Przepraszam za prywatę...

06.01.02, 15:12
Jesteście tutaj na tym forum osobami kulturalnymi, oczytanymi i wykształconymi.
Macie wyrobiony zmysł krytyczny. Umiecie ocenić styl i treść. Ja zaś, niestety,
usiłuję pisać. Piszę "niestety", bo nie ja jedna usiłuję to robić. Wiele osób
robi to również, w sposób nieudolny i bez odrobiny samokrytyki. Ja nie chcę
należeć do takich osób. Chcę pisać tylko wtedy, kiedy to pisanie jest coś
warte. Dlatego chciałabym was prosić o ocenę tego, co napisałam. Nie wiem, może
jest to forum do tego nieodpowiednie, ale nie widzę bardziej odpowiedniego.
Liczę na waszą szczerość, ze względu na waszą anonimowość. W końcu żaden
znajomy nie powie mi, że to, co robię, do niczego się nie nadaje. Mam nadzieję,
że nie uznacie tego za zbytnią bezczelność, na dodatek nie na temat...

Bajka na dobranoc.
Działo się to dawno, dawno temu, w wiecznym niedoczasie, kiedy wszystko jest
możliwe, kiedy król mógł zostać żebrakiem, a żebrak królem, gdzie wróżki miały
swoje domki na wierzchołkach drzew i wszystko było zarazem szalenie proste i
niesamowicie skomplikowane. Kobiety chodziły po ulicach miast wystrojone w
suknie do ziemi i ogromne kapelusze z pawimi piórami, a biedacy na wsi jadali
kawior, który spadał raz na tydzień z nieba niczym deszcz.
Wtedy właśnie żyła sobie w małym domku z kominem dziewczyna. Była to całkiem
zwyczajna dziewczyna, jak na takie dziwne czasy, nie była bowiem ani zbyt
ładna, ani zbyt brzydka, ani zbyt wysoka, ani zbyt niska, ani zbyt gruba, ani
zbyt chuda. Miała rude włosy i zielone oczy, a kiedy jeszcze chodziła do
szkoły, dzieci wołały za nią – Marchewkowa Panna. Marchewkowa Panna bardzo
lubiła swoje włosy i swoje przezwisko, więc chociaż teraz nie chodziła już do
szkoły, wciąż tak za nią wołano.
Wszyscy w miasteczku lubili Marchewkową Pannę, a pan sklepikarz i pan cukiernik
nawet proponowali jej, dokładnie raz na dwa miesiące, ślub w małym kościółku na
rogu uliczki i wspaniałe życie wypełnione pomarańczami i rurkami z kremem.
Jednak ona nie chciała, bo dobrze jej było samej, w małym domku z kominem,
gdzie oprócz niej mieszkał kot o imieniu Pan-Podaj-Łapkę i dwie uczone
synogarlice, całymi dniami rozprawiające o filozofii i historii religii.
Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło. Marchewkowa Panna wracała właśnie ze
sklepu, gdzie po raz czterdziesty trzeci odrzuciła oświadczyny pana
sklepikarza, kiedy zza rogu wyszedł pan w czarnym kapeluszu. Pan był smutny,
smutek bił od niego jak blask od lampy. Szedł jakby przygnieciony ciężarem
ogromnego głazu, powoli, ostrożnie stawiając kroki. Nawet jego kapelusz wydawał
się oklapły, jakby na denku spało stadko wróbli. Ale kiedy zobaczył Marchewkową
Pannę uśmiechnął się do niej, a ona do niego, i wzięli się za ręce i poszli nad
rzekę.
I chociaż przez cały dzień nie powiedzieli ani słowa, Marchewkowa Panna siedząc
