Gość: Kasia7911 Re: Historia Lisey-beznadziejne tłumaczenie:( IP: *.acn.waw.pl 07.11.06, 11:07 Za szybko kliknełam,przepraszam. Czy tylko ja mam wrażenie,że tłumaczenie tej książki jest beznadziejne?Wczoraj zaczełam czytać i po 25 stronach poddałam się:(Nie wiedziałam śmiać się czy płakać...Oto kilka kwiatków: -życie w pojedynkę po tak długim życiu w podwójkę... -Lisey myślała,że samotność nigdy nie jest bardziej samotna niż wtedy gdy... -...człowiek już się przestaje temu tak dziwować... I wiele innych:/ Odpowiedz Link Zgłoś
yanga Re: Historia Lisey-beznadziejne tłumaczenie:( 07.11.06, 11:30 Co do pierwszego cytatu: wszystko zależy od kontekstu - nie znam książki, więc nie wiem, ale jeśli to było pisane z przymrużeniem oka, to jak dla mnie - nawet zgrabnie. Nie trzeba tak strasznie bać się wszystkich neologizmów. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_lubie Re: Historia Lisey-beznadziejne tłumaczenie:( 07.11.06, 12:11 Książki jeszcze nie czytałam i chyba nie prędko przeczytam po recenzji jaka ukazała się w "Dzienniku" z 06.11.06. Oto wybrane fragmenty: "Straszna książka. Miała być jedną z najlepszych w dorobku współczesnego króla horroru, a jest jedną z najgorszych. (...) Wszystko tutaj szwankuje. Język jest wyjątkowo drażniący, urywany, przetykany manierycznymi neologizmami (więc to może wcale nie wina tłumaczenia ? - przyp. mój) fabuła niespójna i rozegrana przy użyciu kilku wytartych chwytów, postacie zaś kompletnie niewiarygodne. (...) Krótko mówiąc "Historia Lisey" jest kompletną klęską" Daj znać jak dobrniesz do końca, może poza kiepskim tłumaczeniem okaże się on książką wartą przeczytania Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bumm Re: Historia Lisey-beznadziejne tłumaczenie:( 10.11.06, 11:05 Strasznie mi się nie podobają takie kategoryczne konstatacje. Co rusz ogłasza ktoś, że tłumaczenie jest beznadziejne, a jedynym dowodem są trzy cytaciki, każdy zresztą wątpliwy. Zanim skrytykujesz przekład zastanów się, czy to aby na pewno wina tłumacza (warto by zatem zerknąć do oryginału) i czy rzeczywiście tekst jest położony, czy są to pojedyncze drobiazgi, które umknęły tłumaczowi i redaktorowi. Takie antytłumaczeniowe wątki regularnie się tu pojawiają i zazwyczaj dotyczą głośnych książek popularnych autorów. Wieszano na tym forum psy na tłumaczu "Harry'ego Pottera" i tłumaczkach "Stu lat samotności" - oba przekłady są bardzo dobre. Mam wrażenie - to nie jest wycieczka pod adresem autora tego postu - że to zazwyczaj wymądrzanie się średnio zorientowanych czytelników, którzy często liznęli oryginał i wydał on się im bardzo piękny, pewnie dlatego, że język obcy znają na poziomie średniozaawansowanym. Zastrzegam jednak, że nie bronię przekładu "Historii Lisey", bom tej książki nie czytał. Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Historia Lisey-beznadziejne tłumaczenie:( 10.11.06, 13:24 a ja właśnie ją skończyłam i niestety, dawno się tak nie wymęczyłam. Faktycznie, coś w niej mocno kuleje i oprócz tego, że być może Kingowi nie wyszło po prostu, to niestety, coś w tym tłumaczeniu faktycznie jest nie tak. Acha, wiem, że King posiada swój specyficzny język, bo go czytuję a mimo to innym tłumaczom udało się go przełożyć tak, że książka nie zmęczyła. Może nałożyły się dwie sprawy, tłumaczenie i to, że moim zdaniem niestety nie jest to dobra książka, ale to oczywiście moje zdanie , nie trzeba się z nim zgadzać. Dawno nie zawiodłam się tak na książce Kinga, szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś