Wkurza mnie ten Sapkowski!

09.03.07, 12:32
I ta nieszczęsna trylogia! Zamiast siedzieć wygodnie w fotelu i czytać
ciekawą książkę, to muszę bobrować po internecie żeby zrozumieć te wtręty
łacińskie, czeskie i niewiadomojakie. A już w autobusie czytać się po prostu
nie da. Mam tylko jedno wytłumaczenie dla autora: jest strasznym bucem, co to
takim boroczkom jak ja, co to łaciny w szkole nie mieli, że straszne z nich
boroki :)
Dajecie sobie jakoś radę z tym czytaniem?
    • tanczacy.z.myslami Re: Wkurza mnie ten Sapkowski! 09.03.07, 12:41
      lady_koczkodan napisała:

      > Dajecie sobie jakoś radę z tym czytaniem?

      Jakoś dajemy a wspomaga nas w tym świadomość, że główni bohaterowie rozmawiają
      niemal wyłącznie po niemiecku i to niemieckim średniowiecznym. I tylko
      uprzejmości autora zawdzięczamy, że możemy to czytać po polsku :) Tak więc, cóż
      znaczą jakieś drobne wtręty łacińskie, z których wiele jest zresztą wyjaśnionych
      na końcu książki...
      • lady_koczkodan Re: Wkurza mnie ten Sapkowski! 09.03.07, 13:14
        No, w sumie mógł tym niemieckim całość napisać :)
        • cotbus76 i ..... 09.03.07, 14:26
          dałabyś radę to przeczytać ? Szczerze wątpię ;) Mnie się kiedyś wydawało, że
          jak znam współczesny niemiecki to przetłumaczenie niemieckiej ballady z
          przełomu XVIII i XiX wieku to będzie pikuś i ... no cóż wstyd był niesamowity.
          A tak na poważnie przeżyłabym to, że ludzie nie znają nawet podstawowych
          cytatów łacińskich, ale to że duża grupa ludzi ma problem z związkami
          frazeologicznymi oraz przysłowiami to już zgroza. No cóż pewnie doczekamy się
          tak jak Anglicy i Amerykanie "bryków" z trudniejszych książek napisanych
          językiem zrozumiałym dla osób, które sylabizują nalepkę na szamponie do włosów
          przez 15 minut.
          P.S. Przepraszam za złośliwość, ale miałam niestety okazję uczyć w tzw. 10-
          miesiecznym ogólniaku i spotkałam tam indywidua, które chciały zdawać maturę a
          o mało mnie nie zlinczowały jak się okazało, że działając w akcie najwyższej
          desperacji kazałam im przeczytać 50-stronicową "ściągę". O tym, że żeby nauczyć
          definicji zwrotów charakterystycznych języka używanego przez historyków w ogóle
          nie było mowy bo jeden z drugim "swoimi słowami wyjaśnią". Zemsta była słodka
          jak taki chłopaczek z rodzaju "mam dres i życie piękne jest" opowiadał
          egzaminatorom "swoimi" słowami kształtowanie się społeczeństwa stanowego.
          • tanczacy.z.myslami Re: i ..... 12.03.07, 14:02
            cotbus76 napisała:

            > Mnie się kiedyś wydawało, że
            > jak znam współczesny niemiecki to przetłumaczenie niemieckiej ballady z
            > przełomu XVIII i XiX wieku to będzie pikuś i ... no cóż wstyd był niesamowity.

            Dlaczego wstyd? Ja kiedyś dostałem przed oczy coś takiego dziwnego, co po
            dłuższych oględzinach okazało się balladą jakiegoś średniowiecznego
            minnensaengera napisaną ówczesnym pismem (reprint oczywiście). Błysnąłem
            yntelektem przed Niemcem, który mi to podetknął bo rozszyfrowałem, że to
            średniowieczny niemiecki i pewnie jakaś ballada, ale o tłumaczeniu nie było mowy.

            Tak więc - spokojna głowa, ani Sapkowski by tego nie napisał w średniowiecznym
            niemieckim ani my byśmy tego nie przeczytali :)

            > indywidua, które chciały zdawać maturę a
            > o mało mnie nie zlinczowały jak się okazało, że działając w akcie najwyższej
            > desperacji kazałam im przeczytać 50-stronicową "ściągę".

            Znaczy - za dużo tych stron czy za mało? Może zadanie było za mało ambitne? ;)
          • lady_koczkodan Re: i ..... 12.03.07, 21:23
            Ups, ktoś nie zrozumiał, że z przekąsem to napisałam. Więc wyjaśniam: chodziło
            mi o to, że przecież autor nie chce nam odbierać przyjemności samodzielnego
            poszukiwania znaczeń, więc czemuż nam tej przyjemności jeszcze nie poszerzył?
            To był żart, jeżeli nadal są jakieś wątpliwości.
Pełna wersja