gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 21.01.09, 10:51 I like to think of us as Clearasil on the face of the nation. Jim Morrison would have said that if he was smart, but he's dead. Lou Reed fotoforum.gazeta.pl/3,0,1637214,2,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.01.09, 08:29 Nie masz nic milszego ponad Ciągnący żeński pensjonat. Sunie sznurkiem przez plantacje, W ciszy, zwolna, uroczyście — Zielono, pachną akacje, Słońce gzi się poprzez liście — — Ciągnie podwójny sznureczek Takich przemiłych owieczek. Cieplutko, wiosna, południe, Ławeczka, próżniactwo boskie, Myśli rozigrane cudnie W jakieś koziołki szelmowskie — — Idą: duża, mniejsza, mała, Kobiecości gama cała. Ptaszek ćwierka gdzieś tam z góry Swoich liryk "pierwszą serię", Zapoznanych serc tortury I celibatu mizerie — — Pod kapotką granatową Rysuje się to i owo. "W rytm melodii jakiejś sennej Kołyszą się stare drzewa, Płynie falą dech wiosenny, W sercu puka coś, coś śpiewa — —" Ta mała mogłaby troszkę Obciągnąć sobie pończoszkę... Jakiś czar nie znany jeszcze, Jakieś czucia wiotkie, śliczne — Jakieś dziwne w piersiach dreszcze, Pan i pani-teistyczne — — . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Czy to nie znaczy przypadkiem, Że czas mi już zostać dziadkiem?... /Boy/ Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.01.09, 08:44 Dziadzio Raz maleńka Fryderyka Miała dziadzię tabetyka. A że stąpał dość niezdarnie, Dziecię pusty śmiech ogarnie. "Przestań - rzecze jej na to staruszek łagodnie - I ja biegałem niegdyś żwawo i swobodnie; A że mi dziś chodzenie idzie jak po grudzie, To dlatego, żem w pracy żył ciężkiej i trudzie". Dobre dziecię, zawstydzone, Poszło płakać aż na stronę; Odtąd zawsze w czci głębokiej Podpierało starca kroki. Pamiętajcie, drogie dziatki, Nie żartować z ojca, matki, Bo paraliż postępowy Najzacniejsze trafia głowy. /Boy/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.01.09, 13:47 Umarł Maciek, umarł i już się nie rucha, Choćby go najtęgsza wabiła dziewucha, On nie wyda z siebie głosu, Bo chłop przystał do Hetosu! Oj, ta dana dana dana, oj, ta dana da. (Boy) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.01.09, 13:53 O paniach, co mnie kochały, serdecznie nieraz myślę; mają swój kącik mały, lecz ciepły w mym umyśle. (Boy) fotoforum.gazeta.pl/3,0,1374837,2,347.html fotoforum.gazeta.pl/3,0,1375214,2,338.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.01.09, 13:56 Prawdziwi mężczyźni powinni lubić kobiety, które zerżnęli. Iredyński, Terroryści Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.01.09, 10:39 Co to jest przysłowie Siuksów? Wśród tańca białych i niebieskich płytek, jaki podczas wypróżniania się spostrzega człowiek wpatrzony w posadzkę ubikacji, jest więcej piękna niż w czystej jutrzni - oto przysłowie Siuksów. Za stówę. Każda rzecz ma swoją cenę. Oj, liliputy. Louis Aragon, Ci.pa Ireny, z cyklu Obrona nieskończoności, przełożył Józef Waczków. tw.youtube.com/watch?v=meNuJhzzBoM&feature=channel_page Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.01.09, 10:57 Zanim mnie w sen pogrąży noc Lubię na balkon wytknąć nos Oglądam wśród wieczornych mgieł Ruch uliczny i zgiełk Lecz któż by chciał bym to ujął w rym Jeśli nie ujrzę w zmierzchu tym Przez lupy szkło od głów do stóp Choć kilku dup Brassens, Pornografista Przełożył J. Waczków. Ten sam fragment w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego: A gdy nadchodzi kolacji czas, Lubię przez balkon zerkać na świat, Na dobrych ludzi idących przez plac I na wieczoru blask. Lecz nie proście mnie nigdy o taką pieśń, Jeśli nie chcecie usłyszeć, że Lubię patrzeć, jak szlifuje bruk Za fiutem fiut. I tekst oryginalny: Chaque soir avant le dîner, A mon balcon mettant le nez Je contemple les bonnes gens, Dans le soleil couchant Mais, n'me d'mandez pas d'chanter ça, si, Vous redoutez d'entendre ici Que j'aime à voir, de mon balcon, Passer les cons tw.youtube.com/watch?v=tBe0p13cPxk Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.01.09, 11:09 Nigdy w życiu mym nie umiałem zdjąć Czapki przed nikim, A teraz na twarz, na kolana ryms - Przed jej bucikiem. Byłem wściekłym psem, ona uczy mnie, Jak jeść z jej rączki. Miałem wilcze kły, zamieniłem je Na mleczne ząbki. Jestem mały miś, własność lali tej, Co palec ssie, kiedy zasypia. Jestem mały miś, własność lali tej, Co mamy chce, gdy jej dotykam. Byłem twardy drań, ona sprawia że, Jak z makiem kluska. Smaczny, słodki i ciepluteńki wciąż Wpadam w jej usta. Mleczne ząbki ma, kiedy śmieje się I kiedy śpiewa, Lecz ma wilcze kły, gdy jest na mnie zła, Kiedy się gniewa. Jestem mały miś, własność lali tej, Siedzę w kącie mym i cichutko łkam Pod jej pantoflem, Kiedy wścieka się, choć powodu brak, Bo jest zazdrosna. Jestem mały miś, własność lali tej, Pewien śliczny kwiat wydał mi się raz Ładniejszy od niej, Pewien śliczny kwiat, zginąć musiał więc, Pod jej pantoflem Jestem mały miś, własność lali tej, Wszyscy mędrcy wciął wykrzykują mi, że w jej ramionach, Gdy skrzyżują się, gdy oplotą mnie, Niechybnie skonam. Może będzie tak, może będzie siak, Ale dość krzyków! Jeśli zginąć mam, jeśli wisieć mam, To na jej krzyżu Brassens, Jestem mały miś, przełożył J. Gugała tw.youtube.com/watch?v=Lou1qn7rQrM&feature=channel_page Odpowiedz Link Zgłoś
panna.pulpecja motto 23.01.09, 12:31 "Jeszcze jedno takie zwycięstwo, a jesteśmy zgubieni." to Pyrrus, jednak jest to często cytowane w literaturze (np. Ulisses), więc chyba może się zaliczać. Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: motto 23.01.09, 23:55 Waszmoście, ależ z was bałwany! Za sprawą miłosnego licha, Z początku każdy zestrachany, Potrafi jeno łzawo wzdychać. Wyznaje wreszcie, co go nęka, Ona się dąsa, on wciąż swoje, Jakaż to nuda, co za męka, Owe sercowe niepokoje! Wreszcie wzajemność - i tym gorzej, Teraz dopiero ambarasy, Bo pani często nie w humorze, Z rodzinką też niejakie kwasy... Aha, wszak pozostaje honor, Honor - radości przeciwieństwo, I spory - kogo zwyciężono, Kto komu przyznać ma zwycięstwo! /A.Piron/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: motto 25.01.09, 03:27 panna.pulpecja napisała: > "Jeszcze jedno takie zwycięstwo, a jesteśmy zgubieni." to Pyrrus, jednak jest >to często cytowane w literaturze (np. Ulisses), więc chyba może się zaliczać. Jasne, że może. Zapraszamy częściej:) A skoro mowa o Ulissesie... STATECZNY, PULCHNY BUCK MULLIGAN WYNURZYŁ SIĘ Z WYLOTU SCHODÓW, niosąc mydlaną pianę w miseczce, na której leżały skrzyżowane lusterko i brzytwa. Żółty, nie przewiązany szlafrok powiewał za nim lekko w łagodnym, porannym powietrzu. Uniósł wysoko miseczkę i zaintonował: - Introibo ad altare Dei. Przystanąwszy zajrzał w głąb ciemnych, kręconych schodów i zawołał ochryple: - Wejdź na górę, Kinch. Wejdź na górę, ty strachliwy jezuito. Dostojnie postąpił ku przodowi i wszedł na okrągłą działobitnię. Rozejrzał się i z powagą po trzykroć pobłogosławił wieżę, okolicę i budzące się góry. Później, dostrzegłszy Stefana Dedalusa, pochylił się ku niemu kreśląc w powietrzu szybkie znaki krzyża, bełkocąc gardłowo i potrząsając głową. Niezadowolony i senny Stefan Dedalus wsparł ręce na krawędzi wylotu schodów i obrzucił zimnym spojrzeniem rozedrganą, bełkocącą, błogosławiącą go długą końską twarz i jasne, nie przycięte włosy, cętkowane i lśniące na podobieństwo jasnego dębu. Buck Mulligan zerknął pod lusterko i zręcznie zakrył miseczkę. - W tył zwrot do koszar, powiedział ostro. (przełożył Maciej Słomczyński) *** Stately, plump Buck Mulligan came from the stairhead, bearing a bowl of lather on which a mirror and a razor lay crossed. A yellow dressinggown, ungirdled, was sustained gently behind him on the mild morning air. He held the bowl aloft and intoned: —Introibo ad altare Dei. Halted, he peered down the dark winding stairs and called out coarsely: —Come up, Kinch! Come up, you fearful jesuit! Solemnly he came forward and mounted the round gunrest. He faced about and blessed gravely thrice the tower, the surrounding land and the awaking mountains. Then, catching sight of Stephen Dedalus, he bent towards him and made rapid crosses in the air, gurgling in his throat and shaking his head. Stephen Dedalus, displeased and sleepy, leaned his arms on the top of the staircase and looked coldly at the shaking gurgling face that blessed him, equine in its length, and at the light untonsured hair, grained and hued like pale oak. Buck Mulligan peeped an instant under the mirror and then covered the bowl smartly. —Back to barracks! he said sternly. Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 24.01.09, 01:03 Zwodna miłości, cierpieniem zbyt droga, Okrutna w skutku, w słodyczy obłudna; Miłości twardsza niźli stal złowroga, Mogę cię nazwać: morderczyni cudna: Serca biednego ty śmiertelny czarze, Pycho sekretna y wszytkim iednaka; Oczy okrutne! Czyż ludzkość nie każe Nie dręczyć, ale wspomagać biedaka? /F.Villon, Wielki Testament przełożył T.Żeleński- Boy/ Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 24.01.09, 01:34 Gdy późnym wieczorem przyprowadzono dziewczynę, aby spędziła z nim noc, zapytał: ,,Dlaczego o tej porze ?". A kiedy odpowiedziała: ,,Czekałam, aż mąż położy się spać", surowo ukarał służących, gdyż niewiele brakowało, by przez nich został cudzołożnikiem. /Plutarch, Powiedzenia królów i wodzów. Powiedzenia spartańskie/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.01.09, 03:09 Wierz jej, że mąż jej nie rozumie wcale, Kochaj jej koty, kapelusze, szale, Kobiety tego słuchać bardzo rade, Potrój w jej mężu każdą małą wadę, Którą u niego spostrzegła i tobie Opowiedziała, wzdychaj przy tem sobie, Aby myślała, żeś ty inny zgoła... Mów, że pracować chciałbyś w pocie czoła Jak chłop u pługa, jak byk, czy też wałach, By ona wszystko u stóp swoich miała! O przyjaciółkach jej, tak chytrość każe, Mów, że we wszystkim nie jest im do twarzy I mów (choć nieraz bierze cię cholera) Że tylko ona z gustem się ubiera. W ten sposób jeno bardzo zatwardziała Mężatka nabrać by ci się nie dała. Są to wyjątki, a tych bardzo mało, W małżeństwie przecież szybko z ideału Mąż się zwyczajnym staje śmiertelnikiem, Wady ma każdy, i on ma pewnikiem, Lecz te co przedtem nieznaczne się zdają, W małżeństwie szybko się wyolbrzymiają I wnet w pożycie wprowadzają zamęt. Choćby największy mąż miał temperament, Nie będzie jebał co dzień własnej żony, Musiałby bardzo być ograniczony Lub niewybredny, gdyby na obiedzie Proszonym, zawsze brał na przykład śledzie, A pozostawił szynki czy sardynki. O ch...a proszą się śliczne dziewczynki I obiecują dać rozkosz bez miary, A on ma wkładać go do jednej szpary? Gdyby zaś nawet ochoty nie zdradzał, Ograniczona jest kutasa władza. Gdy wręcz przeciwnie, cipka rozbudzona Zawsze i wszędzie jest nienasycona. Jeśli zaś twoja wybrana mężatka Tęskni za ch...em, bo jej mąż nie zatka Codziennie piczki lub by choć bez zdrady Odkrywa w mężu swym przeróżne wady, A w tobie widzi ideał, sumienie (Które u niewiast nie jest w wielkiej cenie) Łatwo oszuka i wnet będzie twoja. Boy, Nowoczesna sztuka chędożenia (fr.) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.01.09, 17:05 Wpadłem w jej sieci. Przysiągłem wszystko, czego chciała. Nigdy jeszcze nie pojąłem tak dobrze prawdy powiedzenia: Amore et sapere vix deo conceditur – nawet Bóg nie potrafi kochać i być mądrym. Owa scena pozwoliła mi również zauważyć, ile kobiety zyskują, gdy osobiście mogą powiedzieć to, co bardzo często pragną nam napisać. Pozostałbym nieczuły i obojętny nawet na najbardziej wzruszający list, ale te wszystkie oświadczenia Charpillon przyprawione łzami i mimiką ugodziły mnie prosto w serce. Casanova, Pamiętniki Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.01.09, 17:58 – Pani Cornelis nie uwierzy. Zna mój wstręt do małżeństwa. – A skąd ten wstręt? – Bo małżeństwo to grób miłości. – Nie zawsze. Zmieniliśmy temat. Casanova, Pamiętniki fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645075,2,2.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.01.09, 18:09 Po powrocie do domu odebrałem anonim, w którym ktoś życzliwy wtajemniczał mnie w to, co słyszał na królewskim dworze. Otóż król miał się dowiedzieć, że w Paryżu powieszono mnie zaocznie za kradzież znacznej sumy z kasy loterii, że popełniłem wiele oszustw w Anglii i we Włoszech, poza tym należałem też do wędrownej trupy aktorów: takie to były generalne zarzuty przeciwko mnie. Cóż mogłem odpowiedzieć, chyba tylko, że są to kalumnie łatwiejsze do zmyślenia niż do odparcia. Oczywiście najchętniej wyjechałbym zaraz z Warszawy, ale tkwiłem w długach po uszy i nie miałem pieniędzy na drogę. Napisałem więc do Wenecji z prośbą o zaopatrzenie moich potrzeb i czekając na odpowiedź, chcąc nie chcąc, siedziałem w Warszawie. Aż przydarzył mi się wypadek, który przyspieszył wyjazd. Któregoś pięknego ranka zjawił się u mnie ów generał, który był świadkiem Branickiego przy naszym pojedynku. Przyszedł zażądać w imieniu króla, abym w ciągu tygodnia opuścił Warszawę. Wielce wzburzony poprosiłem owego emisariusza, by zawiadomił swojego władcę, że nie zamierzam usłuchać tego rozkazu, a jeśli będę musiał ustąpić przed siłą, zaprotestuję wobec całego świata przeciwko gwałtowi na mojej osobie. Odparł mi na to spokojnie: – Mój panie, nie kazano mi pytać o odpowiedź, lecz tylko zawiadomić cię o rozkazie Najjaśniejszego Pana. Czyń więc, jak uważasz. Natychmiast napisałem długi list do króla wyjaśniając, że honor nie pozwala mi wyjechać ze stolicy jego państwa, bom tu, na nieszczęście, zadłużony. Ów list dałem hrabiemu Moszczeńskiemu z prośbą o doręczenie królowi. Nazajutrz hrabia dał mi tysiąc dukatów w imieniu króla, który chciał się w ten sposób usprawiedliwić z rozkazu wydanego w nieświadomości, iż jestem bez grosza. Hrabia dodał: – Jeżeli król nastaje na pański wyjazd, to tylko w twoim własnym, interesie. Życzyłby sobie, abyś jak najprędzej znalazł się w bezpiecznym miejscu, bo wie, że co dzień spotykają cię afronty, na które jesteś dość mądry, by nie odpowiadać. Jednakże prawdą jest, że te osoby, które ci je zadają, knują zemstę za to, co zwą pogardą z twej strony, a król chciałby już być spokojnym o ciebie. Zdjęty jak najgłębszą wdzięcznością prosiłem hrabiego, ażeby podziękował Miłościwemu Panu i by mu oświadczył, że niezwłocznie zastosuję się do jego rozkazu. Hrabia zaofiarował mi swój powóz, na co się zgodziłem, obiecując dać wiadomość o sobie. A w dwa dni później, spłaciwszy długi, byłem już w drodze do Wrocławia. Casanova, Pamiętniki fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645074,2,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.01.09, 08:34 Następny dzień spędziłem w towarzystwie pana Martinelli. Rano zaprowadził mnie do Muzeum Brytyjskiego, gdzie oglądałem wspaniałe obrazy Rubensa i Van Dycka. Wieczorem weszliśmy do teatru na Drury Lane. Widownia burzyła się z racji zmiany programu. Tupano, wrzeszczano i hałasowano nie oglądając się na obecność rodziny królewskiej. Daremnie Garrick pokazywał się trzykrotnie i próbował uciszyć publiczność. Wygwizdano go i zakrzyczano z kretesem; obrzucono jabłkami i różnym śmieciem. A gdy opuszczono kurtynę, rozwścieczony tłum wpadł na scenę i połamał wszystko na kawałki. Zostały tylko gołe ściany. Martinelli brał się za boki na ten widok, a ja, który czytałem niedawno Monteskiusza i Woltera pod niebiosa wynoszących rozum narodu angielskiego, nie wiedziałem co myśleć o prawdomówności tych światłych filozofów. Przed oczami miałem jawne zaprzeczenie tego, co pisali. Casanova, Pamiętniki fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645261,2,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Weneckie teatry 28.01.09, 08:47 Cuchnący i rozwrzeszczany chlew Najgorszy fetor buchał z przestrzeni dzielącej scenę od pierwszego rzędu ławek, przeznaczonej dla widzów płci obojga obdarzonych słabym pęcherzem (...). Z lóż leciały ogarki świec, pomidory, zgniłe jabłka, padały plwociny, a nawet ekskrementy, które co bardziej przewidujący przynosili z domu, a inni produkowali na miejscu. Jeśli na scenie działy się na przykład rzeczy okrutne, (widzowie) ostrzegali osoby, którym groziło niebezpieczeństwo. Zdarzało się, że aktor przerywał nagle swoją kwestię, by zażądać kawy czy kanapki, zaczynał rozmawiać lub tańczyć, ucinał drzemkę. Roberto Gervaso, Casanova fotoforum.gazeta.pl/3,0,1644308,2,8.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.01.09, 08:49 Kto z tak zwanego towarzystwa nie miał przynajmniej jednej kochanki, oceniany był w najlepszym przypadku jako ekscentryk, w najgorszym jako ramol. R. Gervaso, Casanova fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645260,2,2.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.01.09, 16:29 Catai. Ten pomysł może go drogo kosztować, ale trudno. Tania to ona nie jest. Iść? Musi spytać o zdanie swojego pana i władcę, ale on dzisiaj łaskawy w swej tryumfującej wielkości – niech idzie, niech ten nieszczęsny kuglarz nie czuje się bardziej ośmieszony niż już jest. Więc idzie, siada i napięta cała z ciekawości i lekkiego niepokoju – czeka. A on zabiera się do niej jakby miał ją nadziać na oczach wszystkich, a nie unieść z krzesła. Dziwka. Niech się nie odwraca, bo zobaczy za dużo. Na przykład błysk szaleństwa w jego wzroku. Niech siedzi, nie rusza się, czeka na niego. Zaraz do niej przyjdzie, zrobi co trzeba. Jerzy Żurek, Casanova (z cyklu: grafomania rozweselająca) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.01.09, 16:36 Miał ją, jaką chciał mieć kiedyś, rozwartą ufnie, gorącą i wilgotną zarazem, czekającą na cios, ale, u diabła, nie na cios pogrzebaczem. Piekło, stokrotne piekło! Chciał się zamierzyć, ale coś złapało go z tyłu za nogi. Szarpnął się, zrobił tylko pół kroku i jak podcięte toporem drzewo, leciał, z każdym ułamkiem sekundy coraz szybciej w dół, ku upadkowi. Chciał się bronić, wypuścił pogrzebacz i rozcapierzył palce, ale klęska była coraz bliżej. Leciał prosto na jej nagi brzuch, jeszcze chwila i wpadnie cały w tę rozwartą szczelinę, do której jeszcze niedawno się modlił, a która teraz napawała go strachem, to szatańskie dziursko wchłonie go całego, z opadającymi spodniami, z butami i wekslem na dwieście dukatów, wessie i strawi jak bagno albo wrząca lawa. Przegrał, zginął. Zaraz doleci tam na swoją zgubę. Ale nie doleciał. (tamże) fotoforum.gazeta.pl/3,0,1647504,2,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.01.09, 16:44 Nie ruszył się więc z miejsca. I ona się nie ruszyła. Objęła go tylko mocniej i przywarła twarzą do tej nieszczęsnej koszuli. Wilgoć na piersiach uświadamiała mu, że płacze. Poderwał jej głowę – a cóż to – wtedy łzy trysnęły jeszcze mocniej. – To wszystko przeze mnie. Tylko tyle naprawdę zrozumiał. Reszta była nieopanowanym szlochem, strumieniem łez, westchnień, słów urwanych w połowie i zdań zaczynanych po wielekroć. Przez nią, wszystko przez nią, chciała się zabić, kiedy usłyszała, że jest ranny, kochany, jedyny, gdyby nie stanął w jej obronie, chciała już dawno, zaraz, tu przyjść, służyć mu jak tylko potrafi, ale nie puszczali jej, nawet dziś nie chcieli pozwolić, ale ona znalazła na to sposób, a teraz błaga, błaga, żeby jej nie odtrącał... Boże, jakże miałby ją odtrącić, jego małą, cudną dziewczynkę, rzewnymi łzami wyznającą mu miłość, jego zapłakaną córeczkę, obejmującą go z rozpaczliwą czułością, jego krew z krwi, ciało z ciała, łzy z łez. Szatanie, jakże miałby jej jednak nie odtrącić skoro osunęła się przed nim na kolana i dalejże ściskać go, tulić i całować, niewinnie może, jak odzyskaną właśnie zabawkę z gałganków, ale czyż trudno poczuć, że on nie jest zabawką z gałganków, ale z rozpalonego żelaza. Co najmniej trzy tygodnie nie miał kobiety. Mniejsza iskra wystarczyłaby, żeby mu o tym przypomnieć. Ale przecież to rozpłomieniające go dziewczątko nie wie, kim jest i co robi. Ona nie wie. Ale on – potworność nad potwornościami – wie aż nadto. – Poczekaj... dziecko... zapalę świecę. – Nie. To już był zalotny jęk, a nie łzawa prośba. Piekło przybliżało się coraz wyraźniej. (Żurek) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.01.09, 05:16 ...nie ma libertyna choć trochę utwierdzonego w występku, który by nie wiedział, jak morderstwo wpływa na zmysły i jak rozkosznie przyprawia o wytrysk. Jest to prawda, w którą czytelnik winien się uzbroić, zanim podejmie lekturę dzieła, mającego poważnie rozwinąć ten system myśli. *** ...il n'y a pas de libertin un peu ancré dans le vice qui ne sache combien le meurtre a d'empire sur les sens et combien il détermine voluptueusement une décharge. C'est une vérité dont il est bon que le lecteur se prémunisse avant que d'entreprendre la lecture d'un ouvrage qui doit autant développer ce système. Donatien Alphonse François Marquis de Sade, Les 120 journées de Sodome ou l'École du libertinage fotoforum.gazeta.pl/3,0,1648315,2,3.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.01.09, 05:26 - Och, jakąż zagadką jest człowiek! - zawyrokował książę. - Tak, przyjacielu - westchnął Curval. - I właśnie dlatego pewien myślący jegomość powiedział, że lepiej go jebać niż usiłować zrozumieć. *** - Oh! quelle énigme que l'homme! dit le duc. - Oui, mon ami, dit Curval. Et voilà ce qui a fait dire à un homme de beaucoup d'esprit qu'il valait mieux le foutre que de le comprendre. (ibidem) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.01.09, 05:31 Wszystko da się pojąć - rzekł Curval, obmacując pośladki Desgranges. *** Tout se conçoit, dit Curval en maniant les fesses de Desgranges. (ibidem) fotoforum.gazeta.pl/3,0,1648317,2,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.02.09, 15:23 Gdy przemierzałem Francję, wszędzie czułem dym unoszący się ze stosów w Merindol i Cabrieres. Widziałem szubienice w Amboise, w stolicy słychać było jeszcze potworny dźwięk dzwonu świętego Bartłomieja, Irlandia spływała krwią wskutek mordów zaleconych przez obrońców doktryny, Anglia była widownią straszliwych waśni między purytanami i konformistami. Nieszczęśliwi ojcowie waszej religii, Żydzi, płonęli w Hiszpanii recytując te same modlitwy co ci, którzy rozrąbywali ich na kawałki. W Italii słyszałem wyłącznie o wyprawach krzyżowych Innocentego VI, przebywałem w Szkocji, w Czechach, w Niemczech: każdego dnia pokazywano mi tam bitewne pola, gdzie ludzie miłosiernie zarzynali swych braci, by zaszczepić im uwielbienie dla Boga. Sade, Historia Zame fotoforum.gazeta.pl/3,0,1650098,2,1.html Odpowiedz Link Zgłoś