Dodaj do ulubionych

Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny

IP: *.chello.pl 16.01.07, 19:54
Czyli odwrotnie niż u Gombra. Mówię o pisarzach, którzy są "powszechnie
uważani" za wielkich a nawet klasycznych, a którzy zupełnie do Was nie
trafiają. Wielkie nazwisko, które szanuje się tylko z przyzwyczajenia. Mnie na
przykład zupełnie rozczarował Iwan Bunin, a "Miłość Miti" mam za grafomanię
niegodną pióra nawet Janusza Leona.(Choć gdy później czytałem "Pana z San
Francisco" - arcydzieło zupełne i skończone - pojąłem dlaczego jest Wielki ;))
Obserwuj wątek
    • monikate Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 16.01.07, 19:57
      A chociażby Coeetze, noblista zresztą...
      • nchyb Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 16.01.07, 20:00
        jakby się uparł i w kręgu noblistów pozostał, to i Sienkiewicza by
        podciągnął... ;-)
        Ale i tak go lubię, mimo rasizmu, he he...
      • formaprzetrwalnikowa Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 16.01.07, 23:32
        zgadzam sie z monikate: Coeetze
        i dorzucam:
        Bułhakow - w kazdym razei Mistrz i Małgorzata (ponadto nie miałam siły nic
        przeczytac, bo M&M mnie znudziła)
        przekombinowany Cortazar (jedynie opowiadania mi się podobały, dłuzsze formy są
        nuzące)
        Kenzaburo Oe (tez noblista)- niestety, ledwie wymęczyłam Sprawe osobistą -
        sztuczne postacie
        Graham Green - rozdęty i nadęty
        Nabokov - sztuka pisania ginie pod sztuką popisywania się wiedzą
        Philip Roth - przydługawe opowiesci o własnych kompleksach

        ee... więcej nie pamiętam
        ;)
        • Gość: lu Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:46
          To co piszesz o Nabokovie świadczy o tym, że go nie znasz. Lub nie rozumiesz.
          Twoja strata:-)
          Pozdrawiam
          • formaprzetrwalnikowa Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 17.01.07, 20:33
            lub ze mam inny gust
            ;)
            • Gość: lu Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 12:24
              Zgadza się:-)))
              • Gość: juka Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 21:20
                ręce precz od Bułhakowa!
                • Gość: lol Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: 213.17.149.* 19.01.07, 15:24
                  nooo bo przecie Bulhakow wielkim pisarzem byl
                  • Gość: Szczawik Bardzo łatwo rozpoznac, mianowicie... IP: 217.153.224.* 19.01.07, 15:50
                    mianowicie - prawdziwy krytyk literacki robi to tak:

                    - Analizowana ksiazka (pozyczona od znajomego) jest skanowana do formatu jpg.
                    (na uczelnianym komputerze). Ksiazka nastepnie przechodzi obrobke w programie
                    ABBYY FineReader, rozbijana jest do poziomu wyrazow. Wystepujace wyrazy sa
                    wyswietlane od najkrotszego do najdluzszego i kazdy wyraz ma przyporzadkowana
                    liczbe wystapien w ksiazce. Ocena krytyka jest uzalezniona od zroznicowania
                    slownictwa, ksztaltu krzywej (im wiecej wystapien dluzszych wyrazow tym lepiej)
                    i sredniej wazonej dlugosci wyrazow.
                    Bulka z maslem, moje analizy sa zawsze dobre i zgodne z analizami tzw.
                    krytykow.

                    I co? Jakis problem?
            • w.s3 Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 19.01.07, 04:20
              formaprzetrwalnikowa napisała:

              > lub ze mam inny gust
              > ;)

              < to nie inny gust
              < to niedorostek intelektualny
        • ben-oni Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 17.01.07, 12:40
          Mój bratuważa akurat "M&M" za jedną ze słabszych powieści Bułhakowa i pewnie
          wie co mówi, bo przeczytał chyba wszystko co ten pan napisał. Co do Greena,
          problem w tym, że pisał tak jakby w dwóch nurtach. Te "lekkie" jego powieści są
          świetne, te "mądro-psychologiczno-filozoficzne" są rozdęte i nadęte.
          Cortazar? Zgadzam się w zupełności!
          Roth? Dorzucę jeszcze Updike'a.
          Nabokov? jestem w kropce... bo "Lolita" jest genialna.
          A co powiecie o angielskiej dumie z Chestertona? To dopiero nudziarz i pierdoła!
          • Gość: gringo Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 19.01.07, 00:04
            Lolita jestmoże nie do d..., ale taka sobie. Ale np. Maszeńka... palce lizać!
      • almondgirl Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 20:34
        monikate napisała:

        > A chociażby Coeetze, noblista zresztą...

        o tak! nie moge sie przekonać do przeczytania kolejnej jego książki, bo po tej,
        ktorą przeczytałam i ktorej tytułu nie pamiętam (ta ze zgwalconą corką), nie
        mogę się oprzeć wrażeniu, że to grafoman.
        • Gość: nihto Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.acn.waw.pl 19.01.07, 13:34
          coeetze - "czekając na barbarzyńców" (bez splugawionych cór)- za tą książkę
          dałbym jakieś trzy - cztery noble w jednym rozdaniu. Niestety, innych książek
          tego autora nie czytałem. Nabokowa i Bułhakowa opluwać nie dam!
          A co powiecie na temat Whartona? - gwiazda lat 90 tych?
          • Gość: mjazzga Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 13:52
            na temat whartona!? A kto kto k....a jest?
          • sella_w Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 19.01.07, 16:54
            ufff... no wreszcie nihto:)
            bo ja też za coeetze pokroić się dam... czekając na barbarzyńców jest jedną z
            bardziej wstrząsających i najlepszych książek jakie ostatnio czytałam - jak ktoś
            czytanie WP C. od "hańby" zaczyna, to w istocie - ciężkostrawne i rozwlekłe, ale
            ja miałam szczęście trafić na barbarzyńców najpierw, więc on zawsze będzie na
            mym sztandarze:)

            nobokow- chała,
            od bułhakowa - wara!
            wharton - aż mi się obiadem odbija,
            cortazar - kocham

            do "ulissesa" miałam parę podejść i nie mogę się oprzeć wrażeniu albo jest to to
            jakieś przerafinowane i rozwlekłe, i rozlazłe, i aż się uszami wylewa, albo
            jeszcze muszę doń dorosnąć... ale że młódką nie jestem już - to póki co ku
            pierwszej opinii się skłaniam.
      • Gość: kris80 A propos: Bunina IP: *.szczecin.uw.gov.pl 19.01.07, 08:40
        Kolego, jeżeli nie do końca zachwyciłeś się geniuszem Bunina, to tylko dlatego,
        że, jak zauważyłem, przeczytałeś dwie jego powieści, a on tymczasem jest
        arcymistrzem krótkich, nastrojowych form...Zdobyłem jakims fartem blisko
        ośmiusetstronicowy zbior jego opowiadań, wydanie z lat 70-tych; cięzko sie
        czyta (dosłownie!), ale warto...
        • Gość: AEAO Re: A propos: Bunina IP: *.chello.pl 19.01.07, 09:29
          "Jak zauważyłem, przeczytałeś dwie jego powieści"

          Zauważyłeś, powiadasz? A ja z kolei nie zauważyłem Ciebie patrzącego mi przez
          ramię gdy czytam Iwana Bunina.
          • Gość: Tank Re: A propos: Bunina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.07, 11:06
            Bunin jest genialny, ale głównie jak kolega zauważył w krótkich formach.
            Powieści może nie są świetne, ale są bardzo dobre. Szczerz polecam jego
            opiadania, tylko nalezy czytać je w ciągu, a nie pojedyńczo. Tworzą niesamowity
            klimat. Polecam również jego poezję.
        • melei Re: A propos: Bunina 19.01.07, 17:26
          "Gramatyka..." 1972, wydana przez "czytelnik", ze wstępem Iwaszkiewicza,
          zdecydowanie podzielam sympatię do opowiadań Bunina!
    • waldemar_batura Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 16.01.07, 20:28
      Gość portalu: AEAO napisał(a):

      > Czyli odwrotnie niż u Gombra. Mówię o pisarzach, którzy są "powszechnie
      > uważani" za wielkich a nawet klasycznych, a którzy zupełnie do Was nie
      > trafiają. Wielkie nazwisko, które szanuje się tylko z przyzwyczajenia. Mnie na
      > przykład zupełnie rozczarował Iwan Bunin, a "Miłość Miti" mam za grafomanię
      > niegodną pióra nawet Janusza Leona.(Choć gdy później czytałem "Pana z San
      > Francisco" - arcydzieło zupełne i skończone - pojąłem dlaczego jest Wielki ;))
      >

      Gide, za wyjątkiem genialnej postaci Lafcadia. Greene - część jego twórczości
      spod znaku "Sedna sprawy" jest nieprzekonująca i obsesyjna, a z kolei takie
      "Podróże z moją ciotką" - zbyt błahe. Żeromski - sam pomyślałem o tym tytule dla
      niego, jako odwrotności Sienkiewicza - wielki talent, ale zbyt skażony
      młodopolszczyzną. Hemingway; bardziej ceniony dzięki uznaniu za nowatora niż
      ogólnym dokonaniom (choć nie odmówię wielkości "Komu bije dzwon") Nb. fajnie go
      Chandler podsumował, jeśli ktoś pamięta :-).
      • Gość: Marco Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 18.01.07, 20:53
        Świetną masz ksywę, Waldemarze Baturo. Pamiętam tę postać...
        • waldemar_batura Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 22:59
          Dzięki, ale to nie postać literacka, Drogi Kolego. To fikcja wdzierająca się w
          rzeczywistość. :-)
          • Gość: Marco Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 18.01.07, 23:44
            Hm... młody jestem, to może wyjaśnij mi, co to za postać. Bo dla mnie jest to
            taki tajemniczy typ z powieści o Panu Smaochodziku, złodziej i przemytnik dzieł
            sztuki...
    • Gość: czytacz Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.acn.waw.pl 16.01.07, 20:59

      Ograniczę się do polskiego podwórka.

