Motto na dziś

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 14.02.09, 11:16

      Kochałem Emily. Kochałem ją mocno i często.
      (Waits)



      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1666638,2,1.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 14.02.09, 11:18

      Wild nights! Wild nights!
      Were I with thee,
      Wild nights should be
      Our luxury!

      Emily Dickinson






      dla Muszki:
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1666637,2,2.html
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 14.02.09, 14:58

      To dla was , zakochani, w wierszach tych roiłam
      Miłosny świat,
      A w nich, jak dzieci w miąższu jabłek, zostawiłam
      Mych zębów ślad.

      Głowę moją i dłonie pośród owych kartek
      Znaleźć byś mógł,
      Gdzie płakałam, jak płacze burza wśród otwartych
      Na oścież dróg.

      Ujrzycie w książce mojej czoło me i oczy
      I gorzki cień,
      I miłosne szaleństwo, co kirem otoczy,
      Gdy wnikniesz weń.

      Zostawiam wam i jasny rumieniec mej twarzy
      W promieniach stu,
      Serce słabe, choć tyle odważne, by marzyć,
      Kochać bez tchu.

      Serce moje to tylko lniany kłębek miękki
      Miłosnych losów,
      Świt mojego policzka, nocy czerń i błękit
      W gąszczu mych włosów.

      /Anna de Noailles/


      Dla Gdytyjeszczenamucheptapta

      tiny.pl/vvnk
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 14.02.09, 15:03

      - Zakochani - stwierdziła - przyjmują wszystko
      jako rzecz samo przez się zrozumiałą.
      Co miała na myśli? Nigdy się tego nie dowiedziałem.

      /T. Williams, Szklany portret dziewczyny/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 15.02.09, 23:35

      "A goddess," I interrupted.
      "Which one," she smiled.
      "Venus."
      She threatened me with her finger and knitted her brows. "Perhaps,
      even a 'Venus in Furs.' Watch out, I have a large, very large fur,
      with which I could cover you up entirely, and I have a mind to catch
      you in it as in a net."

      Venus in Furs
      by Leopold von Sacher-Masoch




      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1668606,2,1.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 16.02.09, 10:14

      "Good God, are you a woman without flesh or blood, haven't you a
      heart as well as I!" I cried, while my breast heaved convulsively.
      "You know what I am," she replied, coldly. "I am a woman of stone,
      Venus in Furs, your ideal, kneel down, and pray to me."
      "Wanda!" I implored, "mercy!"
      She began to laugh. I buried my face in her pillows. Pain had
      loosened the floodgates of my tears and I let them flow.
      For a long time silence reigned, then Wanda slowly raised herself.
      "You bore me," she began.
      "Wanda!"
      "I am tired, let me go to sleep."

      (Venus in Furs)




      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1668778,2,1.html
      www.youtube.com/watch?v=sldSpNlMM3U&feature=related
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 16.02.09, 11:04

      W kobietach dobroć, litość, miłość mieszka.

      /William Shakespeare/
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 16.02.09, 11:12

      Shiny, shiny, shiny boots of leather
      Whiplash girlchild in the dark
      Clubs and bells, your servant, dont forsake him
      Strike, dear mistress, and cure his heart

      Downy sins of streetlight fancies
      Chase the costumes she shall wear
      Ermine furs adorn the imperious
      Severin, severin awaits you there

      I am tired, I am weary
      I could sleep for a thousand years
      A thousand dreams that would awake me
      Different colors made of tears

      Kiss the boot of shiny, shiny leather
      Shiny leather in the dark
      Tongue of thongs, the belt that does await you
      Strike, dear mistress, and cure his heart

      Severin, severin, speak so slightly
      Severin, down on your bended knee
      Taste the whip, in love not given lightly
      Taste the whip, now plead for me

      I am tired, I am weary
      I could sleep for a thousand years
      A thousand dreams that would awake me
      Different colors made of tears

      Shiny, shiny, shiny boots of leather
      Whiplash girlchild in the dark
      Severin, your servant comes in bells, please dont forsake him
      Strike, dear mistress, and cure his heart


      /The Velvet Underground, "Venus in furs"/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 17.02.09, 16:42
      Raz na czas któryś z moich znajomych się nawracał - aż mi się chciało rzygać.
      Bóg nie był mi potrzebny bardziej niż ja Jemu, a jeżeli w ogóle istnieje, jak
      sobie często mówiłem, spotkam się z Nim na chłodno i splunę Mu w twarz.


      ***


      Now and then a friend was converted; it was something to make me puke. I had no
      more need of God than He had of me, and if there were one, I often said to
      myself, I would meet Him calmly and spit in His face.


