Motto na dziś

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 21.01.09, 10:51

      I like to think of us as Clearasil on the face of the nation. Jim Morrison would
      have said that if he was smart, but he's dead.
      Lou Reed


      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1637214,2,1.html
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.01.09, 08:29


      Nie masz nic milszego ponad

      Ciągnący żeński pensjonat.



      Sunie sznurkiem przez plantacje,

      W ciszy, zwolna, uroczyście —

      Zielono, pachną akacje,

      Słońce gzi się poprzez liście — —



      Ciągnie podwójny sznureczek

      Takich przemiłych owieczek.



      Cieplutko, wiosna, południe,

      Ławeczka, próżniactwo boskie,

      Myśli rozigrane cudnie

      W jakieś koziołki szelmowskie — —



      Idą: duża, mniejsza, mała,

      Kobiecości gama cała.



      Ptaszek ćwierka gdzieś tam z góry

      Swoich liryk "pierwszą serię",

      Zapoznanych serc tortury

      I celibatu mizerie — —



      Pod kapotką granatową

      Rysuje się to i owo.



      "W rytm melodii jakiejś sennej

      Kołyszą się stare drzewa,

      Płynie falą dech wiosenny,

      W sercu puka coś, coś śpiewa — —"



      Ta mała mogłaby troszkę

      Obciągnąć sobie pończoszkę...



      Jakiś czar nie znany jeszcze,

      Jakieś czucia wiotkie, śliczne —

      Jakieś dziwne w piersiach dreszcze,

      Pan i pani-teistyczne — —



      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

      Czy to nie znaczy przypadkiem,

      Że czas mi już zostać dziadkiem?...

      /Boy/
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.01.09, 08:44
      Dziadzio

      Raz maleńka Fryderyka
      Miała dziadzię tabetyka.
      A że stąpał dość niezdarnie,
      Dziecię pusty śmiech ogarnie.

      "Przestań - rzecze jej na to staruszek łagodnie -
      I ja biegałem niegdyś żwawo i swobodnie;
      A że mi dziś chodzenie idzie jak po grudzie,
      To dlatego, żem w pracy żył ciężkiej i trudzie".

      Dobre dziecię, zawstydzone,
      Poszło płakać aż na stronę;
      Odtąd zawsze w czci głębokiej
      Podpierało starca kroki.

      Pamiętajcie, drogie dziatki,
      Nie żartować z ojca, matki,
      Bo paraliż postępowy
      Najzacniejsze trafia głowy.

      /Boy/
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.01.09, 13:47
        Umarł Maciek, umarł i już się nie rucha,
        Choćby go najtęgsza wabiła dziewucha,
        On nie wyda z siebie głosu,
        Bo chłop przystał do Hetosu!
        Oj, ta dana dana dana, oj, ta dana da.

        (Boy)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.01.09, 13:53
      O paniach, co mnie kochały,
      serdecznie nieraz myślę;
      mają swój kącik mały,
      lecz ciepły w mym umyśle.
      (Boy)

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1374837,2,347.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1375214,2,338.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.01.09, 13:56

      Prawdziwi mężczyźni powinni lubić kobiety, które zerżnęli.
      Iredyński, Terroryści
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.01.09, 10:39
      Co to jest przysłowie Siuksów? Wśród tańca białych i niebieskich płytek, jaki
      podczas wypróżniania się spostrzega człowiek wpatrzony w posadzkę ubikacji, jest
      więcej piękna niż w czystej jutrzni - oto przysłowie Siuksów. Za stówę. Każda
      rzecz ma swoją cenę. Oj, liliputy.

      Louis Aragon, Ci.pa Ireny, z cyklu Obrona nieskończoności,
      przełożył Józef Waczków.






      tw.youtube.com/watch?v=meNuJhzzBoM&feature=channel_page
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.01.09, 10:57

      Zanim mnie w sen pogrąży noc
      Lubię na balkon wytknąć nos
      Oglądam wśród wieczornych mgieł
      Ruch uliczny i zgiełk
      Lecz któż by chciał bym to ujął w rym
      Jeśli nie ujrzę w zmierzchu tym
      Przez lupy szkło od głów do stóp
      Choć kilku dup

      Brassens, Pornografista
      Przełożył J. Waczków.



      Ten sam fragment w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego:

      A gdy nadchodzi kolacji czas,
      Lubię przez balkon zerkać na świat,
      Na dobrych ludzi idących przez plac
      I na wieczoru blask.
      Lecz nie proście mnie nigdy o taką pieśń,
      Jeśli nie chcecie usłyszeć, że
      Lubię patrzeć, jak szlifuje bruk
      Za fiutem fiut.



      I tekst oryginalny:

      Chaque soir avant le dîner,
      A mon balcon mettant le nez
      Je contemple les bonnes gens,
      Dans le soleil couchant
      Mais, n'me d'mandez pas d'chanter ça, si,
      Vous redoutez d'entendre ici
      Que j'aime à voir, de mon balcon,
      Passer les cons



      tw.youtube.com/watch?v=tBe0p13cPxk
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.01.09, 11:09

      Nigdy w życiu mym nie umiałem zdjąć
      Czapki przed nikim,
      A teraz na twarz, na kolana ryms -
      Przed jej bucikiem.
      Byłem wściekłym psem, ona uczy mnie,
      Jak jeść z jej rączki.
      Miałem wilcze kły, zamieniłem je
      Na mleczne ząbki.
      Jestem mały miś, własność lali tej,
      Co palec ssie, kiedy zasypia.
      Jestem mały miś, własność lali tej,
      Co mamy chce, gdy jej dotykam.
      Byłem twardy drań, ona sprawia że,
      Jak z makiem kluska.
      Smaczny, słodki i ciepluteńki wciąż
      Wpadam w jej usta.
      Mleczne ząbki ma, kiedy śmieje się
      I kiedy śpiewa,
      Lecz ma wilcze kły, gdy jest na mnie zła,
      Kiedy się gniewa.
      Jestem mały miś, własność lali tej,
      Siedzę w kącie mym i cichutko łkam
      Pod jej pantoflem,
      Kiedy wścieka się, choć powodu brak,
      Bo jest zazdrosna.
      Jestem mały miś, własność lali tej,

      Pewien śliczny kwiat wydał mi się raz
      Ładniejszy od niej,
      Pewien śliczny kwiat, zginąć musiał więc,
      Pod jej pantoflem
      Jestem mały miś, własność lali tej,

      Wszyscy mędrcy wciął wykrzykują mi,
      że w jej ramionach,
      Gdy skrzyżują się, gdy oplotą mnie,
      Niechybnie skonam.
      Może będzie tak, może będzie siak,
      Ale dość krzyków!
      Jeśli zginąć mam, jeśli wisieć mam,
      To na jej krzyżu

      Brassens, Jestem mały miś,
      przełożył J. Gugała






      tw.youtube.com/watch?v=Lou1qn7rQrM&feature=channel_page
    • panna.pulpecja motto 23.01.09, 12:31
      "Jeszcze jedno takie zwycięstwo, a jesteśmy zgubieni." to Pyrrus, jednak jest to często cytowane w literaturze (np. Ulisses), więc chyba może się zaliczać.
      • musz-ka23 Re: motto 23.01.09, 23:55

        Waszmoście, ależ z was bałwany!
        Za sprawą miłosnego licha,
        Z początku każdy zestrachany,
        Potrafi jeno łzawo wzdychać.

        Wyznaje wreszcie, co go nęka,
        Ona się dąsa, on wciąż swoje,
        Jakaż to nuda, co za męka,
        Owe sercowe niepokoje!

        Wreszcie wzajemność - i tym gorzej,
        Teraz dopiero ambarasy,
        Bo pani często nie w humorze,
        Z rodzinką też niejakie kwasy...

        Aha, wszak pozostaje honor,
        Honor - radości przeciwieństwo,
        I spory - kogo zwyciężono,
        Kto komu przyznać ma zwycięstwo!

