"Balzakiana" Dehnela

06.10.08, 21:20
wpadla mi dzis w rece. Nie powiem - koncepcja glowna i rozmiar zachecaja do
lektury, ale stosik przy lozku ogromny (a w planach jeszcze wypasione
"Łaskawe"), wiec nie wiem, kiedy to sie stanie.
Ale jak ktos po lekturze chce zachecic, badz zniechecic, to chetnie poznam
opinie :)
    • pani.zemsta Re: "Balzakiana" Dehnela 07.10.08, 12:35
      Dodam nie swoją opinię, iż w "tygodniku Kulturalnym"-TVP KULTURA,
      książka zyskała pozytywną opinię z małymi rysami. Podobno dobry
      Dehnel w Dehnelu ;-))
    • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 11.10.08, 14:26
      Znakomite!
      Właśnie skończyłam.
      Jak ochłonę, napiszę.
    • arana Na goraco 11.10.08, 14:56
      Jeszcze nie ochłonęłam, więc na gorąco.

      Zacznę od tego, że jestem od piętnastego roku życia miłośniczką Balzaka. Do tego stopnia, że – myślę – gdyby przeniesiono mnie do Francji między rok 1815 a 1848, czyli czasy "Komedii ludzkiej", przeżyłabym bez większych wpadek, bo tak dobrze znam realia z lektury Balzaka.
      Jacek Dehnel również. Chętnie bym tam się z nim wybrała, gdyby to było możliwe… A że nie jest, pooglądałam sobie z nim naszą rzeczywistość oczami Balzaka-Dehnela.
      Pierwsze opowiadanie nawiązuje bardzo konkretnie do „Domu pod Kotem z Rakietką”. Ale następne już nie mają takiego oczywistego adresu. Jest nim cały Balzak, i to jest najważniejsze! Jego spojrzenie na naszą rzeczywistość. Spojrzenie, które nic nie straciło na wadze i ostrości od dziewiętnastego wieku!

      Myślałam, że epoka olśnień literackich minęła. Że skończyła się w moim życiu. Na szczęście jest Dehnel i „Balzakiana”!

      (Był jeszcze „Traktat o łuskaniu fasoli”, ale nic więcej.)

      • zielonamysz Re: Na goraco 12.10.08, 22:29
        Mam Balzakiana i sie podziele wrazeniami.
        Balzac to tez jeden z moich ulubionych autorow i chwala Dehnelowi, ze go
        troszke odkurzyl i przywrocil. Juz sie ciesze na lekture..
        • arana Smaczki 13.10.08, 06:13
          Jesteś jeszcze przed lekturą, więc nie chcę niczego zdradzać, podrzucam tylko mały smaczek do porannej kawy.

          Zważ na melodię zdań i kunszt obrazowania (razem z takim drobiazgiem stylistycznym jak „ani” i dwukropki).

          „W połowie ulicy Świętego Dionizego, niemal na rogu ulicy Pod Lewkiem, stał do niedawna jeden z owych szacownych domów, dzięki którym historycy, posługując się zasadą analogii, mogą z łatwością zrekonstruować dawny Paryż.”

          „Tam, gdzie zaczyna się wolski odcinek alei Solidarności, niemal na skrzyżowaniu z Jana Pawła, stoi jeden z tych monolitycznych budynków, jakie budowano w Warszawie tuż po wojnie na gruzach dziewiętnastowiecznych kamienic(…)”

          „Było w niej coś ujmującego: włosy ani na falkę, ani tlenione, ani czarne, w uszach żadnych wielkich srebrnych kół, żaden tam „plastyczek”, po prostu miła, ładna dziewczyna, o której się myśli: „może i było jej trudno w liceum, ale zaoczne zarządzanie i marketing w Pułtusku jakoś skończy”.

          „Żadna sztuczność nie raziła ani tego naiwnego lica, ani spokojnych oczu, unieśmiertelnionych już od dawna w prześlicznych obrazach Rafaela: cechował je ten sam wdzięk i ta sama pogoda, co i owe Madonny, które stały się przysłowiowymi.”

          Ale ten zabieg nie jest regułą. Czeka Cię wiele niespodzianek! :)
          • prazanka44 Re: Smaczki 02.11.08, 19:30
            No no, rzeczywiście smaczne. Ciekawam tylko, czy i wnętrza mieszkań są
            opisane pod "Ojca Goriot". Gdy próbowałam czytać Balzaka w oryginale, mój kulawy
            francuski załamał się pod naporem szczegółów w opisach
            wnętrz.
            • arana Re: Smaczki 02.11.08, 20:39
              Wnętrza? Ależ tak, zabawa trwa, a szczegóły nie załamują, lecz cieszą.

              „Dom pod Kotem…” dwóch panów B. (Balzac&Boy).

              „Kupiec stał oparłszy dłoń o wytłuszczona poręcz fotela trzcinowego, obitego safianem, którego pierwotna barwa wypełzła; wahał się jakby, czy usiąść.”

              „Balzakiana” Dehnela.

              „Ściepko stał, opierając dłoń o oparcie biurowego krzesła, obitego ciemnoczerwoną dermą, spod której miejscami wyglądała stara, żółtawa gąbka; wydawało się, że się waha, czy usiąść.”

    • matrioszka7 Re: "Balzakiana" Dehnela 02.11.08, 20:27
      Widzę, że nie tylko ja mam w planach "łaskawe". Cóż, po zasięgnięciu info o
      "Balzakianie" dochodzi mi kolejna lektura na jesienny czas.
      • staua Re: "Balzakiana" Dehnela 03.11.08, 16:49
        chyba o "Balzakianach"?
        Tak czy inaczej, mnie tez narobiliscie smaku...
        • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 03.11.08, 18:10
          To posłuchaj jeszcze tego:

          „Ale Seba, zupełnie jakby się naczytał Szekspira, którego jednak z całą pewnością się nie naczytał, kochał się dramatycznie w Aśce, młodszej siostrze Weroniki. Aby jednak wytłumaczyć okoliczności tego uczucia, musimy poznać głębiej tajniki rządów absolutnych panujących w tej firmie i w tym domu.”

          Pierwsze zdanie to oczywiście czysty Dehnel. Drugie – to wypis z Balzaka. Czyż nie piękny splot tworzą razem??
          • pomme Re: "Balzakiana" Dehnela 04.11.08, 14:40
            kurde chyba sobie kupie a jeszcze jakies dwa lata temu krzyczałam ze
            nigdy nic i w zyciu:-)
            • zdanka1 Re: "Balzakiana" Dehnela 04.11.08, 17:00
              A czemu krzyczałas, że nigdy i nic?

              PS. Warto, choc warto by też było, zeby doba miała 45
              godzin. "Miłosc korepetytora" to na razie mój numer jeden , ale ja
              bardziej ją narazie kartkuję niż czytam.

              I chciałam z tego miejsca podziekować kobiecie, która sprzedała mi
              go za 15 zł na allegro:)))
              • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 04.11.08, 17:44
                Tak, chyba tak. Jest najbardziej Dehnelowska. Z Balzaka jest tylko ostrość spojrzenia. Ale jak wyrażona! Jeden mały przykład z XII rozdziału.
                Żeby delikatnie zabezpieczyć się amorami przekwitłej kokietki, która celowo zepsuła zamek w łazience…
                "Adrian w tydzień znalazł odpowiedni zamek, wymontowany z drzwi, które stały przed wejściem jakiegoś śmietnika na Powiślu; pani Lidia była wściekła i zamknęła się na cały wieczór w swoim pokoju.
                Naprawić zamek? Tego nie robi się kocicy."

    • pinos Re: "Balzakiana" Dehnela 03.11.08, 12:32
      Bardzo, bardzo. W sam raz na jesienne wieczory, do wolnego smakowania i
      wyszukiwania nawiązań do Honoriusza B.
    • Gość: wacek Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 17:50
      jak się nie ma własnych pomysłów to pisze się Balzakianę, Ludlumanę lub kolejny
      kod lub Bridgess... Powtórka z rozrywki lub odgrzewany kotlet, choć przyznam, że
      technicznie ładnie napisany
    • nienietoperz Re: "Balzakiana" Dehnela 04.11.08, 17:57
      Hmmmm.
      `Lala' mi się podobała, opowiadania Dehnelowe mniej, ale też, zaś Balzaka nie
      znoszę. I co tu począć?

      Z ukłonami,
      NN
      • Gość: gersus Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 12.11.08, 09:54
        Nie rozumiem, dlaczego krytyka dazy zawsze do uogolnien: albo
        adsadzanie pisarza od czci i wiary, albo pianie z zachwytu.
        Tymczasem Dehnel jest po prostu NIEZLY: zajmujaca fabula, kilka cie-
        kawych scen, a jednoczesnie irytujacy snobizm, styl niby potoczysty,
        ale czesto sztuczny, nadety. Radze przeczytac, w porownaniu ze
        stuprocentowa miernota z polek ksiegarskich, "Balzakiana" czytaja
        sie dobrze, nie stracicie cennego czasu przy tej lekturze.
        • staua Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 17:13
          Musze przyznac, ze caly czas sie waham. Zastanawiam sie bowiem, czy
          dla osoby, ktora (jak ja) czytala, owszem, Balzaka, ale dawno i nie
          wszystko (przypominam sobie, ze na pewno czytalam i pamietam fabule
          "Ojca Goriot" i "Eugenii Grandet"), ksiazka ta bedzie zrozumiala.
          Czy moze wszystkie smaczki mi umkna? Bo jesli nie znam Balzaka na
          wyrywki i nie mam dostepu do jego dziel zebranych, i to jeszcze, jak
          sie domyslam, w tlumaczeniu Boya, to moze nie ma sensu nawet sie na
          to porywac?
          • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 18:59
            Myślę, Statua, ze wahanie jest niepotrzebne. Wydaje mi się, ze jest to dobra proza dla wszystkich. A dla tych, co znają Balzaka smakowita szczególnie.
            Kiedyś zachęcałam Cię do lektury „Balzaka i chińskiej Krawcówny”. Nie odezwałaś się, więc książka pewnie nie podobała Ci się, ale może dlatego, że czytałaś ją po angielsku.
            Przeczytaj „Balzakiana” po polsku. Naprawdę warto, niezależnie od Mistrza Honoriusza!


            • staua Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 19:29
              Hej,
              "Balzak i chinska krawcowna" podobala mi sie, bardzo! Musialam jakos
              zapomniec o napisaniu o niej. Przeczytalam chyba natychmiast, bo juz
              dosc dawno to bylo.
              Ale myslisz, ze "Balzakiana" moga mi sie spodobac, nawet, jesli nie
              wylapie tych smaczkow, o ktorych piszesz? Nie ukrywam, ze bardzo
              lubie dostrzegac takie niuanse, i moze kiepsko byloby czytac ze
              swiadomoscia, ze cala warstwa ksiazki jest zupelnie poza moja
              percepcja?
              • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 19:42
                „Balzak i chińska Krawcówna” to było 3 lata temu. Ale dla mnie to nieistotne, bo
                Balzak jest pisarzem obecnym zawsze. Dehnel to potwierdza i uświadamia. I nie
                dlatego, że naśladuje. Naśladowanie jest tylko pewnego rodzaju zabawą miłośnika
                Mistrza. Całość to swoista kontynuacja Balzaka. Kontynuacja w naszych czasach,
                realiach. I dlatego warto. Tak myślę.



                • staua Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 19:48
                  Przeczytam wiec i sprobuje juz nie zapomniec o napisaniu, co mysle
                  (ale potrwa troche, zanim zdobede ksiazke z Polski).
                  A z ciekawosci zapytam, czy Ty po prostu lubisz Balzaka, czy zajmujesz
                  sie nim zawodowo?
              • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 19:51
                A jeśli chodzi o smaczki. Czy „Balzak i chińska Krawcówna” podobał ci się mniej
                tylko dlatego, że nie znałaś podobieństw w odbiorze Balzaka u Boya i bohatera
                powieści Daji Sijie? Nie musisz zważać na podobieństwa, a cieszyć się po prostu
                balzakowskim spojrzeniem na nasze czasy.

                • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 19:53
                  Nic zawodowo.
                  "Zakochałam się w nim, gdy miałam 15 lat, i nie minęło mi. :)
                • staua Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 20:02
                  Nie, zupelnie nie. Podobala mi sie cala historia i Balzac byl dla mnie
                  tylko jej czescia (wazna, ale czescia, sposobem na przetrwanie, w
                  sumie, to mozna by wyobrazic sobie podobna historie z innym pisarzem,
                  czy nie? Chyba, ze juz zbyt wiele zapomnialam) w tej ksiazce - czy w
                  "Balzakianach" jest podobnie?
                  • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 20:10
                    Nie, "Balzakiana" to spojrzenie okiem Balzaka na nasze czasy. Mnie wydade się
                    niezwykle twórcze. I jakże świeże, choć korzenie sięgają XIX wieku!
                    • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 12.11.08, 20:13
                      Powiedziałabym tak: spojrzenie Balzaka to równanie z rozwiązaniem i na nasze czasy.
    • anula_a Re: "Balzakiana" Dehnela 13.11.08, 18:03
      cieszy mnie szalenie, że tyle osób czyta Balzaka, a ja już martwiłam
      się, że jakiś odmieniec jestem...
      Bazlakianę nabyłam, ponieważ skusił mnie tytuł i recenzje książki,
      i muszę przyznać, że jest w tej książce klimat z powieści Balzaka
      • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 13.11.08, 19:13
        "Konsekwentne studiowanie Balzaka zmienia naszych przyjaciół w cienie, znajomych w cienie cieni..." Oskar Wilde
    • zdanka1 Re: "Balzakiana" Dehnela 15.11.08, 13:02
      Dehnel był w Łodzi na spotkaniu autorskim i było całkiem przyjemnie -
      mozna było zapytac o to i owo, chociaz mam wrazenie, ze on stara
      sie jak najmniej mówić o rzeczach formalnych, uciekajac w fabularne.

      Niemniej jednak pewne problemy formalne widać jak na dloni w
      opowiadaniu nr 1 - to kwestia dostosowywania realiów do formuły
      Balzaca.

      Poza tym zapowiada sie bardzo ciekawa kolejna ksiazka - tym razem
      dla wielbicieli XIX wiecznej polskiej emigracji :) Jesli mu się uda
      napisac tę książke inaczej niż w formie "gawędy" to chyba bedziemy
      mieć wreszcie prawdziwego pisarza poniżej 40-stki:)
      • Gość: Wisnia Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 13:12
        No jeszcze nie czytalam, ale mam zamiar solenny.
      • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 15.11.08, 18:40
        zdanka1 napisała:

        > Dehnel był w Łodzi na spotkaniu autorskim i było całkiem przyjemnie - mozna było zapytac o to i owo, chociaz mam wrazenie, ze on stara sie jak najmniej mówić o rzeczach formalnych, uciekajac w fabularne.

        Nie dziwię mu się, bo poza pierwszym opowiadaniem jest bardzo samodzielny, choć jednocześnie balzakowski.

