Motto na dziś

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.11.08, 16:19

      CARSON: Jak duża jest marynarka wojenna Ekwadoru?
      KAPITAN: Cztery łodzie podwodne. Stale znajdują się pod wodą. Nigdy nie wypływają.
      CARSON: Nigdy?
      KAPITAN: Nie, już od wielu, wielu lat.
      CARSON: Ale utrzymujecie z nimi łączność radiową?
      KAPITAN: Nie.

      (Vonnegut, Galapagos)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.11.08, 05:22

      Dziewczyny przyjechały ze wsi. Wychowały się na rolniczym Południu, gdzie ich
      przodków używano w charakterze maszyn rolniczych. Teraz biali farmerzy na
      Południu nie używali już maszyn skonstruowanych z ciała, gdyż maszyny z metalu
      były tańsze, pewniejsze i wystarczały im prostsze domy.

      (Vonnegut, Śniadanie mistrzów)


      www.inthesetimes.com/article/903/i_love_you_madame_librarian/




      Kiedyś działała we Wrocławiu(?) punkowa kapela Śniadanie mistrzów. Ok. 1982
      widziałem jej występ w Parku Południowym. Po występie wokalista, jak gdyby nigdy
      nic, wrócił do centrum tym samym tramwajem, co ja - zwykły łepek z podstawówki.
      I nawet stał obok mnie. Tak mi się przypomniało.

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.11.08, 05:26

      "Żałuję, że mam tylko jedno życie do oddania za ojczyznę" – powiedział
      amerykański patriota Nathan Hale. "Chu.j z mętami!" – oświadczył amerykański
      patriota Pstrąg Zabijucha.

      (Vonnegut, Trzęsienie czasu)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.11.08, 05:28

      Kobieta była wdową. Kiedy poszła po ubranie męża, uciekinier rozebrał się do
      naga. Zanim zdążył się ubrać, policja zaczęła walić w drzwi pałami. Facet ukrył
      się na krokwi. Gdy kobieta wpuściła policjantów, jego ogromne jądra zwisały w
      pełnej krasie... Policja zapytała, gdzie jest uciekinier. Kobieta odparła, że
      nie wie, o kim mowa. Któryś z funkcjonariuszy zauważył zwisające jądra i zapytał
      co to jest? "Chińskie dzwonki kościelne" – wyjaśniła gospodyni. Policjant
      uwierzył. Powiedział, że zawsze chciał usłyszeć chińskie dzwonki kościelne.
      Huknął w nie pałą, ale nic nie było słychać. Huknął jeszcze raz, znacznie
      mocniej, o wiele mocniej. Wiesz co wywrzeszczał uciekinier? ... Bim – bam – bom,
      ty sukinsynu! – wrzasnął Pstrąg Zabijucha.

      (ibidem)




      www.vonnegut.com/books.asp
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.11.08, 05:44

      Minton now recited a poem from Edgar Lee Masters' the Spoon River
      Anthology, a poem that must have been incomprehensible to the San
      Lorenzans in the audience - and to H. Lowe Crosby and his Hazel, too,
      for that matter, and to Angela and Frank.

      I was the first fruits of the battle of Missionary Ridge.
      When I felt the bullet enter my heart
      I wished I had staid at home and gone to jail
      For stealing the hogs of Curl Trenary,
      Instead of running away and joining the army.
      Rather a thousand times the county jail
      Than to lie under this marble figure with wings,
      And this granite pedestal
      Bearing the words, "Pro Patria."
      What do they mean, anyway?

      "What do they mean, anyway?" echoed Ambassador Horlick Minton.
      "They mean, 'For one's country.'" And he threw away another line. "Any country
      at all," he murmured.
      "This wreath I bring is a gift from the people of one country to
      the people of another. Never mind which countries. Think of people...
      "And children murdered in war.
      "And any country at all.
      "Think of peace.
      "Think of brotherly love.
      "Think of plenty.
      "Think of what paradise, this world would be if men were kind and
      wise.
      "As stupid and vicious as men are, this is a lovely day," said
      Ambassador Horlick Minton. "I, in my own heart and as a representative of the
      peace-loving people of the United States of America, pity lo Hoon-yera
      Mora-toorz tut Za-moo-cratz-ya for being dead on this fine day."
      And he sailed the wreath off the parapet.
      There was a hum in the air. The six planes of the San Lorenzan Air
      Force were coming, skimming my lukewarm sea. They were going to shoot
      the effigies of what H. Lowe Crosby had called "practically every enemy that
      freedom ever had."