      - Mickiewicz i Słowacki. Dość mam szaleństwa na co dzień, żeby zamęczać się
      odlotami tych panów.
      - Czesław Miłosz. Napisał kilka dobrych rzeczy, ale spora część jego twórczości
      to najzwyczajniejsze brednie.
      - Największy współczesny felietonista Maciej Rybiński. Rzadko kiedy mam
      cierpliwość, żeby doczytać jego wypracowania do końca. Podobnie zresztą mam z
      Pilchem, choć temu przynajmniej taz na jakiś czas zdarzy się perełka.
      • bdx65 Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 16.01.07, 21:53
        Jelinek - noblistka
        Masłowska - NIKE
        Fo - noblista
        Coelho - szaleństwo w Polsce
        Wharton - j.w.
        • Gość: gosc i nadal gosc Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 19:05
          Jellinek - swietna /wlasnie teatr z Poznania robi "Amatorki"/, Maslowska -
          niezwykla umiejetnosc TWORZENIA jezyka. Pozostali - zgoda!
          • Gość: Tank Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.07, 11:09
            Jelinek - jak ktos lubi pornografię to może te popłuczyny sie i podobają.
            Masłowska - jakie tworzenie języka? Raczej epatowanie swoim prymitywizmem i
            wulgaryzmami. Odrobina talentu polana sosem samouwielbiena. Polecam opinię
            Stilera na jej temat
            • waldemar_batura Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 19.01.07, 11:13
              Gość portalu: Tank napisał(a):

              > Jelinek - jak ktos lubi pornografię to może te popłuczyny sie i podobają.
              > Masłowska - jakie tworzenie języka? Raczej epatowanie swoim prymitywizmem i
              > wulgaryzmami. Odrobina talentu polana sosem samouwielbiena. Polecam opinię
              > Stilera na jej temat

              Polecam opinię Hamiltona nt. Stillera: świetnie w jednym paragrafie rozprawił
              się z pretensjami tamtego do oceniania z góry Grochowiaka. :-)
      • Gość: EWa Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.CNet.Gawex.PL 16.01.07, 22:38
        Maciej Rybiński - największy polski felietonista. To żart?
      • Gość: włóczęgawsmokingu Dorzuciłeś czytacz do pieca!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 00:47
        Dorzuciłeś czytacz do pieca.
        Miłosz napisał kilka dobrych rzeczy? Spora część jego twórczości to
        najzwyczajniejsze brednie?
        Faktycznie musisz być szalony, by takie brednie wypisywać.
        Całkowitym idiotyzmem jest umieszczanie Mickiewicza, Słowackiego i Miłosza w
        kategorii "Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny", bo jeżeli oni są drugorzędni, to
        kto u licha twoim zdaniem jest prawdziwie pierwszorzędny?
        • gadery Re: Dorzuciłeś czytacz do pieca!!! 19.01.07, 08:51
          Pewnie Norwid.
      • Gość: c3p0 Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.mtib.gov.pl 19.01.07, 16:27
        Co do pierwszych dwóch panów to się zgadzam, co do kolejnych to poczęści.
    • jorge.valdano Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 17.01.07, 07:49
      No wlasnie cos takiego - ktos jest pisarzem 'perwszorzednym' (bo wszyscy mowia,
      ze jest i takie to a takie dzielo w mojej ocenie do mnie jakos przemowilo) ale
      jest 'drugorzednym' (bo takie, szmakie i owakie mnie rozczarowalo).
    • 36krzysiek Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 17.01.07, 13:12
      Czytając wasze posty można się nabawić kompleksów :) Zdecydowanie stawiam na
      Coelho. Tak banalne, że aż męczące.
      • Gość: jaija Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.01.07, 14:09
        Ale kto mówi, że Coelho to pisarz pierwszorzędny? Wszyscy znawcy i nie tylko
        mówią, że to czwarta liga :D:D:D:D:D
    • Gość: rosomak Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.atol.com.pl 17.01.07, 15:01
      Paradne! piszesz:

      > Czyli odwrotnie niż u Gombra. Mówię o pisarzach, którzy są "powszechnie
      > uważani" za wielkich a nawet klasycznych, a którzy zupełnie do Was nie
      > trafiają.

      Dokładnie tak jak u "Gombra"!
      • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 17.01.07, 16:07
        Chyba jednak odwrotnie. Gombrowicz pisał o "pierwszorzędnym pisarzu
        drugorzędnym". (Dziennik 1953-1956). I po co ten wykrzyknik? Czasami jest tak,
        że im mniejsza wiedza tym większa bezkompromisowość. Pozdro.
        • ben-oni Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 17.01.07, 16:19
          Gombro to taki Drugorzedny Pierwszorzędny Pisarz. Wszyscy go uwielbiają tylko
          nikt nie potrafi powiedzieć za co. Uwielbiają, bo trzeba, bo "wielkim pisarzem
          był". Grafoman z rozparcelowanego zaścianka.
          • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 17.01.07, 16:45
            Ja go nie uwielbiam. Zresztą w przypadku Naprawdę Wielkich Pisarzy trudno mówić
            o uwielbieniu; czy można np. "uwielbiać" Dostojewskiego gdy przedstawia nas w
            całej naszej nędzy? (Wybacz patos) W arcydziele zawsze jest lodowatość i chłód.
            A co do Gombrowicza - zgadzam się z Pilchem, który uważał go (cytując kogoś,
            kogo - nie pamiętam) bardziej za wielkiego Nauczyciela, niż pisarza. W jego
            pisarstwie - zabrzmi to naiwnie - brakuje miłości. Zawsze się zastanawiałem -
            jak pisałby Gombrowicz, gdyby uwierzył w Boga? Przecież w "Dziennikach" wyczuwa
            się zwierzęcą wprost tęsknotę do tej wiary! Tak jakby walczył sam ze sobą - z
            jednej strony absolutem dla niego jest tylko Człowiek, z drugiej czuje
            podskórnie, że nie jest on jednak samowystarczalny.
            • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 17.01.07, 16:58
              Chyba się zagalopowałem z tą "zwierzęcą tęsknotą" ;)
            • Gość: linia frontu Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 17:41
              Mogę Cię cytować? Powaga pytam.
          • Gość: mjazzga Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 13:58
            święta racja, jeszcze bym mu do kompletu witkacego dorzucił
        • Gość: rosomak Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.atol.com.pl 17.01.07, 17:01
          ---Znak wykrzyknienia (wykrzyknik)
          Użycie znaku wykrzyknienia wskazuje albo bardzo silne zabarwienie uczuciowe
          wypowiedzi, ... , albo na konieczność baczniejszego zwrócenia uwagi na elementy
          czytanego tekstu.
          -
          • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 17.01.07, 17:19
            Cóż za merytoryzmem nasycona riposta! (Też pozwolę sobie na, jak powiadasz, znak
            wykrzyknienia - raz się żyje!) Tylko powiedz mi, rosomaku, jedno: dlaczego
            podkreśliłeś wykrzyknikiem głupotę i nieprawdę? (Że pozwolę sobie zakończyć
            zdanie pytajnikiem, "znakiem interpunkcyjnym służącym do określenia intencji
            osoby mówiącej, która chce otrzymać dane informacje od osoby pytanej")
            • Gość: qtas Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.ghnet.pl 17.01.07, 19:01
              Takiej ilości bzdur, napisanych przez zimpotenciałych grafomanów, nie czytałem
              chyba jeszcze nigdy. No ale tak to bywa, gdy trzeciorzędni forumowicze biorą się
              za ocenę Literatury, sami pisząc wierszyki i opowiadanka, przy czytaniu których
              zgrzyta zębami nawet najbliższa rodzina. Tak to bywa, gdy idioci, którzy dostali
              odmowę od wszystkich wydawców (łącznie z tymi od książek kulinarnych), chcą
              gdzieś zaistnieć. :-D :-D
              Ludzie, wasze zdanie nic nie znaczy. Ludzie, po których jedziecie znaczą wiele. Wy
              zgnijecie w zapomnieniu, ściskając swoje wierszydełka, a oni będą czytani przez
              kolejne dziesięciolecia.
              • Gość: miras Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.atol.com.pl 17.01.07, 19:28
                kompleksy?
              • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 17.01.07, 19:54
                "Takiej ilości bzdur, napisanych przez zimpoteniałych grafomanów, nie czytałem
                chyba jeszcze nigdy."

                1.A czytasz, to co piszesz?
                2.Cóż znaczy "zimpotenciały"? Słowniki milczą na ten temat.

                "No ale tak to bywa, gdy trzeciorzędni forumowicze biorą się za ocenę Literatury"

                A kto ma się brać? Co i kto daje legitymację potencjonalnemu krytykowi? Ty?
                Jakie zresztą to ma znaczenie skoro, cytuję, "wasze zdanie nic nie znaczy"?

                "(...)idioci, którzy dostali odmowę od wszystkich wydawców (łącznie z tymi od
                książek kulinarnych"

                Nie lekceważ książek kulinarnych. ;)

                "Zgnijecie w zapomnieniu"

                Dziękuję, postoję.
                • jarkoni Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 22:25
                  1.A czytasz, to co piszesz?
                  Polszczyzna się kłania w najprostszym wydaniu ze szkoły podstawowej..
                  Właściwa interpunkcja to też wyznacznik..
                  Miły forumowiczu: przecinek w Twoim pytaniu jest błędem.
                  Proponuję zabierać głos na poważne tematy po opanowaniu podstaw rodzimego
                  języka.
                  Pozdrawiam jednakowoż..


                  • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 18.01.07, 22:44
                    Jako że była już mowa o Gombrowiczu w ramach riposty proponuję mały cytacik:

                    "Na własnej skórze nieraz doświadczyłem, że poruszano niebo i ziemię, aby
                    wytłumaczyć przecinek, który po prostu wynikał z konstrukcji zdania".
                    ("El Gombro" 1959)
                    Cymbałku pusty i bezdźwięczny - również ślę Ci pozdrowienia.
                    • Gość: muka! Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.aster.pl 18.01.07, 22:59
                      Stary, błąd interpunkcyjny zrobiłeś i nie odwracaj teraz kota ogonem. Znalazł
                      się autorytet od literatury. Jak zresztą i większośc wypowiadających sie tutaj.
                      Paru forumowiczom zaszumiało w główkach, bo kilka postów tu zostawili i już
                      poczuli się wielkimi krytykami. Przypomniało mi się pewne powiedzenie:
                      Przykleiło się g... do statku i mówi "płyniemy!"

                      Bawcie się dalej. Pozdrawiam :)

                      • waldemar_batura Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 23:13
                        Gość portalu: muka! napisał(a):

                        > Stary, błąd interpunkcyjny zrobiłeś i nie odwracaj teraz kota ogonem. Znalazł
                        > się autorytet od literatury. Jak zresztą i większośc wypowiadających sie tutaj.
                        > Paru forumowiczom zaszumiało w główkach, bo kilka postów tu zostawili i już
                        > poczuli się wielkimi krytykami. Przypomniało mi się pewne powiedzenie:
                        > Przykleiło się g... do statku i mówi "płyniemy!"
                        >
                        > Bawcie się dalej. Pozdrawiam :)
                        >

                        Brawo! Ja też sądzę, że jeden błąd interpunkcyjny dyskwalifikuje na zawsze
                        autora jako "autorytet od literatury". I nie mam tu powodu, żeby bronić
                        personalnie akurat AEAO: ale po prostu coraz więcej tu widzę opinii, z którymi
                        naprawdę trudno polemizować na serio - natomiast świetnie nadają się na materiał
                        do sygnaturek. :-)
                        • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 19.01.07, 00:01
                          Waldemarze Baturo, jest Pan bez serca. Przeciez wyjaśniłem pod spodem, że frazę
                          "zwierzęca tęsknota" napisałem w szale grafomanii ;) Miałażby mi ona nie być
                          wybaczona do końca dni moich?
                          • waldemar_batura Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 19.01.07, 10:10
                            Szczerze mówiąc, mój odruchowy protest wzbudziło głównie nie samo
                            sformułowanie, ale wyrażana w nim myśl. Ale niech będzie: w najbliższym czasie
                            zmienię sygnaturkę. Kandydatów do umieszczenia nie brakuje. ;-)
                      • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 18.01.07, 23:52
                        Ja bym nawet więcej powiedział - nie błąd interpunkcyjny, a grzech ciężki (a
                        może nawet śmiertelny) popełniłem. Kajam się tedy pokornie i oznajmiam, że
                        batożyć się będę wyznając swe winy.
              • aurelia_aurita Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 14:31
                > Ludzie, wasze zdanie nic nie znaczy. Ludzie, po których jedziecie znaczą wiele.

                a dlaczego ci ludzie znaczą wiele?
                chyba kluczowe z n a c z e n i e ma tu zdanie czytelników...
            • Gość: miras Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.atol.com.pl 17.01.07, 19:40
              a mnie się coś tak zdaje, że to ty czegoś nie bardzo kumasz. ten cały rosomak
              stwierdził, że to Gombro jest takim pisarzem, pierwszorzędnym-drugorzędnym itd.
              no ja tak to przynajmniej odebrałem. powiedział co powiedział. ja mogę się z
              tym nie zgadzać.
              • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 17.01.07, 20:05
                Zatytułowałem wątek "Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny. Czyli odwrotnie niż u
                Gombra". "Kolega" Rosomak napisał "Dokładnie tak jak u Gombra!". Nie miał racji.
                Czytaj uważnie.
                • Gość: marcin a może jednak nie masz racji? IP: *.chello.pl 19.01.07, 02:55
                  A może rosomak miał na myśli "Ferdydurke"? Scena dotycząca Słowackiego idealnie
                  pasuje do tematu wątku, więc jednak "dokładnie tak jak u Gombra!"
                  • Gość: AEAO A może jednak mam? IP: *.chello.pl 19.01.07, 08:44
                    A widzisz różnicę między "pierwszorzędnym pisarzem drugorzędnym", a
                    "drugorzędnym pisarzem pierwszorzędnym"?
                    • Gość: c3p0 Re: A może jednak mam? IP: *.mtib.gov.pl 19.01.07, 16:29
                      żadnej, to oczywiste.
                      • Gość: AEAO Re: A może jednak mam? IP: *.chello.pl 19.01.07, 17:16
                        Oczywiście, że oczywiste ;) Zapewne nie dostrzegasz również różnicy między
                        jedenastoletnim Mercedesem, a jedenastoma rocznymi Mercedesami?
          • Gość: gaizka Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.toya.net.pl 18.01.07, 17:12
            Niestety - dla Ciebie - jest tak jak napisał AEAO, Gombrowicz pisząc min. o
            Sienkiewiczu mówił o nim "pierwszorzędny pisarz drugorzędny" dlatego warto
            przyznać się do pomyłki i tyle.
    • aurelia_aurita Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 14:33
      dla mnie Stasiuk.
      • Gość: AEAO Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.chello.pl 18.01.07, 16:26
        Dla mnie Stasiuk to Trzeciorzędny Pisarz Czwartorzędny.
        • grisly Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 17:44
          jak dla mnie to m.in. Coelho -właśnie staram się zmęczyć 2 książkę
    • aissa1 Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 18:05
      Żeromski!
    • Gość: As Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.65.rev.vline.pl 18.01.07, 19:30
      Bruno Schulz. "Sklepy Cynamonowe" to była dla mnie masakra do czytania -
      zmęczyłem, ale ciężko było mi się pozbierać później takie to niejadalne i
      wydumane było ...
      • Gość: jaija Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.elblag.dialog.net.pl 18.01.07, 22:55
        O, Schulza to proszę zostawić w spokoju, to jeden z nielicznych polskich
        pisarzy (czyli piszących po polsku, gdyby ktoś miał inne zdanie), których
        twórczość można bez wstydu prezentować na całym świecie. To, że ktoś nie
        rozumie jego stylu, albo że się męczy, to nie powód, by od razu skazywać go na
        drugorzędność!
        No ;)
    • wendeker A jak to było z Reymontem? 18.01.07, 21:26
      Zastanawiające, że "Chłopi", czyli pean na cześć przesądów, niepohamowania instynktów, prymitywizmu i ogólnej nudy figuruje na liście lektur szkolnych. Czy wręczony przez kierującą się względami politycznymi komisję Nobel determinuje obecność takiej porażki wśród książek wychowujących współczesną młodzież?
      Może by tak ustalić listę 12 lektur obowiązkowych licealisty, propozycje?
      • Gość: Boryna Re: A jak to było z Reymontem? IP: *.chello.pl 19.01.07, 11:27
        Widzę, że nic z "Chłopów" nie zrozumiałeś. Ta jedna powieść jest lepsza niż
        cały Sienkiewicz i Zeromski razem wzięci. Jedna z pięciu książek, które zrobiły
        na mnie największe wrażenie.
    • melei Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 21:47
      A mnie się robi coraz smutniej nad lekturami pana Eco... Imię Róży się
      połykało, Wahadło jeszcze dobrze odbijało blask pierwszego dzieła, a potem mi
      to jakoś bladło... nie odbieram panu Eco pierwszorzędności, ale smutno.
      • ralkom A ja zrobie rzecz straszną 18.01.07, 22:58
        I napisze Dostojewski. Dlaczego? Wiem, wiem - znakomite portrety psychologiczne
        postaci, niesamowita wrażliwość, dar obserwacji, opisy obyczajowości i kultury
        rosyjskiej. I co z tego? Czytanie np takiego Idioty to droga przez mękę - te
        wszystkie opisy, koligacje rodzinne, przedstawianie wnikliwe każdej z
        występujących osób. Znudziło mnie doszczętnie. porzuciłem lekturę ok 200 strony.