        /A.Piron/
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: motto 25.01.09, 03:27
        panna.pulpecja napisała:

        > "Jeszcze jedno takie zwycięstwo, a jesteśmy zgubieni." to Pyrrus, jednak jest
        >to często cytowane w literaturze (np. Ulisses), więc chyba może się zaliczać.


        Jasne, że może. Zapraszamy częściej:)








        A skoro mowa o Ulissesie...


        STATECZNY, PULCHNY BUCK MULLIGAN WYNURZYŁ SIĘ Z WYLOTU SCHODÓW, niosąc mydlaną
        pianę w miseczce, na której leżały skrzyżowane lusterko i brzytwa. Żółty, nie
        przewiązany szlafrok powiewał za nim lekko w łagodnym, porannym powietrzu.
        Uniósł wysoko miseczkę i zaintonował:
        - Introibo ad altare Dei.
        Przystanąwszy zajrzał w głąb ciemnych, kręconych schodów i zawołał ochryple:
        - Wejdź na górę, Kinch. Wejdź na górę, ty strachliwy jezuito. Dostojnie postąpił
        ku przodowi i wszedł na okrągłą działobitnię. Rozejrzał się i z powagą po
        trzykroć pobłogosławił wieżę, okolicę i budzące się góry. Później, dostrzegłszy
        Stefana Dedalusa, pochylił się ku niemu kreśląc w powietrzu szybkie znaki
        krzyża, bełkocąc gardłowo i potrząsając głową. Niezadowolony i senny Stefan
        Dedalus wsparł ręce na krawędzi wylotu schodów i obrzucił zimnym spojrzeniem
        rozedrganą, bełkocącą, błogosławiącą go długą końską twarz i jasne, nie
        przycięte włosy, cętkowane i lśniące na podobieństwo jasnego dębu.
        Buck Mulligan zerknął pod lusterko i zręcznie zakrył miseczkę.
        - W tył zwrot do koszar, powiedział ostro.

        (przełożył Maciej Słomczyński)


        ***


        Stately, plump Buck Mulligan came from the stairhead, bearing a bowl of lather
        on which a mirror and a razor lay crossed. A yellow dressinggown, ungirdled, was
        sustained gently behind him on the mild morning air. He held the bowl aloft and
        intoned:
        —Introibo ad altare Dei.
        Halted, he peered down the dark winding stairs and called out coarsely:
        —Come up, Kinch! Come up, you fearful jesuit! Solemnly he came forward and
        mounted the round gunrest. He faced about and blessed gravely thrice the tower,
        the surrounding land and the awaking mountains. Then, catching sight of Stephen
        Dedalus, he bent towards him and made rapid crosses in the air, gurgling in his
        throat and shaking his head. Stephen Dedalus, displeased and sleepy, leaned his
        arms on the top of the staircase and looked coldly at the shaking gurgling face
        that blessed him, equine in its length, and at the light untonsured hair,
        grained and hued like pale oak.
        Buck Mulligan peeped an instant under the mirror and then covered the bowl smartly.
        —Back to barracks! he said sternly.



    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 24.01.09, 01:03

      Zwodna miłości, cierpieniem zbyt droga,
      Okrutna w skutku, w słodyczy obłudna;
      Miłości twardsza niźli stal złowroga,
      Mogę cię nazwać: morderczyni cudna:
      Serca biednego ty śmiertelny czarze,
      Pycho sekretna y wszytkim iednaka;
      Oczy okrutne! Czyż ludzkość nie każe
      Nie dręczyć, ale wspomagać biedaka?

      /F.Villon, Wielki Testament
      przełożył T.Żeleński- Boy/
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 24.01.09, 01:34

      Gdy późnym wieczorem przyprowadzono dziewczynę,
      aby spędziła z nim noc, zapytał: ,,Dlaczego o tej
      porze ?". A kiedy odpowiedziała: ,,Czekałam, aż mąż
      położy się spać", surowo ukarał służących, gdyż
      niewiele brakowało, by przez nich został
      cudzołożnikiem.

      /Plutarch, Powiedzenia królów i wodzów.
      Powiedzenia spartańskie/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.01.09, 03:09

      Wierz jej, że mąż jej nie rozumie wcale,
      Kochaj jej koty, kapelusze, szale,
      Kobiety tego słuchać bardzo rade,
      Potrój w jej mężu każdą małą wadę,
      Którą u niego spostrzegła i tobie
      Opowiedziała, wzdychaj przy tem sobie,
      Aby myślała, żeś ty inny zgoła...
      Mów, że pracować chciałbyś w pocie czoła
      Jak chłop u pługa, jak byk, czy też wałach,
      By ona wszystko u stóp swoich miała!
      O przyjaciółkach jej, tak chytrość każe,
      Mów, że we wszystkim nie jest im do twarzy
      I mów (choć nieraz bierze cię cholera)
      Że tylko ona z gustem się ubiera.
      W ten sposób jeno bardzo zatwardziała
      Mężatka nabrać by ci się nie dała.
      Są to wyjątki, a tych bardzo mało,
      W małżeństwie przecież szybko z ideału
      Mąż się zwyczajnym staje śmiertelnikiem,
      Wady ma każdy, i on ma pewnikiem,
      Lecz te co przedtem nieznaczne się zdają,
      W małżeństwie szybko się wyolbrzymiają
      I wnet w pożycie wprowadzają zamęt.
      Choćby największy mąż miał temperament,
      Nie będzie jebał co dzień własnej żony,
      Musiałby bardzo być ograniczony
      Lub niewybredny, gdyby na obiedzie
      Proszonym, zawsze brał na przykład śledzie,
      A pozostawił szynki czy sardynki.
      O ch...a proszą się śliczne dziewczynki
      I obiecują dać rozkosz bez miary,
      A on ma wkładać go do jednej szpary?
      Gdyby zaś nawet ochoty nie zdradzał,
      Ograniczona jest kutasa władza.
      Gdy wręcz przeciwnie, cipka rozbudzona
      Zawsze i wszędzie jest nienasycona.
      Jeśli zaś twoja wybrana mężatka
      Tęskni za ch...em, bo jej mąż nie zatka
      Codziennie piczki lub by choć bez zdrady
      Odkrywa w mężu swym przeróżne wady,
      A w tobie widzi ideał, sumienie
      (Które u niewiast nie jest w wielkiej cenie)
      Łatwo oszuka i wnet będzie twoja.

      Boy, Nowoczesna sztuka chędożenia (fr.)

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.01.09, 17:05
      Wpadłem w jej sieci. Przysiągłem wszystko, czego chciała. Nigdy jeszcze nie
      pojąłem tak dobrze prawdy powiedzenia: Amore et sapere vix deo conceditur –
      nawet Bóg nie potrafi kochać i być mądrym. Owa scena pozwoliła mi również
      zauważyć, ile kobiety zyskują, gdy
      osobiście mogą powiedzieć to, co bardzo często pragną nam napisać. Pozostałbym
      nieczuły i obojętny nawet na najbardziej wzruszający list, ale te wszystkie
      oświadczenia Charpillon przyprawione łzami i mimiką ugodziły mnie prosto w serce.

      Casanova, Pamiętniki
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.01.09, 17:58

      – Pani Cornelis nie uwierzy. Zna mój wstręt do małżeństwa.
      – A skąd ten wstręt?
      – Bo małżeństwo to grób miłości.
      – Nie zawsze.
      Zmieniliśmy temat.

      Casanova, Pamiętniki



      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645075,2,2.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.01.09, 18:09

      Po powrocie do domu odebrałem anonim, w którym ktoś życzliwy wtajemniczał mnie w
      to, co słyszał na królewskim dworze. Otóż król miał się dowiedzieć, że w Paryżu
      powieszono mnie zaocznie za kradzież znacznej sumy z kasy loterii, że popełniłem
      wiele oszustw w Anglii i we Włoszech, poza tym należałem też do wędrownej trupy
      aktorów: takie to były generalne zarzuty przeciwko mnie. Cóż mogłem
      odpowiedzieć, chyba tylko, że są to kalumnie łatwiejsze do zmyślenia niż do
      odparcia. Oczywiście najchętniej wyjechałbym zaraz z Warszawy,
      ale tkwiłem w długach po uszy i nie miałem pieniędzy na drogę. Napisałem więc do
      Wenecji z prośbą o zaopatrzenie moich potrzeb i czekając na odpowiedź, chcąc nie
      chcąc, siedziałem w Warszawie. Aż przydarzył mi się wypadek, który przyspieszył
      wyjazd.
      Któregoś pięknego ranka zjawił się u mnie ów generał, który był świadkiem
      Branickiego przy naszym pojedynku. Przyszedł zażądać w imieniu króla, abym w
      ciągu tygodnia opuścił Warszawę. Wielce wzburzony poprosiłem owego emisariusza,
      by zawiadomił swojego władcę,
      że nie zamierzam usłuchać tego rozkazu, a jeśli będę musiał ustąpić przed siłą,
      zaprotestuję wobec całego świata przeciwko gwałtowi na mojej osobie.
      Odparł mi na to spokojnie:
      – Mój panie, nie kazano mi pytać o odpowiedź, lecz tylko zawiadomić cię o
      rozkazie Najjaśniejszego Pana. Czyń więc, jak uważasz.
      Natychmiast napisałem długi list do króla wyjaśniając, że honor nie pozwala mi
      wyjechać ze stolicy jego państwa, bom tu, na nieszczęście, zadłużony. Ów list
      dałem hrabiemu Moszczeńskiemu
      z prośbą o doręczenie królowi. Nazajutrz hrabia dał mi tysiąc dukatów w imieniu
      króla, który chciał się w ten sposób usprawiedliwić z rozkazu wydanego w
      nieświadomości, iż jestem bez grosza. Hrabia dodał:
      – Jeżeli król nastaje na pański wyjazd, to tylko w twoim własnym, interesie.
      Życzyłby sobie, abyś jak najprędzej znalazł się w bezpiecznym miejscu, bo wie,
      że co dzień spotykają cię afronty, na które jesteś dość mądry, by nie
      odpowiadać. Jednakże prawdą jest, że te osoby, które ci je zadają, knują zemstę
      za to, co zwą pogardą z twej strony, a król chciałby już być spokojnym o ciebie.
      Zdjęty jak najgłębszą wdzięcznością prosiłem hrabiego, ażeby podziękował
      Miłościwemu Panu i by mu oświadczył, że niezwłocznie zastosuję się do jego
      rozkazu. Hrabia zaofiarował mi swój powóz, na co się zgodziłem, obiecując dać
      wiadomość o sobie.
      A w dwa dni później, spłaciwszy długi, byłem już w drodze do Wrocławia.

      Casanova, Pamiętniki



      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645074,2,1.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.01.09, 08:34

      Następny dzień spędziłem w towarzystwie pana Martinelli. Rano zaprowadził mnie
      do Muzeum Brytyjskiego, gdzie oglądałem wspaniałe obrazy Rubensa i Van Dycka.
      Wieczorem weszliśmy do teatru na Drury Lane. Widownia burzyła się z racji zmiany
      programu. Tupano, wrzeszczano i hałasowano nie oglądając się na obecność rodziny
      królewskiej. Daremnie Garrick pokazywał się trzykrotnie i próbował uciszyć
      publiczność. Wygwizdano go i zakrzyczano z kretesem; obrzucono jabłkami i różnym
      śmieciem. A gdy opuszczono kurtynę, rozwścieczony tłum wpadł na scenę i połamał
      wszystko na kawałki. Zostały tylko gołe ściany. Martinelli brał się za boki na
      ten widok, a ja, który czytałem niedawno Monteskiusza i Woltera pod
      niebiosa wynoszących rozum narodu angielskiego, nie wiedziałem co myśleć o
      prawdomówności tych światłych filozofów. Przed oczami miałem jawne zaprzeczenie
      tego, co pisali.

      Casanova, Pamiętniki




      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645261,2,1.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Weneckie teatry 28.01.09, 08:47

      Cuchnący i rozwrzeszczany chlew


      Najgorszy fetor buchał z przestrzeni dzielącej scenę od pierwszego rzędu ławek,
      przeznaczonej dla widzów płci obojga obdarzonych słabym pęcherzem (...). Z lóż
      leciały ogarki świec, pomidory, zgniłe jabłka, padały plwociny, a nawet
      ekskrementy, które co bardziej przewidujący przynosili z domu, a inni
      produkowali na miejscu.

      Jeśli na scenie działy się na przykład rzeczy okrutne, (widzowie) ostrzegali
      osoby, którym groziło niebezpieczeństwo. Zdarzało się, że aktor przerywał nagle
      swoją kwestię, by zażądać kawy czy kanapki, zaczynał rozmawiać lub tańczyć,
      ucinał drzemkę.


      Roberto Gervaso, Casanova




      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1644308,2,8.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.01.09, 08:49

      Kto z tak zwanego towarzystwa nie miał przynajmniej jednej kochanki, oceniany
      był w najlepszym przypadku jako ekscentryk, w najgorszym jako ramol.

      R. Gervaso, Casanova



      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645260,2,2.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.01.09, 16:29

      Catai. Ten pomysł może go drogo kosztować, ale trudno. Tania to ona nie jest.
      Iść? Musi spytać o zdanie swojego pana i władcę, ale on dzisiaj łaskawy w swej
      tryumfującej wielkości – niech idzie, niech ten nieszczęsny kuglarz nie czuje
      się bardziej ośmieszony niż już jest. Więc idzie, siada i napięta cała z
      ciekawości i lekkiego niepokoju – czeka. A on zabiera się do niej jakby miał ją
      nadziać na oczach wszystkich, a nie unieść z krzesła. Dziwka. Niech się nie
      odwraca, bo zobaczy za dużo. Na przykład błysk szaleństwa w jego wzroku. Niech
      siedzi, nie rusza się, czeka na niego. Zaraz do niej przyjdzie, zrobi co trzeba.


      Jerzy Żurek, Casanova
      (z cyklu: grafomania rozweselająca)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.01.09, 16:36

      Miał ją, jaką chciał mieć kiedyś, rozwartą ufnie, gorącą i wilgotną zarazem,
      czekającą na cios, ale, u diabła, nie na cios pogrzebaczem.
      Piekło, stokrotne piekło!
      Chciał się zamierzyć, ale coś złapało go z tyłu za nogi. Szarpnął się, zrobił
      tylko pół kroku i jak podcięte toporem drzewo, leciał, z każdym ułamkiem sekundy
      coraz szybciej w dół, ku upadkowi. Chciał się bronić, wypuścił pogrzebacz i
      rozcapierzył palce, ale klęska była coraz bliżej. Leciał prosto na jej nagi
      brzuch, jeszcze chwila i wpadnie cały w tę rozwartą szczelinę, do której jeszcze
      niedawno się modlił, a która teraz napawała go strachem, to szatańskie dziursko
      wchłonie go całego, z opadającymi spodniami, z butami i wekslem na dwieście
      dukatów, wessie i strawi jak bagno albo wrząca lawa. Przegrał, zginął. Zaraz
      doleci tam na swoją zgubę.
      Ale nie doleciał.
      (tamże)


      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1647504,2,1.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.01.09, 16:44

      Nie ruszył się więc z miejsca. I ona się nie ruszyła. Objęła go tylko mocniej i
      przywarła twarzą do tej nieszczęsnej koszuli. Wilgoć na piersiach uświadamiała
      mu, że płacze. Poderwał jej głowę – a cóż to – wtedy łzy trysnęły jeszcze mocniej.
      – To wszystko przeze mnie.
      Tylko tyle naprawdę zrozumiał. Reszta była nieopanowanym szlochem, strumieniem
      łez, westchnień, słów urwanych w połowie i zdań zaczynanych po wielekroć. Przez
      nią, wszystko przez nią, chciała się zabić, kiedy usłyszała, że jest ranny,
      kochany, jedyny, gdyby nie stanął w jej obronie, chciała już dawno, zaraz, tu
      przyjść, służyć mu jak tylko potrafi, ale nie puszczali jej, nawet dziś nie
      chcieli pozwolić, ale ona znalazła na to sposób, a teraz błaga, błaga,
      żeby jej nie odtrącał...
      Boże, jakże miałby ją odtrącić, jego małą, cudną dziewczynkę, rzewnymi łzami
      wyznającą mu miłość, jego zapłakaną córeczkę, obejmującą go z rozpaczliwą
      czułością, jego krew z krwi, ciało z ciała, łzy z łez. Szatanie, jakże miałby
      jej jednak nie odtrącić skoro osunęła się przed nim na kolana i dalejże ściskać
      go, tulić i całować, niewinnie może, jak odzyskaną właśnie zabawkę z gałganków,
      ale czyż trudno poczuć, że on nie jest zabawką z gałganków, ale z
      rozpalonego żelaza. Co najmniej trzy tygodnie nie miał kobiety. Mniejsza iskra
      wystarczyłaby, żeby mu o tym przypomnieć. Ale przecież to rozpłomieniające go
      dziewczątko nie wie, kim jest i co robi. Ona nie wie. Ale on – potworność nad
      potwornościami – wie aż nadto.
      – Poczekaj... dziecko... zapalę świecę.
      – Nie.
      To już był zalotny jęk, a nie łzawa prośba. Piekło przybliżało się coraz wyraźniej.

      (Żurek)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.01.09, 05:16

      ...nie ma libertyna choć trochę utwierdzonego w występku, który by nie wiedział,
      jak morderstwo wpływa na zmysły i jak rozkosznie przyprawia o wytrysk. Jest to
      prawda, w którą czytelnik winien się uzbroić, zanim podejmie lekturę dzieła,
      mającego poważnie rozwinąć ten system myśli.

      ***

      ...il n'y a pas de libertin un peu ancré dans le vice qui ne sache combien le
      meurtre a d'empire sur les sens et combien il détermine voluptueusement une
      décharge. C'est une vérité dont il est bon que le lecteur se prémunisse avant
      que d'entreprendre la lecture d'un ouvrage qui doit autant développer ce système.

      Donatien Alphonse François Marquis de Sade, Les 120 journées de Sodome ou
      l'École du libertinage




      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1648315,2,3.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.01.09, 05:26

      - Och, jakąż zagadką jest człowiek! - zawyrokował książę.
      - Tak, przyjacielu - westchnął Curval. - I właśnie dlatego pewien myślący
      jegomość powiedział, że lepiej go jebać niż usiłować zrozumieć.


      ***


      - Oh! quelle énigme que l'homme! dit le duc. - Oui, mon ami, dit Curval. Et
      voilà ce qui a fait dire à un homme de beaucoup d'esprit qu'il valait mieux le
      foutre que de le comprendre.

      (ibidem)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.01.09, 05:31

      Wszystko da się pojąć - rzekł Curval, obmacując pośladki Desgranges.


      ***


      Tout se conçoit, dit Curval en maniant les fesses de Desgranges.

      (ibidem)




      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1648317,2,1.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.02.09, 15:23

      Gdy przemierzałem Francję, wszędzie czułem dym unoszący się ze stosów w Merindol
      i Cabrieres. Widziałem szubienice w Amboise, w stolicy słychać było jeszcze
      potworny dźwięk dzwonu świętego Bartłomieja, Irlandia spływała krwią wskutek
      mordów zaleconych przez obrońców doktryny, Anglia była widownią straszliwych
      waśni między purytanami i konformistami. Nieszczęśliwi ojcowie waszej religii,
      Żydzi, płonęli w Hiszpanii recytując te same modlitwy co ci, którzy rozrąbywali
      ich na kawałki. W Italii słyszałem wyłącznie o wyprawach krzyżowych Innocentego
      VI, przebywałem w Szkocji, w Czechach, w Niemczech: każdego dnia pokazywano mi
      tam bitewne pola, gdzie ludzie miłosiernie zarzynali swych braci, by zaszczepić
      im uwielbienie dla Boga.

      Sade, Historia Zame



      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1650098,2,1.html
Pełna wersja