wieczorem w swoim domku pomyślała, że to był najpiękniejszy dzień w jej życiu.
A następnego dnia Marchewkowa Panna przyjęła czterdzieste trzecie oświadczyny
pana cukiernika. Ich ślub odbył się w małym kościółku na rogu uliczki, a na
weselu stoły uginały się od pomarańczy i rurek z kremem. I wszyscy śmiali się i
bawili wesoło, a tańce trwały do białego rana. I tylko trzy osoby były w czasie
wesela smutne i zamyślone. Pierwszą był, rzecz jasna, pan sklepikarz. Drugą
była panna młoda, która patrzyła, zamyślona i nieobecna, w stronę rzeki.
Trzecią był nieznany nikomu pan. Ale pan ten wyglądał, jakby smutek był częścią
jego, bo widać było ten smutek osiadły na jego ubraniu i na kapeluszu, i
zamknięty w rysach jego twarzy.
I nikomu, absolutnie nikomu nie przyszło do głowy, że ten pan jest smutny
właśnie dlatego, że jedyny raz w życiu musiał się uśmiechnąć.
    • Gość: ryżymałp Re: Przepraszam za prywatę... IP: 195.116.167.* 06.01.02, 17:31
      Hmmm. na oczątku milutkie a potem robi się smutne. generalnie podoba mi sie .
      Smutne.... Pisz dalej, wydaje mi sie , że warto , bo masz ładny styl. Nie
      rozumiem jednego: motywacji Marchewkowej Panny do poslubienia cukiernika.
      • Gość: ryżymałp Re: Przepraszam za prywatę... IP: 195.116.167.* 06.01.02, 17:34
        czy Marchewkowa Panna zgodziła sie , bo przeżyła juz swój najpiekniejszy dzień
        w życiu? A może doszła do wniosku po niedopowiedzianych przygodach ze Smutnym
        Panem, że jednak nie jest jej dobrze samej? A dlaczego nie wyszła za Smutnego
        Pana?
        • noida Re: Przepraszam za prywatę... 06.01.02, 18:18
          Wydaje mi się, że Marchewkowa Panna wyszła za mąż za cukiernika, bo nadeszła
          akurat pora jego oświadczyn. Wyszła za mąż w ogóle, bo przez spotkanie ze Smutnym
          Panem dorosła do małżeństwa. A nie wyszła za mąż za Smutnego Pana, bo... był
          smutny. Nie mogła całe życie być żoną smutnego człowieka, bo sama była wesoła :-)
          A poza tym... może chciała pamiętać swój najpiękniejszy dzień w życiu dokładnie
          tak, jak on się wydarzył, a nie przez wizję pieluch i kłótni ze Smutnym Panem?
          Tak mnie się wydaje... ale to tylko moja interpretacja ;-)
          • dummy Re: Przepraszam za prywatę... 06.01.02, 21:56
            Fajny styl :)
            • Gość: Jack Re: Przepraszam za prywatę... IP: *.gazeta.pl 07.01.02, 08:24
              To co podoba mi się najbardziej to jakaś tajemnica kryjąca się w bajce, to
              najbardziej wciąga i nakazuje czytać dalej...
    • Gość: Pat Śliczne... IP: 172.16.3.* 07.01.02, 15:13
      To jest przepiękne! Naprawdę - brak mi słów! Uwielbiam takie
      melancholijne 'nierzeczywistości'. Coś takiego jest potrzebne, żeby w ogóle
      chciało się żyć...
      Pliiiz - pisz jeszcze, i to na forum, żebyśmy mogli poczytać.

      Pozdrawiam ;)

    • Gość: kubu Re: Przepraszam za prywatę... IP: 193.0.74.* 17.01.02, 19:23
      ładne

      stylistycznie czasem szwankuje
      niemniej mi sie podobalo

      :-)))))))))))))))))))

      pozdrawiam
      • noida Re: Przepraszam za prywatę...do kubu 18.01.02, 10:27
        Kubu, a co szwankuje? Wiesz, bo ja mam ambicje się rozwijać, a konstruktywna
        krytyka pewnie mi w tym pomoże ;-)
    • Gość: kubu Re: Przepraszam za prywatę... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.01.02, 15:21
      Oj ja sie czepiam drobnych drobiazdzkow.
      No ale skoro od trzech semestrow mam zajecia z pisania to czaasem takie
      drobnostki skacza mi do oczu

      :-)))

      Na przykład zdanie

      Wtedy właśnie żyła sobie w małym domku z kominem dziewczyna.

      brzmiałoby lepiej w tej postaci:
      Wtedy właśnie, w małym domku z kominem, żyła sobie dziewczyna.

      I tu i ówdzie trafiają się takie małe problemy ze składnią.

      Niemniej bajeczka naprawdę urocza :-)))

      Pozdrawiam
      I proszę o więcej :-)))



    • petelka Re: Przepraszam za prywatę... 21.01.02, 13:04
      Sorry, ale trochę się przyczepię: w tekście albo siada logika, albo czegoś
      brakuje. Oczywiście chodzi o motywację Marchewkowej Panny. Wyobraź sobie, że
      spotykasz człowieka z którym przeżywasz najszczęśliwszy dzień życia. I co po
      tym dniu tak nagle, ni z tego ni z owego, postanawiasz wyjść za mąż za kogoś
      innego? Wg mnie musiało by się zdarzyć coś jeszcze (nawet jeżeli to coś
      zaistniało tylko w myślach bohaterki), żeby takie zakończenie miało sens.
      Ale nie traktuj tego co napisałam jako ostatecznej krytyki i pisz dalej. Jest w
      tym tekście coś urokliwego i czyta się go z zainteresowaniem.
      Pozdrowienia i powodzenia:)))
      • noida Re: Przepraszam za prywatę... 21.01.02, 18:48
        Droga Pętelko,
        O motywach Marchewkowej Panny pisałam chyba w poście 4, w odpowiedzi na
        obiekcje ryżymałpa. Zgadzam się, że w tym tekście brakuje logiki- w końcu to
        bajka. Napisałam, jak czułam, niekoniecznie zgodnie z logiką. Chciałam, żeby
        ten tekst był taką metaforą, że czasem najpiękniejsze chwile naszego życia
        spędzamy nie z osobami, z którymi decydujemy się spędzić życie z zupełnie
        pragmatycznych powodów, co nie znaczy, że mamy odbierać piękno temu, co
        przeżyliśmy. Pewnie się trochę, nomen omen, zapętliłam w tym tłumaczeniu. Nie
        wiem, czy to widać w tym tekście, ale mniej więcej o tym miał on być.
        Faktycznie, trochę nawaliłam z tą stylistyką, następnym razem się poprawię ;-)
      • Gość: kubu Re: Przepraszam za prywatę... IP: 193.0.74.* 22.01.02, 13:16
        gdyby sie skonczylo slubem ze smutnym panem to bylaby przeslodzona historyjka

        chyba ze opzniej dowiedzielbysmy sie ze smutny pan:
        pije&bije
        ma kochanke
        ma kochanka
        urodzil sie jako kobieta
        jest urojeniem

        ale tak nie bylo
        i bardzo dobrze

        :-)))
        • Gość: Wredna Re: Przepraszam za prywatę... IP: *.proxy.aol.com 31.01.02, 02:31
          Generalnie nie przepadam za forma bajki, ale tekst jest milutki. Masz ladny
          styl i niemaly talent. Czy piszesz tez powazne teksty?
          • noida Re: Przepraszam za prywatę... 11.02.02, 11:08
            Od czasu do czasu... napisalam na przyklad tekst pt. "Swiat wideoklipow
            Marilyna Mansona jako wspolczesna wizja piekla" ;-)
            Ja bardzo lubie forme bajki, jest uniwersalna. Mozna w niej zmiescic wszystko-
            odrobine fantazji, wlasnych przemyslen, troche powagi i troche smutku. A co
            najwazniejsze, bajka jest ciepla i ma dawac nadzieje, ktorej tak malo w naszym
            codziennym zyciu. Bajka pozwala ujrzec to, co piekne.
            Ciesze sie, ze sie podobalo. W ogole odzew na moja prosbe byl nadspodziewanie
            duzy. Dziekuje bardzo :-)
            Noida.
    • ignatz Juhu!!! Tutaj!!!! 11.02.02, 13:23
      rety, to jest zaj...ste! Jest dokladnie takie, jakie wedlug mnie powinny byc
      bajki - krotkie, tresciwe i do glebi realistyczne (jesli wiesz, o czym mowie).
      Czy masz moze tego wiecej? Mozesz odpowiedziec tu, mozesz na priva.
      • Gość: Jańcio Re: Juhu!!! Tutaj!!!! IP: *.gazeta.pl 11.02.02, 13:44
        A tak z innej beczki ....czy znacie jakieś strony gdzie jest prezentowana proza
        czy poezja amatorów - sam zastanawiam się czy mógłbym umieścić gdzieś kilka
        tekstów licząć przy tym na krytykę?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja