tanczacy.z.myslami
30.01.07, 10:01
A tak ładnie się zaczęło... Rozterki sercowe, kłopoty rodzinne, patriotyzm
lokalny i nielokalny, przeróżne obyczaje i wszytko nad rozległymi wodami
Ojczulka Donu (Dona?). Aż tu nagle cara wykopali z fotela i z pięknej
rodzinnej sagi zrobiła się opowieść o niedobrych kontrrewolucjonistach, którzy
ośmielili się nie zgadzać z bolszewikami, i dlatego dzielni
czerwonogwardziści, nie zawracając sobie głowy braniem jeńców, bo i po co...
itd... I on za to Nobla dostał?!
Mam czytać to dalej? Będzie ciekawiej i/lub mniej ideologicznie?