gdytyjeszczenamucheptapta
20.11.07, 15:30
W latach 70., dzieci z wrocławskich podwórek, wśród nich ja, używały
tego pięknego poetyckiego wyrażenia jako hasła oznaczającego koniec
zabawy czy nagłą przerwę w zabawie (głównie w chowanego). Zupełnie o
tym zapomniałem, aż tu nagle ostatnio znowu je usłyszałem - też we
Wrocławiu, jakiś mały koleżka darł się niemiłosiernie: Pobite gary!
Nie wiem, o co mu chodziło, prawdopodobnie o to samo, co nam,
kiedyś. I teraz mam pytanie do osób z innych rejonów Polski, czy
znają rzeczone zawołanie. A może to tylko taka lokalna, wrocławska
specyfika?