      (Cat's Cradle)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.11.08, 06:07

      W każdym razie Thoreau siedział w mamrze, ponieważ nie chciał zapłacić podatku
      na poparcie wojny meksykańskiej. Nie wierzył w wojnę. I Emerson przyszedł go
      odwiedzić.
      - Henry - powiada. - Dlaczego tu jesteś?
      A Thoreau mu na to:
      - Ralph, a dlaczego Ciebie tutaj nie ma?

      (Vonnegut, Pianola)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 23.11.08, 23:56

      Żeby uprawiać dziennikarstwo, przede wszystkim
      trzeba być dobrym człowiekiem. Jedynie dobry człowiek
      usiłuje zrozumieć innych, ich intencje, ich wiarę,
      ich zainteresowania, ich trudności, ich tragedie.
      I natychmiast, od pierwszej chwili, stać się częścią
      ich losu.

      /R. Kapuściński/
      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 24.11.08, 00:00

        Sprawdziłem, kim byli Wolnomyśliciele. Byli to
        członkowie efemerycznej sekty, głównie, niemieckiego
        pochodzenia, którzy wierzyli, podobnie jak mój dziadek
        Wills, że zarówno złych, jak i dobrych ludzi w Życiu Po-
        zagrobowym czeka jedynie sen, że nauka udowodniła, iż
        wszystkie zorganizowane religie to bujdy na resorach, że
        Bóg jest niepoznawalny i że najlepszym użytkiem, jaki
        człowiek może uczynić z czasem, który został mu dany,
        jest przyczynianie się do poprawy jakości życia swej
        społeczności.

        /K. Vonnegut, Hokus Pokus/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.11.08, 08:20

      Jesteśmy tym, kogo udajemy, i dlatego musimy bardzo uważać, kogo udajemy.
      (Vonnegut, Matka Noc)




      tw.youtube.com/watch?v=4IyAlykHxjA&feature=related
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.11.08, 08:46

        We are what we pretend to be, so we must be careful what we pretend to be.
        (Mother Night)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.11.08, 04:53

      It goes against the American storytelling grain to have someone in a situation
      he can't get out of, but I think this is very usual in life. There are people,
      particularly dumb people, who are in terrible trouble and never get out of it,
      because they're not intelligent enough. It strikes me as gruesome and comical
      that in our culture we have an expectation that man can always solve his
      problems. This is so untrue that it makes me want to cry — or laugh.

      (Vonnegut)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.11.08, 04:55

      Hello, I am Wanda June. Today was going to be my birthday, but I was hit by an
      ice-cream truck before I could have my party. I am dead now. I am in Heaven.
      That is why my parents did not pick up my cake at the bakery. I am not mad at
      the ice-cream truck driver, even though he was drunk when he hit me. It didn't
      hurt much. It wasn't even as bad as the sting of a bumblebee. I am really happy
      here! It's so much fun. I'm glad the driver was drunk. If he hadn't been, I
      might not have gone to Heaven for years and years and years. I would have had to
      go to high school first, and then beauty college. I would have had to get
      married and have babies and everything. Now I can just play and play and play.
      Any time I want any pink cotton candy I can have some. Everybody up here is
      happy — the animals and the dead soldiers and people who went to the electric
      chair and everything. They're all glad for whatever sent them here. Nobody is
      mad. We're all too busy playing shuffleboard. So if you think of killing
      somebody, don't worry about it. Just go ahead and do it. Whoever you do it to
      should kiss you for doing it. The soldiers up here just love the shrapnel and
      the tanks and the bayonets and the dum dums that let them play shuffleboard all
      the time — and drink beer.


      (Vonnegut, Happy Birthday, Wanda June)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.11.08, 04:57

      If you can do no good, at least do no harm.

      (Vonnegut, Slapstick)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.11.08, 05:20

      Mimo wszystko nadal wierzę, że w głębi serca ludzie są naprawdę dobrzy.
      Anna Frank (1929-1944)

      (motto Galapagos)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.11.08, 05:23

      Pamięci Hillisa L. Howie'ego (1903-1982)
      przyrodnika amatora,
      dobrego człowieka, który latem 1938 roku
      zabrał z Indianapolis, stan Indiana,
      i powiódł na amerykański Dziki Zachód mnie,
      mojego najlepszego kumpla Bena Hitza
      i paru innych chłopaków.
      Pan Howie zapoznał nas z życiem prawdziwych Indian,
      kazał nam co noc sypiać pod gołym niebem
      i grzebać nasze własne łajno;
      nauczył nas jeździć konno,
      zdradził nam nazwy wielu roślin i zwierząt
      i opowiedział, czego potrzebują, by utrzymać się
      przy życiu
      i by móc się rozmnażać.
      Pewnej nocy pan Howie umyślnie wystraszył nas nieomal
      na śmierć
      zawodząc w pobliżu obozowiska jak żbik.
      Prawdziwy żbik krzyknął w odzewie.

