Tysiąc zurawi - Kawabata

29.01.07, 21:58
jestem w połowie książki, więc powstrzymam się jeszcze od komentowania samej
treści. męczy mnie natomiast jedna kwestia: mam wrażenie, że składnia jest
momentami cokolwiek niezwykła - i teraz zastanawiam sie, czy to zabieg
celowy? wpływ języka japońskiego? czy zwyczajnie mój nieobyty z taką składnią
angielski? (a moze angielski tłumacza o rdzennie angielskim nazwisku
Seidensticker)
;)
jestem równiez ciekawa wrazen osób, które już książkę przeczytały
    • formaprzetrwalnikowa Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 31.01.07, 23:06
      hm, dziwna historia. chyba nie wszystko zrozumiałam.
      chyba poczytam sobie cos o kulturze japonskiej. Moze panią Nothomb? albo ruth
      benedict?
      ktoś jesczze przeczytał Żurawie? zechce podzielić się wrazeniami?
      • blue_a2 Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 31.01.07, 23:22
        prze-pię-kne, ale to wrażenie sprzed kilkunastu laty.
        dla dobra forum zabieram się za czytanie - mam pod ręką ;)

        w moim tomiku "Głos góry" dodatkowo, niejasna pamięć także zachwytu
      • chiara76 Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 31.01.07, 23:44
        formaprzetrwalnikowa napisała:

        > hm, dziwna historia. chyba nie wszystko zrozumiałam.
        > chyba poczytam sobie cos o kulturze japonskiej. Moze panią Nothomb? albo ruth
        > benedict?
        > ktoś jesczze przeczytał Żurawie? zechce podzielić się wrazeniami?
        ja czytałam, ale po polsku, a Ty, jak rozumiem po angielsku, więc to pewnie
        jeszcze inaczej...mnie się podobało...
        • formaprzetrwalnikowa Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 31.01.07, 23:50
          po angielsku i jestem bardzo ciekawa, jakby sie to czytalo mi po polsku...
          co do samej skiazki: nie potrafie nawet powiedziec, czy mi sie podobalo, chyba
          za malo zrozumialam (i nie ze wzgledow jezykowych ;-)): klimaty są po prostu
          Inne: hobby - oglądanie ceremonii parzenia herbaty, dyskusje nad naczyniami i
          te związki-niedowiązki-rozwiązki... mialam wrazenie, ze akcja, chociaz nigdzie
          nie zauwazylam odniesien czasowych, toczy sie jakies co najmniej 50 lat temu.
          wlasnie kupuje Z pokorą i uniżeniem Nothomb i poszukuje wzroców kultury
          japonskiej Benedict.
      • braineater nothcomb 31.01.07, 23:56
        usilnie odradzam, bo pisze panienka z tak rzygliwa maniera nadetej kury
        domowej, co świat wielki widziała i o nim teraz gdacze, że człowieka szlag
        trafia najdalej po 30 stronach. Co gorsza udaje, że taką nie jest, co jescze
        bardziej pogrąża te powieścidełka marne w marazmie i ględzeniu o stereotypach.
        bleh, jedna z gorszych pisarek na jakie się w życiu natknąłem

        P:)
        • formaprzetrwalnikowa a japonia? 01.02.07, 00:02
          czy japonia, ktora opisuje w Z pokorą... jest bardziej prawdziwa?
          chce spróbowac zrozumieć tę kulturę
          • chiara76 Re: a japonia? 01.02.07, 00:06
            formaprzetrwalnikowa napisała:

            > czy japonia, ktora opisuje w Z pokorą... jest bardziej prawdziwa?
            > chce spróbowac zrozumieć tę kulturę

            wiesz, mnie się akurat Z pokorą bardzo podobało, bo ubawiłam się setnie;)
            a co do kraju, zajrzyj do nas na forum (link w mojej sygnaturce), poczytaj,
            ostatnio podniosłam link o książkach o Japonii, może coś Ci w oko
            wpadnie...pozdrawiam.
            • formaprzetrwalnikowa Re: a japonia? 01.02.07, 00:38
              dzięki - zajrzę :)

              A co do Zurawi...?
          • braineater Re: a japonia? 01.02.07, 00:13
            nie wiem, dla mnie ona ciągle pisze w kólko o tym jaka amelie Nothomb jest
            zajebista i lokalizacja jest jej obojętna.
            Z japońskich to faktycznie zajrzyj w ten wątek o którym Chiara pisze, bo tam
            chyba zostały najważniejsze wydane po polsku żapończyki przywołane hurtem. Po
            angielsku pewno będzie wiecej, ale nie rozglądąłem się nigdy jakoś intensywnie.
            Z kulturówek to w sumie trzy są teksty kanoniczne jakby, czyli Chryzantema i
            miecz Benedictowej, Kroniki Japońskie Bouviera, Imperium Znaków Barthes'a, a na
            deser możes Kerra, Japonia utracona <rewelacyjny opis kultury która zniknęła w
            przeciągu paru lat>. Fajny jest też Samuraj William, <nie odwrócę głowy tak
            daleko, żeby dojrzeć autora> czyli dokumetalna opowieśc o pierwszym
            europejczyku zyjącym dłużej w Japonii - potem z faceta Calwell zrobił Shoguna,
            w serialu zrobili z niego Chamberlaina, a w filmie Toma Cruise. Na szczęscie
            nie ma wiele wspólnego z tymi wersjami:)

            P:)
            • formaprzetrwalnikowa Re: a japonia? 01.02.07, 00:37
              Chryzantemę juz wyczaiłam. poszukam reszty
              moze faktycznie daruję sobie amelie n, chociaz brzmi jakos znajomo
              ;)
          • itek1 Re: a japonia? 01.02.07, 00:27
            Odnosnie specyfiki Japonii polecam 'Trust: The Social Virtues and The Creation
            of Prosperity' Fukuyamy, IMO zdecydowanie najlepsza jego rzecz.
            Przy okazji ciekawie pisze tam rowniez o Chinach, Tajwanie, Korei.
        • braineater żeby nie było... 01.02.07, 01:08
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=14383171&v=2&s=0
          z tym że ja się generalnie nie zgadzam...

          P:)
          • formaprzetrwalnikowa ;-) 01.02.07, 08:31
            forma recenzji jest dla mnie równie, a czasem nawet ważniejsza od samej treści.
            to tak jak w jednej z moich ulubionych anegdotek:
            - Byłam na swietnym filmie. 'Nigdy w życiu' się nazywa. Film jest naprawdę
            swietny, wszystkim polecam. Stenka jest świetna w tym filmie. ładnie wygląda i
            w ogóle.

            chyba sobie daruję AN, brajanie. dziękuję :)
      • poledownunder Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 01.02.07, 04:38
        Zurawi nie pamietam, bo bardzo dawno czytalam i po polsku, ale jestem obecnie w
        trakcie The Master of Go (Meijin) tego samego autora, tego samego tlumacza i
        chyba wiem o co Ci chodzi, choc dla mnie akurat w tym tkwi urok. Zdania pisane
        jakby od tylu, duzo strony biernej (co akurat w angielskim jest zupelnie
        normalne, ale polskie ucho moze razic), co sprawia ze nie wystarczy przebiec
        wzrokiem po tekscie zeby zlapac jego sens (a kto by sie nie oparl pokusie,
        jezeli autor by na to pozwolil), kazde zdanie trzeba czytac uwaznie delektujac
        sie jezykiem i tym co opisuje, a kazdy detal jest wazny. Chocby caly rozdzial
        poswiecony wyjatkowo dlugiej brwi (lewej) mistrza... Jak dla mnie, przysmak.
        • formaprzetrwalnikowa Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 01.02.07, 08:27
          Nie, nie o strone bierną mi chodziło - do tego się jzu pzryzwyczaiłam. ale
          własnei szyk wyrazow z zdaniu - jest taki nietypowy i czasem faktycznie trzeba
          przeczytać każdy wraz po kolei, do konca (ja niektore zdania czytałam po 2-3
          razy), ze zrozumiec o co chodzi. zastanawiam sie, czy to jest jest sposob, w
          jaki tłumacz chciał oddac specyfikę jezyka japonskiego, w którym (tak czytałam,
          nie wiem jak jest, bo nei znam) każdy detal jest ważny, a europejczycy gubią
          się w odcieniach znaczeń i form gramatycznych.

          Opisy 'japonskie' tez mi odpowiadają. mam podobne wrazenie jak po przeczytaniu
          Murakamiego: wycyzelowane opisy codziennych czynności i zwykłych przedmiotów.
          Najpierw przeczytam cos o japonskiej kulturze, a potem poszukam innych ksiązek
          kawabaty
    • ben-oni Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 01.02.07, 13:41
      Oj, formo, Żurawie czytałem jeszcze w liceum i to w ciągu razem z Pięknościami
      i Głosem góry. I tkwię w nieustannym uwielbieniu dla formy, dla sposobu
      opisywania, dla Kawabaty wreszcie, jako dla najwiekszego z Japońców. Problem w
      tym, że tresci nie pamietam i wiem tylko, że te żurawie to na kimonie chyba
      wydziergane były, czyż nie? Ale pamietam, żem był zachwycony.
      • ash3 Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 01.02.07, 15:11
        Ojej, a ja pamiętam, że żurawie były robione z papieru (tysiąc żurawi).
        Ale moze już źle pamiętam i czas odświezyc lekturę? I ciekawa jestem tej składni
        w pol. tłumaczeniu...
        • formaprzetrwalnikowa Re: Tysiąc zurawi - Kawabata 01.02.07, 17:22
          zurawie były wyhaftowane na kimonie pięknej dziewczyny, ktorej główny bohater
          nie poślubił.
          poszukam innych dzieł Kawabaty, ciekawe, czy reszta tez tak pisana
          • Gość: ana Re: Tysiąc zurawi - Kawabata IP: *.chello.pl 01.02.07, 23:19
            Tak, ale chyba ash3 także ma rację z tym weselem. O ile dobrze pamietam to tysiąc żurawi z papieru ma przynieść szczęście młodej parze. I już pewnie zawsze będzie mi się to kojarzyć z pewną pulchną i milczącą Indianką z dalekiej północy;-)
            A Żurawie czytałam jakiś czas temu, świeżo po wykładzie o ceremonii parzenia herbaty (zupełnie przez przypadek), więc wiedziałam co i jak mniej więcej. Nie wiem czy sprawiła to ta szczątkowa wiedza o znaczeniu ceremonii, ale bardzo mi się żurawie podobały...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja