Motto na dziś

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 17.05.08, 08:26
      I co odgapiasz, Muszko, i co odgapiasz!








      Bibliotekarka?

      Polonistka?

      Enyłej, miłej soboty z niedzielą:)


      www.youtube.com/watch?v=XXmlJQN5Pm8
      • gdytyjeszczenamucheptapta Tęczowym Siostrom 17.05.08, 08:33
        Zaszedł już księżyc,
        Plejady też. Północ mija.
        Czas przechodzi obok
        a ja w łóżku sama.


        ***


        Gongilo, proszę cię, zjaw się przede mną
        w szacie białej jak mleko -
        i znów żądza piękna zatrzepoce.


        (Safona)



        img204.imageshack.us/img204/9141/16858393vj3.jpg
        • gdytyjeszczenamucheptapta Tęczowym Braciom 17.05.08, 08:39
          Protarch jest piękny i nie chce.
          Zapewne później przyjdzie mu ochota.
          A młodość ucieka z płonącą pochodnią.
          (Alkajos)



          img529.imageshack.us/img529/2713/71690001zk7.jpg
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 17.05.08, 09:09
      Nikt by o tym pewnego nic wyrzec nie zdołał,
      krom jeno tego słońca, żywiciela świata.
      (Ajschylos, "Oresteja")




      www.youtube.com/watch?v=lFhu_6-JrNI
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 17.05.08, 09:22
        Chu.j w erekcji to jedyny pion moralny faceta.
        (Gretkowska)


        Seksistowskie i krzywdzące uproszczenie!




        img213.imageshack.us/img213/6660/26549442dw1.jpg
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 17.05.08, 13:08
      Ty mi tu Muszko Metalikie zapodajesz, a ja zawsze wolałem Iron
      Maiden. Oto, na co przed chwilą natknąłem się w sieci:
      www.youtube.com/watch?v=jL9etupx63Y
      Mała rzecz, a cieszy. I to jak! Ze 20 lat tego nie słuchałem.



      A tak wyglądałem, jak słuchałem:

      img246.imageshack.us/img246/4118/ws15pz1.jpg
      I bez złośliwych komentarzy, bardzo proszę.
      • she8 Re: Motto na dziś 17.05.08, 14:24
        Stachura to w Bieszczadach?

        to chyba nie było złosliwe:) miłego weekendu.









        banita
        Stachura




        Oto wypędzam szatana.
        Oto wypędzam anioła.
        Wypędzam z serca obu ich,
        Ich obu, co często są jednym.
        Niech przyjdzie mi samemu żyć
        O skrzydłach własnych i rdzewnych.
        Niech przyjdzie mi samemu żyć
        O skrzydłach własnych i rdzewnych.

        I wypędziłem szatana.
        I wypędziłem anioła.
        A w serce moje wstąpił wiatr
        I tam on zamieszkał i szumi.
        A domem moim stał się las,
        Nad lasem biją pioruny.
        A domem moim stał się las,
        Nad lasem biją pioruny.

        Ciężko jest żyć bez szatana.
        Ciężko jest żyć bez anioła.
        Banita boski to mój los,
        Lecz nie ja go sobie wybrałem;
        To ona mi wybrała go:
        Dziewczyna, którą ubóstwiałem.
        To ona mi wybrała go:
        Dziewczyna, którą ubóstwiałem.


        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 17.05.08, 22:21
          Powiedział mi wczoraj Orfeusz
          W knajpie „Pod księżycową rzęsą”;
          Nikt mnie już nie oszuka,
          Świat nie ma sensu,
          Sens ma sztuka.

          Przeszedłem próbę zaciekłą,
          Przeszedłem ciemność i piekło,
          Wszystko straciłem a żyję
          I tylko co nocy groza
          Jak szorstka pętla powroza
          Ściska mi szyję.

          Nie pocieszaj mnie, stary, i nie mów mi więcej,
          Że kiedy grałem, Tantal zapomniał o męce;
          Że Syzyf przestał toczyć pod górę swą skałę,
          Usiadł na niej i słuchał; że Furie płakały.

          Ja wiem, ludzi wzruszyłem i bogów wzruszyłem
          I dalej pójdę, tędy, nad nędzą i pyłem,
          Grać w ziemskim zasłuchaniu, które mnie wypełnia
          Jak noc ten wielki księżyc, oko Diany, pełnia.

          Dla świata śpiew mój prawa ciemności obala,
          A dla mnie śpiew jest śpiewem, i muzyczna fala
          Unosi mnie po morzach, których nie znam granic,
          I choć w nich błądzę, mórz tych nie opuszczę za nic,
          I nic nie zmieni prawa rządzącego we mnie
          By wiecznie tworzyć szczęście i tworzyć daremnie
          I nad przemocą bogów, nad trudami losu
          Wierzyć w sens mojej sztuki i dźwięk mego głosu.

          I powiem ci coś więcej. Nie zmienię mą sztuką
          Nawet tego, że mnie tu Bachantki zatłuką,
          Pijane dziewki trackie dzidami przebiją
          I poszarpią i lirę mą rzucą do rzeki,
          W głąb nicestwa, byś nie był własnością niczyją
          I krążył tylko mitem po ziemi dalekiej,
          Może straszył a może pokazywał drogę
          Po której iść nie warto. Ja z niej zejść nie mogę.

          A więc o wszystkim wiesz już, całą tajemnicę.
          O losach, które przyjdą i mnie nie ominą,
          O lirze i o mojej nad światem muzyce.
          Powiedz, niech teraz podadzą mi wino,
          Wino o Eurydyce.

          /Rozmowa z Orfeuszem/
          • musz-ka23 Re: Motto na dziś 17.05.08, 22:32
            Gdytyjeszczenamucheptapta nie miałam okazji, żeby się przedstawić.
            >Bibliotekarka?
            >Polonistka?
            Skąd to się wzięło? Mój zawód bardzo odbiega
            od pracy bibliotekarki i polonistki.:)
            Pozdrawiam cieplutko.























    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 18.05.08, 12:03
      Młody Scypion: Każdy człowiek ma w życiu jakąś słodycz. To mu
      pozwala żyć dalej. Ku niej zwraca się, gdy się czuje zbyt zużyty.
      Czy w twoim życiu nie ma nic, co by odgrywało rolę podobną?
      Kaligula: Jednak jest coś takiego.
      Młody Scypion: Co?
      Kaligula: Pogarda.
      (Camus, Kaligula)




      img520.imageshack.us/img520/2576/deadkennedys3qs5.jpg
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 18.05.08, 12:11
        A jeśliś jest śmiertelną mieszkanką padołu,
        Błogosławiony ojciec z twą matką pospołu,
        Błogosławieni bracia! Jakże im gdzieś rośnie
        Serce przy tobie! Jak się rozpływa radośnie,
        Gdy w skocznym korowodzie ujrzą twoją postać!

        (Homer, Odyseja)



        img93.imageshack.us/img93/30/67702742aw1.jpg
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 18.05.08, 12:21
          1) Oczywiście, masz rację kochanie,
          2) A ile z tego mogę dostać z góry?
          3) (najważniejsze) Już tak było, kiedy przyszedłem.

          3 wyrażenia, które wg Homera Simpsona powinny przyswoić sobie
          dzieci, zanim rozpoczną dorosłe życie.


          img247.imageshack.us/img247/1513/thesimpsons1zv8.jpg
          • musz-ka23 Re: Motto na dziś 18.05.08, 17:02
            Przed tronem twym się chylę, Afrodyto
            nęcąca w zdradne sieci, córo Zeusa,
            i błagam, smutkiem nie dręcz mego serca,
            o nieśmiertelna,

            lecz ku mnie zejdź, jak nieraz już czyniłaś,
            gdy cię mój głos doleciał z oddalenia
            i dla mych skarg rzucałaś progi domu
            wielkiego ojca.

            Twój złoty wóz poniosły chyże ptaki
            i raz po raz, nad kręgiem czarnej ziemi
            zniżając lot, skrzydłami mocno biły
            w jasnym eterze.

            Ujrzałam cię, a ty promieniejąca,
            z uśmiechem na obliczu nieśmiertelnym,
            spytałaś najłaskawiej co mnie gnębi,
            że ciebie wzywam,

            kto wzniecił znów mych pragnień najgorętszych
            serdeczny żar? Kogo mi przywieść ma
            Peitho ku miłości? Kto mnie skrzywdził,
            kto ból mi zadał?

            Unika cię? - mówiłaś. Wnet odszuka!
            Odtrąca dar? Wnet tobie dary złoży.
            Nie kocha cię? W miłosne wpadnie sieci
            choćby wbrew chęci.

            I dzisiaj zejdź ze stopni swego tronu,
            nie pozwól mi w daremnej trwać tęsknocie,
            i stanąć racz w tej trudnej dla mnie chwili
            po mojej stronie!

            /Safona/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 19.05.08, 06:32
      Jeszcze niedawno starsi mogli powiedzieć: "Posłuchaj, ja też byłem
      młody, a ty przecież nigdy nie byłeś stary". Dziś młody człowiek
      może odpowiedzieć: "Nigdy nie byłeś młody w takim świecie, w którym
      ja jestem młody i nigdy już nie będziesz".
      Margaret Mead, 1970



      img93.imageshack.us/img93/5822/heymister1bd7.jpg
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 19.05.08, 07:10
        Surrealistyczną istotę tamtej rebelii dobrze oddaje znana fotografia
        Gillesa Carona: bezczelny uśmiech wobec gliniarza tłumiącego
        zamieszki podwarza ustalony, skostniały porządek i sprowadza go do
        absurdu.
        Daniel Cohn-Bendit



        img181.imageshack.us/img181/964/parismay1968ti5.jpg
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 19.05.08, 07:12
          podwaŻa, rzecz jasna:)




          www.youtube.com/watch?v=_pcla5zyZfA
          • musz-ka23 Re: Motto na dziś 19.05.08, 20:20
            Idealna bezczynność sprawia przyjemność tylko wtedy, kiedy ma się
            bardzo dużo do roboty.

            /Przysłowie francuskie /

            Trochę wspomnień.
            Sorry za dublowanie.


            www.youtube.com/watch?v=svR3iXKTJvc
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 20.05.08, 19:39
      Czy to dziwne, że cela więzienna, z jej regularnym podziałem czasu,
      pracą przymusową, władzami nadzoru i rejestracji, jej ekspertami
      normalności, którzy nieustannie mnożą funkcje sędziego, stała się
      nowoczesnym narzędziem kary? Czy to dziwne, że więzienia
      przypominają fabryki, szkoły, baraki, szpitale, a one wszystkie
      przypominają więzienia?
      (Foucault)



      img258.imageshack.us/img258/2167/detailsfeature2vhr8.jpg
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 20.05.08, 21:31
      To były wydarzenia rzeczywiście bardzo poważne, to była próba
      zerwania obręczy nałożonej przez starsze pokolenie, próba naruszenia
      tego. Te młodziaki były ożywione dobrymi intencjami, więc to
      hamowało mnie w potępianiu.
      (Miłosz o wypadkach w Berkeley, w 1968)



      img152.imageshack.us/img152/179/doors1968uz9.jpg
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 20.05.08, 22:22
        "Jednak nie artystyczne nowatorstwo niesie legendę Rimbauda, w
        pierwszym rzędzie jest to bunt przeciwko ustalonym formom zachowania
        się, przeciwko własnej mieszczańskiej rodzinie, nie tylko, bo
        przeciwko społeczeństwu w ogóle. Jakby swoim życiorysem poprzedził i
        utrwalił wzorzec mający powtarzać się przez wiele dziesiątków lat po
        jego śmierci. Czyż rebelia młodzieży amerykańskiej w latach
        sześćdziesiątych nie przypomina rozmnożenia się jednostkowych buntów
        w jakiś tłum Baudelaire'ów i Rimbaudów?"

        (Miłosz, Abecadło)



        "Sierraville stało się miejscem pewnej mojej i Carol przygody.
        Trzeba trafu, że właśnie tam nawalił nam samochód i nie bardzo
        wiedzieliśmy, jak z tego wybrnąć. Wtedy spotkany w sklepie, sądzac z
        wyglądu, niewątpliwy hippie bardzo przyjaźnie zaprosił nas do ich
        komuny o parę mil stamtąd (...). Znaleźliśmy się w krainie
        łagodności. Nikt tam nie śpieszył się, nie mówił podniesionym
        głosem. Mieszkali w lesie, na zboczu góry, na którym biły gorące
        źrodła, ujmowane w kamienne pojemniki i wanny. Mężczyźni i
        dziewczyny kąpali się tam razem, doskonale goli (...). Nikt zresztą
        nikomu nic nie narzucał, i kiedy poszliśmy kąpać się, podczas gdy
        naprawiano nam auto, przyjęli jako naturalne, że nie rozebraliśmy
        się do rosołu. W ich obcowaniu ze sobą i w odnoszeniu się do nas
        wyczuwało się zupełną tolerancję i rozluźnienie. Jak to u nich
        układało się na dalszą metę, można było tylko zgadywać, ale godne
        podziwu wydawało mi się małe społeczeństwo, w którym nikt, ani
        mężczyzna, ani kobieta, nie stara się i m p o n o w a ć,
        przybierając postawy i robiąc miny: doskonałe przeciwieństwo
        gombrowiczowskiego teatru. Auto naprawili. Nic nie chcieli wziąć za
        to".

        (tamże)



        www.youtube.com/watch?v=QXdPPxYSfNw
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 21.05.08, 06:14

      And the Communists have nothing to offer but fat cheeks and
      eyeglasses and

      lying policemen

      and the Capitalists proffer Napalm and money in green suitcases to
      the

      Naked,

      and the Communists create heavy industry but the heart is also heavy

      and the beautiful engineers are all dead, the secret technicians
      conspire for

      their own glamour

      in the Future, in the Future,but now drink vodka and lament the
      Security Forces,

      and the Capitalists drink gin and whiskey on airplanes but let the
      Indian brown

      millions starve

      and when Communist and Capitalist assholes tangle the Just man is
      arrested

      or robbed or had his head cut off,

      but noit like Kabir, and the cigarette cough of the Just man above
      the clouds in the bright sunshine is a salute to the health of the
      blue sky.