      (Galapagos, dedykacja)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 26.11.08, 21:49

      Ja miewałem się dobrze, ale w życiu mojego ojca
      wiele różnych rzeczy zaczęło się nie układać. Du Pont
      sprawdzał jego przydatność, podobnie jak wszystkich
      w Barrytronie, by zadecydować, czy go zatrzymać czy
      nie. Miał również romans z mężatką, której mąż przy -
      łapał go na gorącym uczynku i sprał go.
      Ze zrozumiałych względów był to delikatny temat
      dla moich rodziców, nigdy więc go nie poruszałem. Ale
      historia krążyła po całym mieście, a ojciec miał podbite
      oko. Nie uprawialiśmy żadnych sportów, musiał więc
      ułożyć historyjkę o spadnięciu ze schodów do piwnicy.
      ....
      W odróżnieniu ode mnie należał do mężczyzn, którzy
      muszą być doprowadzeni do ostateczności, żeby
      popełnić cudzołóstwo. Według jednej z wersji, jakie
      usłyszałem od wrogów w szkole średniej, ojciec wykonał
      numer ze skokiem przez okno, przekicał jak królik przez
      podwórka ze zwisającymi na kostkach spodniami, został
      ugryziony przez psa, zaplątał się w sznur do wieszania
      bielizny i co tam jeszcze. Mogło to być przesadzone.
      Nie pytałem.
      Ja sam byłem głęboko przejęty kłopotami naszej
      rodzinki z utrzymaniem odpowiedniego wizerunku na
      zewnątrz, które skomplikowały się jeszcze, kiedy matka
      złamała nos w 2 dni po tym, jak ojciec wrócił z podbitym
      okiem. Dla świata zewnętrznego wyglądało to tak, jakby
      powiedziała do ojca coś o przyczynie, dla której ma pod-
      bite oko, a on w odpowiedzi ją zdzielił. Ja nie uważałem,
      by mógł ktokolwiek ją zdzielić, co by się nie działo.

      /K. Vonnegut, Hokus Pokus/



    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.11.08, 18:24

      My wife has been killed by a machine which should never have come into the hands
      of any human being. It is called a firearm. It makes the blackest of all human
      wishes come true at once, at a distance: that something die. There is evil for
      you. We cannot get rid of mankind's fleetingly evil wishes. We can get rid of
      the machines that make them come true.

      (Vonnegut, Deadeye Dick)




      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1567463,2,2.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.11.08, 18:28

      polski - sanskryt - angielski - łacina

      sto - śata - hundred - centum
      matka (st.pol. macierz bądź mać) - maat.r - mother - mater
      brat - bhrat.r - brother - frater
      być/jest - bhuu/asti - be/is - fui/est
      dwa - dva - two - duo
      trzy - tri - three - tres
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 27.11.08, 23:52


      Zło nie ma dziś postaci grzyba atomowego,
      momentalnej i ostatecznej zagłady,
      ale formę niezliczonych, codziennych utrapień,
      lęków i cierpień, które trzymają nas w żelaznej,
      kolącej obroży nieszczęścia.

      /R. Kapuściński/
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 30.11.08, 00:30

      Jednakże po wykupieniu Atheny przez Japończyków
      Organizacja podwoiła stawki, używając za pretekst epidemii
      AIDS. Twierdzili, że muszą przedsiębrać specjalne środki
      ostrożności.
      …………………………………..

      Nie wymieniłem wirusów AIDS jako obiecujących
      międzygalaktycznych ujeżdżaczy meteorów, gdyż na swym
      obecnym poziomie rozwoju nie są w stanie przetrwać dłużej
      poza ludzkim organizmem.
      Jednakże zespolone wysiłki zmierzające do zabicia
      ich nowymi truciznami, jeśli okażą się tylko częściowo
      skuteczne, mogą to wszystko zmienić.

      /K. Vonnegut, Hokus Pokus/
      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 30.11.08, 12:12

        O! To motto na 1 grudnia.
        Tak to jest, jak imprezy andrzejkowe
        zaczęło sie od środy :)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 01.12.08, 00:17

      Ciągnęła w tym tonie przez chwilę, lecz nie płakała,
      i dość szybko oklapła. Ostatnią rzeczą jaką powiedziała,
      było, że nie ma do mnie żalu. - Przyjmuję pełną odpo -
      wiedzialność - rzuciła na odchodnym przez ramię - za
      to, że zakochałam się w takim gnojku.

      /K. Vonnegut/
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 01.12.08, 19:20

      Przewieziono nas samolotem na odpoczynek do Francji, gdzie karmiono
      nas czekoladą, cocktailami
      mlecznymi i różnymi innymi wzmacniającymi produktami, dopóki nie
      nabraliśmy podściółki tłuszczowej.
      Potem odesłano nas do ojczyzny i ożeniłem się z ładną dziewczyną,
      która także miała podściółkę tłuszczową.
      I mieliśmy dzieci.
      I te dzieci są teraz dorosłe, a ja jestem starym prykiem, który ma
      swoje wspomnienia i Pall Malle. Nasyfam się Yon Yonson...
      Czasem próbuję późno w nocy, kiedy żona już zaśnie, dzwonić do
      swoich starych przyjaciółek.
      – Czy mogłaby pani podać mi numer pani takiej a takiej? Zdaje się,
      że mieszka tam i tam.
      – Przykro mi. Nie mamy takiego nazwiska.
      – Dziękuję pani. Przepraszam za kłopot.


      /K. Vonnegut - Rzeźnia numer pięć/
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.12.08, 05:22

        I wypuszczam na dwór psa albo wpuszczam go do domu i rozmawiamy sobie trochę.
        Daję mu do zrozumienia, że go lubię, i on też daje mi do zrozumienia, że mnie
        lubi. Jemu nie przeszkadza zapach gazu musztardowego i róż.
        – Jesteś dobry pies, Sandy – mówię do niego. – Wiesz o tym? Bardzo cię lubię.
        Czasami włączam radio i słucham jakiejś słownej audycji z Bostonu albo z Nowego
        Jorku. Kiedy sobie podpiję, nie cierpię muzyki z płyt.
        Wreszcie, prędzej czy później, idę do łóżka i żona pyta mnie, która godzina. Ona
        zawsze musi wiedzieć, która jest godzina. Czasami nie wiem i wtedy mówię:
        – A skąd ja mogę wiedzieć?

        ***


        And we were flown to a rest camp in France, where we were fed chocolate malted
        milkshakes and other rich foods until we were all covered with baby fat. Then we
        were sent home, and I married a pretty girl who was covered with baby fat, too.
        And we had babies. And they're all grown up now, and I'm an old fart with his
        memories and his Pall Malls. My name is Yon Yonson, I work in Wisconsin, I work
        in a lumbermill there. Sometimes I try to call up old girl friends on the
        telephone late at night, after my wife has gone to bed. "Operator, I wonder if
        you could give me the number of a Mrs. So-and-So. I think she lives at
        such-and-such." "I'm sorry, sir. There is no such listing." "Thanks, Operator.
        Thanks just the same." And I let the dog out or I let him in, and we talk some.
        I let him know I like him, and he lets me know he likes me. He doesn't mind the
        smell of mustard gas and roses. "You're all right, Sandy," I'll say to the dog.
        "You know that, Sandy? You're O.K." Sometimes I'll turn on the radio and listen
        to a talk program from Boston or New York. I can't stand recorded music if I've
        been drinking a good deal. Sooner or later I go to bed, and my wife asks me what
        time it is. She always has to know the time. Sometimes I don't know, and I say,
        "Search me."
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.12.08, 05:28

          Po drugiej wojnie światowej ludzie niewątpliwie stali się bardzo surowi. Ja zaś
          zacząłem pracować w dziale reklamy firmy General Electric w Schenectady, stan
          Nowy Jork, i wstąpiłem do ochotniczej straży pożarnej w osadzie Alplaus, gdzie
          kupiłem swój pierwszy domek. Mam nadzieję, że nie spotkam nigdy surowszego
          człowieka niż mój ówczesny szef. Był podpułkownikiem reklamy w Baltimore. Kiedy
          pracowałem w Schenectady, wstąpił do Holenderskiego Kościoła Zreformowanego,
          który jest naprawdę bardzo surowym kościołem.
          Od czasu do czasu zapytywał mnie szyderczo, dlaczego nie byłem oficerem, jakbym
          zrobił coś złego.
          Oboje z żoną straciliśmy swoją podściółkę tłuszczową. Były to dla nas lata
          chude. Przyjaźniliśmy się z całą masą chudych byłych żołnierzy i z ich chudymi
          żonami. Najsympatyczniejszymi weteranami w Schenectady, najlepszymi i
          najweselszymi, i najbardziej nienawidzącymi wojny byli ci, którzy rzeczywiście
          powąchali prochu.

          ***

          World War Two had certainly made everybody very tough. And I became a public
          relations man for General Electric in Schenectady, New York, and a volunteer
          fireman in the Village of Alplaus, where I bought my first home. My boss there
          was one of the toughest guys I ever hope to meet. He had been a lieutenant
          colonel in public relations in Baltimore. While I was in Schenectady he joined
          the Dutch Reformed Church, which is a very tough church, indeed. He used to ask
          me sneeringly sometimes why I hadn't been an officer, as though I'd done
          something wrong. My wife and I had lost our baby fat. Those were our scrawny
          years. We had a lot of scrawny veterans and their scrawny wives for friends. The
          nicest veterans in Schenectady. I thought, the kindest and funniest ones, the
          ones who hated war the most, were the ones who'd really fought.


          Slaughterhouse-Five, or The Children's Crusade: A Duty-Dance With Death (1969),
          by Kurt Vonnegut
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 01.12.08, 19:23

      Kochanie, przygotowałam Twoją ulubioną
      sałatkę :)
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.12.08, 05:37

        musz-ka23 napisała:

        >
        > Kochanie, przygotowałam Twoją ulubioną
        > sałatkę :)


        No dobra. Do kukurydzy i pora możesz dodać trochę żółtego sera. Na noc wstaw
        sałatkę do lodówki, żeby się przegryzła. I żeby mi nie była za słona! Pieczywo
        kup w tej piekarni, co mówiłem. To nara.
        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 02.12.08, 23:08
          gdytyjeszczenamucheptapta napisał:

          > No dobra. Do kukurydzy i pora możesz dodać trochę żółtego sera. Na
          noc wstaw
          > sałatkę do lodówki, żeby się przegryzła. I żeby mi nie była za
          słona! Pieczywo
          > kup w tej piekarni, co mówiłem. To nara.

          Oczywiście Kochanie, mam nadzieję, że będzie Ci smakowało :)
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 04.12.08, 09:30
            musz-ka23 napisała:

            >
            > Oczywiście Kochanie, mam nadzieję, że będzie Ci smakowało :)


            No, ja myślę...
            • musz-ka23 Re: Motto na dziś 05.12.08, 23:32

              gdytyjeszczenamucheptapta napisał:

              > No, ja myślę...


              Witku, jakby co, to zawsze się znajdzie jakiś amator
              na sałatkę ;)
              • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 06.12.08, 06:48

                musz-ka23 napisała:
                >
                > Witku, jakby co, to zawsze się znajdzie jakiś amator
                > na sałatkę ;)




                Co? Wara od mojej sałatki! Chyba nawet wiem, kto to - ten amator. Zuchwały
                młokos! Ty Muszko bardzo strzec się musisz, Ty nie wiesz jeszcze, jaki świat
                jest okrutny i jaka dzisiejsza młodzież męska wyrachowana i podła być potrafi!
                Łobuz i intrygant! A to jego ostentacyjne afiszowanie się nie najnowszym
                przecież autem?! Pozer! Pyszałek! Z czystej przyjaźni, wzywam Cię do
                opamiętania! A czy on w ogóle skończył jakąś wyższą uczelnię, jak niektórzy, hę?
                O ile mi wiadomo, nie! Jakie on ma perspektywy? Na jaką posadę może liczyć? Ile
                ma miesięcznego dochodu, jak niektórzy, hę? Jaką przyszłość Ci zapewni? No jaką?
                Ech, życie jest niesprawiedliwe. Dojrzałość, odpowiedzialność, stateczność,
                sumienność, szacunek w miejscu zamieszkania i nienaganna opinia, jak też nagrody
                w zakładzie pracy - to wszystko się nie liczy, tak? Srodze się na Tobie
                zawiodłem! I wiedz, że widziałem was w tym podejrzanym lokalu, do którego Cię
                zaciągnął. Nie żebym was śledził, po prostu przechodziłem. Tak! Widziałem, jak
                się tam panoszył, jak Ci nadskakiwał! Hochsztapler i notoryczny bawidamek! Tak!
                A ci jego podejrzani koleżkowie, których potem spotkaliście, te ich grubiańskie
                maniery i słownictwo nader niewłaściwe towarzysko. Winszuję takich znajomych!
                Opamiętaj się, wspomnisz moje słowa, oby nie za późno! To się skończyć dobrze
                nie może! Ja doprawdy niepokoję się o Ciebie i stanowczo odradzam kontynuowanie
                tej znajomości. Ja kategorycznie wręcz żądam!
                • musz-ka23 Re: Motto na dziś 07.12.08, 23:01
                  gdytyjeszczenamucheptapta napisał:



                  > Co? Wara od mojej sałatki! Chyba nawet wiem, kto to - ten amator.
                  Zuchwały
                  > młokos! Ty Muszko bardzo strzec się musisz, Ty nie wiesz jeszcze,
                  jaki świat
                  > jest okrutny i jaka dzisiejsza młodzież męska wyrachowana i podła
                  być potrafi!
                  > Łobuz i intrygant! A to jego ostentacyjne afiszowanie się nie
                  najnowszym
                  > przecież autem?! Pozer! Pyszałek! Z czystej przyjaźni, wzywam Cię
                  do
                  > opamiętania! A czy on w ogóle skończył jakąś wyższą uczelnię, jak
                  niektórzy, hę
                  > ?
                  > O ile mi wiadomo, nie! Jakie on ma perspektywy? Na jaką posadę
                  może liczyć? Ile
                  > ma miesięcznego dochodu, jak niektórzy, hę? Jaką przyszłość Ci
                  zapewni? No jaką
                  > ?
                  > Ech, życie jest niesprawiedliwe. Dojrzałość, odpowiedzialność,
                  stateczność,
                  > sumienność, szacunek w miejscu zamieszkania i nienaganna opinia,
                  jak też nagrod
                  > y
                  > w zakładzie pracy - to wszystko się nie liczy, tak? Srodze się na
                  Tobie
                  > zawiodłem! I wiedz, że widziałem was w tym podejrzanym lokalu, do
                  którego Cię
                  > zaciągnął. Nie żebym was śledził, po prostu przechodziłem. Tak!
                  Widziałem, jak
                  > się tam panoszył, jak Ci nadskakiwał! Hochsztapler i notoryczny
                  bawidamek! Tak!
                  > A ci jego podejrzani koleżkowie, których potem spotkaliście, te
                  ich grubiańskie
                  > maniery i słownictwo nader niewłaściwe towarzysko. Winszuję takich
                  znajomych!
                  > Opamiętaj się, wspomnisz moje słowa, oby nie za późno! To się
                  skończyć dobrze
                  > nie może! Ja doprawdy niepokoję się o Ciebie i stanowczo odradzam
                  kontynuowanie
                  > tej znajomości. Ja kategorycznie wręcz żądam!


                  Kochanie, nie histeryzuj, nowa sałatka czeka :)

                  Pozdrawiam cieplutko.


                  • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 08.12.08, 03:44

                    musz-ka23 napisała:

                    >nowa sałatka czeka :)


                    Tak? Ciekawe, bardzo ciekawe. A z tamtą, co się stało? Z MOJĄ sałatką. Tamten ją
                    zeżarł! A może ten sąsiad, co się ostatnio tak głupkowato uśmiechał do Ciebie w
                    windzie, co? Zresztą specjalnie go prowokowałaś, myślisz, że nie zauważyłem? Ha!
                    I może jeszcze miałbym jeść resztki po nim? Wykluczone. Co za upokorzenie! A
                    może to ten nowy pan parkingowy, hę? Chyba nie sądzisz, że te wasze
                    porozumiewawcze spojrzenia uszły mojej uwadze!

                    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 08.12.08, 16:11
                      gdytyjeszczenamucheptapta napisał:


                      > Tak? Ciekawe, bardzo ciekawe. A z tamtą, co się stało? Z MOJĄ sałatką. Tamten j
                      > ą
                      > zeżarł! A może ten sąsiad, co się ostatnio tak głupkowato uśmiechał do Ciebie w
                      > windzie, co? Zresztą specjalnie go prowokowałaś, myślisz, że nie zauważyłem? Ha
                      > !
                      > I może jeszcze miałbym jeść resztki po nim? Wykluczone. Co za upokorzenie! A
                      > może to ten nowy pan parkingowy, hę? Chyba nie sądzisz, że te wasze
                      > porozumiewawcze spojrzenia uszły mojej uwadze!


                      Zapraszam jutro o 18.00, Kochanie. I nie zapomnij, że jesteś przeziębiony,
                      więc załóż szalik. Czapki też nie musisz się wstydzić. Bardzo ładnie wyglądasz
                      w tej nowej kurtce. Buziaczki.

                      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 09.12.08, 12:32

                        musz-ka23 napisała:

                        Bardzo ładnie wyglądasz
                        > w tej nowej kurtce.


                        Jeśli sądzisz, że takimi niewyszukanymi komplementami uśpisz moją czujność, to
                        jesteś w grubym błędzie. Może przyjdę, a może nie, nie wiem jeszcze, waham się.
                        A Tobie trochę niepewności dobrze zrobi.

                        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 09.12.08, 15:17

                          - Czy naprawdę jesteś takim sadystą i zmusisz mnie,
                          bym dowiodła swojej miłości...

                          / Vonnegut, Slapstick /

    • Gość: agrado Re: Motto na dziś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 22:41
      Dzisiaj nowoczesne szczotki wyparły tradycyjne miotły z kłosów na każdym
      poziomie rywalizacji (choć na MŚ 2004 zawodniczka z Kanady posługiwała się
      szczotką kukurydzianą, lecz nie mogła jej nikomu pożyczać ponieważ mogłaby się
      pokruszyć).
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 02.12.08, 22:45

      Quiero perderme en tu cuerpo

      Quiero perderme en tu cuerpo
      Como agua clara en un bosque de sol
      Mirar tus ojos inciertos
      Donde sembrara mil sueńos de amor.

      Quiero beber en tus labios
      Esa caricia de luna y de miel
      Y descubrir el encanto
      De la pasión que se esconde en tu piel.

      Quiero pintar con tus besos
      Un cielo de estrellas sembrado de luz
      Buscar abrigo en tu cuerpo
      En la noche eterna de tu juventud.

      Quiero saciar mi locura
      En la tibia playa de tu desnudez
      Para llenar de ternura
      La inocencia pura de hacerte mujer.

      Quiero escapar por tu vientre
      Para nuevamente llenarme de paz
      Que es tan inmenso tenerte
      Clavada en mi pecho
      Como una verdad.

      Quiero entregarte mis ańos
      Mis ganas de amarte
      Mi fuerza y me.

      Quiero llegar con tu mano
      Al rincón sagrado que siempre sońé.

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 04.12.08, 09:25

      – Billy... – odezwała się Walencja Merble.
      – Hm?
      – Czy chcesz porozmawiać na temat wzoru naszych srebrnych nakryć?
      – Oczywiście.
      – Waham się pomiędzy Królem Duńskim a Pnącą Różą.
      – Pnąca Róża – powiedział Billy.
      – Nie powinniśmy decydować zbyt pochopnie – powiedziała Walencja.
      – Pamiętaj, że wybieramy coś na całe życie.
      Billy obejrzał fotografie.
      – Król Duński – powiedział.
      – Blask Księżyca jest także piękny.
      – Tak, to prawda – powiedział Billy Pilgrim.

      ***


      ''Billy—'' said Valencia Merble.
      ''Hm?''
      ''You want to talk about our silver pattern? ''
      ''Sure.''
      ''I've got it narrowed down pretty much to either Royal Danish or Rambler Rose.''
      ''Rambler Rose,'' said Billy.
      ''It isn't something we should rush into,'' she said. ''I mean—whatever we
      decide on, that's what we're going to have to live with the rest of our lives.''
      Billy studied the pictures. ''Royal Danish.'' he said at last. ''Colonial
      Moonlight is nice, too.''
      ''Yes, it is,'' said Billy Pilgrim.

      (Slaughterhouse-Five)
      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 05.12.08, 23:19

        - Nie poszłabyś na spacer? – zapytał Newt…
        - Na spacer - powtórzyła Catharine.
        - Noga za nogą - uściślił Newt przez liście, przez
        kładki...
        - Nie miałam pojęcia, że jesteś w mieście - powiedziała.
        - Właśnie przyjechałem.
        - Nadal w wojsku, jak widzę.
        - Jeszcze siedem miesięcy.
        Był bombardierem. W wymiętym mundurze. W zakurzonych kamaszach.
        Dawno nie golonym…
        - Wychodzę za mąż, Newt – powiedziała.
        - Słyszałem – odparł. - Chodźmy się przejść.
        - Jestem strasznie zajęta, Newt. Ślub już za tydzień.
        - Jeżeli pójdziesz ze mną na spacer, dostaniesz rumieńców.
        Będziesz panną młodą z rumieńcem na policzku – kartkował
        żurnal – z takim samym rumieńcem jak ta i ta, i ta – pokazywał
        jej panny młode z rumieńcami na policzkach.
        Na myśl o pannie młodej z rumieńcem na policzku Catharine
        zapłoniła się.
        - Henry Stewart Chasens będzie miał ode mnie ślubny pre –
        zent – powiedział Newt. – Biorąc cię na spacer, zapewnię mu
        pannę młodą z rumieńcem na policzku.
        - Wiesz, jak się nazywa? – zdziwiła się Catharine.
        - Matka mi pisała – wyjaśnił. – Z Pittsburgha?
        - Tak – odparła. – Spodobałby ci się.
        - Możliwe – powiedział.
        - Czy… czy przyjdziesz na mój ślub, Newt?
        - Szczerze wątpię.
        - Masz za krótką przepustkę?
        -Przepustkę? – powtórzył Newt. Studiował właśnie dwu –
        stronicową reklamę sreber stołowych. – Ja w ogóle nie mam
        przepustki.
        - Co? – zaniepokoiła się.
        - Urwałem się.
        - Żartujesz, Newt! To niemożliwe!
        - Jeszcze jak możliwe- powiedział nie odrywając oczu od
        żurnala.
        - Ale dlaczego, Newt?
        - Chciałem się dowiedzieć, jaki wybraliście wzór sreber –
        odparł. Czytał po kolei nazwy z ogłoszenia z żurnalu: - Albe –
        marle? Heather? Legenda? Pnąca róża? – Spojrzał na nią.
        Uśmiechnął się. Zamierzam ofiarować tobie i twojemu mał –
        żonkowi srebrną łyżeczkę.
        - Newt, proszę cię, powiedz prawdę, Newt.
        - Mam ochotę się przejść.
        Załamała dłonie w siostrzanym geście rozpaczy.
        - Ojej, Newt… nabierasz mnie, wcale się nie urwałeś, praw –
        da? Newt zawył cicho głosem syreny policyjnej i uniósł brwi.
        - Gdzie…skąd?
        - Z Fort Bragg.
        - Północna Karolina?
        - Zgadza się. W pobliżu Fayetteville, tam gdzie Scarlett
        O’Hara chodziła do szkoły.
        - Jak się tu dostałeś, Newt?
        Uniósł kciuk w geście autostopowicza.
        - Dwa dni.
        - Twoja matka już wie?
        - Nie przyjechałem tutaj, żeby się widzieć z matką.
        - No to z kim?
        - Z tobą.
        - Dlaczego właśnie ze mną?
        - Bo cię kocham. Czy teraz pójdziemy na spacer? Noga za
        nogą, przez liście, przez kładki…

        / K. Vonnegut, Witajcie w małpiarni /




    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 06.12.08, 06:59

      Kiedy samolot wszedł na kurs, maszyna, która była teściem Billy'ego, poprosiła
      kwartet o zaśpiewanie jego ulubionej piosenki. Wiedzieli od razu, o jaką
      piosenkę chodzi, i zaśpiewali:

      - Siedzę smutny w mojej celi,
      Moje szczęście diabli wzięli,
      Wciąż ze strachu w portki robię, ku... mać!
      I oglądam krwawą bliznę,
      Bo ugryzła mnie w słabiznę;
      Nigdy więcej żadnej baby nie chcę znać.


      Teść Billy'ego pękał ze śmiechu i poprosił kwartet o odśpiewanie piosenki
      polskich górników z Pensylwanii, którą kwartet wykonał z charakterystycznym
      akcentem. Zaczynała się tak:

      - Władziu i ja, my są tera w kopalni,
      Rany boskie, ale nam fajnie!
      Forsę płacą nam każdej soboty,
      A za to w niedzielę nima roboty!

      Kiedy już mowa o ludziach z Polski, to Billy Pilgrim był przypadkowo świadkiem
      powieszenia Polaka, mniej więcej w trzy dni po przyjeździe do Drezna. Billy
      maszerował do pracy wraz z grupką jeńców tuż po wschodzie słońca, kiedy przed
      wejściem na stadion sportowy zobaczyli szubienicę i gromadkę gapiów. Polak był
      parobkiem u bauera i powieszono go za stosunek płciowy z Niemką. Zdarza się.


      ***


      When the plane was safely aloft, the machine that was Bill's father-in-law asked
      the quartet to sing his favorite song. They knew what song he meant, and they
      sang it, and it went like this:

      In my prison cell I sit,
      With my britches full of shit,
      And my balls are bouncing gently on the floor.
      And I see the bloody snag
      When she bit me in the bag.
      Oh, I'll never fuck a Polack any more.


      Billy's father-in-law laughed and laughed at that, and he begged the quartet to
      sing the other Polish song he liked so much. So they sang a song from the
      Pennsylvania coal mines that began:

      Me, and Mike, ve vork in mine.
      Holy shit, ve have good time.
      Vunce a veek ve get our pay.
      Holy shit, no vork next day.

      Speaking of people from Poland: Billy Pilgrim accidentally saw a Pole hanged in
      public, about three days after Billy got to Dresden. Billy just happened to be
      walking to work with some others shortly after sunrise, and they came to a
      gallows and a small crowd in front of a soccer stadium. The Pole was a farm
      laborer who was being hanged for having had sexual intercourse with a German
      woman. So it goes.






Pełna wersja