        > Niemniej jednak pewne problemy formalne widać jak na dloni w
        > opowiadaniu nr 1 - to kwestia dostosowywania realiów do formuły
        > Balzaca.

        Ja to odebrałam jako jego świadomą „zabawę w Balzaka”. Czy mówił coś o tym na spotkaniu?
        • zdanka1 Re: "Balzakiana" Dehnela 15.11.08, 20:17
          Problem jednak chyba w tym, z e on swiadomie ucieka, aby nie mówić o
          formie, bo ta forma jest dość nierówna - sa w tych opowiadaniach
          momenty olśniewające ( jak opis pierwszego głosu po wylewie
          wydobywającego sie z gardła Tońci na widok ksiedza), ale są też
          momenty ocierające się o grafomanię ze względu na przestylizowanie
          ( na szczescie jest ich bardzo mało)

          Pierwsze opowiadanie jest rzeczywiscie kalką Balzaca i traktuje je
          jako "osobne" - nawet spotykanie wielbiciela w kosciele jest zywcem
          z Balzaca wyjęte- mówił o tym , ale przyznam, ze mnie nie przekonał.
          A to dlatego, ze w tym opowiadaniu, w przeciwieństwie do
          pozostałych, zgrzyta zestawienie narracji "balzakowskiej"
          wymieszanej z realiami Polski lat 90-tych, stylizowanych na XIX wiek
          100 lat pózniej... Siostry - jak pobożne , naiwne pensjonarki,
          pracownicy jak XIX wieczni subiekci starający sie o rękę córki
          własciciela sklepu, rodzina zamknięta idealnie w swoim kregu,
          stereotypowa dewocyjnosc matki i naiwnosc panny, a wreszcie podział
          na kasty społeczne - artysci/burzuazja :) Materiał XX wieku rozsadza
          te balzakowskie ramy od środka i widać fastrygi - chyba tylko w tym
          opowiadaniu zresztą...

          A w ramch ciekawostki chce wam powiedziec, ze Dehnel czyta to forum,
          bo mówił o tym, jak w internecie jakiś fan Balzaca porównuje jego
          frazy i fragmenty z "Komedii ludzkiej" - a to mamy własnie tutaj w
          naszym wątku :))

          Ogólne wrazenia - bardzo pozytywne - u Dehnela "sztucznosc" stała
          się naturalną pozą i przyjmuje się go z całym inwentarzem
          stylizacji, humoru i literatury jako jedność, a to bardzo rzadko
          przydarza się naszej nacji :) Celują w tym raczej Anglicy:) Szkoda,
          ze w "Loskocie " jest zazwyczaj taki spięty, bo " na żywo" sprawia
          piekielnie sympatyczne wrazenie.
          • Gość: Jacek Dehnel Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 00:23
            Czyta, czyta :) Lubię wiedzieć, co czytelnikom przeszkadza, a co się
            podoba.
            • arana Zamówienie :) 16.11.08, 06:51
              O, jak miło, że odezwał się Pan. Korzystam więc z okazji i składam zamówienie: proszę o dalszy ciąg „Komedii ludzkiej” naszych czasów. A może już Pan myślał o współczesnym Cezarze Birotteau? A jego brat, proboszcz z Tours nie kusi Pana? A pani Marneffe? A problem z „Czerwonej Oberży”?
              To na początek oczywiście, bo mam ochotę na wszystko! :)

              • Gość: danka spotkanie IP: 195.205.66.* 16.11.08, 09:14
                Pewnego razu odwiedził Pan małe miasteczko,gdzie opowiadał Pan
                o "Lali". "Balzakiana" też są w naszej bibliotece, a ja jestem 11 na
                liście - to chyba miłe,że jest kolejka do Pana książki.
                Pozdrawiam z Beskidu Niskiego
                • Gość: Jacek Dehnel Re: spotkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:22
                  Bardzo to miłe! Choć wydawca pewnie się nie cieszy z takiej ilości
                  czytelników bibliotecznych - ale przy tych cenach książek wcale się
                  nie dziwię.

                  Sporo jeżdżę po bibliotekach, bo lubię spotkania z czytelnikami.
                  Dużo mi dają, przynajmniej niektóre. Niewykluczone zatem, że kiedyś
                  znowu trafię do Pani miasta.
              • Gość: Jacek Dehnel Re: Zamówienie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:20
                Witam,

                gdybym zdecydował się na drugi tom i na drugi remake, to
                albo "Proboszcz z Tours" albo "Eugenia Grandet", tyle tylko, że z
                chłopakiem zakochanym w kuzynie :)

                • arana Re: Zamówienie :) 16.11.08, 17:41

                  Zatem trzymam kciuki za zmianę trybu na oznajmujący, bo oba projekty świetne. Już zaczynam wyobrażać sobie realia „Proboszcza z…”. W naszych czasach ten temat aż się prosi, prawda? Zresztą Eugenia, Karol i ten trzeci również.
                  „Eugenia” była moją pierwszą powieścią Balzaka, „Proboszcz…” jest drugą najulubieńszą (po „Kuzynce Bietce”). Będę czekać na nie i na wszystkie inne. :)
                  Pozdrawiam serdecznie.


            • zdanka1 Re: "Balzakiana" Dehnela 16.11.08, 09:20
              O, miło :)
              To ja dalej swoje - jakby to było ciekawie, jakby Jacek Dehnel
              zabrał się za jakies tłumaczenie angielskiej prozy z
              kregu "estetów":)
              U nas nikt nie tłumaczy Firbanka - z całym szacunkiem, ale jestes do
              tego stworzony:)
              Pozdrawiam i życzę trzymania stylu oraz tak dobrej formy
              literackiej jak obecna:)





              • Gość: Jacek Dehnel Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:15
                Tłumaczą, tłumaczą. "Zdeptany kwiatuszek" wyszedł (potem się
                kupowało na taniej książce, bo w Polsce nie ma amatorów), był numer
                LnŚ firbankowski...
                • zdanka1 Re: "Balzakiana" Dehnela 16.11.08, 18:32

                  Wiemy, znamy:)

                  Ale to byłaby jedna z największych przyjemnosci poczytać sobie pana
                  Jacka Dehnela jako tłumacza prozy wreszcie:)
                  Moze warto pomysleć?

                  Niemniej jednak imponujące dokonania w trakcie tak krótkiego czasu-
                  i "Balzakiana" i Larkin :)

                  Chwilowo per ty, bo internet to wymusza - pan brzmi dośc sztucznie:
                  Nie wiem , czy zdajesz sobie sprawę, ż e obecnie ciągniesz własciwie
                  sam cały nurt "klasycyzujący" w młodej polskiej prozie i ilu ludzi
                  Cię za to błogosławi.
                  • Gość: Jacek Dehnel Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 11:40
                    Ależ ja przekładałem trochę prozy: opowiadania Sakiego dawno temu,
                    niedawno "Historię Rózgi" - niby naukową, ale jednak prozę :).
                    Przymierzałem się nawet do "The Turn of The Screw" Jamesa.

                    Larkina przekładałem przez pięć długich lat, po prostu wyszedł
                    teraz. Natomiast "Balzakiana" to jakieś 1,5-2 lata pracy.

                    Ja niczego nie ciągnę, żadnych nurtów. Ja sobie książki piszę.
                    • pisam Re: "Balzakiana" Dehnela 17.11.08, 20:41
                      Panie Jacku
                      A tak na poważnie. Co pan sądzi o polskiej literaturze, jej szansie zaistnienia
                      na zachodzie, o promocji polskiej książki za granicami i wzajemnymi relacjami
                      między autorami. Bo jak na razie to ja wszędzie widzę partyzantkę, byle jakość,
                      kalkomanię i zasadę robiliśmy tak cały czas, więc nic nie zmieniajmy. Wiem, że
                      to jest pytanie do dłuższej dyskusji ale może pora ją zacząć.
                      • Gość: Jacek Dehnel Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 20:44
                        Cóż, moim zdaniem mamy świetną poezję i przeciętną prozę. Dlatego
                        zawsze wolałem rzetelną powieść anglosaską (Murdoch, Hollinghurst,
                        Banville) niż to, co się dzieje u nas.

                        Nie wiem, jakie są możliwości promowania (Instytut Książki robi w
                        tym celu bardzo wiele, wydawnictwa też). Myślę, że to praca na
                        pokolenia. Ale nie jestem znawcą rynku księgarskiego :)
                • Gość: Jacek Dehnel Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.08, 12:58
                  PS: Mam dla Pani dobre wiadomości, Firbank jest tłumaczony (obszerny
                  wybór wczesnych tekstów i anegdot o nim) :)
                  • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 24.11.08, 14:21
                    Gość portalu: Jacek Dehnel napisał(a):

                    > PS: Mam dla Pani dobre wiadomości (...)

                    A dla mnie? :)
                    • Gość: Jacek Dehnel Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.08, 17:01
                      Jeszcze nie :) A serio - jeśli bym wracał do "Balzakianów" to
                      dopiero po "Fotoplastikonie" i "Matce Makrynie", czyli gdzieś w 2010
                      roku najwcześniej.
                      • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 26.11.08, 05:43

                        Ach – westchnęła z uczuciem Arana, przeczytawszy wiadomość – więc to nie jest jeszcze ostatnie ujęcie!
                        Powolne wygaszanie ekranu zatrzymało się. Najwyższy czas, bo w ciemnym kadrze okna migotało już tylko kilka jasnych plamek.
                        - Ale czy zdąży przed 2012 rokiem? – zaniepokoiła się.
                        Za oknem ciągle ciemno, tylko cztery świetliste punkty latarni jak dziurki w czarnym guziku…
                        - Nić, królestwo za nić!... :)

                        • prazanka44 Re: "Balzakiana" Dehnela 26.11.08, 18:42
                          "Balzakiana" lecą teraz w radiowej Dwójce, czytane o godz.22 min.45.
                          Jeszcze się do nich nie dopchałam w bibliotece, więc posłucham.
                      • anula_a Re: "Balzakiana" Dehnela 06.06.09, 12:54
                        Gość portalu: Jacek Dehnel napisał(a):

                        ...."jeśli bym wracał do "Balzakianów" to
                        > dopiero po "Fotoplastikonie" i "Matce Makrynie", czyli gdzieś w 2010
                        > roku najwcześniej.

                        o ! to ja czekam z niecierpliwością na cd Balzakianów,
                        egzemplarz Balzakiany po przeczytaniu zajął honorowe miejsce na półce obok samego Balzaca, a towarzystwo to szacowne!
                  • zdanka1 Re: "Balzakiana" Dehnela 25.11.08, 18:05
                    O moj Boże, naprawdę?:)

                    Ależ mi Pan miłą wiadomość w ponury, listopadowy dzień zakomunikował!

                    Bardzo dziekuję za pamięć o tym wątku i o angielskiej literaturze w
                    szczególnosci :)

                    PS. A da sie jeszcze uchylić rąbka tajemnicy i napisać słówko o tym,
                    które wydawnictwo się tym zajmie?
                    • sto100 Re: "Balzakiana" Dehnela 26.11.08, 21:06
                      to miło, że autor zagościł. pozdrawiam. Jestem zachwycona "Lalą". "Balzakianą"
                      już nie. I chociaż sposób opowiadania zręczny, akcja płynie sprawnie,
                      współczesność jak to współczesność, to jednak zdecydowanie brak mi w tym
                      literatury. Mnie nie wystarczy aby autor tylko opowiadał, nawet sprawnie, nawet
                      pięknie. Oczekuję więcej, literatura musi mi dać przeżycie. Tym razem nie dała.
    • Gość: Monikaq Re: "Balzakiana" Dehnela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.08, 11:34
      Wersja PDF polecam

      swiatebookow.nextpress.pl/e-ksiazki/balzakianai8466.xml
    • yanga Re: "Balzakiana" Dehnela 04.06.09, 14:53
      Dopiero teraz czytam "Balzakiana" i zachwycam się każdym zdaniem,
      tak samo jak wcześniej "Lalą". Nie jestem specjalną znawczynią
      Balzaca - ze względów zawodowych obracam się od wielu lat raczej w
      kręgu literatury anglosaskiej, a nie da się przeczytać wszystkiego -
      ale po cytatach, jakie zamieściła tu Arana, mój szacunek dla Autora
      jeszcze bardziej wzrósł. Jeśli ukaże się następny tom, rzucę
      wszystko i przeczytam w pierwszej kolejności. Przy moim zamiłowaniu
      do wielkiej XIX-wiecznej literatury, mam wrażenie, że rośnie nam -
      właściwie już wyrósł - pisarz na miarę Prusa. Wszystko na to
      wskazuje: warsztat pisarski, zdolność do obserwacji zarówno cech
      ludzkich - począwszy od drobnych słabości, śmiesznostek, aż do
      wnikliwej analizy psychologicznej - jak realiów dotyczących miasta,
      przedmiotów, strojów itp - krótko mówiąc, pisarskie widzenie świata.
      Osobiście miałabym zamówienie na "wielką powieść warszawską", coś
      podobnego do "Lalki", a także... tak, tak: "Krakowskiej żałoby"
      Moniki Piątkowskiej.
      • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 06.06.09, 20:08
        Yanga:

        Osobiście miałabym zamówienie na "wielką powieść warszawską", coś
        podobnego do "Lalki"


        Och, Yango, też bym chciała! Wyobraź sobie „Stracone (na warszawskim bruku) złudzenia”. ;)


    • grenzoid Re: "Balzakiana" Dehnela 06.06.09, 14:49
      Wspaniała książka pełna walorów tak rozrywkowych, jak i głębszych. Do teraz
      zachodzę w głowę, co w swojej głowie ma mój rówieśnik, który piórem operuje jak
      stary mistrz ?
    • kanarek2 Re: "Balzakiana" Dehnela 12.07.09, 19:40
      No to dołączyłem do klubu przyjaciół balzakian. Bardzo się to dobrze czyta,
      początkowe opisy Warszawy przypominały Złego tego eleganta Tyrmanda (ale nie
      będziemy się upierać przy paraleli, może chodzi o precyzję dyktowaną - ufajmy -
      ciepłym stosunkiem do miasta raczej niż zaciekawieniem laboranta, czy też pełnym
      świadomości zainteresowaniem kwestiami ubioru i jego konsekwencjami i znaczeniami).

      No i dzieki, arano, za wskazania powiązań!
      • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 13.07.09, 07:50
        Kanarek:

        (...)początkowe opisy Warszawy przypominały Złego (...)

        Kanarku, przecież to młody człowiek,skądś musiał czerpać wiedzę o realiach. Przyznasz, że jest imponująca!

