co dobre. A kiedy sie malo zna na rzeczy, to siega sie po
            to, co akurat jest najlepiej rozreklamowane. Czyli po Coelho, Maslowska,
            Gretkowska i reszte czolowki.... Jednak stosunkowo latwy dostep do ksiazek ma
            i zle strony...

            nie mowie, ze tak nie jest, zwlaszcza, ze ksiazki, niestety, sa teraz trudnym
            produktem w sprzedazy. Jasne, ze warto "podeprzec" sie czyjas opinia, chociaz
            tez, rzecz jasna, nie zawsze trafi sie na SWOJA literature. O kilku pozycjach
            z listy wymienianych tutaj "najgorszych" (najbardziej rozreklamowanych)
            praktycznie nie wiem nic, bo jakos przechodze obojetnie w ksiegarni obok nich.
            Wole poszperac na polkach ;-)))

            Co do Huxleya - mnie sie on bardzo podobal. I tu wlasnie jest "de gustibus..."
      • kangur4 Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE 12.11.03, 01:59
        O rany, z ust mi to wyjęłaś! Dodałabym jeszcze Cortazara alias Julka Wsiowego
        Mędrka. W ogóle najchętniej to bym pogeneralizowała i wrzuciła do wora
        śmieciowego całą literaturę iberoamerykańską, ale mi Mendoza ze swoim damskim
        fryzjerem i(uczciwie przyznając)paru innych, szyki popsuli!
        A na koniec mój faworyt: John Fowles alias Johny Cozabełkot.
        • Gość: denay Re: KSIĄŻKI NAJGORSZE IP: *.dip.t-dialin.net 12.11.03, 17:30
          Kangur pogeneralizuje z Toba ;-) I. Allende tylko "Dom dusz" reszta do worka -
          no nie moglam przez nic przebrnac dalej. Cortazara nie przelknelam - no nie
          moj typ. Mam kumpele zachwycajaca sie Fowlesem. Pozyczylam od niej "Maga"
          (lubie grube ksiazki) To samo. Mam wrazenie, i pewnie nie tylko ja, ze
          znakomita czesc pisarzy "jedzie" na popularnosci swoich pierwszych ksiazek,
          ktore, zreszta, sa najbardziej udane. Pozdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja