Anna Karenina

12.05.07, 18:46
Wrażenia po przeczytaniu tej książki, to stara historia, ale powiedzcie
mi-proszę- czy to rzeczywiście wspaniała literatura , jeśli nie potrafię
polubić naprawdę żadnego bohatera/bohaterki??? ( To zdarzyło mi się po raz
pierwszy)
Może racje głównej bohaterki mogłabym uznać za racje do przyjęcia, gdyby tylko
ta bohaterka budziła moją większą sympatię?

Napiszcie, czy lubicie tę książkę.Jeśli tak, to za co???
    • lady.oracle Re: Anna Karenina 12.05.07, 18:53
      Lubię za to, że jest ładnie przetłumaczona.
      Czytanie "Wojny i pokoju" to dopiero męka!
    • alexanderson Re: 12.05.07, 19:03
      Nie sądzę, żeby miarą wielkości książki była "sympatyczność" przynajmniej
      jednego bohatera - są książki nadzwyczaj "zimne", a przy tym wielkie. Przy
      czym "Anna Karenina" nie jest powieścią "zimną": postaci są złożone,
      niejednoznaczne, a autor wyraźnie przejmuje się tragedią życia ludzkiego. Ten
      dramat i wnikliwość spojrzenia autora są jednak, moim zdaniem, większe
      w "Wojnie i pokoju".
      • lalka-mi Gdzie jestem, kiedy czytam? 12.05.07, 19:21
        Zapewne mogą być wielkie i "zimne", ale jednak brakuje mi związku
        (zaangażowania)emocjonalnego, który(e) sprawia, ze książką żyję przez jakiś czas.
        Myślę, że to jednak ważne, by wpisać się po jakiejś stronie akcji, by być jakby
        "tam", by odejść od "tu", bo to jest właśnie fascynująca część lektury.
        • alexanderson Re: 12.05.07, 23:38
          Takie przeżywanie i zaangażowanie jest cennym doświadczeniem, ale nie dotyczy
          przecież każdej książki. Choć rzeczywiście - nigdy nie miałem tak osobistego,
          czytelniczo intymnego stosunku do "Anny Kareniny" jak do "Wojny i pokoju".
    • ben-oni Re: Anna Karenina 12.05.07, 21:48
      To Ty lubisz książkę, podoba Ci się ona tylko wtedy, gdy potrafisz polubić
      któregoś z bohaterów? To raczej "Proces" Kafki, czy "Absalomie, Absalomie"
      Faulknera nie mają u Ciebie szans? "Wyspa pingwinów" France'a też odpada,
      chyba,że lubisz pingwiny. A sama fabuła i sposób pisania nic dla Ciebie nie znaczą?
      • lalka-mi Re: Anna Karenina 12.05.07, 22:09
        Spokojnie, nie unoś się tak...Owszem "Proces" dla mnie znaczy, ale chyba nie
        można porównać go z "Anną Kareniną", poniewaz do tej ksiązki podchodzisz z innym
        nastawieniem.

        No może rzeczywiście coś się "Anki" czepiam, bo jakoś zawsze jej nie lubiłam i
        oże marnie się tłumaczę z tej antypatii....
        • ben-oni Re: Anna Karenina 12.05.07, 23:11
          Nie unoszę się, tylko mnie trochę to dziwi. Ja w tej książce nie lubię nikogo,
          ja w żadnej książce (no może oprócz "Kubusia Puchatka") nie mam, ani nie szukam
          nikogo "do lubienia". Bohaterowie to dla mnie abstrakcja, figury, nikt realny.
          Książka może być równie dobrze o drzewach albo owadach.
    • ada08 No tak 13.05.07, 14:22
      bohaterka nieprzyjemna, nie do polubienia, męża zdradziła (i to tylko dlatego,
      że miał duże uszy!!!), dziecko swoje porzuciła, potem się roztyła jakoś i
      uprzykrzała życie temu sympatycznemu Wrońskiemu, który przecież mógł się dobrze
      ożenić z jakąś księżniczką. I jeszcze miała taki skandaliczny pomysł na życie,
      żeby niczego nie udawać. Nie do obrony jest ta Anna K.
      a.

      • monikate Re: No tak 13.05.07, 16:27
        Dolly ograniczona kura domowa, dobra i niezbyt mądra; jak ona mogła przebaczać
        i przebaczać swemu mężowi? I kolejne dzieci mu rodzić? Który to mąż zresztą
        jest palantem, jakich mało.
        Kitty gąska, Lewin może mądry ale nudny...
        Absolutnie nie lubię żadnej postaci w "AK" (może poza Kareninem), a powieść
        uwielbiam. Może m. in. dlatego, że bohaterowie są prawdziwi, nie lukrowani?
        Tacy, jakich się najczęściej spotyka w życiu.
        • hajota Re: No tak 14.05.07, 12:07
          monikate napisała:


          > Absolutnie nie lubię żadnej postaci w "AK" (może poza Kareninem), a powieść
          > uwielbiam. Może m. in. dlatego, że bohaterowie są prawdziwi, nie lukrowani?
          > Tacy, jakich się najczęściej spotyka w życiu.

          Moniko, mam dokładnie to samo :-) No, może z pewną sympatią traktuję księcia
          Obłońskiego, choć łajdak. A książkę czytam wciąż od nowa co parę lat i za każdym
          razem odkrywam coś nowego.
          Kazimiera Iłłakowiczówna, która przetłumaczyła tę powieść, podobno nie znosiła
          Anny, a o Kareninie mówiła z żalem: 'Taki porządny człowiek, jak ona mogła mu to
          zrobić'
          • monikate Hajoto! 14.05.07, 20:06
            Iłłakowiczówna miała rację!
            • hajota Re: Hajoto! 14.05.07, 22:05
              A jak się zastanowiłam, to doszłam do wniosku, że jedną z sympatyczniejszych
              (dla mnie) postaci jest książę Szczerbacki, ojciec Kitty.
              • monikate Hajoto! 14.05.07, 22:16
                A i owszem. Szczerbacki tak. I szarm miał w dodatku, czego np. brakowało
                Kareninowi, dlatego nie każdy się na nim poznał, nie każdy go lubił. Samo
                życie: ludzi pociąga urok i wdzięk osobisty, piękne słowa nie poparte niczym
                jak to było w przypadku księcia Obłońskiego. Natomiast osoby bez pozłótki
                gorzej mają.
                • yanga Re: Hajoto! 17.05.07, 10:47
                  Podzielam Wasze zdanie! Nie po raz pierwszy zresztą :-).
      • viki2lav Re: No tak 14.05.07, 10:49
        ada08 napisała:

        > bohaterka nieprzyjemna, nie do polubienia, męża zdradziła (i to tylko
        dlatego,
        > że miał duże uszy!!!),
        SORRY ALE CO TY PISZESZ, zacznij czytac od poczatku zobacz co sie dzieje na
        stacji jak Anna wysiada z pociagu i jak stopniowo zakochuje sie we Wronskim!!!!!

        dziecko swoje porzuciła, potem się roztyła jakoś i
        > uprzykrzała życie temu sympatycznemu Wrońskiemu, który przecież mógł się
        dobrze
        >
        > ożenić z jakąś księżniczką. I jeszcze miała taki skandaliczny pomysł na
        życie,
        > żeby niczego nie udawać. Nie do obrony jest ta Anna K.
        > a.

        Czasy byly inne, nie wszystko mozna bylo napisac, a sama bohaterka
        wyemacypowala sie i tak dosyc Tolstojowi.
        Mnie sie podoba sam fakt pokazania roznych kobiet Dolly, Kitty, Anna, tego co
        potrafily dokonac, salonow i ich znaczenia w tamtym spoleczenstwie; i roznych
        mezczyzn, ich podejscia do zycia, do rodziny, do kobiety.
        • monikate viki :) 14.05.07, 11:56
          Nie dostrzegasz ironii w wypowiedzi Ady?
    • Gość: daggy Re: Anna Karenina IP: *.ip.fastwebnet.it 14.05.07, 10:53
      piekni napisana powiesc. zazwyczaj b.sie interesuje forma niz trescia, dlatego
      chyba musze przyznac, ze lubie anne i wronskiego.
    • stary_zgred1 Re: Anna Karenina 14.05.07, 11:16
      Tak się zastanawiam po co ci koniecznie 'lubienie" bohaterów potrzebne. Gdyby
      bohaterowie literaccy mieli wzbudzać wyłącznie pozytywne emocje to literatura
      ograniczała by się zapewne do ksiażek dla dzieci.
      • mika974 Re: Anna Karenina 14.05.07, 21:37
        Dla mnie to było wielkie przeżycie przeczytać tą książkę. Za Anną również nie
        przepadałam, ale w ksiażkach nie szukam przyjaciół. Starałam się ją zrozumieć.
        To ksiażka z szerszą perspektywą, panoramiczna, ale z duszą ,jak ja to nazywam.
        To jak zanurzenie się w dawnych czasach, z mnóstwem szczegółów, odniesieniami
        do epoki, opisem wewnętrznych przeżyć wszystkich bohaterów, społeczną
        obserwacją itd. Tołstoj nieprzemija nigdy...
        • foxie777 Re: Anna Karenina 17.05.07, 05:45

          Mojej sympatji tez Ona nie miala, po prostu glupia baba.
          Moze wersje filmowe mogly wzbudzic wspolczucie, ale ksiazka nigdy.
          Swoja droga, zgadzam sie, ze nikt nie czyta z nadzieja polubienia
          bohaterow.Bo i po co.

          pozdr
          • monikate Re: Anna Karenina 18.05.07, 20:10
            I narkomanką w dodatku ta Anna była! Po urodzeniu dziecka ćpała i ćpała.
            Morfinę chyba :)
Pełna wersja