        PS Uf, udało mi się tak skomponować odpowiedź, aby nie kolidowała z Twoją forumową płcią! (kanarek2 napisała:) :)
        • kanarek2 Re: "Balzakiana" Dehnela 13.07.09, 22:57
          Jasne że przyznam że tak. Jakieśtam paralele w tym przypadku były przecież komplementem, tycząc stosunku do świata, nawet niech to będzie świat ulic, mieszkań i krzeseł. Lalę dostałem swego czasu w manuskrypcie jeszcze, w bardzo dobrym (czyli właśnie nienajlepszym) momencie, i w trakcie czytania byłem ciekaw dalszego ciągu, Balzakian jak się okazało (może mniej odbioru Lali, ale owszem też), gdzie podobnie pieczołowite odkrywanie kolejnych warstw ludzi i rzeczy.
          • arana Re: "Balzakiana" Dehnela 14.07.09, 11:29
            To może polubisz Balzaka via Dehnel? :)
            • kanarek2 Re: "Balzakiana" Dehnela 14.07.09, 22:09
              Ależ ja Balzaka już lubię, czy może lubiłem, dawno nieczytanego.

              Tu mi się przypomina pani od francuskiego z liceum, drobna i niska, bladoniebieskie oczy usadzające klasę w chwilę, przyjaciółka dyrektora warszawskiego Institut Francais, z ogromną kulturą, nieprawdopodobnym głębokim sopranem i dykcją miary Comedie Francaise, co nam czytała oczarowanym romantyczną prozę, wiersze Hugo i inne.
              Otóż któregoś dnia zadała nam ona streszczenie jednej kartki z Ojca Goriot bodaj, w paru zdaniach. Po pół godzinie odkryłem że streszczanie nie ma sensu, gdyż każde słowo wnosi coś istotnego do rzeczy i sytuacji, co było pierwszym i jak widać pamiętnym zrozumieniem wagi warsztatu i gęstości słowa. Nie polubiłem jednak Ojca Goriot, szacunek do Balzaka mam do dziś.
              • arana Test ;) 15.07.09, 06:46
                kanarek2 napisała:

                Nie polubiłem jednak Ojca Goriot, szacunek do Balzaka mam do dziś.

                Co za niebaczne wyznanie, Kanarku! W ten sposób pryska jak bańka mydlana mit o Twojej forumowej płci: Wszak kobiety od początku darzyły uwielbieniem Balzaka jako znawcę ich dusz, przyjaciela, spowiednika, a także myśliciela i poetę, o! :)
                • kanarek2 Re: Test ;) 15.07.09, 23:14
                  Arano, kobiety chyba zawsze wielbiły pochylających się nad ich duszami,
                  spowiedników, truwerów rozumiejących swój target odbiorczy, poetów piszących o
                  czym wola byle damskie.

                  Wróćmy do Dehnela, opowiem Ci, z drugiej ręki, o spotkaniu autorskim:
                  najsamprzód Dehnel powiedział cośtam, dalej zaproszony krytyk zauważył, że
                  wiersze nie są dobre bo są niemodnie pisane, poczem krytykował Lalę - "na pewno
                  wszystkie pana ciotki są bardzo zadowolone z tej powieści, calutka rodzina
                  opisana dokumentnie". W dyskusji po głos zabiera starsza pani, taka z końca
                  sali, i mówi: "Pan krytyk oczywiście ma rację. Jestem ciotką Jacka, i żeby pan
                  wiedział, wszystkie jesteśmy ogromnie zadowolone z Lali!".
                  • arana Beduk 16.07.09, 07:37
                    Salon.
                    Stoisz oparty o gzyms kominka i opowiadasz mi o ciotce Dehnela.
                    Wcześniej oczywiście zobaczyłam Twój bilet wizytowy z Bedukiem.
                    Dzięki temu wiem, że należysz do bractwa - dlatego możemy swobodnie rozmawiać.

                    Beduk to układ wschodnich liter, a jednocześnie potężny talizman, w który święcie wierzył Balzak, później znak porozumiewawczy wielbicieli pisarza, a dziś przepustka w urocze rejony archaizmów towarzysko-literackich.

                    Zatem skoro pieczętujesz się Bedukiem, zrewanżuję Ci się pewną fantasmagorią.

                    Otóż Dehnel zwierzył się wcześniej w tym wątku, że gdyby sięgnął do Balzaka, to jednym z pomysłów mogłaby być Eugenia Grandet zdradzona dla chłopaka.
                    No więc wyobraźmy sobie spotkanie autorskie promujące taką powieść.

                    Najsamprzód Dehnel powiedział coś tam, dalej zaproszony krytyk zauważył, że pomysł miłości homoseksualnej mógł zostać zrealizowany dopiero w naszych czasach, poczem krytykował Balzaka za konserwatyzm, a Dehnela za łatwiznę obyczajową - "ciekawe, czy wielbicielki Balzaka są zadowolone z takiej transpozycji?
                    W dyskusji głos zabiera Arana z końca sali, i mówi: "Pan krytyk, choć nie przygotowany merytorycznie, może dostać odpowiedź. Jestem wielbicielką Balzaka, i żeby pan wiedział, wszystkie jesteśmy ogromnie zadowolone z utworu Dehnela, bo choć wspaniale wyraża nasze czasy, nie ma w nim nic, czego nie byłoby wcześniej w Balzaku!".



                    • yanga Re: Beduk 16.07.09, 11:24
                      Dehnel Dehnelem, a mnie coraz bardziej podoba się ten wątek. Dawno
                      na tym forum nie było tak eleganckiej dyskusji - a to niewątpliwie
                      za sprawą Damy Arany i Lorda Kanarka. No i myślę, że gdybym była
                      Dehnelem, miałabym ogromną satysfakcję. Stawiam tezę, że jaka
                      książka, taka dyskusja.
                      • arana Re: Beduk 17.07.09, 08:10
                        Yango, przecież ten wolny fotel jest dla Ciebie!

                        Jaka książka, taka dyskusja – mówisz.
                        Dorzucam do niej dwugłos Dehnela.
                        ksiazki.wp.pl/felietony/id,38842,felieton.html
                        ksiazki.wp.pl/felietony/id,38906,kat,0,s,1,felieton.html

                        Dla mnie te przemyślenia są dowodem na istnienie (na razie in spe) Balzakianów ciągu dalszego.

                        Czasem warto odetchnąć perspektywą przeszłości.
                        Goncourtowie zanotowali kiedyś przypadek żony komendanta żandarmerii układającej wierszem kazania swego wikarego.
                        Dziś (dzięki mediom) podobne praktyki możemy obserwować w wymiarze zwielokrotnionym.
                        I jak tu nie mieć nadziei na Balzaka naszych czasów?



                        • yanga Re: Beduk 17.07.09, 13:55
                          Fotel? Dla mnie? Wolny? Wykluczone, na pewno rozpiera się już na nim
                          mój kot:-)
                    • kanarek2 Re: Beduk 17.07.09, 22:51
                      Arano, pomysł miłości homoseksualnej, no nie wiem, może. Nasz odbiór, w naszych czasach, jaki byłby? Warto byłoby?

                      Książka Dehnela ugodziłaby zapewne w nasze korzenie chrześcijańskie, kontynuując rozpoczęte przez Oświecenie podmywanie naturalnego świata wartości stanowiącego.

                      Książka Jacka mogłaby się okazać jednocześnie ważnym głosem w dyskusji o legalizacji związków homoseksualnych, prawie gejów do adopcji lub aborcji, i - zdaniem Kingi - krokiem naprzód ku podniesieniu standardów nad Wisłą, a środowisko Krytyki Politycznej (może mylę środowiska) rozpoczęłoby inicjatywy ustawodawcze zmierzające ku.

                      W praktyce więc okazałoby się zapewne, że między prozą a prozą życia jest mało miejsca na literaturę, jeśli w ogóle.

                      Yango, dzięki za dobre słowo, ale co myślisz o łatwości, z jaką autor uśmierca swoich bohaterów? (Poza tym Vengerov jest lepszy od Kremera:-)).
                      • arana Re: Beduk 18.07.09, 07:12
                        Kanarek:

                        W praktyce więc okazałoby się zapewne, że między prozą a prozą życia jest
                        mało miejsca na literaturę, jeśli w ogóle.

                        Myślę, że Dehnel uniknąłby tej pułapki, jak uniknął jej Balzak, gdy podjął temat
                        w obu wersjach, damskiej i męskiej.

                        Prawda, „Eugenia” z wątkami homoseksualnymi mogłaby być "głosem w dyskusji" oraz
                        dać Dehnelowi dużą, choć w naszych realiach, ciągle jeszcze nieco gorszącą sławę.
                        Myślę jednak, że przysłowiowym kijem w mrowisko byłby współczesny „Proboszcz z
                        Tours”, opis namiętności osób duchownych.

                        Nagłe skojarzenia z njusami ostatnich lat o skandalach i molestowaniach na obu
                        półkulach?

                        O nie!Chodzi o grzechy mniej spektakularne: o życie pozornie święte, o
                        namiętność do rzeczy, ambicję, władzę, o egoizm, czasem szczery i naiwny, innym
                        razem podstępny i groźny. Zresztą…czy nie wystarczą same pozory świętości?

                        A generalna myśl „Proboszcza z Tours” jest taka.
                        „Celibat ma tę kapitalną wadę, iż skupiając wartości człowieka na jedną
                        namiętność, egoizm, czyni ludzi bezżennych albo szkodliwymi, albo
                        bezużytecznymi."


                        Słyszysz tę partyturę rozpisaną na realia naszych czasów?

                        Myślisz, że Twoje ceterum censeo poruszy Yangę na tyle, że już nie będzie
                        przysyłać kota z pozdrowieniami, a wpadnie sama?
                      • yanga Re: Beduk 18.07.09, 14:04
                        Do pomysłu miłości homo odnoszę się z szacunkiem należnym autorowi
                        za to, co już napisał. Nie jest to bliski mi temat, ale wierzę w
                        dobry gust pana D. i to, że znakomicie sobie z tym tematem poradzi.
                        Oczywiście, że jedni się na niego rzucą, a drudzy będą go próbowali
                        zagłaskać (nie wiem, co gorsze). Ale na pewno już dawno wliczył to w
                        koszty, bo to inteligentny człowiek jest.
                        Co do uśmiercania bohaterów... jakoś nie zauważyłam tej łatwości,
                        przeciwnie, bohaterowie pana D. dożywają często sędziwego wieku, a
                        za to, jak opisuje ich starcze problemy, Pambóg powinien mu ich
                        oszczędzić. Chociaż nie mnie, yandze, pouczać Pana B.
                        Vengerova nie słyszałam i pewnie powinnam się wstydzić, ale Kremer
                        to Kremer.:-)
                        • kanarek2 Re: Beduk 19.07.09, 21:56
                          Yango, mam na myśli śmierć z pierwszego rozdziału, no i korepetytora, bardziej one wyglądają na figury retoryczno-romantyczne niż na konieczne zwieńczenie akcji. Tacy młodzi, a już… Ale nie będziemy się czepiać, nie.
                          A Vengerov w koncertach Szostakowicza (z London SO i Roztropowiczem) jest niezmierny, pierwszy koncert S. słyszałem na żywo własnie z Kremerem parę lat temu w FN, Wit wtedy jakby zawalił, albo panowie się nie dogadali, słowem nienajlepiej to wyszło.

                          Arano, jak się ma Beduk do Dybuka? czy tylko fonetycznie?
                          • arana Re: Beduk 20.07.09, 20:14
                            Intrygujący ten Beduk, prawda? I jakiż wspaniały temat na salonowe pogwarki!

                            W „Ludwiku Lambert” Balzak napisał:

                            Cóż za piękna książkę można by napisać, opowiadając życie i dzieje jednego słowa? (…) Skupienie liter, ich kształty, postać, jaka dają słowu, rysują wyraźnie, Wedla charakteru każdego narodu, nieznane istnienia, których pamięć jest w nas.

                            Czymże więc jest Beduk?

                            Jeden z najlepszych utworów Balzaka, „Gabinet starożytności”, został dedykowany baronowi de Hammer- Purgst All, Radcy Rzeszy Niemieckiej, autorowi „Historii państwa otomańskiego”. To on wraz z grupą wielbicieli Balzaka podarował mu Beduka, czyli pierścień Proroka z następującym napisem:
                            3.bp.blogspot.com/_HS5JwT5XL0Q/SH94XOg1cvI/AAAAAAAAB7k/1aghehW4xd0/s320/marcel_bouteron_002.jpg

                            Całą historie pięknie opisali dwaj panowie: papież balzakistów, Marceli Bouteron i nasz Boy- Żeleński.
                            O pierwszym garść informacji tu:
                            bogros.blogspot.com/2008/08/marcel-bouteron-1877-1961.html
                            Zaś Boy w książce „O Stendhalu i Balzaku” wyjaśnia jak Beduk stał się hasłem rozpoznawczym balzakistów.

                            Dla mnie Beduk jest jeszcze czymś innym, bo jak wspomniałam wcześniej, przepustką w rejony pewnych archaizmów towarzysko-literackich. :)




                            • kanarek2 Re: Beduk 21.07.09, 00:14
                              Bardzo to piękne, arano, czyta się niemal jak Rękopis znaleziony w Saragossie:).

                              Zwróć jednak uwagę na techniczny opis szkicu Bouterona:

                              "Ce premier numéro des Balzaciana a été tiré à 25 exemplaires sur papier
                              impérial du Japon, numérotés de 1 à 25 ; 1500 exemplaires sur papier vergé à la
                              forme des papeteries d'Arches, numérotés de 26 à 1525 ; 50 exemplaires sur
                              papier rose géranium, numérotés de I à L, pour Mlle Helen Elcessor Barnes.
                              [Exemplaire sur vergé non numéroté]."

                              z którego widzimy, że 'Balzaciana' są nieco starsze niżby się dziś wydawało,
                              tomik Dehnela to jedynie kolejny tomik serii, a kolejne egzemplarze tomików,
                              wydawanych niegdyś na mocarstwowym papierze japońskim czy na różu geranium który
                              polecilibyśmy wydawcy Harlekina (panna Helen Elcessor Barnes kolekcjonuje dziś
                              fabryczne breloczki do kluczyków BMW), nie są już numerowane.
                              • arana Balzaciana…Balzakiana… 21.07.09, 18:27
                                A w jakim kolorze sformułowałeś swoją refleksję o nienumerowanym Dehnelu? Odpowiedziałabym Ci w rose géranium, bo to bardzo twarzowa (dla kobiety) barwa, ale wolę pośmiać się razem z Tobą. :)

                        • arana Re: Beduk 20.07.09, 22:03
                          yanga napisała:

                          Vengerova nie słyszałam i pewnie powinnam się wstydzić, ale Kremer
                          > to Kremer.

                          Cóż znowu, jaki tam wstyd, Yango! Ja wolę operę w wersji koncertowej, Kanarek - odwrotnie, a i tak na tę okoliczność możemy wspólnie wypić kieliszek wina w Studium Lutosławskiego! :)
                          • yanga Re: Beduk 21.07.09, 11:17
                            No pewnie, że możemy. A kiedy? Bo w FN, jak byłam na Bostridge'u,
                            znów nie byłam pewna, który stolik jest Wasz i nie odważyłam się
                            zagadnąć.
                            Coś mi się zdaje, że zbaczamy z tematu. Ale może pan D. nie będzie
                            miał nam za złe. Ktoś, kto układa tak muzyczne frazy, musi
                            przyciągać melomanów.
                            • arana Manowce :) 21.07.09, 18:44
                              No pewnie, że możemy. A kiedy?
                              Zajrzyj na pocztę.