      For I was arrested thrice in Prague, once for singing drunk on
      Narodni

      street

      once knocked down on the midnight pavement by a mustached agent who

      screamed out BOUZERANT,

      once for losing my notebooks of unusual sex politics dream opinions,

      and I was sent from Havana by plane by detectives in green uniform,

      and I was sent from Prague by plane by detectives in Czechoslovakian

      business suits,

      Cardplayers out of Cezanne, the two strange dolls that entered
      Joseph K's

      room at more

      also entered mine, and ate at my table, and examined my scribbles,

      and followed me night and morn from the houses of lovers to the
      cafes of

      Centrum--

      And I am the King of May, which is the power of sexual youth,

      and I am the King of May, which is industry in eloquence and action
      in amour,

      and I am the King of May, which is long hair of Adam and the Beard
      of my own body

      and I am the King of May, which is Kral Majales in the
      Czechoslovakian tongue,

      and I am the King of May, which is old Human poesy, and 100,000
      people chose my name,

      and I am the King of May, and in a few minutes I will land at London
      Airport,

      and I am the King of May, naturally, for I am of Slavic parentage
      and a Buddhist Jew

      who worships the Sacred Heart of Christ the blue body of Krishna the
      straight back of ram

      the beads of Chango the Nigerian singing Shiva Shiva in a manner
      which I have invented,

      and the King of May is a middleeuropean honor,mine in the XX century
      despite space ships and the Time Machine, because I heard the voice
      of Blake

      in a vision,

      and repeat that voice. And I am the King of May that sleeps with
      teenagers laughing.

      And I am the King of May, that I may be expelled from my

      Kingdom with Honor, as of old,

      To show the difference between Caesar's Kingdom and the Kingdom of
      the May of Man-

      and I am the King of May, tho' paranoid, for the Kingdom of May is
      too

      beautiful to last for more than a month-

      and I am the King of May because I touched my finger to my forhead

      saluting

      a luminous heavy girl trembling hands who said "one moment Mr.
      Ginsberg"

      before a fat young Plainclothesman stepped between our bodies-I was

      going to England-

      and I am the King of May, returning to see Bunhill Fields and walk on

      Hampstead Heath,

      and I am the King of May, in a giant jetplane touching Albion's
      airfield

      trembling in fear

      as the plane roars to a landing on the grey concrete, shakes &
      expels air, and rolls slowly to a stop under the clouds with part of
      blue heaven still

      visible.

      And tho' I am the King of May, the Marxists have beat me upon the
      street, kept me up all night in Police Station, followed me thru
      Springtime Prague, detained me in secret and deported me from our
      kingdom by airplane.

      Thus I have written this poem on a jet seat in mid Heaven.





      Allen Ginsberg, Kral Majales (I am the King of May)












      Pomożecie? Pomożemy!



      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 21.05.08, 06:19
        The people recognize themselves in their commodities; they find
        their soul in their automobile, hi-fi set, split-level home, kitchen
        equipment.

        Herbert Marcuse




        img301.imageshack.us/img301/8131/aokkb6.jpg
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 21.05.08, 06:32
          Człowiek nie jest częścią maszyny, nie jest robotem, nie jest
          istotą, która ma głodować lub ginąć na wojnie, która ma być
          popędzana jak bydlę, nie jest wrogiem swego gatunku i wszystkich
          innych gatunków, istotą, która ma być kontrolowana, kierowana,
          administrowana, szkolona, poszturchiwana, znieczulana. Jego
          prawdziwe jestestwo wyraża się w miłości i zaufaniu do bliźnich, w
          tym, aby być częścią przyrody i swej własnej natury, w rozwoju, w
          prowadzeniu najpełniejszego życia. Niemal zawsze ludzie żyli
          podporządkowani surowym zwyczajom, religii, teorii ekonomicznej lub
          ideologii politycznej. Nowa świadomość chce uwolnić się od tego
          wszystkiego. Głosi ona, że życie jest ważniejsze od tego wszystkiego.

          Charles A. Reich, The Greening of America: How the Youth Revolution
          is Trying to Make America Livable, 1970
          (za Szostkiewiczem)






          www.youtube.com/watch?v=gpQNxK17elQ

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.05.08, 05:52
      "telefon w pralce!!!
      Odpowiedz rany!
      wlasnie zauwayzlam w wirujacej pralce moj telefon komorkowy!
      nigdy mi sie cos podobnego nie przytrafilo!
      co robic?
      oczywiscie poczekam az sie skonczy pranie, itp...
      myslicie, ze tel przezyje?
      jest nowy... na szczescie zaden szalowy, normalny, telefon, ale...
      RRANY...
      i jak myslicie, karta przetrwa?
      co radzicie?
      traktowac suszarka?
      macie jakies rady?
      BOZE, jak mi wstyd!!!:("

      asocial, FK, 21.05.08, 23:15




      img148.imageshack.us/img148/1610/dalitelephone1bq1.jpg
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.05.08, 05:58
        Muszko, ja dziś w nocy bardzo płakałem przez Ciebie!




        Gdzieśkolwiek jest, masz tu ładną piosenkę:

        www.youtube.com/watch?v=NWJXGi9-IPg
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.05.08, 06:26
          Nature composes some of her lovliest poems for the microscope and
          the telescope.

          T. Roszak



          www.greenpeace.org/international/
          www.youtube.com/watch?v=EpjfLMavw5U
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.05.08, 06:50
            Zdolność zapominania - sama będąca rezultatem długiego i
            straszliwego uczenia się z doświadczeń - jest nieodzownym wymogiem
            higieny psychicznej i cielesnej, bez której cywilizowane życie
            byłoby nie do zniesienia. Jest jednak także zdolnością psychiczną,
            która utrzymuje poddańczość i wyrzeczenie. Zapominanie oznacza
            również wybaczanie tego, czego nie powinno się wybaczać, jeśli ma
            zapanować sprawiedliwość i wolność. Taka zdolność do wybaczania
            odtwarza warunki, które reprodukują niesprawiedliwość i zniewolenie:
            zapominanie o przeszłym cierpieniu oznacza przebaczenie siłom, które
            je spowodowały - bez pokonania tych sił.
            (Marcuse)



            img179.imageshack.us/img179/4178/ncarolinaschool1957dv5.jpg
            • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.05.08, 13:27
              ???

              :)
              • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.05.08, 13:34

                INDEKS KSIĄG ZAKAZANYCH:



                A gdy już wrócisz, to usiądę Ci na kolanach, oprę moje dłonie na
                Twoich ramionach i będę całować Twoją twarz. Kawałek po kawałku.
                Obiecaj mi, że mnie nie rozbierzesz, zanim skończę...

                /Samotność w sieci – J.L.Wiśniewski/


                pl.youtube.com/watch?v=KtqIQRdzgUI



                • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.05.08, 13:38
                  Nic tutaj nie rozprasza. Ani zapach, ani wygląd, ani to, że piersi
                  są zbyt małe. W Sieci obraz siebie kreuje się słowami. Własnymi
                  słowami. Nigdy się nie wie, jak długo wtyczka będzie w gniazdku,
                  więc nie traci się czasu i od razu przechodzi do rzeczy, i zadaje
                  naprawdę istotne pytania. Zadając je, tak do końca chyba nie
                  oczekuje się zupełnej szczerości.

                  /Samotność w sieci/



                  • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.05.08, 13:45
                    ‘’Ludzie bowiem mogą zamykać oczy na wielkość, na grozę, na piękno,
                    i mogą zamykać uszy na melodie albo bałamutne słowa. Ale nie mogą
                    uciec przed zapachem. Zapach bowiem jest bratem oddechu. Zapach
                    wnika do ludzkiego wnętrza wraz z oddechem i ludzie nie mogą się
                    przed nim obronić, jeżeli chcą żyć. I zapach idzie prosto do serc i
                    tam w sposób kategoryczny rozstrzyga o skłonności lub pogardzie,
                    odrazie lub ochocie, miłości lub nienawiści.Kto ma władzę nad
                    zapachami , ten ma władzę nad sercami ludzi.


                    /„Pachnidło” Patrick Suskind/

                    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.05.08, 13:51
                      ...człowiek może się posunąć o wiele dalej, by uniknąć tego, czego
                      się boi, niżby zyskać to, czego pragnie.


                      /Dan Brown – Kod Leonarda Da Vinci/



                      pl.youtube.com/watch?v=Y71DZyHqRy0&NR=1






                      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.05.08, 13:57
                        ...mężczyźni przypominają raczej zwierzęta z rodziny psów. Są to jak
                        wiadomo bardzo prymitywne stworzenia i dzielą się na trzy podstawowe
                        typy: owczarki, szakale i psy na baby.”



                        /Fantastyka - Boris Akunin/

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.05.08, 06:39
      Governor: What's your name boy?
      Smith: Smith.
      Warden: Say 'Sir' when you address the governor.
      Smith: Sir Smith.

      (The Loneliness of the Long Distance Runner)



      www.youtube.com/watch?v=E7R5OkWVNfM&feature=related
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.05.08, 06:53
        Running's always been a big thing in our family, especially running
        away from the police.
        (The Loneliness of the Long Distance Runner)



        www.youtube.com/watch?v=7t_JLkZ5AVE
        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 23.05.08, 17:48
          Tough of the track,
          With the wind,
          And the rain that's beating down on your back.
          Your heart's beating loud
          And goes on getting louder
          And goes on even more till the sound
          Is ringing in your head,
          With every step you tread,
          And every breath you take,
          Determination makes
          You run,
          Never stop,
          Gotta win, gotta run till you drop,
          Keep the pace,
          Hold the race,
          Your mind is getting clearer,
          You're over halfway there but the miles
          Just never seem to end
          As if you're in a dream,
          Not getting anywhere.
          It seems so futile.

          Chorus:
          Run, on and on,
          Run, on and on,
          The loneliness of the long distance runner.

          I've got to keep running the course,
          I've got to keep running and win at all costs,
          I've got to keep going, be strong,
          Must be so determined and push myself on.

          Run over stiles, across fields,
          Turn to look at who's on your heels,
          Way ahead of the field,
          The line is getting nearer but do
          You want the glory that goes,
          You reach the final stretch,
          Ideals are just a trace,
          You feel like throwing the race,
          It's all so futile.

          Chorus:
          Run, on and on,
          Run, on and on,
          The loneliness of the long distance runner.


          /wyk.Iron Maiden/



          • musz-ka23 Re: Motto na dziś 23.05.08, 18:06
            Jeśli jednak się nie odkryjesz , to powtórzysz po raz kolejny swą
            dziecięcą historię zaprzeczania własnym uczuciom – a to przecież
            jest przyczyną twej samotności. Spójrz więc na otwartość od innej
            strony. To sposób na znalezienie Partnera, który będzie cię
            akceptował
            w całości , razem z wadami i zaletami. Pierwszy, drugi, może nawet
            dziesiąty nie zaakceptuje, ale ktoś, kto to uczyni, istnieje i w
            końcu
            go odnajdziesz. Odnajdziesz dlatego, że nie jesteś odosobniona w
            swoim
            bólu i smutku. Gdzieś tam, może za najbliższą ścianą, żyje człowiek,
            który żyje podobnie i dzięki temu potrafi cię zrozumieć. Wiedząc,
            co przeżywasz, będzie też gotów ujawnić własne, głęboko schowane
            uczucia. Nic lepiej nie zbliża ludzi, jak wspólne przeżywanie tych
            samych rzeczy.

            /Wirus samotności – W. Kruczyński/

            • musz-ka23 Re: Motto na dziś 23.05.08, 20:38
              Nagle komenda :
              Rozbierać się. Do naga! Majtki i skarpety zdjąć!
              Ludzie zaczynają się rozbierać .Chociaż wśród sześciorga
              rewidujących są trzy kobiety. Rozebrałem się jako jeden
              z ostatnich, kiedy klawiszka wydarła się na mnie. Części
              garderoby rzuca się na podłogę i wszyscy po nich chodzą.
              Następnie ustawili nas w kolejkę i zaczęli kontrolę. Pomyślałem,
              że piekielne wanny z siarką to płód fantazji średniowiecznych
              mnichów. A prawdziwe piekło to więzienna rewizja gołych
              facetów, całych w ranach, siniakach, wrzodach , tatuażach,
              zadrapaniach.”

              /Samotność 12 - Arsen Riewazow/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.05.08, 17:25
      Brown, House Master: So, uh, how do you come to be here?
      Colin Smith: [puzzled] I got sent, didn't I?
      Brown, House Master: [chuckles] Yes, I know you got sent, but why?
      Colin Smith: I got caught. Didn't run fast enough!
      (The Loneliness...)





      Mikelandżelo 2 (masterszot):
      www.youtube.com/watch?v=A3EO6DS6IRQ&feature=related
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.05.08, 17:33
        - Nie wpuszczają nas nawet do drugorzędnych hoteli. Myślą, że im
        gardło poderżniemy.
        - Nie boją się was, tylko tego, co reprezentujecie.
        - Dla nich potrzebujemy jedynie fryzjera.
        - Dla nich jesteście wolnością.
        - To chyba nic złego, chyba wszystkim o to chodzi.
        - Tak, to prawda. O to chodzi. Ale mówienie o wolności i bycie
        wolnym to dwie różne sprawy. Trudno być wolnym, kiedy jest się
        sprzedawanym na jarmarku.

        (Easy Rider)






        www.youtube.com/watch?v=zHd6m_cirrU&feature=related
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.05.08, 17:49
          Mildred: What're you rebelling against, Johnny?
          Johnny: Whaddya got?


          ***


          Johnny: A picnic? Man, you are too square. I'll have to straighten
          you out. Now, listen, you don't go any one special place. That's
          cornball style. You just go.

          (The Wild One)




          www.youtube.com/watch?v=VUPh7XWoq7Q
          www.youtube.com/watch?v=yCENBce_dls&feature=related
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.05.08, 03:10
      But I tried, didn't I? Goddamnit, at least I did that.
      McMurphy





      www.youtube.com/watch?v=YKQcx1jzn4k
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.05.08, 03:16
        Get out of my way son, you're usin' my oxygen.
        McMurphy





        www.youtube.com/watch?v=ALUSl5Lr93o&feature=related
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.05.08, 03:23
          I think he's an idiot.
          Sharon Stone
          On US President George W. Bush




          blond boberek (rare!) forever
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.05.08, 03:37
            Bóg chce, żebym był prezydentem.
            George W. Bush





            img58.imageshack.us/img58/7966/j7dp0.jpg
    • gdytyjeszczenamucheptapta diarrhea 25.05.08, 04:47
      sraczka



      img503.imageshack.us/img503/8237/mouseanizr4.gif




    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 25.05.08, 20:44

      Porażka daje możliwość rozpoczęcia na nowo
      w sposób lepiej przemyślany.

      /Henry Ford/
      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 25.05.08, 20:50

        Orfeusz w lesie
        "1. Zamysł
        On jak wygłoś dwustronny zestroił
        miłość pieśni i miłość niewiasty.
        Teraz ucho ciszą leśną poił,
        kiedy w strumień wstępował liściasty.
        Prawą ręką gałęzie odgarniał,
        lewą ręką lirę tulił drżącą,
        gdy nad głową zbudzona ptaszarnia
        trzepotała chmurą świergocącą.
        A on ptakom i sobie się modlił,
        a modlitwa go do tej zbliżała,
        co mu była poczęciem melodii,
        które spełniał na lirze jej ciała.
        Jeszcze cienia jej nawet nie podszedł,
        już pod dłonią pisklę śpiewu poczynał
        i milczeniem śpiących brzóz warkocze
        w Eurydyki płowe włosy zaklinał.
        2. Wahanie
        Skądże ten uśmiech na usta się przybłąkał?
        "Przywróćcie - mówił - do życia tę piosenkę,
        co zmarła we mnie". Wtedy na jego rękę
        dźwięczną kropelką stoczyła się biedronka.
        "Wiem: to jest tkliwość. Lecz ona nie wystarczy.
        Bo więcej trzeba, by śmierć śpiewaniem uwieść:
        na skałach dzikich muzyczne gniazdo uwić,
        by wywieść śpiew od trwogi ludzkiej starszy".
        I wzrok przygasły utonął w własnym cieniu.
        "Oddajcie - mówił - tę moc, co tylko ona
        obudzić mogła". Wtedy jak uskrzydlona
        drapieżność siadł mu jastrząb na ramieniu.
        "Wiem: to są szpony, które się rychło stępią,
        lecz skalnej kory niezdolne nigdy przebić.
        Nie taką drogę trzeba mi pieśnią przebyć,
        by łzami osnuć Jej źrenicę sępią".
        I w leśną ciszę wszeptywał się: "Przestrzeni,
        jakże cię struną, co krwawić śmie, ogarnę?"
        I załkał cicho. I jak jagody czarne,
        łzy dojrzewały w puszystych mchów zieleni.
        3. Płacz
        Jak zmierzch szare - zlatywały się wilki,
        błędnym wyciem wypełniając las,
        u nóg jego czołgały się: "Zmilknij,
        czemu łzami odzwierzęcasz nas?"
        Jak świt chyże - przybiegały jelenie,
        jak sen cieple - łasiły się samy
        i błagały: "Zmiłuj się, przenieś
        ból i w siebie z powrotem go wgarnij".
        Przypełzały zielone zaskrońce,
        obwijały mu ręce jak pień:
        "Kto ty jesteś, że tak jasny jak słońce
        płaczesz łzami czarnymi jak cień?"
        Lecz zadziwił się Orfeusz, gdy w górze
        roześmiała się wierzba płacząca:
        "Jakże, wieszczu, żalem chcesz nas urzec,
        skoro płacz twój nie roztkliwia, lecz wstrząsa?"
        4. Wstyd
        I zapadł w siebie gwiazdą, która boli,
        bo go smuciła siła własnej pieśni,
        jakże niecelna - myślał - że pozwolił
        łzom nazbyt ludzkim w grom się ucieleśnić.
        Płacz ma być płaczem - myślał - a łzy łzami,
        a pieśń - wysnutą spod serca muzyką -
        lecz jak ją wysnuć i gdzie nieść? Wtem zamilkł,
        bo jego lira łkała: "Eurydyko! Ten, co się z tobą zestrajał, jak z
        struną
        łączy się liry melodyjne drewno,
        z krawędzi śpiewu w własny mrok się zsunął.
        Jak po obczyźnie stopą brnąc niepewną,
        błąka się w sobie, ocienia żałobą
        nie żal po tobie, lecz smutek nad sobą..."
        Więc się zawstydził Orfeusz, a mgły
        coraz to gęściej liśćmi szeleszcząc,
        na twarz mu kładły swe wilgotne sny.
        A on nie wiedział, czy to deszcz, czy łzy.
        I tylko jeż przez mokre biegnąc mchy,
        zbierał na kolce srebrne jabłka deszczu.
        5. Zmaganie
        Pod tym dębem, pod stuletnim, wśród gałęzi skrył się,
        a deszcz pierzchnął, siedmiobarwnym łukiem nad nim wzbił się.
        Ledwie okiem w nim utonął, w barwnej brodząc nucie,
        blady błękit tęczę wchłonął, dąb zawołał: "Zbudź się.
        Czas na ciebie, czeka lira, nowej pieśni głodna,
        wdrąż się w ziemię, bij o niebo, serca przepal do dna.
        Ze mną, boski Orfeuszu, zmierz muzyczną silę,
        mnie pokonasz - śmierć przemożesz, którą zwyciężyłem.
        Popatrz: uschnie młoda łoza, runie smukła jodła,
        patrz: topole śmierć podcięła, ale mnie nie zmogła.
        W niebo śpiewem rosnę, w ziemię korzeniami wrastam,
        me milczenie jest strumieniem, a ma pieśń liściasta!"
        Więc Orfeusz chwycił lirę rozmodloną dłonią,
        strunę trącił, już obłoki przebudzone dzwonią.
        Jeszcze głosu nie wydobył, już na wargi drżące,
        jak na liście, promieniście wbiega młode słońce.
        I pieśń począł. Wrył się w ziemię takim jasnym tonem, że wzleciały
        ponad
        drzewa krety uskrzydlone,
        że strumienie, co pod ziemią ciemno się poczęły,
        nad brzegami, co je więżą, w lirę się wygięły.
        Wzniósł się w górę, ręką jeno ciężar strun odmierzał,
        a już wiatrem swego głosu w żołędzie uderzał,
        a żołędzie melodyjnie trącając się wzajem,
        rozdzwoniły włosy wierzby nad leśnym ruczajem,
        a w tych włosach smutek nagły wylągł się tak cicho,
        że nie będąc jeszcze szeptem, szeptał: "Eurydyko..."
        Jeno woda pochwyciła to czułe wezwanie,
        a już w kwiaty je wkropiła na leśnej polanie,
        a tam trawy zielonawe w korzenie wszeptały
        i już drzewa jej imieniem szumieć poczynały.
        Targnął strunę, bo nie szeptem śmierć miał głuchą przemóc,
        lecz wołaniem tak wysokim, jak gwiazda nad ziemią:
        "Chcecie? Rozpacz wam wyśpiewam: płomieniste góry
        rosną we mnie, burza wraża w ziemię kły wichury.
        Chcecie? Błyskawicą chłostam, serca gryzę gromem,
        w ręku piorun mam i rozpacz w oku nieruchomem,
        a ta rozpacz w gniew urasta, a ten gniew jest burzą
        przeciw tobie, której kształty czarno się marmurzą".
        Już nie słowem, ale głosem w twardą korę nieba
        tłukł Orfeusz, aż sypnęła ciężkich gwiazd ulewa...
        Wtedy przerwał, bowiem uczuł, że mu głos uwiężnie
        w niebie drżącym jeszcze...
        Ale dąb milczał potężniej.
        6. Porażka
        "Eurydyko, porażka jest słodka.
        Chwała tobie, któryś mnie zwyciężył".
        Mijał strumień. Trzcina wiała wiotka.
        Las się kończył i zaczynał księżyc.
        A te skały, co wyrosły ostre,
        zdały mu się czułym zapewnieniem.
        A tę noc obejmował jak siostrę
        i nazywał najczulszym imieniem.
        I przemierzał strunami śpiącemi
        oddalenie nie objęte słowem,
        i jak klucz do zamkniętych podziemi
        niósł na wargach milczenie dębowe."

        /Krzysztof Baczyński/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.05.08, 06:14
      Nurse Ratched: Aren't you ashamed?
      Billy: No, I'm not.
      [Applause from friends]
      Nurse Ratched: You know Billy, what worries me is how your mother is
      going to take this.
      Billy: Um, um, well, y-y-y-you d-d-d-don't have to t-t-t-tell her,
      Miss Ratched.
      Nurse Ratched: I don't have to tell her? Your mother and I are old
      friends. You know that.
      Billy: P-p-p-please d-d-don't tell my m-m-m-mother.
      (Lot)






      www.youtube.com/watch?v=fip7MjLx6aY
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.05.08, 06:25
        Wyjechałam z Polski, żeby uciec z tego trójkąta bermudzkiego, bo
        Polacy żyją w wiecznym trójkącie: Matka Boska, Matka-Polka i własna
        matka, a ojciec na cokole lub w rynsztoku.
        Gretkowska



        img524.imageshack.us/img524/498/asiaargento13di6.jpg
        img79.imageshack.us/img79/2001/jodorowskymanara3eb4.png
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.05.08, 06:31
          Przepraszam, nie zatańczę, bo jestem teraz karmiącą matką i
          wszystkich was zachlapałabym mlekiem.
          Kate Winslet w Actor's Studio




          img58.imageshack.us/img58/2860/katewinslet1ja8.jpg
          img79.imageshack.us/img79/7766/181ip1.jpg
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.05.08, 06:59
            Moja matka zdawała się nie dostrzegać ironii w nazywaniu mnie
            sku..synem.
            Jack Nicholson






            www.youtube.com/watch?v=DFSUtNEF6_U
            • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.05.08, 07:15
              Kiedy moja matka piła, jej oddech miał taką słodycz, że wprost brak
              mi słów, by ją opisać. To był dziwny związek - słodycz tego oddechu
              i moja nienawiść do jej picia. Popijała zawsze małymi łykami z
              butelki po empirynie, którą nazywała "swoim lekarstwem odmieniającym
              życie". Ta butelka zwykle napełniona była ginem. Kiedy dorosłem,
              zdarzało mi się nieraz znaleźć z kobietą, której oddech miał tę -
              ciągle nie dającą się opisać - słodycz. Seksualnie zawsze byłem
              wrażliwy na zapachy. Ten zaś był dla mnie równie niemiły, jak
              nieodparcie pociągający.
              Marlon Brando


              img524.imageshack.us/img524/1083/444597ab2.png
              • musz-ka23 Re: Motto na dziś 26.05.08, 18:46


                Bo mię matka moja miła

                "Bo mię matka moja miła
                Na słowika urodziła,
                A ja wziąwszy taki głos,
                Ze słowika jestem kos...
                A to wszystko są nonsensa,
                Te moje wierszyki nowe,
                Gdzie się język mój wałęsa
                I bawi zęby trzonowe..."

                /Juliusz Słowacki/


                pl.youtube.com/watch?v=sAVLAkTvNww
                • musz-ka23 Re: Motto na dziś 26.05.08, 18:55

                  Lament
                  "Gdy matka płacze, czyja to jest wina?
                  Klnąc swoje imię wyrodnego syna
                  Pytam i nikt nie może odpowiedzieć.

                  A kiedy płacze syn, czyż winna matka?
                  Że winna temu, iż ją miłość sparła,
                  Tego jej żaden sędzia nie dowiedzie.

                  O, gdyby piorun krwi omalże boskiej,
                  Ten ślepy piorun prawej krwi ojcowskiej
                  Nie sięgnął pewnej nocy Twego łona,

                  Gdybym się w jaju Twoim nie zalęgał
                  Nudnym robaczkiem, nie byłaby nędza
                  Moja i Twoja i jak nieskończona."


                  /Rafał Wojaczek/

                  www.youtube.com/watch?
                  v=QfNRUNBRQ4I&eurl=www.eteksty.biz/u/urszulasipinska/cudownych
                  rodzicowmam/index.php




                  • musz-ka23 Re: Motto na dziś 26.05.08, 19:03
                    pl.youtube.com/watch?v=QfNRUNBRQ4I
                    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 26.05.08, 19:10
                      Matka jest ciepłem,
                      Matka jest pokarmem,
                      Matka jest pełnym błogości
                      stanem zadowolenia
                      i bezpieczeństwa.

                      /Erich Fromm „ O sztuce miłości”/


                      pl.youtube.com/watch?v=OmhzvqXrjeA


                      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 26.05.08, 19:28

                        Echo Kołyski

                        "Gdym jeszcze dzieckiem był
                        Budzącym się na świat
                        Gdy wątły żywia kwiat
                        Jeszcze się w pączku krył,
                        Na łono matka mnie brała,
                        Pieściła i całowała,
                        Gdym jeszcze dzieckiem był.


                        Pamiętam po dziś dzień,
                        Jak kojąc płacz lub gniew,
                        Nuciła tęskny śpiew,
                        Co falą słodkich brzmień
                        Dobywał uśmiech na nowo;
                        I każde piosnki słowo
                        Pamiętam po dziś dzień

                        "Dziecino nie płacz! nie!
                        Rozjaśnij twoję twarz,
                        Dopóki matkę masz,
                        Nie może ci być źle;
                        Na moim oprzyj się łonie,
                        Ja cię przed bólem zasłonię -
                        Dziecino nie płacz, nie!

                        "Chowaj na później łzy!
                        Dziś jeszcze anioł stróż
                        Girlandą białych róż
                        Okala twoje sny,
                        Na tkance marzeń pajęczej
                        Maluje kolory tęczy -
                        Chowaj na później łzy!

                        "Rozkoszą wszystko tchnie,
                        Śpiewa ci ptaków chór,
                        W twym niebie nie ma chmur
                        Ani goryczy w łzie;
                        Życie uśmiechem cię wita
                        I każdy kwiat ci rozkwita,
                        Rozkoszą wszystko tchnie!

                        "Więc duszę swoję pieść
                        Jutrzenką rajskich farb,
                        I czystych uczuć skarb
                        W niewinnej piersi mieść!
                        Byś mógł zaczerpnąć w tym zdroju,
                        Gdy ci przybraknie spokoju -
                        Więc duszę swoję pieść!

                        "Bo przyjdzie taki dzień,
                        W którym, o synu mój,
                        Napotkasz tylko znój
                        Zamiast rozkoszy tchnień:
                        Zdrada ci oczy otworzy,
                        Nieufność ducha zuboży,
                        Bo przyjdzie taki dzień.

                        "Przyjdzie ci płacić krwią
                        Serdecznych marzeń dług,
                        Zdepcze Cię w prochu wróg,
                        Znieważy boleść twą;
                        Szlachetny poryw zapału
                        I miłość dla ideału
                        Przyjdzie ci płacić krwią.

                        "I ból swój będziesz niósł
                        Samotny sercem w świat!
                        Zawodów, złudzeń, zdrad
                        Będzie ci wieniec rósł,
                        Cierniami otoczy skronie
                        Skrępuje na zawsze dłonie
                        I będziesz ból swój niósł

                        "Na taki życia zmrok
                        Rozbicia ciemną noc,
                        Zachowaj ducha moc
                        I jasny dziecka wzrok.
                        Niech ci wspomnienie kołyski
                        Przyniesie matki uściski
                        Na taki życia zmrok!

                        "Pomimo gorzkich prób
                        Zawsze, ach! Dobrym bądź!
                        Z miłością drugich sądź
                        I patrz z nadzieją w grób.
                        Nie zatrać dziecinnej wiary,
                        Nie żałuj swojej ofiary -
                        Pomimo gorzkich prób.

                        "O, nie mów, dziecię me,
                        Że marny życia trud,
                        Że wszystko fałsz i brud,
                        A prawdą tylko złe;
                        Że trzeba wątpić i szydzić,
                        Pogardzać i nienawidzić,
                        O, nie mów, dziecie me!

                        "Na matkę wspomnij swą,
                        Na miłość co bez plam,
                        Zwątpieniu zadaj kłam
                        I obmyj duszę łzą,
                        Wierz w piękność ducha słoneczną
                        I w miłość, która jest wieczną -
                        Na matkę wspomnij swą."

                        /Adam Asnyk/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 04:42

      To jest kiełbasa
      to jest moja matka jadalna

      Ona wisi na niklowym haku
      i pachnie kominem

      Ona jest tania zresztą nigdy się nie drożyła
      była wyrozumiała i znała możliwości

      Ja jestem synem mojej matki
      i pewnego młodzieńca
      który nie był ostrożny
      a pewnie był złośliwy
      a może tylko nie wiedział
      Matka wtedy była zamroczona
      a potem było jej żal

      Teraz ja jestem głodny
      a moja matka wisi

      Więc wpatruję się w wystawę
      i czuję
      jak mi cieknie
      ślina i sperma

      Wiem za chwilę nie będę się wahał
      wejdę i poproszę
      tę właśnie

      To jest kiełbasa
      To jest moja matka jadalna
      A to jest mój głód dziecinny

      (Wojaczek, Mit rodzinny)





      img337.imageshack.us/img337/3812/dioskurowie1ar4.jpg
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 04:54
        Bądź pochwalona pochwa Twa, Madonna
        (Wojaczek)






        img337.imageshack.us/img337/3947/nikikathedralxb5.jpg
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 05:03
          - mam flupy - usłyszałem

          od dziewczyny i myślę: co?

          - co? - pytam

          - no, leci mi z pi.zdy.

          (Zbigniew Sajnóg, Flupy z pizd.y)



          img242.imageshack.us/img242/756/bcut1vf2.jpg
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 05:14
            Śniły mi się rozchełstane, flamandzkie chłopki.





            img296.imageshack.us/img296/1184/terryrichardson1vg6.jpg
            kradzione od pięknej Aulait:
            www.womanopole.blogspot.com/
            • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 05:43
              Jeszcze w nią nie wszedł, już nie ma jak wrócić.
              Ze świata jawnie wyświecony, w skóry
              worek wciśnięty, patrz śliną sromotną
              cieknie w otwarte jej krocza okno

              (Wojaczek)













              Pij mleko, będziesz wielki
              • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 05:54
                Gdzie mojej ręki lewej z niebem igra samiec

                Tam stado dojnych gwiazd i moja śmierć się pasie



                Gdzie mojej ręki prawej ogródek się szerzy

                Tam żonę martwą zakopują w ziemi



                Gdzie moich jąder krąży podwójna planeta

                Tam wieszają człowieka za to że poeta



                Gdzie nasienie pośpiesznie porzucone gnije

                Tam kobietę do spazmu pobudzają kijem



                Gdzie mojego mózgowia cieknie wrąca struga

                Tam pijak pijąc wie już co jest dobra wódka



                Gdzie moja stopa lewa bieg planet popędza

                Tam nie ma Boga tylko jego impotencja



                Gdzie moja stopa prawa bieg planet wstrzymuje

                Też nie ma Boga tylko nieskończony smutek



                Gdzie moja męskość głową fioletową straszy

                Poślubiona dziewica regularnie krwawi



                Gdzie patrzę lewym okiem tam widzę: jest Polska

                Biskup na świni tyłem wjeżdża do kościoła



                Gdzie patrzę prawym okiem moje życie marne

                Jak zwykle z przyjściem zmroku idzie pod latarnię

                (Wojaczek)















                img79.imageshack.us/img79/4020/poster640tw7.jpg
                • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 06:40


                  Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
                  Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
                  I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
                  I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
                  Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła
                  Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
                  Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś,
                  Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
                  I choć nie wierzę, by mógł być ktoś bardziej otwarty
                  Dla Ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz
                  (Wojaczek, Prośba)



                  img60.imageshack.us/img60/699/mm068eh0.jpg
                  • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 06:44
                    Ona mówi że ją miłość boli
                    ten czarny kwiat
                    co rośnie w zwięzłej głowie

                    Kwiat co uciska
                    więc są oczy z wysiłkiem

                    Ona patrzy krzakiem
                    który się we mnie zapala

                    (Wojaczek)






                    img365.imageshack.us/img365/3655/kula3xh2.jpg
                    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.05.08, 06:54

                      Ileż to jeszcze stronic niezmazanych krwią głodną!
                      Lecz ten, co stał się, mnie jedząc,

                      Wiersz rankiem napisany, nakarmiony nocą,
                      Czyż może nie być kobietą?

                      (Wojaczek)







                      img58.imageshack.us/img58/5627/delvaux99765sg4.jpg
                      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 27.05.08, 19:36
                        KIM JEST TEN, CO SIĘ JAWI W LUSTRZE (...)

                        Kim jest ten, co mi się jawi w lustrze
                        Nie kobietą ani też osobą
                        Mgły, tylko tak okrutnie sobą,
                        Że miejsce w almanachu dotąd puste?

                        Kim jest ten, co z mojego kieliszka
                        Pijąc nie pijakiem jest, chociaż
                        Podejmowany przez policję z błota
                        Za cechowego brany jest towarzysza?

                        Kim jest ten, co moim długopisem
                        Wypisuje moje wiersze
                        I w moim łóżku moją żonę bierze?
                        Kim jest ten, co przed chwilą wyszedł?

                        /R.Wojaczek/
                        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 27.05.08, 19:46
                          WIEM KTO TO JEST

                          Wiem kto to jest
                          ale bez wzruszenia
                          Nie p a t r z ę na niego
                          ale go o g l ą d a m
                          Już tylko wiedza oschła

                          Teraz
                          kiedy wisimy obaj
                          na jednej belce
                          pod zaciągniętym niebem

                          strażnik może zaświadczyć
                          między nami jest nic

                          /R.Wojaczek/


    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.05.08, 06:29
      Innym razem inna kobieta znalazła w mojej sypialni jakąś część
      damskiej bielizny, która nie należała do niej. Kiedy indagowała mnie
      o to, śmiałem się, sądząc, że żart ją uspokoi. Zamiast tego,
      trzasnęła mnie w głowę kluczami umocowanymi na ośmiocalowej dębowej
      deszczułce. Krew spłynęła mi z czoła na oczy i kapała na podłogę,
      tworząc na dywanie szkarłatną kałużę. Jestem bardzo wytrzymały na
      ból i to naprawdę nie zraniło mnie głęboko, ale nie powiedziałem jej
      o tym. Udałem, że tracę przytomność i powoli osunąłem się na
      podłogę, rozmazując krew na twarzy, by rana wyglądała poważniej. To
      ją doprowadziło do łez; w panice biegała po domu, szukając bandaży i
      jakiegoś lekarstwa oraz mówiąc, że zaraz zawiezie mnie do lekarza.
      - Ależ nie, nic mi nie będzie - powiedziałem - ale ja nie widzę. Nie
      wiem, co się stało. NIE WIDZĘ.
      Obróciłem tę sytuację na swoją korzyść i rozładowałem jej złość,
      choć ona nigdy nie zapomniała o tej znalezionej bieliźnie.

      (Brando)






      img526.imageshack.us/img526/6004/w1fn0.gif
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.05.08, 07:21
        Get the butter.

        ***

        - Family secrets?
        I'll tell you about family secrets.
        I'm gonna tell you about the family.
        That holy institution
        meant to breed virtue in savages.
        I want you to repeat it after me.
        Say, "Holy family."
        Come on, say it.
        Go on. Holy family.
        Church of good citizens.
        Say it. Say it!
        The children are tortured
        until they tell their first lie.
        Where the will is broken
        by repression.
        Where freedom...
        ..is assassinated by egotism.
        Family...
        Family...
        You...
        You... You f...
        You...
        fucking...
        fucking... family.
        Oh, God... Jesus.
        Oh...
        Shit!

        ***

        Ugh! Liar, liar, pants on fire, nose as long as a telephone wire.

        ***

        [alone at his dead wife's bedside during her wake]
        Paul: Our marriage was nothing more than a foxhole for you. And all
        it took for you to get out was a 10 cent razor and a tub full of
        water. You cheap, goddamn, fucking, godforsaken whore, I hope you
        rot in hell. You're worse than the dirtiest street pig anybody could
        ever find anywhere, and you know why? You know why? Because you
        lied. You lied to me and I trusted you.
        [gradually starts losing his composure]
        Paul: You lied and you knew you were lying. Go on, tell me you
        didn't lie. Haven't you got anything to say about that? You can
        think up something, can't you? Go on, tell me something! Go on,
        smile, you cunt!
        [starts crying noticeably]
        Paul: Go on, tell me... tell me something sweet. Smile at me and say
        I just misunderstood. Go on, tell me. You pig-fucker... you goddamn,
        fucking, pig-fucking liar.
        Paul: [sobbing] Rosa... I'm sorry, I... I just - I can't stand it to
        see these goddamn things on your face!
        [peels off her fake eyelashes]
        Paul: You never wore make-up... this fucking shit.
        [wipes off her lipstick with a flower petal]
        Paul: I'm gonna take this off your mouth, this - this lipstick...
        [falls over her, sobbing uncontrollably]
        Paul: Rosa - oh GOD! I'm sorry! I - I don't know why you did it! I'd
        do it too, if I knew how... I just *don't know how*... I have to...
        have to find a way...

        ***

        Jeanne: The colonel had green eyes
        and shiny boots.
        I worshipped him.
        He was so handsome in his uniform.
        Paul: What a steaming pile of horseshit.
        All uniforms are bullshit.

        ***


        Paul: You ran through Africa and Asia and Indonesia, and now I found
        you... and I love you. I want to know your name.
        Jeanne: Jeanne.


        (Ultimo tango a Parigi)





        www.youtube.com/watch?v=3x4UOsLC0OE&feature=related
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.05.08, 07:36
          The Communist world is fallin' apart
          The capitalists are just breakin' hearts
          Money is the reason to be
          It makes me just wanna sing Louie Louie
          Louie Louie
          Oh baby I gotta go

          Iggy Pop



          Iggy guidant le peuple
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.05.08, 07:45
            Phony rock and roll
            It's a crime
            (Iggy Pop)




            roćkowy kalkulator kredytowy
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.05.08, 05:06
      Zabierz ten wzrok z mych piersi!

      img139.imageshack.us/img139/7796/m1rl2.png
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.05.08, 05:10
        Tak Diana najpiękniejsza i w pięknie swym doskonała
        weszła do pałacu Bel Flor, złocąc świat dwoma słońcami.

        Lope de Vega, Pies ogrodnika



        hopsa hopsasa
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.05.08, 05:26
          - Williamie Bibbit! - Jej głos jeszcze nigdy nie brzmiał tak surowo
          i lodowato. - Williamie... Bibbit!
          - Dzień dobry, siostro Ratched - przywitał ją Billy, nie usiłując
          nawet wstać i zapiąć piżamy. Ujął dłoń dziewczyny i uśmiechnął się
          szeroko. - To jest Candy.
          Oddziałowa cmoknęła językiem o kościste podniebienie.
          - Och, Billy, Billy, Billy... tak mi za ciebie wstyd.
          Billy nie był jeszcze na tyle rozbudzony, żeby dać się zawstydzić, a
          dziewczyna - ociężała i rozgrzana od snu - ospałymi ruchami
          usiłowała wyciągnąć pończochy spod materaca. Co rusz przerywała
          niezdarne próby, podnosiła głowę i uśmiechała się do lodowatej
          postaci oddziałowej, stojącej z rękami skrzyżowanymi na piersiach,
          po czym sprawdzała palcami, czy sweter ma zapięty, i znów zaczynała
          szarpać pończochy przyciśnięte materacem do posadzki. Oboje
          poruszali się jak opasłe koty, opite ciepłym mlekiem i leniuchujące
          na słońcu; podejrzewałem, że też są jeszcze porządnie pijani.
          - Och, Billy! - zawołała oddziałowa, jakby tak się na nim zawiodła,
          że gotowa była płakać. - Z taką kobietą! Nędzną, wulgarną,
          umalowaną...
          - Kurtyzaną? - zaproponował Harding. - Messaliną?
          Oddziałowa odwróciła się i spojrzała na niego, jakby go chciała
          zabić wzrokiem, ale on nie dał się uciszyć.
          - Nie Messaliną? Nie? - Podrapał się z namysłem po głowie. - Może
          więc Salome? Też bardzo zła kobieta. A może “dziwka” jest słowem,
          którego siostra szuka? Cóż, staram się tylko pomóc!

          ***

          “William Bibbit!” She tried so hard to sound cold and
          stern. “William … Bibbit!”
          “Good morning, Miss Ratched,” Billy said, not even making any move
          to get up and button his pajamas. He took the girl’s hand in his and
          grinned. “This is Candy.”
          The nurse’s tongue clucked in her bony throat. “Oh, Billy Billy
          Billy - I’m so ashamed for you.”
          Billy wasn’t awake enough to respond much to her shaming, and the
          girl was fussing around looking under the mattress for her nylons,
          moving slow and warm-looking after sleep. Every so often she would
          stop her dreamy fumbling and look up and smile at the icy figure of
          the nurse standing there with her arms crossed, then feel to see if
          her sweater was buttoned, and go back to tugging for her nylon
          caught between the mattress and the tile floor. They both moved like
          fat cats full of warm milk, lazy in the sun: I guessed they were
          still fairly drunk too.
          “Oh, Billy,” the nurse said, like she was so disappointed she might
          break down and cry. “A woman like this. A cheap! Low! Painted -”
          “Courtesan?” Harding suggested. “Jezebel?” The nurse turned and
          tried to nail him with her eyes, but he just went on. “Not Jezebel?
          No?” He scratched his head in thought. “How about Salome? She’s
          notoriously evil. Perhaps ‘dame’ is the word you want. Well, I’m
          just trying to help.”

          (Kesey)




          hear my train a comin'

          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.05.08, 05:31


            Księżyc wdzierający się przez siatkę w oknach gabinetu hydroterapii
            oświetlał przygarbiony, zwalisty kształt konsoli; jego blask
            odbijający się od szybek przyrządów pomiarowych i chromowanych
            kranów był tak zimny, że rozlegało się ciche dźwięczenie, zupełnie
            jakby ktoś uderzał w nie soplem. Wziąłem głęboki oddech, schyliłem
            się i chwyciłem za krany. Wparłem się nogami w posadzkę i
            usłyszałem, jak ciężar przesuwa się z chrzęstem. Zaparłem się
            mocniej - rozległ się trzask pękających drutów i rurek w posadzce.
            Podniosłem konsolę na wysokość kolan i objąłem jedną ręką, a drugą
            wsunąłem pod spód. Czułem zimny dotyk chromu na szyi i twarzy.
            Odwróciłem się tyłem do okna i okręciłem na pięcie: siła odśrodkowa
            wybiła siatkę i z głośnym hukiem wyrzuciła konsolę przez okno. Szyba
            rozprysła się w świetle księżyca niczym przejrzysta, zimna woda
            święcąca uśpioną ziemię. Przez chwilę stałem zdyszany i wahałem się,
            czy nie cofnąć się po Scanlona i kilku innych chłopaków, ale na
            korytarzu rozległ się pisk butów nadbiegających sanitariuszy, więc
            oparłem się ręką o parapet i wyskoczyłem w ślad za konsolą w
            księżycowy blask.
            Pognałem przez trawnik w tę samą stronę, w którą wtedy pędził pies -
            w stronę szosy. Pamiętam, że sadziłem wielkimi susami, jakbym po
            każdym odbiciu długo płynął w powietrzu, nim znów dotykałem stopami
            ziemi. Miałem wrażenie, że frunę. Wolny.

            ***

            The moon straining through the screen of the tub-room windows showed
            the hunched, heavy shape of the control panel, glinted off the
            chrome fixtures and glass gauges so cold I could almost hear the
            click of it striking. I took a deep breath and bent over and took
            the levers. I heaved my legs under me and felt the grind of weight
            at my feet. I heaved again and heard the wires and connections
            tearing out of the floor. I lurched it up to my knees and was able,
            to get an arm around it and my other hand under it. The chrome was
            cold against my neck and the side of my head. I put my back toward
            the screen, then spun and let the momentum carry the panel through
            the Screen and window with a ripping crash. The glass splashed out
            in the moon, like a bright cold water baptizing the sleeping earth.
            Panting, I thought for a second about going back and getting Scanlon
            and some of the others, but then I heard the running squeak of the
            black boys’ shoes in the hall and I put my hand on the sill and
            vaulted after the panel, into the moonlight.
            I ran across the grounds in the direction I remembered seeing the
            dog go, toward the highway. I remember I was taking huge strides as
            I ran, seeming to step and float a long ways before my next foot
            struck the earth. I felt like I was flying. Free.

            (Kesey)



            img140.imageshack.us/img140/458/breton1rg7.jpg
            • musz-ka23 Re: Motto na dziś 29.05.08, 18:37
              O orgazmie z edukatorką seksualną dr Alicją Długołęcką i psycholożką
              Agnieszką Kramm rozmawia Anna Zawadzka

              Pewien pan powiedział mi: Mężczyzna musi się rozładować. Kobietę
              wystarczy przytulić.

              Alicja Długołęcka:
              Bzdura. Odmawianie kobiecie orgazmu to wymysł naszej kultury.
              Już Hipokrates badał sprawę kobiecego orgazmu. Dominowała teoria, że
              do zapłodnienia potrzebne jest 'to coś'. Uważano, że i kobieta, i
              mężczyzna wydalają nasienie, a zatem orgazm obojga jest warunkiem
              poczęcia. Teoria dwunasienna była, jak widać, wybitnie dla kobiet
              korzystna.
              Sprawy omal nie popsuł Arystoteles - stwierdził, że kobiety mogą
              zajść w ciążę i bez orgazmu. Skądinąd ciekawe, jak do tego
              doszedł... Ale jeszcze w XVIII w. 'lekarz młodej habsburskiej
              księżniczce zalecał łechtanie sromu,żeby zaszła w ciążę'. Ma to
              uzasadnienie naukowe. Orgazm nie jest warunkiem zapłodnienia, ale
              bardzo je ułatwia. Skurcze całego obszaru narządów rodnych powodują,
              że szybciej dochodzi do jajeczkowania. Starożytni lekarze
              mieli więc dobrą intuicję. W latach 70. XVIII w. doszło do pierwszego
              sztucznego zapłodnienia. Co prawda spaniela, ale teoria orgazmu
              niezbędnego dla zapłodnienia zachwiała się w posadach.



              • musz-ka23 Re: Motto na dziś 29.05.08, 18:55
                Katastrofa nastąpiła wraz z narodzinami seksuologii, czyli na
                przełomie XIX i XX w. Słynny naukowiec Kraft-Ebbing w 1896 r.
                przekonywał, że 'kobiety, które odebrały przykładne wykształcenie
                fizyczne i umysłowe, mają niewielkie potrzeby cielesne.
                Gdyby było inaczej, małżeństwo i rodzina stanowiłyby puste słowa'.

                Kobiecie dobrze wychowanej nie wypada mieć orgazmu?

                A.D.: Dokładnie. Ale była i druga teoria: że orgazm służy zdrowiu,
                choć wówczas nazywano go 'histerycznymi paroksyzmami'. Kobiety z
                wyższych sfer - te z niższych najczęściej w ogóle nie były leczone -
                uzdrawiano, wywołując u nich orgazmy.

                I tu ciekawostka: w 1883 r. właśnie w tym celu wymyślono pierwszy
                wibrator. Zalecano go jako narzędzie masażu pozwalającego na
                rozładowanie nadmiaru energii i wydalenie toksycznych soków z
                organizmu, ale pod żadnym pozorem uzyskanie przyjemności seksualnej.

                Orgazm mogła mieć albo histeryczka, albo nimfomanka?

                A.D.: Zdarzało się, że kobiety uznane za nimfomanki leczono,
                wylewając im kwas siarkowy na łechtaczkę. Jestem świeżo po
                lekturze 'Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury' Catherine
                Blackledge. Mówię tyle o historii, bo to z niej biorą się dzisiejsze
                przekonania. Na przykład takie, że kobieta normalna nie może cieszyć
                się ze swojego seksu, bo albo jest madonną, albo ladacznicą. Typowo
                polski schemat.

                Tymczasem Hindusi mają przysłowie: 'Kobieta potrafi zjeść dwa razy
                więcej niż mężczyzna. Czterokroć góruje nad nim sprytem i
                ostrożnością. Sześciokroć zdecydowaniem i śmiałością. Ośmiokroć
                porywczością i rozkoszą w miłości'. Tak jest w też islamie i
                buddyzmie: kobiety uważane są za bardziej zmysłowe.

                Gorzej, jeśli niektórzy dochodzą do wniosku, że kobieta nad swoją
                zmysłowością nie panuje. W 'Młocie na czarownice' z XV w. można
                przeczytać: 'Czarnoksięstwo bierze się z cielesnego popędu, który u
                kobiet jest nienasycony'.

                Agnieszka Kramm: Z przekonania, że kobieca seksualność wyzwala w
                mężczyznach wszystko, co najgorsze, biorą się pomysły na wycinanie
                kobietom łechtaczek. Idąc dalej, kobieca seksualność jest grzeszna,
                sprowadza mężczyznę na manowce, należy więc ją wyciąć. Kobieta bez
                potrzeb jest słabsza i łatwiej nią kierować.


                • musz-ka23 Re: Motto na dziś 29.05.08, 19:12


                  Po co kobiecie orgazm?

                  A.D.: Jeden powód już mamy: orgazm ułatwia zajście w ciążę. U samic
                  ssaków często występuje wtedy zasysanie nasienia. Kobiece skurcze
                  powodują podobny efekt. Drugi powód: ludzie, którzy często
                  przeżywają orgazm żyją dłużej. Rzadziej zapadają na chorobę
                  wieńcową. Przyjemna stymulacja pochwy i szyjki macicy znosi próg
                  bólu o 75 proc. - to trzeci powód. Przyjemność seksualna działa jak
                  morfina.

                  Jak mnie boli ząb, to powinnam zamiast pigułki wziąć orgazm?

                  A.D.: Na ból głowy seks działa na pewno. Poprawia krążenie, podnosi
                  ciśnienie krwi. I wreszcie powód czwarty i najważniejszy: po
                  przeżyciu orgazmu w mózgu wyzwala się oksytocyna - hormon
                  przywiązania. Rośnie poczucie bliskości między partnerami.
                  Zwiększają się szanse na trwałość związku.

                  Agnieszka Kramm: Dodałabym piąty: poczucie bycia normalną. To miecz
                  obosieczny. Pisma kobiece trąbią o orgazmie. Z jednej strony
                  przełamują tabu, edukują. Z drugiej wywierają na nas presję: musimy
                  mieć pięć orgazmów w trzy sekundy. Inaczej coś z nami nie tak.
                  Tymczasem realne życie wygląda zupełnie inaczej.

                  Prowadzę terapie indywidualne i grupowe głównie z kobietami z dużych
                  miast. Z przerażeniem słucham historii, jak to on budzi ją o siódmej
                  rano i mówi, że musi, więc ona otwiera oczy i czeka, aż on skończy,
                  albo patrzy w telewizor, kiedy on 'robi swoje'.

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.05.08, 04:28
      "[The antiwar movement is] a wild orgasm of anarchists sweeping
      across the country like a prairie fire."
      Richard Nixon




      www.youtube.com/watch?v=dL2vo4PUHvo&feature=related
      • gdytyjeszczenamucheptapta :P 30.05.08, 04:32
        There's only two people in your life you should lie to...the police
        and your girlfriend.
        Jack Nicholson






        jesteś całym moim światem
    • gdytyjeszczenamucheptapta :P 30.05.08, 04:38
      Hobby? Brutalny, zwierzęcy seks bez miłości.






      img401.imageshack.us/img401/8913/192ft7.gif
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.05.08, 04:44
      — Nie znoszę brutalności — mawiał. — Jest nieskuteczna. Jednakże
      długotrwałe złe traktowanie, jeśli stosować je zręcznie, wywołuje
      lęk i poczucie winy. Należy pamiętać o kilku naczelnych zasadach.
      Obiekt nie może uważać złego traktowania za antyhumanitarny atak na
      swoją indywidualną tożsamość. Musi czuć, że zasłużył na wszystko, co
      go spotyka, bo dopuścił się czegoś strasznego (choć bliżej nie
      sprecyzowanego). Nagi przymus należy zamaskować arbitralną,
      skomplikowaną biurokracją, aby obiekt nie miał bezpośredniego
      kontaktu z przeciwnikiem.
      Obywatele Annexii musieli stale nosić przy sobie całą teczkę
      dokumentów. Obywatela można było zatrzymać na ulicy o każdej porze
      dnia i nocy; inspektorzy, występujący po cywilnemu, w rozmaitych
      mundurach, często w kostiumie kąpielowym albo piżamie, niekiedy
      nago, tylko z identyfikatorem przyczepionym do lewego sutka,
      sprawdzali poszczególne dokumenty i stemplowali je. W trakcie
      późniejszej kontroli obywatel musiał okazywać prawidłowo wbite
      stemple z ostatniej inspekcji. Jeżeli inspektor zatrzymał większą
      grupę ludzi, sprawdzał i stemplował tylko kilku jej członków.
      Pozostali trafiali później do aresztu, gdyż nie mieli ostemplowanych
      dokumentów. Areszt nazywano “zatrzymaniem tymczasowym"; więzień mógł
      wyjść na wolność dopiero wtedy, gdy jego zeznanie wyjaśniające,
      podpisane, uwierzytelnione i prawidłowo ostemplowane, zostało
      przyjęte przez wicedyrektora Departamentu Wyjaśnień. Ponieważ
      dygnitarz ów pojawiał się w biurze bardzo rzadko, a zeznanie
      wyjaśniające należało dostarczyć osobiście, aresztowani spędzali
      tygodnie i miesiące w nie ogrzewanych poczekalniach pozbawionych
      krzeseł i toalet.
      Dokumenty wypisywane kiepskim atramentem blakły, upodabniając się do
      starych kwitów z lombardu. Nieustannie trzeba było wyrabiać nowe.
      Obywatele biegali jak szaleni z jednego urzędu do drugiego, usiłując
      dotrzymać nierealnych terminów.

      (Burroughs, Nagi lunch)



      img45.imageshack.us/img45/3137/magritte7al3.jpg
      • she8 Re: Motto na dziś 30.05.08, 08:24
        nienawidzę takich tekstów! Jeszcze jako motto na dzis?!!bleeeeeeeee
        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 30.05.08, 18:51
          Kobiety są zdumiewające. Choćbyś je uważał za najbardziej
          wyrafinowane i zintelektualizowane, ich ideał mężczyzny jest właśnie
          taki: zblazowany brutal!

          /Dana Dumitriu/
          • musz-ka23 Re: Motto na dziś 30.05.08, 19:06

            Kobiety trzymają się ochlapusów, dziwkarzy, szulerów i brutali.
            Nie mogą wytrzymać ze słodziutkim, milusim facetem.
            A wiesz dlaczego? Nudzą się.
            Nie chcą być szczęśliwe. To nudne.


            /Mario Puzo/
            • musz-ka23 Re: Motto na dziś 30.05.08, 19:14
              Marianna

              U Marianny orzechy z miodem,
              U Marianny szampan pod lodem,
              U Marianny krwawa langusta,
              Ma Marianna ćwiczone usta,
              Bieliznę z polotem, na ekler majtki złote,
              Chłopców judzi, ale się nudzi.

              Lecz na szczęście w swoim zamczysku,
              Wśród zbrój starych, Azefa listów,
              W policyjnych aurze romantyk
              Czuwa ciotka Idalia Antyk
              Ta jej przychyli nieba, ta wie co dziecku trzeba,
              Wnet jej wtyka romans barykad.

              O jak klawo, o jaka draka,
              Można śmiać się, można i płakać,
              Wnet zapomnieć na dupie krosty,
              Zamiast krzywych - nogi mieć proste,
              Przeliczne podniety i nowe wciąż gadgety -
              Kat, ofiara Che Guevara.

              A ciotka Idalia miesza cykutę,
              Zdejmuje ze ściany włócznie zatrute,
              Czerwoną gwiazdeczkę, portrecik cara,
              W kuferku Mariannie wysyła zaraz,
              Wszak dziecko spleen dławi, niech trochę się zabawi,
              Niech pofika, Nike barykad.

              U Marianny książeczki Mao,
              Sierp i młotek, trójząb ze strzałą,
              Dzieł batiuszki półeczka spora,
              Notatniki agitatora,
              A w lektur swych przerwach już wie jak się rozerwać -
              Tam pomyka, gdzie zgiełk barykad.

              A ciotka Idalia jeść kurkom sypie,
              Brutalne metody nie są w jej typie,
              Do drzemki na ganku pachnie kwiat wiśni,
              Społeczność współczesna wnet jej się przyśni,
              A za nią do mokrej roboty wnet się kopnie
              W zwartych szykach armia barykad.

              Przez Mariannę w nocy polucja,
              Całe szczęście jest rewolucja,
              Śmietnik płonie, policja pędzi,
              No co z tą pałą, do ku.. nędzy?
              Łap pióro, ponuro w odezwie opisz flika,
              Gwałcącego panny z barykad.

              A ciotka Idalia żuje obiadek,
              Sto batów Praksedzie na goły zadek,
              Na Sybir Macieja, do pierdla Hryćka,
              Ogrody, szynszyle, róż na policzkach,
              Krucyfiks, z nim w zgodzie fotosik na komodzie,
              Panna dzika, Nike barykad.

              Ech, Marianno, zrzuć-no suknię,
              Jutro rano trzydziestka stuknie,
              Chodź no z nami, wynajmiem chalet,
              Odgryziem szyjkę, zrobimy balet
              I pokażemy, bo znamy te problemy,
              Co wynika z ognia barykad.

              Nas ciotka Idalia nie może złapać,
              My ciotkę Idalię zaklniemy w capa,
              Przepchniemy baniolę bez laissez-passer,
              Tygrysa do baku i wio na trasę,
              W słońca migotanie, za nami świat zostanie,
              I panika ery barykad,
              Morda flika, wojsko w łazikach,
              Polityka, klasa i klika,
              Wiece w rykach, partia, syndykat,
              dialektyka
              i w ogóle wszystko,
              co nam przeszkadza spokojnie leżeć na słońcu
              trzymając ręce na piersiach panienek
              i patrzeć na chmury typu cumulus w kolorze białym...
              Natomiast niebo jest przy tym niebieskie.

              /Stanisław Staszewski/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 31.05.08, 17:30
      "I deplore brutality," he said. "It's not efficient. On
      the other hand, prolonged mistreatment, short of physi-
      cal violence, gives rise, when skillfully applied, to
      anxiety and a feeling of special guilt. A few rules or
      rather guiding principles are to be borne in mind. The
      subject must not realize that the mistreatment is a de-
      liberate attack of an anti-human enemy on his personal
      identity. He must be made to feel that he deserves any
      treatment he receives because there is something (never
      specified) horribly wrong with him. The naked need of
      the control addicts must be decently covered by an
      arbitrary and intricate bureaucracy so that the subject
      cannot contact his enemy direct."
      Every citizen of Annexia was required to apply for
      and carry on his person at all times a whole portfolio
      of documents. Citizens were subject to be stopped in
      the street at any time; and the Examiner, who might be
      in plain clothes, in various uniforms, often in a bathing
      suit or pyjamas, sometimes stark naked except for a
      badge pinned to his left nipple, after checking each
      paper, would stamp it. On subsequent inspection the
      citizen was required to show the properly entered
      stamps of the last inspection. The Examiner, when he
      stopped a large group, would only examine and stamp
      the cards of a few. The others were then subject to
      arrest because their cards were not properly stamped.
      Arrest meant "provisional detention"; that is, the pris-
      oner would be released if and when his Affidavit of
      Explanation, properly signed and stamped, was ap-
      proved by the Assistant Arbiter of Explanations. Since
      this official hardly ever came to his o%office, and the
      A%fidavit of Explanation had to be presented in person,
      the explainers spent weeks and months waiting around
      in unheated offices with no chairs and no toilet facilities.
      Documents issued in vanishing ink faded into old
      pawn tickets. New documents were constantly required.
      The citizens rushed from one bureau to another in a
      frenzied attempt to meet impossible deadlines.



      www.youtube.com/watch?v=Mh-Q07iVQws&feature=related
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 31.05.08, 17:51
        ZWYKLI LUDZIE

        (Przyjęcie Partii Narodowej na tarasie wychodzącym na rynek. Cygara,
        szkocka, dyskretne beknięcia... Wśród gości krąży lider partyjny w
        dżelabie, paląc cygaro i popijając whisky. Nosi kosztowne angielskie
        buty, krzykliwe skarpetki z podwiązkami i ma muskularne,
        owłosione nogi. Kojarzy się z dobrze prosperującym gangsterem).

        LIDER PARTYJNY (wyciągając teatralnie rękę): Spójrz w dół. Co
        widzisz?
        PORUCZNIK: Hm? Cóż, rynek.
        LIDER PARTYJNY: Nie, nie rynek. Widzisz ludzi. Zwykłych ludzi
        zajmujących się zwykłymi codziennymi sprawami. Właśnie tego nam
        trzeba...
        (Przez barierkę wdrapuje się na taras ulicznik).
        PORUCZNIK: Nie, nie chcemy kupić używanych prezerwatyw! Zjeżdżaj!
        LIDER PARTYJNY: Zaczekaj! Wejdź, mój chłopcze! Usiądź... Poczęstuj
        się cygarem... Napij się. (Krąży wokół chłopca niczym podniecony
        kocur). Co sądzisz o Francuzach?
        CHŁOPIEC: Eee?...
        LIDER PARTYJNY: O Francuzach. Przeklętych kolonialistach
        wysysających z ciebie soki żywotne.

        CHŁOPIEC: Wysysanie ze mnie soków żywotnych kosztuje dwieście
        franków, proszę pana. Nie obniżyłem stawek od pomoru bydła, gdy
        umarli wszyscy turyści, nawet Skandynawowie.
        LIDER PARTYJNY: Widzisz? To prosty nieokrzesany ulicznik.
        PORUCZNIK: Na pewno przeciągniemy go na naszą stronę, szefie.
        LIDER PARTYJNY: Posłuchaj, chłopcze: Francuzi ograbili cię z twojego
        dziedzictwa, rozumiesz?
        CHŁOPIEC: Ma pan na myśli towarzystwo ubezpieczeniowe?... Kieruje
        nim bezzębny egipski eunuch. Uważają, że budzi mniejszą niechęć, bo
        zawsze ściąga najpierw gacie i pokazuje, jak wygląda. “Jestem tylko
        biednym starym eunuchem — mówi. — Niestety, muszę panią pozbawić tej
        sztucznej nerki. To dla mnie bardzo przykry obowiązek... Odłączcie
        ją, chłopcy. — Uśmiecha się bezzębnymi dziąsłami. — Nie bez kozery
        nazywają mnie Nellie Poborca".
        Więc odłączyli moją matkę, starą krowę. Spuchła i zrobiła się
        czarna; cały bazar
        zaczął śmierdzieć szczyną. Sąsiedzi poskarżyli się władzom
        sanitarnym, a mój ojciec powiada: “To wola Allacha. Nie będzie
        dłużej szczała moją forsą".
        Choroby budzą we mnie niesmak. Kiedy jakiś facet zaczyna opowiadać o
        swoim raku prostaty albo zgniłej wydzielinie z tyłka,
        odpowiadam: “Myśli pan, że interesują mnie pańskie choroby?
        Bynajmniej!"
        LIDER PARTYJNY: W porządku. Ucisz się już... Ale nienawidzisz
        Francuzów, prawda?
        CHŁOPIEC: Nienawidzę wszystkich, proszę pana. Doktor Benway mówi, że
        to kwestia metabolizmu, że mam to we krwi... Szczególnie często
        cierpią na to Arabowie i Amerykanie... Doktor Benway przygotowuje
        szczepionkę przeciw tej chorobie.
        LIDER PARTYJNY: Benway to agent zachodniego imperializmu.
        PORUCZNIK l: Rozpasany francuski Żyd...
        PORUCZNIK 2: Kurojajowy, czarnodupy, komunistyczny Żydomurzyn.
        LIDER PARTYJNY: Zamknij się, głupcze!
        PORUCZNIK 2: Przepraszam, szefie. Długo stacjonowałem na prowincji.
        LIDER PARTYJNY: Dajcie spokój Benwayowi. (Na stronie) Ciekawe, czy
        to przejdzie? Nie wiadomo, do jakiego stopnia są prymitywni...
        (Głośno) Mówiąc w zaufaniu, Benway para się czarną magią.
        PORUCZNIK l: Ma własnego dżinna.
        CHŁOPIEC: Aaaach... mam zaraz randkę z eleganckim klientem z
        Ameryki. Gość klasa, mówię panom.
        LIDER PARTYJNY: Nie wstydzisz się sprzedawać swój tyłek niewiernym
        imperialistom?

        CHŁOPIEC: To zależy od punktu widzenia. Bawcie się dobrze.
        LIDER PARTYJNY: I ty też. (Chłopiec schodzi z tarasu).
        Są beznadziejni, powiadam wam, beznadziejni.
        PORUCZNIK 1: Co z tą szczepionką?
        LIDER PARTYJNY: Nie wiem, ale brzmi to groźnie. Lepiej poszukajmy
        Benwaya telepatronem. Nie wolno mu ufać. Jest zdolny prawie do
        wszystkiego... Może zmienić masakrę w orgię seksualną...
        PORUCZNIK 1: Albo Żart.
        LIDER PARTYJNY: Właśnie. Sprytny gość. Żadnych zasad...
        AMERYKAŃSKA GOSPODYNI DOMOWA (otwierając pudełko płatków owsianych):
        Powinno mieć fotokomórkę i otwierać się automatycznie na mój
        widok... Później robot wrzucałby płatki do wody... Od czwartku robot
        zrobił się niegrzeczny, stale się do mnie dobiera, a wcale go na to
        nie programowałam...



        www.youtube.com/watch?v=3NVN8oO0dcU&feature=related
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 31.05.08, 18:01
          ORDINARY MEN AND WOMEN

          Luncheon of Nationalist Party on balcony overlook-
          ing the Market. Cigars, scotch, polite belches.... The
          Party Leader strides about in a jellaba smoking a cigar
          and drinking scotch. He wears expensive English shoes,
          loud socks, garters, muscular, hairy legs
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 31.05.08, 18:13
            — Panowie, to potworne, nieprawe dziecię zboczonego umysłu doktora
            Schafera nie może ujrzeć światła dziennego... Wypełnimy bez wahania
            swoją powinność...
            — To dziecię już ujrzało światło dzienne — mówi jeden z murzyńskich
            tragarzy.
            — Trzeba wyplenić wszystko, co nieamerykańskie — mówi gruby, podobny
            do żaby lekarz z Południa, popijając wódkę z glinianej czary. Zbliża
            się chwiejnym krokiem, po czym staje jak wryty, przerażony ogromnymi
            rozmiarami i groźnym wyglądem stonogi.
            — Dawać benzynę! — ryczy. — Spalimy to draństwo jak czarnucha!


            ***


            "Gentlemen, this unspeakable and in every sense il-
            legitimate child of Doctor Schafer's perverted brain
            must not see the light.... Our duty to the human race
            is clear...."
            "Man he done seen the light," said one of the Negro
            Bearers.
            "We must stomp out the Un-American crittah,' says
            a fat, frog-faced Southern doctor who has been drink-
            ing corn out of a mason jar. He advances drunkenly,
            then halts, appalled by the formidable size and menac-
            ing aspect of the centipede....
            "Fetch gasoline!" he bellows. "We gotta burn the son
            of a bitch like an uppity Nigra!"

            (Naked Lunch)




            www.youtube.com/watch?v=O7VCHj2OSdw
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 31.05.08, 18:47
            ups, parę błędów się wkradło:

            BENWEY

            Since this official hardly ever came to his office, and
            the Affidavit of Explanation...


            ORDINARY MEN AND WOMEN

            ...You see men and women. Ordi-
            nary men...


            ...an electric eye the box flip open when it
            see me...
            • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 31.05.08, 19:00
              Niniejszym rzucam klątwę na kretynów, którzy twierdzą, że:
              "Amerykańskość to chrześcijaństwo, to dobra polityka fiskalna, to
              piętnaście minut od Armageddonu - a Armageddon jest w porządku, bo
              MY pójdziemy do nieba, a ONI NIE!"

              OTO MOJA NIEŚMIAŁA KLĄTWA:
              Oby twe gó.. ożyło i pocałowało cię w usta.

              Frank Zappa





              www.youtube.com/watch?v=j2nJn6rZdtI
              • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.06.08, 03:39
                I hereby place a curse upon the cretins who assert that:
                "Americanism equals Christianity equals good fiscal policy equals
                fifteen minutes from Armageddon
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.06.08, 03:56
      Iwan Toporyszkin szedł na łowy nocką,
      Pobiegł za nim pudel, przeskoczył przez płot.
      Iwan jak kłoda wywalił się w błocko,
      A pudel w rzece utonął jak młot.

      Iwan Toporyszkin szedł na łowy nocką,
      Z nim dla towarzystwa pudel biegł jak młot.
      Iwan jak kłoda dał nura wprost w błocko,
      A ten pudel w rzece dał susa przez płot.

      Iwan Toporyszkin szedł na łowy nocką,
      A ten pudel w rzece rąbnął sobą w płot.
      Iwan jak kłoda dał susa przez błocko,
      Pudel dla towarzystwa poszedł sam pod młot.

      (Daniłł Charms, "Wiersze mniej więcej dla dzieci", "Iwan
      Toporyszkin", 1928, przeł. Jerzy Gondowicz)


      ***



      Даниил Хармс



      ИВАН ТАПОРЫЖКИН

      Иван Тапорыжкин пошел на охоту,
      С ним пудель пошел, перепрыгнув забор,
      Иван, как бревно провалился в болото,
      А пудель в реке утонул, как топор.

      Иван Тапорыжкин пошел на охоту,
      С ним пудель вприпрыжку пошел, как топор.
      Иван повалился бревном на болото,
      А пудель в реке перепрыгнул забор.

      Иван Тапорыжкин пошел на охоту,
      С ним пудель в реке провалился в забор.
      Иван как бревно перепрыгнул болото,
      А пудель вприпрыжку попал на топор.







      www.youtube.com/watch?v=iKbWdgW6sD8

      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.06.08, 04:00
        img71.imageshack.us/img71/5253/breton2en7.jpg
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.06.08, 04:08
          Wolf and Dog Story

          A dog slipped off his leash one day and went for a walk in the
          woods. After a time, he met a wolf.
          The dog said to the wolf, "Brother wolf, you look so thin! How can
          you be happy when you are so thin? You should come live with me and
          my master. I eat everyday and I never want for food."
          The wolf thought for a moment and replied, "Yes, you are right. Why
          should I be out here in the wild hunting for small bites of food
          when someone else will give it to me? And you are so well fed. Very
          well, I will come to live with you."
          "Good," said the dog, "then follow me."
          As they trotted off to the dog's home, the wolf noticed a patch
          around the dog's neck where the fur had been worn off.
          "Brother Dog, " asked the wolf, "why do you have that patch around
          your neck where there is no fur?"
          The dog slowed down, stopped and turned to the wolf with sadness in
          his eyes.
          "That is where they place the leather leash around my neck. They do
          this so they can control me and keep me in my place." replied the
          dog, sadly.
          "NEVER!" said the wolf as he began to trot back into the forest. "I
          would rather be starving and free than to be fat and a slave."




          img49.imageshack.us/img49/3595/y1wu0.jpg


          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.06.08, 04:19
            Dziecko, pod rózgą płacząc, żłobi
            Znak zemsty w śmierci i pomroce.

            ***

            The babe that weeps the rod beneath
            Writes revenge in realms of death.

            (Blake)









            img93.imageshack.us/img93/5415/dabrowski29db2.jpg
            • musz-ka23 Re: Motto na dziś 01.06.08, 19:08
              The Wolf and the Dog
              A prowling wolf, whose shaggy skin
              (So strict the watch of dogs had been)
              Hid little but his bones,
              Once met a mastiff dog astray.
              A prouder, fatter, sleeker Tray,
              No human mortal owns.
              Sir Wolf in famished plight,
              Would fain have made a ration
              On his fat relation;
              But then he first must fight;
              And well the dog seemed able
              To save from wolfish table
              His carcass snug and tight.
              So, then, in civil conversation
              The wolf expressed his admiration
              Of Tray's fine case. Said Tray, politely,
              "Yourself, good sir, may be as sightly;
              Quit but the woods, advised by me.
              For all your fellows here, I see,
              Are shabby wretches, lean and gaunt,
              Belike to die of haggard want.
              With such a pack, of course it follows,
              One fights for every bit he swallows.
              Come, then, with me, and share
              On equal terms our princely fare."
              "But what with you
              Has one to do?"
              Inquires the wolf. "Light work indeed,"
              Replies the dog; "you only need
              To bark a little now and then,
              To chase off duns and beggar men,
              To fawn on friends that come or go forth,
              Your master please, and so forth;
              For which you have to eat
              All sorts of well-cooked meat—
              Cold pullets, pigeons, savoury messes—
              Besides unnumbered fond caresses."
              The wolf, by force of appetite,
              Accepts the terms outright,
              Tears glistening in his eyes.
              But faring on, he spies
              A galled spot on the mastiff's neck.
              "What's that?" he cries. "O, nothing but a speck."
              "A speck?" "Ay, ay; It's not enough to pain me;
              Perhaps the collar's mark by which they chain me."
              "Chain! chain you! What! run you not, then,
              Just where you please, and when?"
              "Not always, sir; but what of that?"
              "Enough for me, to spoil your fat!
              It ought to be a precious price
              Which could to servile chains entice;
              For me, I'll shun them while I have wit."
              So ran Sir Wolf, and runs yet.

              /Jean de La Fontaine/
              • musz-ka23 Re: Motto na dziś 01.06.08, 19:13
                PIES I WILK
                Adam Mickiewicz


                Jeden bardzo mizerny wilk - skóra a kości,
                Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,
                Zdybie przypadkiem brysia jegomości,
                Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha:
                Sierść na nim błyszczy gdyby szmelcowana,
                Podgardle tłuste, zwisłe do kolana.
                — «A witaj, panie kumie!! witaj, panie brychu!
                Już od lat kopy o was ni widu, ni słychu,
                Wtedyś był mały kondlik — ale kto nie z postem,
                Prędko zmienia figurę!
                Jakże służy zdrowie?»
                — «Niczego» — brysio odpowie.
                I za grzeczność kiwnął chwostem.
                — «Oj! oj!... niczego! — widać ze wzrostu i tuszy! —
                Co to za łeb — mój Boże! choć walić obuchem —
                A kark jaki! a brzuch jaki!
                Brzuch! niech mnie porwą sobaki,
                Jeżeli, uczciwszy uszy,
                Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!»
                — «Żartuj zdrów, kumie wilku; lecz mówiąc bez żartu,
                Jeśli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki».
                — «A to jak, kiedyś łaskaw?» —
                — «Ot tak - bez odwłoki
                Bory i nory oddawszy czartu
                I łajdackich po polu wyrzekłszy się świstań,
                Idź między ludzi - i na służbę przystań!»
                — «Lecz w tej służbie co robić?» — wilk znowu zapyta.
                — «Co robić? — dziecko jesteś - służba wyśmienita —
                Ot jedno z drugim nic a nic!
                Dziedzińca pilnować granic,
                Przybycie gości szczekaniem głosić,
                Na dziada warknąć, Żyda potarmosić,
                Panom pochlebiać ukłonem,
                Sługom wachlować ogonem.
                A za toż, bracie, niczego nie braknie:
                Od panów, paniątek, dziewek,
                Okruszyn, kostek, poliwek,
                Słowem, czego dusza łaknie».
                Pies mówił, a wilk słuchał: uchem, gębą, nosem,
                Nie stracił słówka; połknął dyskurs cały
                I nad smacznej przyszłości medytując losem,
                Już obiecane wietrzył specyjały!
                Wtem patrzy... «A to co?» — «Gdzie?» — «Ot tu, na karku».
                — «Eh, błazeństwo!...» — «Cóż przecie?» — Oto, widzisz, troszkę
                Przyczesano, — bo na noc kładą mi obróżkę,
                Ażebym lepiej pilnował folwarku!»
                — «Czy tak? Pięknąś wiadomość schował na ostatku».
                — «I cóż, wilku, nie idziesz?»
                — «Co nie, to nie, bratku:
                Lepszy w wolności kęsek lada jaki
                Niźli w niewoli przysmaki» —
                Rzekł — i drapnąwszy co miał skoku w łapie,
                Aż dotąd drapie!





                • musz-ka23 Re: Motto na dziś 01.06.08, 19:26
                  SMUTNE
                  PTASZKI W KLATCE

                  "Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk
                  młody -
                  Masz teraz lepsze w klatce niż w polu
                  wygody."
                  "Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci
                  wybaczę;
                  Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego
                  płaczę."

                  /I.Krasicki/
                  • musz-ka23 Re: Motto na dziś 01.06.08, 19:31

                    Myszkujące koty

                    W pewnym dużym mieście, w pokoju pewnej małej dziewczynki na
                    kolorowej zasłonce, mieszkało mnóstwo kotów.
                    Jeden był niebieski, drugi czerwony, trzeci był żółty czwarty
                    zielony.
                    Te kociaki uwielbiały zabawy, skoki, przeciągania i miauczenia. Gdy
                    dziewczynka po szkole odrabiała lekcje, bacznie jej się przyglądały,
                    a gdy grała na wiolonczeli PRZERAŹLIWIE pięknie miauczały.
                    W nocy, gdy dziewczynka spała kotki trzpiotki MYSZKOWAŁY po
                    zakamarkach Krainy Snów. Łowiły ogonkami rybki w akwarium, pazurkami
                    czesały lwom grzywy i szorstkimi języczkami wylizywały ogromne GÓRY
                    LODOWE, pływające po truskawkowym oceanie.
                    - Ach! Jakie piękne jest życie! – wzdychały układając się do snu O
                    PORANKU.
                    I tak na beztrosce i przyjemnościach mijały im dni i lata. I nigdy
                    przenigdy nie brakowało im pomysłów na nowe harce i wybryki.
                    Pokój, aż trząsł się czasami od hucznej zabawy, a głośny śmiech
                    dziewczynki przebiegał przez okna i ściany, zaczepiając sąsiadów.

                    /K.Waleszkiewicz/
                • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.06.08, 06:28
                  Gwoli ścisłości, Muszko, La Fontaine napisał, Mickiewicz spolszczył;)



                  Le Loup et le Chien

                  Un loup n’avait que les os et la peau,
                  Tant les chiens faisaient bonne garde.
                  Ce loup rencontre un dogue aussi puissant que beau,
                  Gras, poli, qui s’était fourvoyé par mégarde.
                  L’attaquer, le mettre en quartiers,
                  Sire loup l’eût fait volontiers ;
                  Mais il fallait livrer bataille,
                  Et le mâtin était de taille
                  A se défendre hardiment.
                  Le loup donc, l’aborde humblement,
                  Entre en propos, et lui fait compliment
                  Sur son embonpoint, qu’il admire.
                  « Il ne tiendra qu’à vous, beau sire,
                  D’être aussi gras que moi, lui répartit le chien.
                  Quittez les bois, vous ferez bien :
                  Vos pareils y sont misérables,
                  Cancres, hères, et pauvres diables,
                  Dont la condition est de mourir de faim.
                  Car quoi ? rien d’assuré ; point de franche lippée ;
                  Tout à la pointe de l’épée.
                  Suivez moi, vous aurez un bien meilleur destin. »
                  Le loup reprit : « Que me faudra-t-il faire ?
                  –Presque rien, dit le chien : donner la chasse aux gens
                  Portant bâtons et mendiants ;
                  Flatter ceux du logis, à son maître complaire :
                  Moyennant quoi votre salaire
                  Sera force reliefs de toutes les façons :
                  Os de poulets, os de pigeons,
                  Sans parler de mainte caresse. »
                  Le loup déjà se forge une félicité
                  Qui le fait pleurer de tendresse
                  Chemin faisant, il vit le cou du chien pelé.
                  « Qu’est-ce là ? lui dit-il. – Rien. – Quoi ? rien ? – Peu de
                  chose.
                  – Mais encor ? – Le collier dont je suis attaché
                  De ce que vous voyez est peut-être la cause.
                  – Attaché ? dit le loup : vous ne courez donc pas
                  Où vous voulez ? – Pas toujours ; mais qu’importe ?
                  – Il importe si bien, que de tous vos repas
                  Je ne veux en aucune sorte,
                  Et ne voudrais pas même à ce prix un trésor. »
                  Cela dit, maître loup s’enfuit, et court encor.


                  img93.imageshack.us/img93/6632/loupchien3rb5.jpg
            • zpzzwop Re: Motto na dziś 06.06.08, 21:33
              "Słowa, którymi z małostkowości czy z ignorancji zatruwa się serce własnego
              dziecka, zostają na zawsze w pamięci i prędzej czy później spopielają mu duszę."
              ( Carlos Ruiz Zafo`n)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.06.08, 06:38
      Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe,
      zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie ją czy też jego jak najdalej od
      kościoła. Dzieci są naiwne — ufają każdemu. Sama szkoła już
      wystarczy. Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś
      kościoła, popadniecie w tarapaty.


      ***


      My best advice to anyone who wants to raise a happy, mentally
      healthy child is: Keep him or her as far
      away from a church as you can. Children are naïve
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.06.08, 06:48
        Oto dwie popularne legendy na mój temat.
        Ponieważ w 1969 roku nagrałem na płycie Hot Rats piosenkę
        „Son of Mr. Green Genes", ludzie przez lata wierzyli, że osobnik
        o tym nazwisku (grany przez Lumpy'ego Brannuma) z telewizyjne-
        go show pt. Captain Kangaroo, był moim prawdziwym ojcem. Otóż
        nie był.
        Druga bajeczka głosi, że podczas koncertu wysrałem się kiedyś
        na scenie. Istnieje wiele wersji na ten temat, między innymi
        poniższe:
        [1] Zjadłem gó.wno na scenie.
        [2] Ja i Captain Beefheart zrobiliśmy sobie na scenie „konkurs-
        -obrzydlistwo" (co to, kur.wa, jest konkurs-obrzydlistwo?) i obaj
        zjedliśmy gó.wno.
        [3] Ja i Alice Cooper zrobiliśmy sobie konkurs-obrzydlistwo na
        scenie i on rozdeptywał kurczaczki, a ja wtedy zjadłem gó.wno.
        W 1967 lub 1968 roku byłem w Londynie w klubie Speak Easy.
        Podszedł do mnie członek grupy Flock, nagrywającej wówczas dla
        Columbii, i powiedział:
        „Jesteś fantastyczny. Kiedy usłyszałem, że zjadłeś to gó.wno na
        scenie, pomyślałem, »no, ten facet to naprawdę odjazd«."
        Odpowiedziałem: „Nigdy nie zjadłem gó.wna na scenie". Gość
        wyglądał na załamanego, jakby mu pękło serce.


        ***



        Here are two popular 'Frank Zappa Legends'. . .
        Because I recorded a song called "Son of Mr. Green Genes" on the Hot
        Rats album in 1969, people have believed for years that the
        character with that name on the Captain Kangaroo TV show (played by
        Lumpy Brannum) was my 'real' Dad. No, he was not.
        The other fantasy is that I once 'took a shit on stage.' This has
        been propounded with many variations,
        including (but not limited to):
        [1] I ate shit on stage.
        [2] I had a 'gross-out contest' (what the fuck is a 'gross-out
        contest'?) with Captain Beefheart and we both ate shit on stage.
        [3] I had a 'gross-out contest' with Alice Cooper and he stepped on
        baby chickens and then I ate shit on stage, etc.
        I was in a London club called the Speak Easy in 1967 or '68. A
        member of a group called the Flock, recording for Columbia at the
        time, came over to me and said:
        "You're fantastic. When I heard about you eating that shit on stage,
        I thought, 'That guy is way, way out there.'
        I said, "I never ate shit on stage." He looked really depressed
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.06.08, 06:54
          Biały dzień to okropna pora. Tylu ludzi jest na nogach, i jeśli
          wyjdę tylko z domu, od razu wiem, o czym oni myślą. Najczęściej
          robią złe rzeczy. Przestępcy w garniturach rozpieprzający ten świat.
          Pfe!
          Noc jest lepsza. To nie chodzi tylko o to, że jest spokojniej, ale
          nie ma także tego całego dziennego badziewia. Ludzie przestali latać
          jak poparzeni. (Nie przeszkadza mi, jeśli robią to, kiedy śpię, i
          tak się dowiem, co nabroili, kiedy po przebudzeniu obejrzę
          wiadomości o szóstej.)


          ***


          Daylight is an ugly time of day. So many people are awake, and if I
          go outside, I know what they're all thinking. They are mainly doing
          bad things. White-collar criminals fucking up the world. Phooey on
          them.
          Nighttime is better. It's not just that it's quieter, but I can feel
          the absence of daytime bullshit. People have stopped scurrying. (I
          don't mind them scurrying when I'm asleep during the day
      • she8 Re: Motto na dziś 02.06.08, 13:03
        Ee, przesadziłes. Jestem szczęsliwa.
        I moje dziecko jest szczęsliwe.
        Widzisz, jak poważnie podchodzę do słów przez Ciebie przytaczanych?
        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 02.06.08, 18:20
          gdytyjeszczenamucheptapta napisał:

          > Gwoli ścisłości, Muszko, La Fontaine napisał, Mickiewicz
          spolszczył;)


          Oczywiście, masz rację :)
          • musz-ka23 Re: Motto na dziś 02.06.08, 18:23
            Dlaczego koniecznie nie możesz mieć racji tylko dlatego,
            że kilka milionów ludzi sądzi, że jej nie masz.

            /Zappa/
            • musz-ka23 Re: Motto na dziś 02.06.08, 20:06
              Napisałem już kiedyś, że nienawidzę się mylić. Ale jeszcze bardziej
              nienawidzę, kiedy błąd robi to durne komputerowe pudło, a
              podejrzenie pada na mnie. Otóż przy tekście o Freddiem Mercurym ten
              elektryczny idiota "poprawił" nazwisko Bulsara na Pulsara. Może nie
              jestem wzorcem mądrości, ale takich błędów nie robię. Przepraszam,
              że na tym kończę, ale idę na rozmowę z komputerkiem. Mam już cążki,
              nożyce do blachy, palnik i nowiutką piłkę. Będzie zabawa.

              pl.youtube.com/watch?v=cNJy-OgCzB0&NR=1
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 03.06.08, 03:26
          she8 napisała:

          > Ee, przesadziłes. Jestem szczęsliwa.
          > I moje dziecko jest szczęsliwe.
          > Widzisz, jak poważnie podchodzę do słów przez Ciebie przytaczanych?


          Staram się tu wklejać głównie teksty niepoważne, cóż - nie zawsze
          wychodzi. Ten Zappy jest akurat b. serio i wart spokojnego
          przemyślenia.
          Cieszę się, że Ty i Twoje dziecko jesteście szczęśliwi.
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 03.06.08, 03:41
            Farsa z Ojcami-Założycielami

            Chciałbym zakończyć ten rozdział uwagą na temat nagannej
            działalności Pata Robertsona — pisaniu od nowa amerykańskiej
            historii pod dyktando chrześcijańskiej propagandy.
            W jego programie „700 Club" systematycznie dezinformuje się widzów
            na temat stosunku Ojców-Założycieli do religii i ich poglądów na jej
            miejsce w państwie. Wydaje się, że to fałszowanie historii ma na
            celu popularyzację wizji Ameryki, jaką ma Pat Robertson — a więc
            kraju trzymanego za mordę przez religijnych przywódców. (Podczas
            jednego z programów zgłoszono pomysł, aby utworzyć „Policję z Wiarą
            w Sercach". Funkcjonariusze ci po prostu wiedzieliby — za sprawą
            Ducha Świętego, rzecz jasna — kto jest prawdziwym kryminalistą.)
            Bojownicy o wolność, którzy stworzyli ten kraj, nie byli, jak chce
            Robertson, Jezusowymi Owieczkami skomlącymi o natchnienie z nieba.
            Oni przeczuwali konieczność wprowadzenia Pierwszej Poprawki przeciw
            takim alfonsom jak on. Przemówcie, chłopcy...

            „Stany Zjednoczone w żadnym razie nie wspierają się na doktrynie
            chrześcijańskiej".
            Jerzy Waszyngton

            „Nie czyni mi to żadnej szkody, gdy mój sąsiad mówi, że jest
            dwudziestu bogów lub że nie ma żadnego. Ani mnie to ziębi, ani
            parzy".
            Tomasz Jefferson

            „Nie należę ani do wyznania mojżeszowego, ani do kościoła
            rzymskiego, ani kościoła greckiego, ani kościoła tureckiego, ani
            kościoła protestanckiego, ani żadnego innego, który znam. Mój umysł
            jest moim kościołem".
            Tomasz Paine

            „Nie znajduję w ortodoksyjnym chrześcijaństwie ani jednej zbawczej
            cechy".
            Tomasz Jefferson

            „Biblia nie jest moją księgą, a chrześcijaństwo nie jest moją
            religią. Nie mógłbym nigdy przyjąć za własne długich, zawiłych
            twierdzeń dogmatyki chrześcijańskiej".
            Abraham Lincoln


            ***


            Making a Mockery of the Founding Fathers

            Let me close out this chapter with a note about one of Pat
            Robertson's more reprehensible activities: rewriting American
            history with a 'Christian' bias. His 700 Club broadcasts have
            systematically disinformed viewers as to the real attitudes of the
            Founding Fathers on religion and its relationship to government.
            This seems to have been done in order to merchandise his peculiar
            vision of an America under the thumb of religious regulators. (One
            broadcast suggested the deployment of a "Spirit-Filled Police Force"
            that would just know
            • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 03.06.08, 03:58

              I jeszcze raz Frank:

              Apoteoza ignorancji

              Głupota ma pewien urok — ignorancja nie.
              Mówi się, że niewiedza to błogi stan, ale nie jestem pewien, czy tak
              jest. Zdaje się, że w życiu nie dane mi było tego doświadczyć.
              Ponieważ zaś nigdy nie cechowałem się prawdziwą ignorancją, trudno
              mi ze znawstwem wypowiadać się na temat tego „błogostanu".
              Miałem jednak styczność z ludźmi, którzy wyróżniali się ignorancją,
              i nie mogę powiedzieć, by byli w stanie błogości. Dobrze się bawili,
              to prawda, ale nie nazwałbym tego „błogim stanem".
              Ogarnia nas zakłopotanie, kiedy tak wychwalamy Ignorancję pod
              niebiosa i czynimy z niej Narodowy Wzór Doskonałości.
              Czcimy Ignorancję na płytach z przebojami, w telewizyjnych komediach
              sytuacji, w większości filmów i reklam, a także do dużego stopnia w
              szkołach.
              Nasz system edukacyjny uczy dzieciaków jak być ignorantem z klasą —
              to znaczy jak być funkcjonalnym półgłówkiem. Nie uczą ich, jak
              zajmować się zagadnieniami w rodzaju logiki; nie pokazują im żadnych
              kryteriów, dzięki którym mogliby w każdej sytuacji poznać, co jest
              dobre a co złe, na zakupach też. Zamiast tego przygotowuje się ich
              do funkcjonowania w życiu jako bezmyślni konsumenci towarów i idei
              serwowanych przez międzynarodowe kompleksy wojskowo-przemysłowe,
              które aby przeżyć, potrzebują świata pełnego półmózgów.
              Tak długo, jak jesteście na tyle rozgarnięci, żeby wykonywać jakiś
              zawód, i na tyle głupi, żeby się nabrać na flagi i bajery, nie
              będziecie mieli kłopotów, ale jeśli tylko zachce wam się czegoś
              więcej, narazicie się na bóle brzucha i migrenę.
              Wierzę głęboko, że amerykańskie szkoły stosują program „Szukaj i
              Niszcz", mający na celu eliminowanie u uczniów wszelkiego śladu
              niezależnego myślenia. Ktoś ten program wymyślił. Ktoś napisał
              podręczniki. Ktoś ustalił te kryteria. Ktoś pilnuje, żeby wszystko
              szło, jak należy. I ktoś płaci dużo pieniędzy za to gó.wno.



              ***



              The Exaltation of Ignorance

              Stupidity has a certain charm
              • musz-ka23 Re: Motto na dziś 03.06.08, 19:47
                Religio, ile nieszczęść możesz spowodować!

                /Tytus Carus Lukrecjusz/





                • musz-ka23 Re: Motto na dziś 03.06.08, 19:58


                  ... dzieje pełne są wojen religijnych, ale jeśli dobrze zważyć, nie
                  różność religii wydała te wojny, ale duch nietolerancji, ożywiający
                  wiarę, która uważała się za panując.

                  /Montesquieu/
                  • musz-ka23 Re: Motto na dziś 03.06.08, 20:06

                    Miłość jest najpiękniejszą religią - ktoś,
                    kto kogo kocha,odda mu wszystko bez modlitwy.

                    /H.Balzac - Miłość i nienawiść/
                • she8 Re: Motto na dziś 03.06.08, 22:03
                  Ty się mu, Muszko, temu Musze, tak nie podlizuj, bo cosik mi sie
                  zdaje, co on już taki jest zimny drań i dobrze mu z tym, bez dwóch
                  zdań!:)
                  • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 04.06.08, 05:07
                    she8 napisała:

                    > Ty się mu, Muszko, temu Musze, tak nie podlizuj, bo cosik mi sie
                    > zdaje, co on już taki jest zimny drań i dobrze mu z tym, bez dwóch
                    > zdań!:)


                    Bez osobistych wycieczek, bardzo proszę!
                    • she8 Re: Motto na dziś 04.06.08, 14:03
                      Bez osobistych wycieczek, bardzo proszę!

                      Przepraszam, zacytowałam fragment piosenki z kabaretu, kończąc
                      zdanie usmieszkiem. Ale odebrałes jak odebrałes. Wybacz, nie będę
                      :(
                      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 04.06.08, 19:38
                        SHE8 czy to są życzliwe rady?
                        Kto, temu Musze, chce się podlizać? :)
                        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 04.06.08, 19:46
                          Głos wewnętrzny

                          "Mój głos wewnętrzny
                          niczego nie odradza
                          ani nie mówi tak
                          ani nie
                          jest słabo słyszalny
                          i prawie nieartykułowalny
                          nawet jeśli się bardzo głęboko pochyli
                          słychać tylko oderwane
                          od sensu sylaby
                          staram się go nie zagłuszać
                          obchodzę się z nim dobrze
                          udaję że traktuję go na równi
                          że mi na nim zależy
                          czasami nawet
                          staram się z nim rozmawiać
                          - wiesz wczoraj odmówiłem
                          nie robiłem tego nigdy
                          teraz też nie będę
                          - glu - glu
                          - no więc sądzisz
                          że dobrze zrobiłem
                          - ga - go - gi
                          cieszę się że się zgadzamy
                          - ma - a -
                          - no a teraz wypocznij
                          jutro znów pogadamy
                          nie jest mi na nic potrzebny
                          mógłbym o nim zapomnieć
                          nie mam nadziei
                          trochę żalu
                          gdy leży tak
                          przykryty litością
                          oddycha ciężko
                          otwiera usta
                          i stara się podnieść
                          bezwładną głowę."

                          /Z. Herbert/





                          • musz-ka23 Re: Motto na dziś 04.06.08, 19:54
                            Pan Cogito a ruch myśli

                            "Myśli chodzą po głowie
                            mówi wyrażenie potoczne
                            wyrażenie potoczne
                            przecenia ruch myśli
                            większość z nich
                            stoi nieruchomo
                            pośrodku nudnego krajobrazu
                            szarych pagórków
                            wyschłych drzew
                            czasem dochodzą
                            do rwącej rzeki cudzych myśli
                            stają na brzegu
                            na jednej nodze
                            jak głodne czaple
                            ze smutkiem
                            wspominają wyschłe źródła
                            kręcą się w kółko
                            w poszukiwaniu ziaren
                            nie chodzą
                            bo nie zajdą
                            nie chodzą
                            bo nie ma dokąd
                            siedzą na kamieniu
                            załamują ręce
                            pod chmurnym
                            niskim
                            niebem
                            czaszki"

                            /Z.Herbert/

                            • musz-ka23 Re: Motto na dziś 04.06.08, 20:06
                              Podróż do Krakowa

                              "Jak tylko pociąg ruszył
                              zaczął wysoki brunet
                              i tak mówi do chłopca
                              z książką na kolanach
                              - kolega lubi czytać
                              - A lubię - odpowie tamten
                              czas szybciej leci
                              w domu zawsze robota
                              tu w oczy nikogo nie kole
                              -No pewnie macie racje
                              a co czytacie teraz
                              - Chłopów - odpowie tamten -
                              bardzo życiowa książka
                              tylko trochę za długa
                              i w sam raz na zimę
                              Wesele także czytałem
                              to jest wlasciwie sztuka
                              bardzo trudno zrozumieć
                              za dużo osób
                              Potop to co innego
                              czytasz i jakbyś widziałl
                              dobra - powiada - rzecz
                              prawie tak dobra jak kino
                              Hamlet - obcego autora
                              teżz bardzo zajmujący
                              tylko ten ksianzke dunski
                              trochęe za wielki mazgaj
                              tunel
                              ciemno w pociągu
                              rozmowa sie nagle urwała
                              umilkł prawdziwy komentarz
                              na białych marginesach
                              ślad palców i ziemi
                              znaczony twardym paznokciem
                              zachwyt i potępienie"

                              /Herbert/
                              • she8 Re: Motto na dziś 04.06.08, 21:23
                                Żartowałam, widocznie głupio, czasem tak wychodzi. Z natury jestem
                                życzliwa. Herberta kocham. pzdr. sorry za zamieszanie, zupełnie dla
                                mnie niezrozumiałe...

                                ANDRZEJ BURSA
                                Fiński nóż


                                Miałem błyszczący fiński nóż
                                Z napisem "Made in Finland"
                                Gdy zmierzch podmiejskich sięgał wzgórz
                                We flechtach krew tętniła

                                Bawoła mogłem zabić nim
                                Ciąć na ogniska trzaski
                                A gdy się wlókł już gęsty dym
                                Rzeźbić psi łeb na lasce

                                Aż raz gdy noc zapadła już
                                Szmer obcy w krwi zatętnił
                                Więc chciałem sięgnąć po swój nóż
                                Gdy stanął przy nim księżyc

                                Piętnastoletnich głupich ust
                                Uściski wśród brzóz mokrych
                                I zgasł jak świeczka fiński nóż
                                W szufladzie rdzą się okrył

                                Miałem błyszczący fiński nóż
                                Bawoła bym nim zabił
                                Gdy zmierzch podmiejskich sięga wzgórz
                                Dobywam go z szuflady

                                W kącikach flechtów wieczór już
                                Lśni jak porzeczka krwawa
                                Ukradkiem z rdzy wycieram nóż
                                I między bajki wkładam


                      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 05.06.08, 07:11
                        she8 napisała:
                        >
                        > Przepraszam, zacytowałam fragment piosenki z kabaretu, kończąc
                        > zdanie usmieszkiem. Ale odebrałes jak odebrałes. Wybacz, nie będę
                        > :(

                        Dziewczyno, wyluzuj. Nie masz mnie za co przepraszać. Przecież nie
                        napisałem tego serio. Masz tu wesołą piosenkę:

                        www.youtube.com/watch?v=xDIhXXmtHWk
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 03.06.08, 03:15
      I opened the door for a lot of people, and they just ran through and
      left me holding the knob.
      Bo Diddley [*]




      www.youtube.com/watch?v=w2XkjBVnpos
Pełna wersja