        Jednocześnie chciałbym dodać że niektóre rzeczy Dostojewskiego zrobiły na mnie
        duże wrażenie jak "Opowiadania Fantastyczne" czy "Gracz"
        I zdaje sobie sprawe że mój pogląd na jego twórczość jest po trosze znakiem
        czasów, kiedyś tak rozległy styl pisarski był zapewne w modzie i w cenie, teraz
        już nie...
        • waldemar_batura Re: A ja zrobie rzecz straszną 18.01.07, 23:06
          ralkom napisał:

          > I napisze Dostojewski. Dlaczego? Wiem, wiem - znakomite portrety psychologiczne
          >
          > postaci, niesamowita wrażliwość, dar obserwacji, opisy obyczajowości i kultury
          > rosyjskiej. I co z tego? Czytanie np takiego Idioty to droga przez mękę - te
          > wszystkie opisy, koligacje rodzinne, przedstawianie wnikliwe każdej z
          > występujących osób. Znudziło mnie doszczętnie. porzuciłem lekturę ok 200 strony
          > .
          >
          > Jednocześnie chciałbym dodać że niektóre rzeczy Dostojewskiego zrobiły na mnie
          > duże wrażenie jak "Opowiadania Fantastyczne" czy "Gracz"
          > I zdaje sobie sprawe że mój pogląd na jego twórczość jest po trosze znakiem
          > czasów, kiedyś tak rozległy styl pisarski był zapewne w modzie i w cenie, teraz
          >
          > już nie...

          Przyznaj: do tych herezji zachęcił Cię Nabokov. Zostanie Ci to poczytane za
          okoliczność łagodzącą: zamiast tortur będzie skromnie i humanitarne spalenie na
          stosie. :-)
          Ale gdyby już podążać tym szlakiem, to bardziej przestarzały od Dostojewskiego
          byłby Tołstoj (z czym się nb. zgadzam, choć z nieco innych pozycji), mimo
          oznaczenia go numerem 1 u Nabokova, a co najmniej na równi praktycznie wszyscy
          inni prozaicy XX wieku. Bo u którego z nich nie natrafisz na nudne opisy
          koligacji rodzinnych, itp.? Przykro mi, ale na Gide'a czy Hemingwaya wtedy było
          jeszcze za wcześnie. ;-)
          • waldemar_batura Re: A ja zrobie rzecz straszną 18.01.07, 23:06
            Oczywiście miało być: XIX wieku.
        • Gość: Fiodor Re: A ja zrobie rzecz straszną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 09:57
          a dla kogo nie? Bo dla mnie tak. Jakiej kultury rosyjskiej? Jakiej obyczajowości
          rosyjskiej? Toż to dzieło uniwersalne jest."Gracz" to akurat słabizna, ale
          wiadomo, dlaczego się podobala - przygodą trąci, hehehe. Jak chcesz tanich
          przygód, to czytaj przygody Tomka Szklarskiego. "Idiota" to droga przez mękę?
          Idiota..
          • ralkom Re: A ja zrobie rzecz straszną 21.01.07, 01:25
            Gość portalu: Fiodor napisał(a):

            > a dla kogo nie? Bo dla mnie tak. Jakiej kultury rosyjskiej? Jakiej
            obyczajowośc
            > i
            > rosyjskiej? Toż to dzieło uniwersalne jest."Gracz" to akurat słabizna, ale
            > wiadomo, dlaczego się podobala - przygodą trąci, hehehe. Jak chcesz tanich
            > przygód, to czytaj przygody Tomka Szklarskiego. "Idiota" to droga przez mękę?
            > Idiota..


            Tomka Szklarskiego czytałem jak miałem 8 lat a to było bardzo dawno. Jak widze
            jesteś niesamowicie ograniczony i durny. Nie dopuszczasz możliwości że ktoś
            może czytać określoną książke pod nieco innym kątem, szukać czego innego. Ja
            widzisz czytając książkę zastanawiam się, co dla mnie jest tam ciekawe i ważne,
            jeżeli coś mi sie nie spodoba poprostu to porzucam. Nie myśle w sposób: "To
            jest arcydzieło - musze to czytać na klęcząco" i dodatkowo jescze postawić
            ołtarzyk dla Fiodorka. A swoją drogą nie używaj jako nicka imienia twojego
            ukochanego autora, bo zapewne na to nie zasługujesz
      • Gość: przekret Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 12:46
        melei napisała:

        > A mnie się robi coraz smutniej nad lekturami pana Eco... Imię Róży się
        > połykało, Wahadło jeszcze dobrze odbijało blask pierwszego dzieła, a potem mi
        > to jakoś bladło... nie odbieram panu Eco pierwszorzędności, ale smutno.

        ja także mu jej odbierac nie zamierzam, ale tylko z tego powodu, że w moim
        prywatnym rankingu "pierwszorzędności" nigdy nie otrzymał. drugorzędno
        drugorzedny, acz nadal bardzo dobry.. ;)


        Poniekąd przypomina mi on (on - U. Eco) M.Puzo - jedna powiesc świetna, reszta -
        baaaardzo przecietna. Tyle, że "Ojciec" jest jak dla mnie dziełem genialnym,
        a "Imię" tylko - i aż - baaardzo dobrym. No i właśnie, czy taki Puzo to pisarz
        pierwszo-, drugo-, czy może trzecorzedny?? bo spora cześc jego twórczości jest
        na poziomie kryminałów z kiosku. Wiec nie wiem...

        A taki Hugo, czy on jest pierwszorzędny i kropka ( względnie: pierwszorzędno
        pierwszorzedny), czy może jak nasz Sienkiewicz: pierwszorzędno drugorzedny?

        To samo z Dickensem, choć co do niego to ponieważ go nie trawie wiec jest
        pewnie pierwszorzedny... ;P

        A Tomasz Mann? Ten to pewnie juz całkiem pierwszorzędowy jest, tyle że "jak
        zachwyca skoro nie zachwyca"?? hm...

        Ostatnio prawdę powiedziawszy zaczytuje sie Akuninem i siedząc do 4 w nocy nad
        jego ksiązkami mam gdzieć jego trzeciorzednośc... ;) No, ale teraz zgarne całą
        pule w konkursie na najgorszy gust: Harry Potter rządzi!! ;DDD Aha, żeby było
        wiadomym Wam; mam ponad 10 lat. Nawet ponad 20... ;P

        Pozdrawiam
    • weronika8881 Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 18.01.07, 23:38
      A ja mam za złe T.Mannowi za to, że Buddennbroków napisał. Tak się zaczytałam,
      że mało co matury nie zdałam. Wolałam czytać niż się uczyć :(
    • jmx Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 19.01.07, 02:24

      To ja chciałabym zadedykować pewien wierszyk dla wszystkich malkontentów,
      którzy kręcą nosem na Miłosza, Mickiewicza, Nabokova, Bułhakowa...
      "Krytyk i eunuch z jednej są parafii
      obaj wiedzą j a k - lecz żaden nie potrafi"

      (wierszyk pochodzi z antologii poezji polskiej "Od Staffa do Wojaczka")

      Kłaniam się nisko, ciesząc się jednocześnie, ze w Polsce jest tyle literacko
      uzdolnionych znakomitości, które potrafią ocenić kunszt pisarza i odpowiednio
      go zaklasyfikować. Zapewne to zaowocuje w przyszłości wysypem nagród Nike,
      Nobli, Pulitzerów etc. bo przecież talenty drzemiące w narodzie na pewno zostaną
      dostrzeżone ;).
      • gotrek Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 19.01.07, 09:17
        > "Krytyk i eunuch z jednej są parafii
        > obaj wiedzą j a k - lecz żaden nie potrafi"

        Tiiiia, ale to raczej dotyczy profesjonalnych krytyków flekujących autorów w
        sposób, który uniemożliwia im wejście "do środowiska", a nie takich amatorów-
        hobbystów jak środowisko forum. Ta dyskusja to tylko wymiana poglądów na temat
        gustów, a nie środowskowe wyroki na tego czy tamtą.
        • Gość: jaija Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.01.07, 23:46
          A ja bym chciała trochę "pobronić" krytyków. Wyzywa się ich od eunuchów,
          nienawidzi, ale cóż - gdyby nie oni, artyści mieliby ego rozdęte do
          niemożliwości, wszyscy mogliby pisać (albo nagrywać czy wystawiać - w
          zależności od profesji), o guście można by zapomnieć. Dobremu pisarzowi
          krytyka, o ile słuszna, nie zaszkodzi, a może zmotywować. Zły artysta,
          zmiażdżony przez krytyka, może wreszcie sobie odpuści, bo wydawcy/producenci go
          skreślą.
          Dobry krytyk to osoba taka, która bezbłędnie potrafi "wyczuć" artystę, jego
          wyjątkowość i jeżeli tenże artysta jest na złej drodze, potrafi mu ją wskazać.
          No, to był taki mały peanik ;)
      • waldemar_batura Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 19.01.07, 10:15
        jmx napisała:

        >
        > To ja chciałabym zadedykować pewien wierszyk dla wszystkich malkontentów,
        > którzy kręcą nosem na Miłosza, Mickiewicza, Nabokova, Bułhakowa...
        > "Krytyk i eunuch z jednej są parafii
        > obaj wiedzą j a k - lecz żaden nie potrafi"
        >
        > (wierszyk pochodzi z antologii poezji polskiej "Od Staffa do Wojaczka")
        >
        > Kłaniam się nisko, ciesząc się jednocześnie, ze w Polsce jest tyle literacko
        > uzdolnionych znakomitości, które potrafią ocenić kunszt pisarza i odpowiednio
        > go zaklasyfikować. Zapewne to zaowocuje w przyszłości wysypem nagród Nike,
        > Nobli, Pulitzerów etc. bo przecież talenty drzemiące w narodzie na pewno
        zostan
        > ą
        > dostrzeżone ;).

        Aczkolwiek nie umieściłem na swojej liście "drugorzędnych" żadnego z powyższych
        autorów, Twoje rozumowanie przypomina mi co do konstrukcji teksty wygolonych
        młodzieńców umieszczane na forach sportowych: "A co wy k... tu p...cie. Sami
        byście spieprzali przed Tysonem, więc wara od Gołoty!". Co ma piernik do
        wiatraka: dlaczego Twoim zdaniem do krytykowania literatury trzeba być wybitnym
        autorem? (Już postulat bycia profesjonalnym krytykiem miałby większy sens, choć
        też niewielki...).
        • Gość: Ad Jelinek Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.dwb.pl 19.01.07, 10:41
          ooo!To sie zdziwiłam,dla mnie wysoce pisarski kunszt
    • ynde Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny 19.01.07, 12:06
      Wniosek: drugorzędni są nieźli, pierwszorzędni są marni.
      Może pojawi się jakaś nowa kategoria?
    • Gość: hubert Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.prokom.pl 19.01.07, 13:21
      A co sądzicie o Romanie Łubiaku?
      • Gość: jaaaaaa Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: 195.47.201.* 19.01.07, 16:09
        Gunter Grass i jego "blaszany bębenek"
        kilka razy próbowałam przebrnąć, bez powodzenia... zawsze utykam najpóźniej na
        40 stronie:)
        • Gość: jaija Re: Drugorzędny Pisarz Pierwszorzędny IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.01.07, 23:48
          Moim zdaniem dużo tracisz. Lektura Bębenka jest niesamowita!
    • Gość: Ssmiewca Pierwszorzędny Pisarz Pierwszorzędny wg Was? IP: *.chello.pl 19.01.07, 13:34
      Sa tacy? sądząc po wypowiedziach...
      • proofreader Re: Pierwszorzędny Pisarz Pierwszorzędny wg Was? 19.01.07, 14:49
        Niesposób dokonywac takich zestawień w odniesieniu do całej historii literatury, zresztą tu kanon jest w gruncie rzeczy z grubsza ustalony. Natomiast warto się spierać o literaturę współczesną - przyjmijmy, że bierzemy pod uwagę pisarzy tworzących w XX wieku i obecnie (oczywiście, ta granica może się komus wydać sztuczna, ale to tylko założenie).

        I tu pozwolę sobie przedstawić garść własnych propozycji spośród prozaików i eseistów (nie dzieląc literatury na pierwszorzędną i drugorzędną, bo to nazbyt umowne:

        Antoine de Saint Exupery, L. F. Celine, Tomasz Mann, Michaił Bułhakow, Albert Camus, Gabriel Garcia Marquez, Julio Cortazar, Bohumil Hrabal, Milan Kundera, Romain Gary, Sandor Marai, Jose Saramago, Kurt Vonnegut, Gustaw Herling - Grudziński, Zbigniew herbert (za eseje), Wiktor Pielewin, Frederic Beigbeder, Umberto Eco, Arturo Perez - Reverte.

        To tylko moje osobiste preferencje :-)
        • Gość: lu Re: Pierwszorzędny Pisarz Pierwszorzędny wg Was? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 15:02
          to dobry pomysł na nowy wątek- tu już sie dość ponuro zrobiło:-)
    • ozby Babalne umysły niechętne wysiłkowi krytykują 19.01.07, 15:24
      Tak... Przeczytałem te wypowiedzi trochę łapiąc się za głowę. Chesterton,
      Nabokov, Bułhakov, Updike, Roth... wszystko grafomani oczywiście i beztalencia.
      Bardziej to smutne czy bardziej śmieszne? Twoja ocena w żadnym wypadku nie
      świadczy o wartości tych dzieł, ale wyłącznie o tobie samym.
      Ja na przykład nie przebrnąłem przez Mistrza i Małgorzatę, ale w życiu by mi
      nie przyszło do głowy wieszać psów na Bułhakowie. Widocznie moje wrażliwość
      jest inna i nie potrafię wejść w ten świat, w tej język i te obrazy. Ktoś inny
      nie potrafi na przykład wejść w mojego ulubionego Faulknera.

      Umiejętność czytania polega na dopasowaniu się do książki, do jej rytmu, języka
      i obrazów. Ona ma nadawać krok, ma cię prowadzić. Są książki, które się czyta
      szybko, są takie, które się czyta powoli. Są książki, które się czyta w
      tramwaju, są książki, które się czyta podczas bezsennej nocy. Nie masz pojęcia
      o literaturze, jeżeli tego nie umiesz. Jeżeli chcesz by to książka dopasowała
      się do ciebie.

      Mam wrażenie, jakby niektórzy pisali o telewizji. To telewizja ma się podobać
      wszystkim. To telewizja jest dla masy. Książka wymaga wysiłku i dlatego tak
      bardzo nie lubią jej masy.
      Ta dyskusja pokazuje tylko, że stary Ortega y Gasset jak zwykle miał rację:

      "Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i banalne,
      wiedząc o swojej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa do
      bycia przeciętnym i banalnym i do narzucania tych cech wszystkim innym"
      • waldemar_batura Re: Babalne umysły niechętne wysiłkowi krytykują 19.01.07, 15:53
        ozby napisał:

        > Tak... Przeczytałem te wypowiedzi trochę łapiąc się za głowę. Chesterton,
        > Nabokov, Bułhakov, Updike, Roth... wszystko grafomani oczywiście i
        beztalencia.
        >
        > Bardziej to smutne czy bardziej śmieszne? Twoja ocena w żadnym wypadku nie
        > świadczy o wartości tych dzieł, ale wyłącznie o tobie samym.
        > Ja na przykład nie przebrnąłem przez Mistrza i Małgorzatę, ale w życiu by mi
        > nie przyszło do głowy wieszać psów na Bułhakowie. Widocznie moje wrażliwość
        > jest inna i nie potrafię wejść w ten świat, w tej język i te obrazy. Ktoś
        inny
        > nie potrafi na przykład wejść w mojego ulubionego Faulknera.
        >
        > Umiejętność czytania polega na dopasowaniu się do książki, do jej rytmu,
        języka
        >
        > i obrazów. Ona ma nadawać krok, ma cię prowadzić. Są książki, które się czyta
        > szybko, są takie, które się czyta powoli. Są książki, które się czyta w
        > tramwaju, są książki, które się czyta podczas bezsennej nocy. Nie masz
        pojęcia
        > o literaturze, jeżeli tego nie umiesz. Jeżeli chcesz by to książka dopasowała
        > się do ciebie.
        >
        > Mam wrażenie, jakby niektórzy pisali o telewizji. To telewizja ma się podobać
        > wszystkim. To telewizja jest dla masy. Książka wymaga wysiłku i dlatego tak
        > bardzo nie lubią jej masy.
        > Ta dyskusja pokazuje tylko, że stary Ortega y Gasset jak zwykle miał rację:
        >
        > "Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i
        banalne,
        > wiedząc o swojej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa
        do
        >
        > bycia przeciętnym i banalnym i do narzucania tych cech wszystkim innym"

        Jak by to zwięźle podsumować:

        1) nie masz pojęcia o literaturze, sugerując, że wszyscy podręcznikowi wielcy
        to autentyczni Wielcy, od których wara krytykom (szczególnie zabawny jest tu
        przykład Chestertona);
        2) nie masz pojęcia o procesie lektury, sugerując, że to czytelnik ma się tak
        długo dostrajać do książki, aż ta mu się spodoba i nie ma prawa jej krytycznie
        oceniać (jeśli ćwiczysz w ten sposób, to rzeczywiście dużo rzeczy może się na
        siłę spodobać, aż po wspomnienia z domu Wielkiego Brata i wypociny ks.
        Pirożyńskiego);
        3) nie masz pojęcia o tym wątku (chyba za krótko się do niego dostrajałeś;
        zawiodła Cię wrażliwość ;-)), strzelając jak kulą w płot argumentem, że książki
        nie mają podobać się wszystkim; niezależnie nawet od raczej wydumanych
        rozróżnień z telewizją na tym polu, przecież oczywiste jest, że wypowiadający
        się tutaj czynią to WE WŁASNYM IMIENIU, a nie w imieniu jakichś mitycznych mas;
        4) I wreszcie nie masz pojęcia o całym tym forum, jeśli sądzisz, że dominują na
        nim bezmyślne masy. Radziłbym więcej pokory i skromności u kogoś, kto
        nie "przebrnął" nawet przez Bułhakowa (choć za to jest dla niego pełen
        nabożnego podziwu; pewnie Pani od Polskiego powiedziała Ci, że on Wielkim
        Pisarzem jest i to starczyło :-)).

        Na koniec rada: samo przeczytanie "Buntu mas" niestety nie wyróżnia jednak
        człowieka z masy. Czyni to dopiero KRYTYCZNA lektura wielu podobnych i lepszych
        dzieł oraz umiejętność ROZUMOWANIA na tej podstawie. Gdy tego zabraknie, można
        się w internecie ostro skompromitować, przypominając mi zasłyszaną kiedyś pewną
        gwiazdę piosenki chodnikowej ubolewającą... nad niskim poziomem muzyki disco
        polo. :-)
        • Gość: cichy Re: Babalne umysły niechętne wysiłkowi krytykują IP: *.icpnet.pl 19.01.07, 15:57
          No a co z Andrzejem Sosnowskim Pani Waldi Batrua? Kochamy go czy nie kochamy go
          jeszcze?
          • waldemar_batura Re: Babalne umysły niechętne wysiłkowi krytykują 19.01.07, 16:05
            ? Nie przypominam sobie, żebym już o nim pisał, jak sugeruje zwrot "jeszcze".
            Poza tym znam go za mało (parę wierszy w antologiach), żeby się autorytatywnie
            wypowiadać.
            • ozby Re: Banalne umysły niechętne wysiłkowi krytykują 19.01.07, 17:43
              Waldi, kochana Baturko moja. Podsumowywać nie bardzo umiesz, piszesz też
              kiepsko, ale mniejsza o to, pogadajmy sobie.

              ad 1) Nie muszę mieć pojęcia o literaturze. Wystarczy, że w odróżnieniu od
              ciebie czuję o co w niej chodzi. Chesterton jest w podręcznikach? Nie
              wiedziałem. Szkoda, że go nie lubisz, akurat ciebie opisał (Hibbs Bądźcobądź w
              Latającej Gospodzie). Ale zgoda, nie każdy musi go lubieć. To rozumiem. Tylko
              dlaczego od razy go się czepiać? No entiendo. Dla mnie jest ok.

              ad 2) „nie masz pojęcia o procesie lektury” Zdanie piękne wręcz. Gdybym pisał
              tak niezdarnie jak ty, pewnie bym zaserwował cos w rodzaju: „twój proces
              rozmienia mojej wypowiedzi nie zadziałał prawidłowo”. Ale napiszę po ludzku:
              nie wiesz stary o co chodzi. To, o czym pisałem nazywa się otwartością. Jak jej
              nie masz – trudno.

              ad 3) O święty wątku, przebacz, że cię nie rozumiem. Czy gdzieś prowadzą jakieś
              egzaminy na dobre rozumienie forum? A może Walduś w komisji jesteś
              założycielskiej? Aha i oczywiście gratuluję sformułowania użytego w tym
              punkcie, cytuję: „niezależnie nawet od raczej wydumanych rozróżnień z telewizją
              na tym polu, przecież oczywiste jest, że wypowiadający się tutaj czynią to...”
              Jak, ktoś, kto używa takiego języka może wypowiadać się na temat literatury? No
              chyba, że to zamierzony był efekt literacki. Jak tak, to sorry.

              ad 4) Powonieniem ten punkt pominąć bo jest na poziomie szkoły podstawowej.
              Dlaczego myślisz, że mam kilkanaście lat? Dlaczego myślisz, że liczy się dla
              mnie „wielkość”? W ogóle nie obchodzi mnie, kogo obecnie uważacie za wielkich w
              waszych szkołach.

              ad „Na koniec rada”) Rozumiem, że z masy wyróżnia człowieka „KRYTYCZNA lektura
              wielu podobnych i lepszych dzieł” Czy mógłbyś łaskawie podać mi te dzieła, z
              chęcią przeczytam. Jedyne na co się powołałeś to piosenka dico-polo. Czy aby
              nie takie odwołanie jest kompromitujące?

              Widzisz, ja właśnie miałem wrażenie, że bunt mas polega na rozwaleniu
              wszystkich autorytów i postawienie na piedestale siebie samego, swojej
              banalności. Pozwól, że jeszcze raz zacytuję: „człowiek masowy uważa siebie za
              usposobienie doskonałości ... jemu nie przyjdzie nawet powątpiewać o własnej
              doskonałości. Jego wiara w siebie samego jest iście rajska jak wiara Adamowa”
              Ja nie jestem przekonany o własnej doskonałości. Mam wrażenie, że ty jesteś.
              Może jestem i masa, ale nie zbuntowana tak jak ty. (tak przy okazjim, ton
              twoich wypowiedzi sugeruje, że jesteś wyborcą pis, czy mam rację?).

              Nie mówię, jaka ma być literatura, kto jest wielki a kto nie. Mówię tylko tyle,
              że warunkiem do tego do niej dotrzeć i ją oceniać jest umiejętność słuchania.
              Czytać trzeba umieć. Czytanie wymaga wysiłku. Zanim kogoś skrytykujesz „że
              marnym pisarzem był” oceń siebie, swoje umiejętności. Nie bądź tak pewny swojej
              krytycznej oceny i swoich umiejętności rozumowania. Bo być może ta rajska wiara
              jest tylko złudzeniem, kompensacją czegoś.

              Marketing to sztuka myślenia za klienta. Jak nie zrozumiesz o co chodzi w
              reklamie, to znaczy że copyrigher dał ciała, a reklama kiepska. Ale literatura
              jest czymś innym. Tak samo jak muzyka klasyczna wymaga wysiłku. Może to jednak
              nie Chesterton jest winny?



              -------------twój tekst--------------------
              > 1) nie masz pojęcia o literaturze, sugerując, że wszyscy podręcznikowi wielcy
              > to autentyczni Wielcy, od których wara krytykom (szczególnie zabawny jest tu
              > przykład Chestertona);
              > 2) nie masz pojęcia o procesie lektury, sugerując, że to czytelnik ma się tak
              > długo dostrajać do książki, aż ta mu się spodoba i nie ma prawa jej
              krytycznie
              > oceniać (jeśli ćwiczysz w ten sposób, to rzeczywiście dużo rzeczy może się na
              > siłę spodobać, aż po wspomnienia z domu Wielkiego Brata i wypociny ks.
              > Pirożyńskiego);
              > 3) nie masz pojęcia o tym wątku (chyba za krótko się do niego dostrajałeś;
              > zawiodła Cię wrażliwość ;-)), strzelając jak kulą w płot argumentem, że
              książki
              >
              > nie mają podobać się wszystkim; niezależnie nawet od raczej wydumanych
              > rozróżnień z telewizją na tym polu, przecież oczywiste jest, że wypowiadający
              > się tutaj czynią to WE WŁASNYM IMIENIU, a nie w imieniu jakichś mitycznych
              mas;
              > 4) I wreszcie nie masz pojęcia o całym tym forum, jeśli sądzisz, że dominują
              na
              >
              > nim bezmyślne masy. Radziłbym więcej pokory i skromności u kogoś, kto
              > nie "przebrnął" nawet przez Bułhakowa (choć za to jest dla niego pełen
              > nabożnego podziwu; pewnie Pani od Polskiego powiedziała Ci, że on Wielkim
              > Pisarzem jest i to starczyło :-)).
              >
              > Na koniec rada: samo przeczytanie "Buntu mas" niestety nie wyróżnia jednak
              > człowieka z masy. Czyni to dopiero KRYTYCZNA lektura wielu podobnych i
              lepszych
              >
              > dzieł oraz umiejętność ROZUMOWANIA na tej podstawie. Gdy tego zabraknie,
              można
              > się w internecie ostro skompromitować, przypominając mi zasłyszaną kiedyś
              pewną
              >
              > gwiazdę piosenki chodnikowej ubolewającą... nad niskim poziomem muzyki disco
              > polo. :-)
              • waldemar_batura Re: Banalne umysły niechętne wysiłkowi krytykują 27.01.07, 21:41
                ozby napisał:

                > Waldi, kochana Baturko moja. Podsumowywać nie bardzo umiesz, piszesz też
                > kiepsko, ale mniejsza o to, pogadajmy sobie.

                Słusznie, pogadajmy. Gdy tylko mam chwilę wolnego czasu, staram zniżyć się do
                poziomu maluczkich tego forum w rodzaju fanów Ziemkiewicza albo Twojej skromnej
                osoby, pochylić się z troską nad Waszymi problemami. W końcu to nie Wasza wina,
                że jesteście jacy jesteście, że poziom Waszej percepcji literatury (i nie tylko
                literatury) bliski jest zeru. To wina o wychowania, okoliczności - może nawet
                każdy z nas jest współodpowiedzialny za Waszą niedolę jako członek
                społeczeństwa, które nie potrafiło Wam pomóc. ;-) Dlatego nie powinniśmy się
                zniechęcać Waszą zadowoloną z siebie ignorancją i zaczepkami na poziomie
                przedszkola, tylko nieść oświaty kaganiec, pracować u podstaw, może nawet siać,
                siać, siać - aż Was, funkcjonalnych analfabetów, w aniołów przerobimy. :-)

                >
                > ad 1) Nie muszę mieć pojęcia o literaturze. Wystarczy, że w odróżnieniu od
                > ciebie czuję o co w niej chodzi. Chesterton jest w podręcznikach? Nie
                > wiedziałem.

                Gdybyż tylko tego... ;-)

                Szkoda, że go nie lubisz, akurat ciebie opisał (Hibbs Bądźcobądź w
                > Latającej Gospodzie). Ale zgoda, nie każdy musi go lubieć. To rozumiem. Tylko
                > dlaczego od razy go się czepiać? No entiendo. Dla mnie jest ok.

                A to paradne; nie masz pojęcia o literaturze, ale "czujesz o co w niej chodzi".
                ROFL. :-) Możesz zdradzić, o co? Bo ze steku banałów i ogólników, jakie dotąd
                wyartykułowałeś, wynika głównie, że o zmuszanie się do chwalenia wszystkich
                oficjalnie uznanych "wielkich". Powodzenia w szukaniu sojuszników dla tego
                poglądu - obawiam się jednak, że propagując go tylko się dodatkowo ośmieszysz. :-)
                A "bycie OK" to o wiele za mało na uznanie kogoś za wybitnego pisarza, do czego
                potrzebne jest wniesienie czegoś nowego do literatury, albo przynajmniej
                mistrzowskie opanowanie zastanych już form.

                > ad 2) „nie masz pojęcia o procesie lektury” Zdanie piękne wręcz. Gd
                > ybym pisał
                > tak niezdarnie jak ty, pewnie bym zaserwował cos w rodzaju: „twój proces
                > rozmienia mojej wypowiedzi nie zadziałał prawidłowo”.

                Odezwał się stylista od "lubieć"... ;-) Rozumiem, że mam unikać tak trudnych
                sformułowań jak powyższe?

                Ale napiszę po ludz
                > ku:
                > nie wiesz stary o co chodzi. To, o czym pisałem nazywa się otwartością. Jak jej
                >
                > nie masz – trudno.

                A skąd tak genialna hipoteza, że brak mi "otwartości", Ty literacko sprawny
                inaczej? Natomiast to, co sam zaprezentowałeś, to nie otwartość, tylko
                bezmyślność i brak krytycyzmu, płaszczenie się przez urzędowymi autorytetami
                literackimi bez posiadania wystarczającego aparatu pojęciowego do krytycznej
                percepcji dzieł... ale tu zastopuję z tak trudnymi terminami, bo znowu będziesz
                szlochał, że nie piszę po ludzku. ;-)

                > ad 3) O święty wątku, przebacz, że cię nie rozumiem. Czy gdzieś prowadzą jakieś
                >
                > egzaminy na dobre rozumienie forum? A może Walduś w komisji jesteś
                > założycielskiej?

                Nie, na szczęście do Ciebie; bo żadnego egzaminu przez żadną komisją raczej byś
                tu nie zdał, nawet ze ściąganiem. ;-) Ale nietrudno zauważyć, kto ma coś do
                powiedzenia, kto potrafi czytać, wnioskować i rozumieć - a czyje wypociny, jak
                Twoje, pokrywane są co najwyżej pełnym zażenowania milczeniem (z moim wyjątkiem,
                no ale ja zawsze podejmowałem się niewdzięcznych zadań w rodzaju powstrzymywania
                inwazji głupoty).

                Aha i oczywiście gratuluję sformułowania użytego w tym
                > punkcie, cytuję: „niezależnie nawet od raczej wydumanych rozróżnień z tel
                > ewizją
                > na tym polu, przecież oczywiste jest, że wypowiadający się tutaj czynią to...&#
                > 8221;
                > Jak, ktoś, kto używa takiego języka może wypowiadać się na temat literatury? No
                >
                > chyba, że to zamierzony był efekt literacki. Jak tak, to sorry.

                Zechciej sprecyzować, co w moich sformułowaniach było dla Ciebie za trudne - za
                długie słowa czy zbyt skomplikowana składnia? Postaram się to uwzględnić w
                przyszłości, pisząc oprócz postów dla normalnych również wersje dla opornych, ze
                zdaniami pojedynczymi nie dłuższymi niż pięć wyrazów. :-)
                Nie mówiąc już o fascynującej hipotezie, że poziom literacki własnych postów
                miałby przekładać się na prawo do krytykowania znanych pisarzy (akurat podobnie
                głupie zdanie zostało już tu wypowiedziane: nie oceniaj X-a, czy sam piszesz
                lepiej, itd.). Nie żeby akurat Tobie dawało to jakąś przewagę, bo klecisz zdania
                na miarę trzecioklasisty, myląc się przy okazji (patrz choćby niżej) nawet w
                najprostszych słowach :-) - ale po prostu zwracam uwagę, że z każdego punktu
                widzenia ten postulat jest bezsensowny.

                > ad 4) Powonieniem ten punkt pominąć bo jest na poziomie szkoły podstawowej.

                Tak jak cały Twój post. :-) Trudny z Ciebie człowiek: masz pretensje zarówno gdy
                piszę zbyt mądrze i zawile, jak i gdy powtarzam rzeczy proste i oczywiste - ale
                to chyba sam siebie powinieneś winić, że zmuszasz mnie do powtarzania
                oczywistości, których normalnym użytkownikom forum nie trzeba tłumaczyć. ;-)

                > Dlaczego myślisz, że mam kilkanaście lat? Dlaczego myślisz, że liczy się dla
                > mnie „wielkość”? W ogóle nie obchodzi mnie, kogo obecnie uważacie z
                > a wielkich w
                > waszych szkołach.

                "Waszych"? A co, do naszej szkoły się nie chodziło? ;-)

                Ale przede wszystkim; Chryste Panie! Pewien pan do pewnej pani powiedział w
                podobnie żenującej sytuacji w polskim serialu; "Zosiu, twoja głupota dorównuje
                twojemu zaangażowaniu". I taki też komentarz ciśnie mi się na usta, gdy widzę,
                jak już zupełnie kompromitujesz swoje płyciuchne teoryjki o rozumieniu dzieł
                literackich swoim NIEzrozumieniem wszystkiego, co wykracza poza poziom
                najbardziej dosłownego przekazu. Robaczku, Pani od Polskiego była tylko alegorią
                (trudne słowo - wiem ;-)) wszelkiego rodzaju mniej lub bardziej urzędowych
                "autorytetów" oficjalnie poświadczających klasę literacką pisarzy. Nie
                twierdziłem, że naprawdę masz kilkanaście lat (przynajmniej fizycznie -
                mentalnie to może pasować :-)). Pytam się tylko, żeby już wyłożyć jak chłop
                krowie na rowie: skoro ani sam nie oceniasz krytycznie "wielkości" twórców, ani
                - jak teraz sugerujesz - nie kierujesz się opinią "oficjalną", to skąd niby
                wiesz, z którymi pisarzami masz się tak męczyć jak z Bułhakowem? Czerpiesz
                wiedzę z Internetu? Ale tu przecież zgrywasz najmądrzejszego we wsi, który nie
                musi uczyć się od innych. Dlatego wszystko to składa się logicznie tak doskonale
                jak i reszta Twojego postu - czyli wcale. :-)

                > ad „Na koniec rada”) Rozumiem, że z masy wyróżnia człowieka „
                > KRYTYCZNA lektura
                > wielu podobnych i lepszych dzieł” Czy mógłbyś łaskawie podać mi te dzieł
                > a, z
                > chęcią przeczytam.

                O, nareszcie jakieś prawidłowe rozpoznanie sytuacji w postaci uznania przewagi
                obycia i kultury. :-) Ucz się, Jasiu, ucz. Podaj mi listę dzieł, które już
                zmęczyłeś (to chyba nietrudne; długa nie będzie ;-)) i ładnie poproś, zamiast
                swoich knajackich dowcipasów, a obiecuję Ci, że w następnym poście przedstawię
                listę lektur, po przyswojeniu których będziesz mógł w końcu uznać się za
                człowieka oczytanego na poziomie podstawowym.

                Jedyne na co się powołałeś to piosenka dico-polo. Czy aby
                > nie takie odwołanie jest kompromitujące?

                Znów to samo; nie potrafisz przyswoić sobie nawet postu na forum, a chcesz,
                żebyśmy brali na poważnie Twoje wypociny nt. literatury wysokiej? A odwołanie -
                nie do żadnej piosenki, ale owszem, do zjawiska disCo polo - rzecz jasna jest
                kompromitujące; dla osoby wywołującej podobne asocjacje. :-) Jak się komuś
                inteligentniejszemu skojarzy w Twojej obecności Lepper z burakiem, rozumiem, że
                dla Ciebie winą autora porównania będzie, że Endrju nie kojarzy mu się z
                Cezarem? ;-)

                > Widzisz, ja właśnie miałem wrażenie, że bunt ma
                • waldemar_batura cz. II 27.01.07, 21:43
                  > Widzisz, ja właśnie miałem wrażenie, że bunt mas polega na rozwaleniu
                  > wszystkich autorytów i postawienie na piedestale siebie samego, swojej
                  > banalności.

                  Już Cię pochwaliłem za wysiłek w postaci zmęczenia "Buntu mas" - nie musisz się
                  dalej popisywać. Ale czy zechciałbyś w końcu przyswoić sobie prosty fakt, że to
                  Ty reprezentujesz tu masę atakującą wykształciuchów i inne łże-elity,
                  ośmielające się samodzielnie oceniać wartość dzieł, których Ty nawet nie
                  rozumiesz, nie mówiąc o zdolności krytycznej oceny? :-)

                  Pozwól, że jeszcze raz zacytuję: „człowiek masowy uważa sie
                  > bie za
                  > usposobienie doskonałości ... jemu nie przyjdzie nawet powątpiewać o własnej
                  > doskonałości. Jego wiara w siebie samego jest iście rajska jak wiara Adamowa#
                  > 221;
                  > Ja nie jestem przekonany o własnej doskonałości. Mam wrażenie, że ty jesteś.

                  Nie, skąd. Sama przewaga umysłowa nad Tobą to stanowczo za mało, żeby myśleć o
                  sobie dobrze (miliony Polaków mogłyby to powiedzieć o sobie), a cóż dopiero jako
                  o wzorze doskonałości. ;-) Więc jeśli myślę o sobie dobrze (dobrze, ale bez
                  przesady), obawiam się, że przesłanki tego wynikają z innych źródeł.

                  > Może jestem i masa, ale nie zbuntowana tak jak ty.

                  Na pewno nikt nie posądzałby Cię o bunt; reprezentujesz raczej typ posłusznego
                  osiołka, pracowicie przeżuwającego cokolwiek mu wrzucą do żłobu. :-)

                  (tak przy okazjim, ton
                  > twoich wypowiedzi sugeruje, że jesteś wyborcą pis, czy mam rację?).

                  Gratuluję; swój bełkot zakończyłeś najgłupszym ze dotychczasowych "wniosków".
                  Gdybyś rejestrował otaczającą rzeczywistość choćby na poziomie średnio
                  rozgarniętego dziesięciolatka, zauważyłbyś, że to dla PiS-u i im podobnych taki
                  Chesterton wielkim pisarzem był i trzeba uczyć się go na pamięć zamiast
                  krytykować (rzecz jasna dotyczy to nie tylko jego, ale i innych podręcznikowych
                  autorytetów, za wyjątkiem twórców, których uważają za niepoprawnych
                  politycznie). Z drugiej strony przez ten "zarzut" być może chcesz odwrócić uwagę
                  od własnych poglądów. ;-)

                  > Nie mówię, jaka ma być literatura, kto jest wielki a kto nie.

                  Ciekawostka: niby nie mówisz "kto jest wielki a kto nie", a jedynie krytykujesz
                  tych, którzy ośmielają się mieć na ten temat własne zdanie. Myliłem się - może
                  być z Twojej strony jeszcze głupiej i bardziej bezsensownie niż wcześniej. ;-)


                  Mówię tylko tyle,
                  >
                  > że warunkiem do tego do niej dotrzeć i ją oceniać jest umiejętność słuchania.

                  Cóż za niesamowite odkrycie. Zgłoś się z tym do mediów - ale najpierw swą
                  receptę zechciej zastosować do samego siebie.

                  > Czytać trzeba umieć. Czytanie wymaga wysiłku. Zanim kogoś skrytykujesz „ż
                  > e
                  > marnym pisarzem był” oceń siebie, swoje umiejętności. Nie bądź tak pewny
                  > swojej
                  > krytycznej oceny i swoich umiejętności rozumowania.

                  Jak wyżej; zacznij od siebie, bo Twoich umiejętności brak nawet do oceny
                  umiejętności tych, którzy pisarzy na tym forum krytykują. Na co wyraźnie
                  wskazują zarówno dęte androny spłodzone na tym konkretnie wątku, jak i fakt, że
                  chyba na żadnym innym nie miałeś nic do powiedzenia o książkach, prawda? ;-)

                  > Bo być może ta rajska wiara
                  > jest tylko złudzeniem, kompensacją czegoś.

                  Kolejne rewelacje. A czego kompensacją jest Twój tani snobizm?

                  > Marketing to sztuka myślenia za klienta. Jak nie zrozumiesz o co chodzi w
                  > reklamie, to znaczy że copyrigher

                  Przepraszam, czy ten tajemniczy "copyrigher" pochodzi od słowa "copyright", czy
                  może raczej "copywriting"? Widać, że również języki obce nie są Twoją
                  najsilniejszą stroną. :-)

                  dał ciała, a reklama kiepska. Ale literatura
                  > jest czymś innym. Tak samo jak muzyka klasyczna wymaga wysiłku. Może to jednak
                  > nie Chesterton jest winny?

                  A może jednak jest, skoro ustępuje setkom, jeśli nie tysiącom innych pisarzy w
                  historii? Ale skąd mógłbyś o tym wiedzieć, dysponując tak znikomą wiedzą o
                  literaturze (odezwij się jak zmęczysz Bułhakowa - swoją drogą, niemożność
                  przyswojenia sobie autora tak łatwego w lekturze dodatkowo kompromituje Twoje
                  komunały o odnajdywaniu wielkości w każdym pisarzu). I o kulturze w ogóle; z
                  tego co piszesz, analogicznie do literatury także przy muzyce wystarczy, że ktoś
                  szepnie magiczne słowa "muzyka poważna", i już zamrzesz z rozdziawioną
                  paszczęką, próbując desperacko coś uchwycić z tej wymarzonej kultury wysokiej i
                  nieco się dokulturalnić. A jak usłyszysz, że to tylko przeciętny kawałek
                  Kisielewskiego, święcie się oburzysz; jak to, to wina odbiorcy, że nie dostrzega
                  geniuszu kompozytora! W istocie jesteś wymarzonym targetem dla muzyki Rubika -
                  on przecież też tworzy "psałterze" czy "oratoria". A skoro sam nie potrafisz
                  ocenić wartości dzieła, tylko zdajesz się na etykietki... Podziel się
                  wrażeniami; należysz już do fan-klubu? :-)

                  To by było na tyle. I tak poświęciłem już Tobie więcej czasu, niż to jest warte,
                  ale uznaj, że potraktowałem Cię jako symbolicznego reprezentanta masy, o której
                  tyle ględzisz - możesz czuć się dowartościowany. Wróć na forum, jak zmądrzejesz
                  - chyba że odpowiada Ci dotychczasowa rola Głupiego Jasia. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nie pamiętasz hasła lub ?

Nakarm Pajacyka