"Ja, Tituba, czarownica z Salem" Maryse Conde

11.02.07, 17:42
Zaintrygował mnie tytul tej książki i jej skrócony opis:

"Słynne procesy „czarownic z Salem” zaczęły się w 1692 roku wraz z
aresztowaniem trzech kobiet. Jedną z nich była Tituba, czarna niewolnica.
Wiadomo o niej tylko tyle, że przyznała się do winy, a po amnestii została
zwolniona z więzienia i sprzedana. Teraz opowiada swoją historię.
Rok 16**, w drodze na Barbados angielski marynarz gwałci czarną dziewczynę
Abenę. Owocem tego gwałtu jest Tituba. Siedem lat później Abena, broniąc się
przed kolejnym gwałtem, podnosi rękę na swojego pana, za co zostaje
powieszona. Jej mąż popełnia samobójstwo, połykając własny język, a Tituba
musi opuścić plantację. Przygarnia ją czarownica Man Yaya, która uczy
dziewczynkę sztuki uzdrawiania i komunikowania się ze światem zmarłych. Mówi
jej: „Będziesz w życiu cierpiała. Wiele, bardzo wiele. Ale przeżyjesz!”.
Opowiadając historię Tituby, Maryse Condé z żywą wyobraźnią i ironicznym
humorem opisuje rzeczywistość niewolnicy-czarownicy, atmosferę wiary w magię,
hipokryzję purytanów i mechanizmy zbiorowej histerii. Książka porusza wciąż
aktualny problem, jakim są prześladowania rasowe, społeczne, polityczne i
religijne."

Czy ktoś czytał tą książkę i może podzielić się swoimi wrażeniami po tej
lekturze ?

o_u
    • mettea Re: "Ja, Tituba, czarownica z Salem" Maryse Cond 11.02.07, 18:15
      Przyznam, że nie czytałam, ale Szczuka polecała tę knigę w "Wydaniu II
      poprawionym" tydzień lub dwa tyg temu.
    • monia145 Re: "Ja, Tituba, czarownica z Salem" Maryse Cond 11.02.07, 18:49
      Mnie sie podobała...to wartko opowiedziana historia osoby, która została
      zapomniana a przecież to z nią bezpośrednio związana była ta histeria, jaka
      wybuchła w Salem w XVII...to Tituba i jej opowieści, jakimi raczyła panią
      Parris i swoje dwie małe podopieczne stały sie katalizatorem dla wybuchu tych
      przesladowań.....w rzeczywistości Conde przypomniała, że z magią i
      czarownicami,przesladowania czesto nie miały nic wspólnego- przyczyn należałoby
      upatrywać w relacjach społecznych, ekonomicznych profitach jakie można było
      uzyskać,pomawiając o czary nielubianego, ale bogatego sąsiada......

      Dużo ironii zawiera ta ksiązka...kiedy mąż Tituby opowiada jej, że zamierzają
      oskarzyć ją o czary i konszachty z Szatanem, ona ze szczerą naiwnością mówi "
      Przeciez ja nawet nie wiem, kto to jest ten Szatan":)
      Jakby to dla kogoś miało znaczenie...
      • danab71 Re: "Ja, Tituba, czarownica z Salem" Maryse Cond 11.02.07, 21:48
        intryguje mnie ta książka, zaciekawia jej skrócony opis i teraz taże Wasze
        podpowiedzi - chyba ją kupię, a jak już przeczytam to będę wiedziała, czy to, co
        poleca Szczuka godne jest polecania :).
        ( na marginesie - lubię Szczukę - jej wypowiedzi, odwagę, charakterystyczny styl
        - barwna osobowość ... )

        o_u
    • marcelina_prust A ja, jeśly pan pozwoly ... 12.02.07, 11:44
      ...doczepię się.
      Temat tematem, mógłby być nawet ciekawy, ale styl jest f.a.t.a.l.n.y

      Język jest tak do porzygania sztuczny, że nie można uwierzyć w ani jedno słowo
      tych postaci. O, sory jest jeden fragment, który spodobał się mi -
      przesłuchanie Tituby w czasie procesu, pomyślałam, no nareszcie kobita gada jak
      człowiek, a nie papierowa lalka. i co się okazało? że był to cytat, zapis z
      dokumentów z rzeczywistego przesłuchania. Bez duszy jest to napisane, po
      pensjonarsku. Przykład, mąż do Tituby, namawia, żeby się zemściła, zrób to zrób
      mówi i na koniec wypala: "a to będą się mieli z pyszna". Ekskjuzmi? I tak co krok.

      Kazia to poleciła? Nasza Kazia kochana? Świat na głowie stanął.

Pełna wersja