      Henry Miller, Tropic of Capricorn
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 18.02.09, 00:34

      Albowiem istnieje tylko jedna wielka przygoda, mianowicie wyprawa w głąb siebie,
      gdzie nie liczą się ani czas, ani przestrzeń, ani nawet czyny.


      ***


      For there is only one great adventure and that is inward towards the self, and
      for that, time nor space nor even deeds matter.


      (Tropic of Capricorn)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 19.02.09, 06:08

      Po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z tej wojny jakieś pół roku po zawieszeniu
      broni. Jechałem właśnie Czternastą Ulicą tramwajem linii śródmiejskiej. Jeden z
      naszych bohaterów, młody teksańczyk z rzędem orderów zdobiących mu pierś,
      zauważył oficera idącego chodnikiem. Widok oficera przyprawił go o furię. Sam
      był sierżantem, miał więc zapewne powody do irytacji. Tak czy owak, oburzył się
      na widok oficera, wstał więc z siedzenia i zaczął pomstować ile wlazło na rząd,
      wojsko, cywilów, pasażerów w wagonie, na wszystkich i na wszystko. Krzyczał, że
      gdyby wybuchła kolejna wojna, nie zaciągnięto by go na nią choćby dwudziestoma
      mułami. Musiałby zobaczyć wszystkich tych sku...synów wybitych co do jednego,
      żeby się znów sam zaangażował; gó... mu po orderach, które mu przyznano, i żeby
      poprzeć słowa czynem, zdarł wszystkie z piersi i wyrzucił przez okno; co więcej,
      gdyby ponownie się znalazł w okopach z oficerem, zastrzeliłby go z tyłu jak
      parszywego psa, nie inaczej rozprawiłby się z generałem Pershingiem i wszystkimi
      innymi generałami.


      ***


      The day I first realized that there had been a war was about six months or so
      after the armistice. It was in a street car on the 14th Street crosstown line.
      One of our heroes, a Texas lad with a string of medals across his chest,
      happened to see an officer passing on the sidewalk. The sight of the officer
      enraged him. He was a sergeant himself and he probably had good reason to be
      sore. Anyway, the sight of the officer enraged him so that he got up from his
      seat and began to bawl the shit out of the government, the army, the civilians,
      the passengers in the. car, everybody and everything. He said if there was ever
      another war they couldn't drag him to it with a twenty mule team. He said he'd
      see every son of a bitch killed before he'd go again himself; he said he didn't
      give a fuck about the medals they had decorated him with and to show that he
      meant it he ripped them off and threw them out the window; he said if he was
      ever in a trench with an officer again he'd shoot him in the back like a dirty
      dog, and that held good for General Pershing or any
      other general.


      (Tropic of Capricorn)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 19.02.09, 22:02

      Człowiek niezauważalnie przechodzi od jednej sceny do dru-
      giej, z jednego wieku i życia do drugiego. Nagle idąc ulicą, na
      jawie czy we śnie, po raz pierwszy zdaje sobie sprawę, że upły-
      nęły lata, że to wszystko minęło na zawsze i pozostanie jedynie
      w pamięci, a wtedy ona z dziwną pazernością sprawnie zwraca
      się do wewnątrz i człowiek nieustannie widzi owe sceny i wyda-
      rzenia w snach i w zadumie, spacerując ulicą, leżąc z kobietą,
      czytając książkę, rozmawiając z nieznajomym... raptem, lecz
      zawsze przerażająco natarczywie i zawsze ze straszliwą dokład-
      nością, wspomnienia te się człowiekowi narzucają i niczym oży-
      wione upiory przenikają każdą cząstkę jego jestestwa. Odtąd
      wszystko się dzieje na przemiennych płaszczyznach - naszych
      myśli, naszych snów, naszych czynów, całego naszego życia. To
      rodzaj paralelizmu, w którym spadamy z jednego poziomu na-
      szego rusztowania na inny. Odtąd chodzimy rozdarci na miriady
      kawałków, jak owad z setką odnóży, stonoga cicho przebierająca
      nogami i napawająca się tą atmosferą: chodzimy pełni wrażli-
      wych włókienek, które łapczywie chłoną przeszłość i przyszłość,
      a wszystko się stapia w muzykę i smutek: chodzimy na przekór
      całościowemu światu, domagając się uznania naszej podzielno-
      ści. Kiedy tak chodzimy, wszystko się wraz z nami rozpada na
      miriady mieniących się kawałków. Wielkie rozdarcie wieku doj-
      rzałego. Wielka zmiana. W młodości stanowiliśmy całość lecz
      strach i ból świata doszczętnie nas porozbijały. Dawniej nie było
      wyraźnej granicy między radością i smutkiem - one się zlewały
      w jedno, tak jak nasze życie na jawie zlewa się z marzeniami
      i snem. Rano wstawaliśmy jako ta sama istota, która wieczorem
      zanurzała sie w oceanie snu i całkowicie w nim tonęła, chwytając
      gorączkę dnia i gwiazdy.

      /H. Miller, Czarna wiosna/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 20.02.09, 06:34

      Wszystko to ma ukazać powszechny zamęt seksualny, jaki w owym czasie panował.
      Zupełnie jakby ktoś wynajął mieszkanie w Krainie Pie...nia. Weźmy, na
      przykład, tę dziewczynę z góry... czasem schodziła na dół, kiedy moja żona
      dawała recital, żeby posiedzieć przy dziecku. Była taką prostaczką, że z
      początku nie zwracałem na nią uwagi. Ale podobnie jak inne też miała cipę, taką
      jakby bezosobową osobistą cipę, której była nieświadomie świadoma. Im częściej
      schodziła na dół, tym większą zyskiwała świadomość na swój nieświadomy sposób.
      Pewnego wieczoru, kiedy poszła do łazienki, a siedziała tam już podejrzanie
      długo, dało mi to do myślenia. Postanowiłem zajrzeć przez dziurkę od klucza i
      zobaczyć na własne oczy, co i jak. No i proszę, panienka stoi pod lustrem,
      głaszcze i pieści sobie kosmaczka. Prawie z nim rozmawia. Tak mnie to
      podnieciło, że zrazu nie wiedziałem, co robić. Wróciłem do dużego pokoju,
      zgasiłem światło i położyłem się na kanapie czekając, aż dziewczyna stamtąd
      wyjdzie. Kiedy tak leżałem, wciąż miałem przed oczyma tę jej krzaczastą cipę i
      przebierające w środku palce. Rozpiąłem rozporek, żeby mój dzięcioł wychynął na
      wierzch w chłodzie ciemności. Usiłowałem zwabić ją telepatycznie tam, na kanapę,
      czy raczej żeby mój dzięcioł ją tam zwabił. „No, chodź tu, pizduniu -
      powtarzałem sobie - chodź tu i nakryj mnie tą swoją cipą." Widocznie natychmiast
      odebrała moją wiadomość, bo za sekundę otworzyła drzwi i szła w ciemnościach,
      szukając po omacku kanapy. Nie odezwałem się ani słowem, nie poruszyłem się. Po
      prostu skoncentrowałem się na jej cipie, która sunęła w ciemnościach niczym
      krab. W końcu dziewczyna stanęła przy kanapie. Też się nie odezwała słowem.
      Stała tylko w milczeniu, a kiedy wsunąłem jej rękę między nogi, rozsunęła je
      odrobinę, żeby rozewrzeć jeszcze bardziej krocze. Nie pamiętam, żebym
      kiedykolwiek włożył rękę w tak soczystą cipę. Zupełnie jakby klej ściekał jej po
      nogach, gdybym więc miał pod ręką afisze, mógłbym przylepić co najmniej tuzin.
      Po chwili, w tak naturalny sposób jak krowa, która opuszcza głowę, żeby skubać
      trawę, dziewczyna pochyliła się nade mną i włożyła go sobie do buzi. Zanurzyłem
      w niej cztery palce, bijąc tę ciecz w środku na pianę. Miała zatkane usta, sok
      płynął jej po nogach. Jak powiadam, nie padło między nami ani jedno słowo. Po
      prostu para milczących szaleńców, którzy pracują w ciemnościach niczym grabarze.
      Wiedziałem, że to raj pie...nia, byłem więc chętny i gotów, jeżeli trzeba,
      pie...ć się do utraty zmysłów. Chyba w życiu nie miałem takiej dobrej dupy.
      Ani razu nie rozpuściła jadaczki - ani tamtej nocy, ani następnej, ani żadnej.
      Wykradała się na dół w ciemnościach, gdy tylko zwietrzyła, że jestem sam, i
      oblepiała mnie całego swoją cipą. A kiedy tak sięgam pamięcią wstecz, była to
      ogromna ci.... Mroczny, podziemny labirynt wyposażony w otomany i przytulne
      zakątki, gumowe zęby, strzykawki, wyściełane gniazdka, kaczy puch i liście
      morwy. Wwiercałem się tam jak samotny robak i zagrzebywałem w tę jej szparę,
      gdzie było tak cicho, swojsko i przytulnie, że leżałem sobie niczym delfin na
      ławicy ostryg. Jeden mały ruch, a mogłem się znaleźć w pulmanowskim wagonie
      czytając gazetę albo w zaułku brukowanym omszałymi kamieniami pełnym wiklinowych
      furtek, które otwiera i zamyka automat. Czasem przypominało to jazdę lunaparkową
      kolejką wodną, stromy uskok, a następnie mgławica lśniących krabów morskich,
      gwałtownie rozkołysane sitowie i skrzela małych rybek trzepoczące o mnie niczym
      klapki harmonijki. W tej ogromnej czarnej grocie znajdowały się jedwabno-mydlane
      organy wygrywające drapieżne czarne rytmy. Kiedy dziewczyna wzbijała się na
      wyżyny, kiedy puszczała soki na pełen regulator, wykwitał ciemny fiolet, morwowa
      plama niczym świt, brzuchomówczy świt doświadczany przez karlice i debilki
      podczas menstruacji. Przywodziło mi to na myśl kanibali żujących kwiaty,
      członków plemienia Bantu dostających amoku, dzikie jednorożce parzące się pośród
      rododendronów.


      ***


      Well, all this is simply by way of leading up to the general sexual confusion
      which prevailed at this time. It was like taking a flat in the Land of Fuck. The
      girl upstairs, for instance... she used to come down now and then, when the wife
      was giving a recital, to look after the kid. She was so obviously a simpleton
      that I didn't give her any notice at first. But like all the others she had a
      cunt too, a sort of impersonal personal cunt which she was unconsciously
      conscious of. The oftener she came down the more conscious she got, in her
      unconscious way. One night, when she was in the bathroom, after she had been in
      there a suspiciously long while, she got me to thinking of things. I decided to
      take a peep through the key-hole and see for myself what was what. Lo and
      behold, if she isn't standing in front of the mirror stroking and petting her
      little pussy. Almost talking to it, she was. I was so excited I didn't know what
      to do first. I went back into the big room, turned out the lights, and lay there
      on the couch waiting for her to come out. As I lay there I could still see that
      bushy cunt others and the fingers strumming it like. I opened my fly to let my
      pecker twitch about in the cool of the dark, I tried to mesmerize her from the
      couch, or at least I tried letting my pecker mesmerize her. "Come here, you
      bitch," I kept saying to myself, "come here and spread that cunt over me." She
      must have caught the message immediately, for in a jiffy she had opened the door
      and was groping about in the dark to find the couch. I didn't say a word, I
      didn't make a move. I just kept my mind riveted on her cunt moving quietly in
      the dark like a crab. Finally she was standing beside the couch. She didn't say
      a word either. She just stood there quietly and as I slid my hand up her legs
      she moved one foot a little to open her crotch a bit more. I don't think I ever
      put my hand into such a juicy crotch in all my life. It was like paste running
      down her legs, and if there had been any billboards handy I could have plastered
      up a dozen or more. After a few moments, just as naturally as a cow lowering its
      head to graze, she bent over and put it in her mouth. I had my whole four
      fingers inside her, whipping it up to a froth. Her mouth was stuffed full and
      the juice pouring down her legs. Not a word out of us, as I say. Just a couple
      of quiet maniacs working away in the dark like gravediggers. It was a fucking
      Paradise and I knew it, and I was ready and willing to fuck my brains away if
      necessary. She was probably the best fuck I ever had. She never once opened her
      trap - not diat night, nor the next night, nor any night. She'd steal down like
      diat in the dark, soon as she smelted me there alone, and plaster her cunt all
      over me. It was an enormous cunt, too, when I think back on it. A dark,
      subterranean labyrinth fitted up widi divans and cosy comers and rubber teedi
      and syringeas and soft nestles and eiderdown and mulberry leaves. I used to nose
      in like the solitary worm and bury myself in a little cranny where it was
      absolutely silent, and so soft and restful diat I lay like a dolphin on the
      oyster-banks. A slight twitch and I'd be in the Pullman reading a newspaper or
      else up an impasse where there were mossy round cobblestones and little wicker
      gates which opened and shut automatically. Sometimes it was like riding the
      shoot-the-shoots, a steep plunge and then a spray of tingling sea-crabs, the
      bulrushes swaying feverishly and the gills of tiny fishes lapping against me
      like harmonica stops. In the immense black grotto there was a silk-and-soap
      organ playing a predaceous black music. When she pitched herself high, when she
      turned the juice on full, it made a violaceous purple, a deep mulberry stain
      like twilight, a ventiloqual twilight such as dwarfs and cretins enjoy when they
      menstruate. It made me think of cannibals chewing flowers, of Bantus running
      amok,
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 20.02.09, 06:39
        ...running amok, of wild unicorns rutting in rhododendron beds.

        (Tropic of Capricorn)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 21.02.09, 00:32
      Raptem zadzwonił telefon, a ja zerwałam się jak oparzona. Kto
      to mógł być? Nie znałam nikogo w Szanghaju. Podniosłam słuchawkę
      i usłyszałam głos męża. W jakiś tajemniczy sposób dowiedział się,
      gdzie jestem. Mówił teraz jak nakręcony, a w tym czasie mój znajomy,
      który otrząsnął się już z zaskoczenia wywołanego telefonem,
      kontynuował pieszczoty. To było naprawdę wspaniałe... rozmawiać
      z mężem słuchać jego próśb, abym wróciła do domu... i w tym samym
      czasie pozwalać na wszystko podpitemu przyjacielowi, który zdążył
      już ściągnąć mi spodnie i parokrotnie przygryźć między udami,
      wykorzystując moją pozę na łóżku, a potem począł całować i pieścić
      piersi. Rozkosz stała się tak intensywna, że rozmowa telefoniczna
      szła mi z coraz większym trudem, postanowiłam jednak przedyskutować
      z mężem wszystkie sprawy. Obiecał, że odeśle służące, chciał też
      przyjechać do mnie do hotelu.
      Raptem przypomniałam sobie to wszystko, co mi zrobił, tamten
      pokój sąsiadujący z moim, gruboskórny styl zdradzania mnie -
      i wstąpił we mnie diabeł.

      /Anais Nin, Sirocco/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 21.02.09, 04:11

      Ziemia cicho beka, gwiazdy dygoczą i beczą, rzeki wyślizgują się z brzegów. Tak
      to już jest... Są cipy roześmiane i cipy rozgadane; są cipy oszalałe,
      histeryczne, w kształcie okaryn i cipy sejsmograficzne, rejestrujące wzloty i
      upadki soków żywotnych; są cipy ludożercze, które rozwierają się szeroko niczym
      paszcza wieloryba i połykają żywcem; są też cipy masochistyczne, które się
      zamykają niczym ostryga, mają twarde skorupy, a czasem w środku perłę albo i
      dwie; są cipy dytyrambiczne, które tańczą przy każdym zbliżeniu penisa i
      ociekają w ekstazie; są cipy jeżozwierzowe, które wystawiają igły i na Boże
      Narodzenie wymachują chorągiewkami; są cipy telegraficzne, które nadają
      alfabetem Morse'a, zostawiając człowiekowi w głowie same kropki i kreski; są
      cipy polityczne, przesiąknięte ideologią, które przeczą nawet klimakterium; są
      cipy wegetatywne, które nie reagują, chyba że się je wyciągnie z korzeniami; są
      cipy religijne, które pachną jak adwentyści dnia siódmego, pełne koralików,
      robaczków, muszli mięczaków, kozich bobków, a czasami nawet suchych okruchów
      chleba; są cipy ssaków o podbiciu ze skóry wydry, które hibernują przez długą
      zimę; są cipy żeglarskie wyposażone niczym jachty, dobre dla samotników i
      epileptyków; są cipy lodowcowe, w które można upuścić spadające gwiazdy, nie
      wywołując iskry; są cipy różnorakie, wymykające się kategoryzacji bądź opisowi,
      na które człowiek natyka się raz w życiu, a potem czuje się przywiędły i
      zwarzony; są cipy złożone z czystej radości, bez imienia ni dziedzictwa, i te są
      najlepsze ze wszystkich, tylko dokąd je poniosło?
      No i jest ta jedna jedyna ci..., która jest wszystkim, nazwiemy ją więc
      supercipą, albowiem nie należy do tej ziemi, tylko do owej krainy jasności,
      dokąd nas od dawna zapraszano, żebyśmy ulecieli. Tam wiecznie błyszczy rosa, a
      wysokie trzciny gną się na wietrze.


      ***


      The earth belches silently, the stars twitch and bleat, the rivers slip their
      banks. It's like this ... There are cunts which laugh and cunts which talk:
      there are crazy, hysterical cunts shaped like ocarinas and there are planturous,
      seismographic cunts which register the rise and fall of sap: there are
      cannibalistic cunts which open wide like the jaws of the whale and swallow
      alive: there are also masochistic cunts which dose up like the oyster and have
      hard shells and perhaps a pearl or two inside: there are dithyrambic cunts which
      dance at the very approach of the penis and go wet all over in ecstasy: there
      are the porcupine cunts which unleash their quills and wave little flags at
      Christmas time: there are telegraphic cunts which practise the Morse code and
      leave the mind full of dots and dashes; there are the political cunts which are
      saturated with ideology and which deny even the menopause; there are vegetative
      cunts which make no response unless you pull them up by the roots; there are the
      religious cunts which smell like Seventh Day Adventists and are full of beads,
      worms, clamshells, sheep droppings and now and then dried breadcrumbs; there are
      the mammalian cunts which are lined with otter skin and hibernate during the
      long winter: there are cruising cunts fitted out like yachts, which are good for
      solitaries and epileptics; there are glacial cunts in which you can drop
      shooting stars without causing a flicker; there are miscellaneous cunts which
      defy category or description, which you stumble on once in a lifetime and which
      leave you seared and branded; there are cunts made of pure joy which have
      neither name nor antecedent and these are the best of all, but whither have they
      flown?
      And then there is the one cunt which is all, and this we shall call the
      super-cunt, since it is not of this land at all but of that bright country to
      which we were long ago invited to fly. Here the dew is ever sparkling and the
      tall reeds bend with the wind.

      (Tropic of Capricorn)




    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 21.02.09, 16:06

      Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, kiedy obok mnie jest kobieta;
      kobieta wyzwala to we mnie bardziej niż cokolwiek innego. Jedyne,
      czego od nich oczekuję, to zapomnienie. Czasami tak zatracam się
      w tych rozmyślaniach, że nie mogę sobie przypomnieć imienia cipy
      leżącej obok, ani nawet skąd ją wytrzasnąłem. Zabawne, nie?
      Dobrze jest mieć obok siebie świeże, ciepłe ciało, kiedy się
      człowiek budzi rano.
      Daje ci to takie poczucie świeżości. Stajesz się niemal
      uduchowiony...
      dopóki one nie zaczną odstawiać tej gadki o miłości itd. Dlaczego
      wszystkie cipy tyle mówią o miłości,
      może ty wiesz? Widocznie nie wystarcza im, że je dobrze wypier-
      dolisz... pragną jeszcze twojej duszy...

      /H. Miller, Zwrotnik Raka/

      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.02.09, 07:38

        Gdy człowiek targany zbyt wielką miłością, która jest zawsze rzeczą potworną,
        umiera z nieszczęścia, to rodzi się potem na nowo i nie zna miłości ni
        nienawiści, jedynie radość. A ta radość życia, nabyta w tak nienaturalny sposób,
        stanowi truciznę, która w końcu poraża cały świat. Cokolwiek powstaje poza
        normalnymi granicami ludzkiego cierpienia, działa niczym bumerang i przynosi zgubę.


        ***


        Whoever, through too great love, which is monstrous after all, dies of his
        misery, is born again to know neither love nor hate, but to enjoy. And this joy
        of living, because it is unnaturally acquired, is a poison which eventually
        vitiates the whole world. Whatever is created beyond the normal limits of human
        suffering, acts as a boomerang and brings about destruction.

        (Tropic of Capricorn)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 22.02.09, 00:19

      - Mężatka czy nie, jesteś nadal dziewicą. Już ja się na tym znam.
      Żadna mnie nie oszuka. Jeśli jesteś mężatką, to twój mąż i tak
      nie zrobił z ciebie kobiety. Czy nie żałujesz tego? Czy nie wydaje
      ci się, że tracisz czas?
      Jego słowa były zgodne z tym, co czułam, z moją żądzą poznania
      wszystkiego.
      Milczałam zaszokowana. Nie chciałam przyznać się na
      głos,że ma rację.
      Zdawałam sobie sprawę, że jestem teraz z ilustratorem w pustym
      budynku, tylko ja i on. Na myśl o tym, że Stephen nie pojął
      sensu mojej żądzy stania się kobietą, ogarniało mnie przygnębienie.
      Nie byłam wystraszona, lecz nastawiona fatalistycznie; pragnęłam
      jedynie znaleźć kogoś, w kim mogłabym sie zakochać.
      - Wiem, o czym myślisz - powiedział - ale dla mnie ma to znaczenie
      tylko wtedy,
      kiedy kobieta mnie pragnie. Kiedy ujrzałem cię po raz
      pierwszy, pomyślałem sobie, jak by to było wspaniale, gdybym to ja
      mógł dokonać twej inicjacji. Jest w tobie coś, co każe mi
      przypuszczać,
      że będziesz miała wiele przygód miłosnych. Chciałbym,
      abyś pierwszą z nich przeżyła ze mną. Ale tylko pod warunkiem,
      że ty będziesz tego chciała.
      Uśmiechnęłam się.
      - Dokładnie o tym myślałam. To może się zdarzyć tylko wtedy,
      jeśli i ja tego zapragnę...

      /Anaïs Nin, Modelka/
      • gdytyjeszczenamucheptapta Żeby ku... na twój widok fajrant mówiły! 22.02.09, 07:27

        Jeżeli nawet ktoś ją wcześniej pieprzył, na pewno nie pieprzył jej jak należy,
        to jedno nie ulega kwestii.


        ***


        If she had been fucked before she had never been fucked properly, that's a cinch.



        (Tropic of Capricorn)
      • musz-ka23 ... a ja nie chcę. 23.02.09, 20:22

        Żaden mężczyzna nie może żyć wyłącznie dla miłości, jak czynią to
        kobiety. Żaden mężczyzna nie potrafi uczynić z miłości celu swego
        życia i tym tylko wypełniać kolejne dni.
      • musz-ka23 (...) a ja nie chcę. 23.02.09, 21:36
        Żaden mężczyzna nie może żyć wyłącznie dla miłości, jak czynią to
        kobiety.
        Żaden mężczyzna nie potrafi uczynić z miłości celu swego
        życia i tym tylko wypełniać kolejne dni.
        Co do niej, mogłaby żyć tylko dla miłości. Zresztą tak właśnie żyła.
        Reszta czasu - kiedy nie była razem z nim - przelatywała gdzieś obok.
        Wszystko inne docierało do niej zamglone, przytłumione. Była jakby
        nieobecna. Odżywała dopiero w jego pokoju. Całymi dniami, nawet gdy
        zajmowała się czymś innym, jej myśli krążyły wokół niego. Leżąc
        w pustym łóżku, przypominała sobie jego minę, uśmiech w kącikach
        oczu,
        zdradzający upór podbródek, połyskliwe zęby, układ warg, kiedy
        wypowiadał słowa pełne pożądania.
        (...) Zazwyczaj osiągali ten sam rytm, on czuł, kiedy wzmaga sie jej
        rozkosz,
        a ona - jego. W jakiś tajemniczy sposób wstrzymywali orgazm do
        momentu,
        kiedy oboje osiągali pełną gotowość. Najpierw ich rytmiczne ruchy
        były powolne,
        potem szybsze, potem jeszcze szybsze -
        w miarę jak wzrastała temperatura krwi, a fale rozkoszy biły wyżej -
        aż wreszcie wspólnie osiągali orgazm, penis dygotał raz po raz,
        tryskając nasieniem, a jej łono trzepotało, przeszywane strzałami,
        które wpadały w nią niczym ruchliwe języki ognia.

        /Anaïs Nin, Delta Wenus /


    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.02.09, 07:50

      Kiedy myślę o niektórych z tych Persów, Hindusów i Arabów, jakich znałem, kiedy
      myślę o ich cechach charakteru, wdzięku, subtelności, inteligencji, świętości,
      pluję na białych zdobywców tego świata, na zdegenerowanych Brytyjczyków, tępych
      Niemców, kołtuńskich, zadowolonych z siebie Francuzów. Ziemia jest wielką
      czującą istotą, planetą przesyconą na wskroś ludźmi, żywą planetą mówiącą głosem
      drżącym, pełnym zająknień; nie jest natomiast domem białej rasy ani rasy
      czarnej, żółtej czy zaginionej niebieskiej, lecz domem człowieka, wszyscy zaś
      ludzie są równi przed Bogiem i dostaną swoją szansę, jeżeli nawet nie teraz, to
      za milion lat. Pewnego dnia nasi mali brązowoskórzy bracia z Filipin mogą znów
      przeżyć rozkwit, zamordowani Indianie obu Ameryk też mogą zmartwychpowstać, by
      przemierzać konno równiny, na których dzisiaj stoją miasta, zionąc ogniem i
      spustoszeniem.


      ***


      When I think of some of the Persians, the Hindus, the Arabs I knew, when I think
      of the character they revealed, their grace, their tenderness, their
      intelligence, their holiness, I spit on the white conquerors of the world, the
      degenerate British, the pigheaded Germans, the smug self-satisfied French. The
      earth is one great sentient being, a planet saturated through and through with
      man, a live planet expressing itself falteringly and stutteringly;
      it is not the home of the white race or the black race or the yellow race or the
      lost blue race, but the home of man and all men are equal before God and will
      have their chance, if not now then a million years hence. The little brown
      brothers of the Philippines may bloom again, one day and the murdered Indians of
      America north and south may also come alive one day to ride the plains where now
      the cities stand belching fire and pestilence.

      (Tropic of Capricorn)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.02.09, 05:54

      Gdyby matka, która nas poczęła, zdobyła się na kolejny wysiłek, może urodziłby
      się przepiękny biały bizon, a wtedy można by całą naszą trójkę umieścić na stałe
      w muzeum, co by nam dało zabezpieczenie do końca życia.

      H. Miller, Zwrotnik Koziorożca,
      przełożyła Anna Kołyszko


      ***


      If the mother who bore us had only made another effort perhaps
      a marvellous white buffalo might have been born and the three of us might have
      been permanently installed in a museum and protected for life.
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.02.09, 06:12

      Jak można łazić cały dzień o pustym żołądku, i nawet od czasu do czasu dostać
      wzwodu, to jedna z tych tajemnic, które są zbyt łatwo wyjaśniane przez
      rozmaitych "anatomów duszy".

      H. Miller, Zwrotnik Raka,
      przełożył Lesław Ludwig


      ***


      How a man can wander about all day on an empty belly, and even get an erection
      once in a while, is one of those mysteries which are too easily explained by the
      "anatomists of the soul."
      • musz-ka23 ;) 26.02.09, 05:54

        Jedna z moich przyjaciółek, zaczepiana przez przechodnia,
        poskarżyła się posterunkowemu. Policjant roześmiał się i powiedział:
        "Tego dnia, kiedy nie zaczepi pani żaden mężczyzna,
        wspomni pani tę chwilę z żalem. Zamiast się złościć,
        powinna być pani wdzięczna". I nie dał się namówić
        do interwencji.

        /Anaïs Nin, Modelka/

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.02.09, 19:46

      Sit down and feed, and welcome to our table.
      (Shakespeare, As You Like It)




      www.youtube.com/watch?v=R1zHzbgZ3ys
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.02.09, 19:48

      I almost die for food, and let me have it!
      (Shakespeare, As You Like It)


      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1648023,2,30.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.02.09, 19:55

      Pierś zdobiły dwa okazałe cycuszki, marmurowej zdać by się mogło twardości,
      podbarwione odcieniem błękitu i zwieńczone parą jasnoróżowych poziomek. Ten z
      prawej nosił na sobie ponadto plamkę, też rodzaj pieprzyka, który przysiadał tam
      na podobieństwo muszki - zwiastunki występku.

      Guillaume Apollinaire, 99 dziewic, czyli miłostki pewnego hospodara,
      przełożył Czesław Biel


      ***


      Pierś miała zdobną dwoma wspaniałymi cycuszkami, twardymi jak marmur, z
      niebieskawymi otoczkami, na których czubku tkwiły delikatne, różowe brodawki.
      Prawa pierś była ślicznie upiększona małym pieprzykiem, który siedział na niej
      jak mucha, jak sztucznie przypięta muszka.

      Apollinaire, 11 000 pałek, czyli Miłostki pewnego hospodara,
      przełożyła Marianna Markowska


      ***

      Sa poitrine était ornée de deux superbes tétons durs comme du marbre, cernés de
      bleu, surmontés de fraises rose tendre et dont celui de droite était joliment
      taché d’un grain de beauté placé là comme une mouche, une mouche assassine.


      Apollinaire, Les onze mille verges ou les amours d’un hospodar







      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1376275,2,143.html
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.02.09, 17:29
        Errata

        jest:
        cycuszki

        ma być:
        cycki





        Ranczo,odcinek39Szczęśliwe rozwiązanie.Ksiądzchcesprawić,bywszystkieparyżyjącewWilkowyjachbezślubuprzyjęłysakramentmałżeństwa


        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.02.09, 17:30
          sakrament małżeństwa
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 28.02.09, 00:31

      Dziewiąty poemat tajemny

      Uwielbiam twoje runo które jest doskonałym trójkątem
      Boskości
      Jestem drwalem jedynego dziewiczego lasu
      O moje Eldorado
      Jestem jedyną rybą twego oceanu rozkoszy
      Moja piękna syreno
      Jestem alpinistą w twych śnieżnych górach
      O moje białe alpy
      Jestem boskim łucznikiem twoich ust tak pięknych
      Mój drogi kołczanie
      I jestem holownikiem twoich nocnych włosów
      O piękny statku na kanale mych pocałunków
      I lilie twoich ramion przyzywają mnie znakami
      Mój ogrodzie letni
      Dla mnie dojrzewają owoce twoich piersi coraz słodsze
      Mój pachnący sadzie
      I wznoszę cię Madeleine piękności moja ponad świat
      Jak pochodnię wszelkiego światła

      /G. Apollinaire, przełożyła J. Hartwig/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.02.09, 17:43

      Jego potężne morele huśtały się niczym dzwony Katedry Notre-Dame i uderzały
      rytmicznie prosto w twarz Pisdouline. W pewnej chwili Alexine zwarła swe mocarne
      pośladki, a te uwięziły znienacka nasadę żołędzi Mony'ego, udaremniając jej
      wszelkie dalsze ruchy. I tak oto musiał jej bluznąć do wnętrza długimi strugami,
      wessanymi czym prędzej przez zachłanny anus Alexine Doupcille.

      (99 dziewic)

      ***

      Ses couilles se balançaient comme les cloches de Notre-Dame et venaient heurter
      le nez de Culculine. À un moment, le cul d’Alexine se serra avec une grande
      force à la base du gland de Mony qui ne put plus remuer. C’est ainsi qu’il
      déchargea à longs jets tétés par l’anus avide d’Alexine Mangetout.






      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1682874,2,4.html
Pełna wersja