co to "książki ambitne"?

19.03.07, 21:37
czy istnieje cos takiego?Myślałam,że należę do osób czytających taką
literaturę,ale chyba jednak tak nie jest.Jak zdefiniujecie je?A może
wygłupiam się i nic takiego nie istnieje?
    • kasiulek_mysiulek Re: co to "książki ambitne"? 19.03.07, 23:13
      To takie, które zmuszają do myślenia, do refleksji, po których coś pozostaje w
      głowie na zawsze. Dla mnie na pewno nie "literatura w spódnicy", pisana dla
      zabieganych trzydziestek (Szwaja, Grochola, itd.)-nie znoszę wprost.
      Ale nie podnieca mnie słowo ambitne. Czytam to co mi bliskie, co jest dobre
      warsztatowo i nie sztampowo napisane. Pozdrawiam.
      • broch Re: co to "książki ambitne"? 20.03.07, 02:22
        litaratura ambitna nie istnieje. Zakaz produkcji wprowadzono w XIXw. Niektorzy
        pisarze probowali sie wylamac i juz nie zyja (np Joyce, Proust, Musil a z
        nowszych Sebald). Czesc tych co przezyla uciekla do Ameryki Poludniowej (np
        Garcia Marquez). Sa tacy ktorym i Ameryka Poludniowa nie pomogla: takiego Arlta
        smierc dopadla w Buenos Aires. Oczywiscie atak serca to typowy cover up
        stosowany przez wywiady wielu krajow. Kazde przyzwoite panstwo stara sie
        ograniczyc tlumaczenia tzw prozy ambitnej. Np nie ma polskiego tlumaczenia
        Osmana Linsa czy Ignacio De Loyola Brandao.
        Uwazam ze slusznie (sa zakazani/nie tlumaczeni) bo jesli taki Lins zamiast
        imienia glownej bohaterki uzywa piktogramow to moze od tego glowa rozbolec.

        Niektorzy z reszta specjalnie pisza w sposob nudny np Gutersloh. Przebrniecie
        przez "Slonce i ksiezyc" wymaga morza wodki. Oczywiscie czytelnik popada juz pod
        koniec pierwszego tomu w ciezki alkoholizm. Jak widzisz czytanie takiej
        literatury prowadzi do degrengolady.
        Niektorzy pisarze nie ukrywaja swoich intencji np Doderer (tez nie zyje nawiasem
        mowiac) wprost zatytulowal swoja powiesc "Demony". Dzielo faktycznie moze
        straszyc co bardzej wrazliwe dusze po nocach.

        Z przyczyn oczywistych nie moge podac definicji lit ambitnej (sluszny zakaz),
        mam nadzieje jednak ze domyslisz sie co co jest.
        • wiksadyba1 Re: co to "książki ambitne"? 20.03.07, 14:06
          broch napisał:

          > litaratura ambitna nie istnieje. Zakaz produkcji wprowadzono w XIXw.

          Ten nieszczęsny XIX wiek gnoił literaturę ambitną, ale i jednocześnie ową
          instytucję (różnymi słowami nazywaną) promował, czy wręcz wytworzył:)))) To
          samo z innymi sztukami (np. malarstwem czy muzyką):)))
          • bdx65 Re: co to "książki ambitne"? 20.03.07, 15:17
            A ja zgadzam się z kasiulkiem; istnieją książki ambitne.
            Myślę,że mój przedmówca wyszedł z założenia, że to autor wymyślił, że napisze
            ambitnie, tzn. tak, żeby większość czytających powiedziała sobie - za trudne,
            nie dam rady, nie rozumiem, "co autor miał na myśli".
            Dla mnie ambitna literatura to taka, która odzwierciedlając rzeczywistość, ma
            jednocześnie wstrząsnąć, dać do myślenia;
            taka jest dla mnie twórczość T. Manna, W. Myśliwskiego, J. Joyce'a, F. Kafki,
            M. Bułhakowa...i wielu innych.
            Dobra książkę długo się pamięta, nawet po jednorazowym przeczytaniu.
            • broch Re: co to "książki ambitne"? 20.03.07, 15:30
              no tylko sie zastrzelic....

              przy okazji
              mysle ze Twoja definicja "ratuje" wiekszosc chlamu ktory trudny jest do
              zrozumienia (autor belkocze: co autor mial na mysli), wstrzasa (ze tez ktos to
              wydal), odzwierciedla rzeczywistosc (proza non-sf, np elementarz, kalendarz itp).

              wypowiedz kasiulka dosc komiczna jest:
              "Ale nie podnieca mnie słowo ambitne. Czytam ...to co jest dobre warsztatowo i
              nie sztampowo napisane." czyli ambitne co to nie podnieca..
              • bdx65 zupełnie mnie nie zrozumiałeś brochu 20.03.07, 15:54
                kochasz czytać?
                ja też, ale ze zrozumieniem;
                • broch Re: zupełnie mnie nie zrozumiałeś brochu 20.03.07, 16:04
                  to przeczytaj jeszcze raz..
Pełna wersja