Gość: Craqoof
IP: *.crowley.pl
16.11.06, 15:14
Rzecz działa sie w małym miasteczku. Narratorem był chłopiec 10-12 lat.
Pamietam tyle, że ksiązka miała sympatyczny klimat. Było coś o dziadku, który
strugał kijek, o burmistrzu, który wydał rozporzadzenie o odmuszaniu
miasteczka i każdy z mieszkańców miał dostarczyć ileś tam much dziennie i
tyle pamiętam. Czytałem to ćwieć wieku temu, a teraz chcaiłbym zaproponować
to moim córkom. Nawet nie wiecie jakie wrażenie na nich zrobiły "Dziwne
bajki" Makuszyńskiego.
Pozdrawiam.