                              Coś mi się zdaje, że zbaczamy z tematu.
                              Interesujące manowce to jeden z większych uroków Internetu.


                              • monikate Re: Manowce :) 24.08.09, 19:17
                                Jestem w trakcie lektury. Wątek czytałam wcześniej, ale... ach, nie myślałam, że
                                "Balzakiana" są takie dobre, jak przedstawiacie. Wspaniała książka. Panie Jacku,
                                proszę o jeszcze1
                                • spumiger Re: Manowce :) 27.08.09, 09:36
                                  Miłe te Państwa pogaduszki, ale czy ktoś jest mi w stanie konkretnie
                                  odpowiedzieć: co w "Balzakianach" z Balzaka?
                                  • monikate Re: Manowce :) 27.08.09, 17:28
                                    Forma powieści wg formy Balzaka. Balzakowski styl, język, komentarze, analiza
                                    postaci... miedzy innymi. Wyraźne nawiązanie pierwszego opowiadania do jednej z
                                    powieści Balzaka, tylko dekoracje współczesne. Grzeszna, współczesna i zepsuta
                                    Warszawka niczym grzeszny Paryż 19 wieku.
                                    • Gość: gersus Re: Manowce :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.08.09, 22:00
                                      Nie zgadzam się. Balzak jest autorem potężnych obrazów,
                                      rozgałęzionych powieści o złożonej fabule. U Dehnela mamy cztery
                                      nowelki o dość prostej strukturze.
                                      Styl? Język? O ile wiem, Balzak pisał po francusku...
                                      Komentarze? Analiza postaci? Proszę wykazać, że są specyficznie
                                      Balzakowskie, a nie np. Stendhalowskie albo Tołstojańskie.
                                      Między innymi? Między jakimi? właśnie o te "inne" pytam.
                                      Owszem, pierwsze opowiadanie jest pastiszem "La maison du chat qui
                                      pelote" (utwór młodzieńczy, mało charakterystyczny dla "Komedii
                                      ludzkiej".
                                      • monikate Re: Manowce :) 28.08.09, 21:52
                                        Balzac za jednym zamachem Komedii Ludzkiej też nie napisał :) Warto dać szansę
                                        Jackowi D.
                                        Ależ marudzisz, gersus. Komentarze i analiza postaci wywodzi się z ducha
                                        Balzaka. pewien dystans, specyficzna ironia z jednoczesnym zrozumieniem
                                        psychologii. Tołstojowskie są bardziej "boleściwe" :)
                                        • Gość: spumiger Re: Manowce :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.08.09, 22:43
                                          Szansę dać Dehnelowi warto, oczywiście. Ale nie warto powtarzać, że
                                          jego książka ma coś znacząco wspólnego ze spuścizną Balzakowską!
                                          Gersus nie marudzi, tylko ośmiela się spytać o to, co inni przyjmują
                                          bezkrytycznie i potulnie.
                                          "Duch Balzaka" - określenie wysoce nieprecyzyjne.
                                          Tołstoj jest boleściwy,pozbawiony zrozumienia psychologii, wyzuty z
                                          dystansu i ironii? A to się człowiek dowiaduje!
                                          • iluminacja256 Re: Manowce :) 29.08.09, 09:02
                                            >Ale nie warto powtarzać, że
                                            > jego książka ma coś znacząco wspólnego ze spuścizną Balzakowską!

                                            A ktoś to powtarza? Podstawową cechą wspólna jest pokazanie losu
                                            kilku postaci na tle przemian społeczno-gospodarczych w dobie
                                            zachłannego kapitalizmu - postaci chcących za wszelką cenę sie
                                            wzbogadzić wraz ze wszelkimi konsekwencjami tego
                                            wzbogacania/arywizmu. - ale jakimś cudem nie upierasz sie, ze to
                                            Reymontiana, prawda? A to wypisz wymaluj jak w "Ziemii Obiecanej";/
                                            • Gość: spumiger Re: Manowce :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 29.08.09, 09:40
                                              Właśnie! Jeżeli książka opisuje arywizm w dobie przemian
                                              społecznych, to równie dobrze można by ją zatytułować Flaubertiana,
                                              Zoliana, Dickensiana, Reymontiana....Dalej pytam: gdzie tu jakaś
                                              Blzakowska specyfika?
                                              • monikate Re: Manowce :) 29.08.09, 18:47
                                                Styl :) Styl to człowiek.
                                                • Gość: spumiger Re: Manowce :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 29.08.09, 20:03
                                                  Prosiłbym o argumenty, nie o sentencje.
                                                  • Gość: almond_shaped_eyes Re: Manowce :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.09, 22:23
                                                    "Wszystko to pięknie, drogi przyjacielu, ale wróćmy do rzeczywistości; mówmy o
                                                    Eugenii Grandet."

                                                    No właśnie, pomówmy o rzeczywistości Balzaka, o 3Xp: pieniądzach, pożądaniu/ach,
                                                    próżności. Kotłujących się na wszelkie możliwe sposoby światach, gdzie miłość
                                                    jest środkiem, nie celem, gdzie wylicza się każdy grosz i pokazuje, jak dochodzi
                                                    się do milionów, gdzie wola i ambicja z inteligencją przeprowadzają najbardziej
                                                    nikczemne plany po to, żeby mieć. No i o kobietach - zwłaszcza w wieku
                                                    "balzakowskim". W jego rzeczywistości ważne jest każde przetarcie kanapy i każde
                                                    jej złocenie, sypialnia "w stylu" i barłóg oraz "trzystronicowy" gorset pewnej
                                                    damy.

                                                    No i co z tego jest u Dehnela? I trochę, i wiele. Zależy gdzie przyłożyć oko.
                                                    Trudno na czterystu stronach z okładem oddać to, co Balzak wysmażył w 90 chyba
                                                    tomach. Ale można dać powąchać atmosferę, pokazać pieniądze, pożądanie,
                                                    próżność. Wymalować "barłóg" i sypialnię "w stylu". Wszystko mając (kwiecąc,
                                                    znaczy) bezpośrednimi nawiązaniami do Balzaka, co wyżej pokazała arana.

                                                    Chętnie - wzorem arany - pokazałabym co i gdzie się łączy i dlaczego tak, nie
                                                    inaczej, ale wracam jedynie do balzakowskiego Jaszczura, reszta to dla mnie
                                                    potworne nudziarstwo. A już miłości, smakujące jak "Fakt" popity kawą ze
                                                    Starbuck'a, zniechęciły mnie w młodości szczególnie. Muszę się zatem ograniczyć
                                                    do wspomnień po Balzaku i uznać, że Dehnelowi udało się oddać smak i zapach.
                                                    Mnie to wystarczy. Mało - uważam, że to całkiem sporo.
                                                  • Gość: spumiger Re: Manowce :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.08.09, 00:21
                                                    Argumentacja Pana jest czysto olfaktyczna; bardzo to miłe, ale
                                                    niewiele wnoszące do dyskusji. Mamy więc jak dotąd "duch", "smak"
                                                    i "zapach"...A ja się ciągle łudzę, że przeczytam coś mniej
                                                    powietrznego.
                                                  • Gość: a_s_e Re: Manowce :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.09, 12:13
                                                    Wiara w to, że ktokolwiek ma ochotę rozwijać dyskusję w kierunku i na poziomie
                                                    wyznaczonym przez gościa portalu jest uroczą naiwnością. Wzruszające.

                                                    Tak zwykle jest z książkami, które są inspirowane czyjąś twórczością, droga
                                                    Pani, że najwięcej w nich smaku, zapachu i ducha. A Pani oczekuje czego?
                                                    Wysupłania z tekstu zabaw intertekstualnych? Wskazania iż w każdej opowieści -
                                                    całkiem jak u Balzaka - pojawiają się postaci znane z pozostałych? A może
                                                    podobieństwa formy, zatem rozbudowany wstęp każdej opowieści, by pokazać
                                                    rozległe tło środowiskowe? Pachnie to - zostańmy już przy "argumentacji
                                                    olfaktycznej" - szkołą.
                                                  • Gość: spumiger Re: Manowce :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.08.09, 13:35
                                                    No wie Pan, od trzech dni pięciu korespondentow, 12 postów... Z
                                                    chęcią do dyskusji nie jest tak źle, z poziomem i argumentami
                                                    istotnie gorzej...
                                                    Słusznie, wszelkie "ana" są w pewnej mierze ćwiczeniem szkolnym:
                                                    uczeń czerpie u mistrza. W ojczyźnie Balzaka to zajęcie proponowane
                                                    jest w starszych klasach gimnazjum i zaczyna od sakramentalnej
                                                    formuły " a la maniere de...". P. Dehnel za "Mięso,
                                                    wędliny..."miałby pewnie jakieś cztery plus, zupełnie nieźle.
                                                    Czego oczekiwamłbym po "Balzakianach" godnych swego tytułu? Na pewno
                                                    czegoś więcej niż pastiszu mało charakterystycznego dla Balzaka
                                                    utworu i paru cytatów z innych dzieł, trudno rozpoznawalnych i
                                                    wplecionych w śliczniuchną, mdłą narrację.
                                                    Przyjmowanie tych zabiegów z zachwytem wydaje mi się naiwnością, i
                                                    to wcale nie uroczą.
                                                  • Gość: Lydia Re: Manowce :) IP: 212.106.16.* 30.08.09, 20:35
                                                    Ojej, nie nudź tyle.
                                                  • Gość: spumiger Re: Manowce :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.08.09, 20:59
                                                    Dorzuć jeszcze: "a sio!"
                                                  • Gość: corail Re: Manowce :) IP: 213.199.192.* 31.08.09, 12:57
                                                    Bravo, Spumiger!
                                                    Sam w wątku na forum Polityki napisałem coś zupełnie podobnego i zakończyłem tak: gdyby się jakiś dziwak upominał o Balzaka, to mu się pokaże tych parę zdań żywcem wyjętych z "Komedii ludzkiej" i szafa gra!
                                                    Jesteś właśnie, Spumiger, takim dziwakiem. Grzecznie zapytałeś o Balzaka w "Balzakianach", nie dałeś się zbyć kilku ogólnikami typu "duch i smak". No i dowiedziałeś się, że nudzisz, marudzisz i jesteś nie na poziomie.
                                                    A swoją drogą tupet Dehnela żerującego na nieświadomości i mało uroczej naiwności niektórych czytelników jest w jakimś sensie imponujący.
                                                  • monikate Re: Manowce :) 31.08.09, 19:16
                                                    Myślę, że warto przeczytać posty Arany, traktujące m.in. o Balzaku w "Balzakianach"
                                                  • maladanka czytałam i czytałam... 30.01.10, 10:09
                                                    Bardzo dziękuję Panu Jackowi za "Balzakiana"- dawno z taką
                                                    przyjemnością nie czytałam.
                                                  • Gość: ciemna blondynka Re: Manowce :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 00:16
                                                    Czytałam Balzaka jeszcze w podstawówce, i bardzo mi się wtedy
                                                    podobał. Od tamtej pory nie miałam z nim bliższego kontaktu.
                                                    Zaintrygowana "odnowionym" długim wątkiem o książce Dehnela zaczęłam
                                                    czytać w internecie darmowy fragment. I odstręcza mnie ta maniera
                                                    stylistyczna. Jaki sens ma pisanie w ten sposób DZIŚ? Sorry, ale
                                                    skojarzyło mi się z tym sztucznie kreaowanym "napięciem" w
                                                    programach typu "reality show", gdzie prezenter przez godzinę w
                                                    kółko powtarza, że już za chwilę dowiemy się, kogo wybrał stary
                                                    kawaler. Przecież to marnotrawstwo czasu. Granie widzom
                                                    (czytelnikom) na nosie. Taki horror okołoliteracki. Niektórzy ponoć
                                                    lubią się bać. Ale żeby przez ponad czterysta stron?.. Mnie po kilku
                                                    te winietki słowne w "Balzakianach" wyprowadziły z równowagi :\
                                                    Komuś to się naprawdę chciało całe przeczytać?

                                                    Na marginesie: owszem, czytam książki dłuższe i "skomplikowańsze".
                                                    Ale w nich od początku porywa mnie bohater. W dzisiejszych czasach
                                                    OBRAZKI to możemy sobie w każdej chwili pooglądać w internecie.
                                                    Szkoda mitrężyć czas na czytanie ich wymyślnych opisów.
    • abranova Re: "Balzakiana" Dehnela 18.11.10, 22:54
      Jak miło się przekonać, że jakiś wątek rozpoczęty dwa lata temu nie jest zarchiwizowany ;)
      Dopiero teraz wpadła mi w ręce "Balzakiana" i od pierwszej strony byłam zauroczona. Nie czytałam wcześniej żadnej książki Dehnela, Balzaka znam tylko ze szkolnego "Ojca Goriot", przez którego zresztą przebrnęłam z pewną męką - nawet nie przez samą powieść tylko przez współczucie dla głównego bohatera i oburzenie na pozostałych. Ba, nawet nie przepadam za opowiadaniami, wolę dłuższe formy literackie a pomimo to odebrałam "Balzakianę" jako lekturę bardzo smakowitą. Naprawdę nieczęsto zdarza mi się trafić na książkę, której styl sprawia mi taką samą jeśli nie większą przyjemność niż sama fabuła. Nie zgodzę się z opinią, która przewinęła się w dyskusji, że współczesne realia nie do końca przystawały do balzakowskiej narracji. Mi właśnie szczególnie podobały się te drobne szpileczki i drwiny z osób czy obyczajów na wskroś przesiąkniętych pragnieniem uchodzenia za nowoczesne, podane w formie eleganckich zdań.
      Zresztą moje opinie nie są oryginalne czy istotne. Chciałam podbić wątek, może ktoś do niego zajrzy i się zainteresuje tą pozycją :)
      • yanga Re: "Balzakiana" Dehnela 18.11.10, 23:12
        To jeszcze "Lalę" przeczytaj, na pewno Ci się spodoba.
        • abranova Re: "Balzakiana" Dehnela 19.11.10, 21:25
          yanga napisała:

          > To jeszcze "Lalę" przeczytaj, na pewno Ci się spodoba.

          Ale właśnie zniechęca mnie ten opis na okładce o chorobie i odchodzeniu...Już wolę czytać o ambicji i skąpstwie ;)
      • pavvka Re: "Balzakiana" Dehnela 19.11.10, 10:19
        > Dopiero teraz wpadła mi w ręce "Balzakiana"
        > odebrałam "Balzakianę"

        Pliiiiz! To są te balzakiana - liczba mnoga
Pełna wersja