'no coś ty, ja nie czytam książek'

29.10.03, 20:09
dziś coś mnie przeraziło. wychodziłam ze szkoly z większa grupką koleżanek.
dziewczyny, normalne, inteligentne. obok naszej szkoły jest bibliotek
publiczna. gdy obok niej przechodziłyśmy jedna z tych koleżanek, karolina,
powiedziała 'sorki dziewczyny, musze na chwile skoczyc do biblioteki'.
konsternacja wsrod pozostalych dziewczyn. 'do biblioteki?' spytała jedna z
nich. karolina zarumieniła się i wystękała 'nie no coś ty, ja nie czytam
książek... ja musze cos pozyczyc dla barata'. rece mi opadły. wiem, ze coraz
mniej ludzksoci czyta ksiazki. ale zeby czytanie ksiazek zaczynalo byc
obciachem? to juz poczatek konca.
    • Gość: d Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.artcom.pl 29.10.03, 20:13
      a Ty co im odpowiedziałaś?
      • emusia Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' 29.10.03, 20:19
        szczena mi opadła ze zdziwienia wiec chwile milczałam, a potem zaczełam
        opowiadac bez ładu i składu, na temat cudownosci ksiazek, dziwnie sie na mnie
        patrzyły. zreszta one sie dziwnie na mnie patrza od chwili pewnego zdarzenia,
        bodajze we wrzesniu. jeden taki maciek z naszej klasy caly czas siedzi z nosem
        w ksiazce. nie wiem dokladnie co to za ksiazki, wiem ze nie podreczniki czy
        inne encyklopedie, ani ksaizki naukowe. i pewnego dnia na poczatku liceum jedna
        gosia stwierdzila, ze ten maciek to musi byc straszny kujon z plaskodupiem od
        siedzenia przy biurku i wogole musi byc beznadziejny. spytana czemu tak sadzi,
        ospowiedziala ze przeciez caly czas czyta. powiedzialam jej, ze ludzie czasem
        czytaja ksiazki z przyjemnosci, nie z przymusu, i ze ksiazki nie musza byc
        tylko zapchane datami czy wzorami, tylko normalnymi opowiadaniami. popatrzyla
        sie na mnie jakbym z ksiezyca spadla. spytala sie czy czytam ksiazki poza tymi
        obowiazkowymi. odpowiedzialam ze oczywisce. nie odezwala sie ale rzucila
        spojrzenie pt. 'z debilami se nie da pogadac'...
        • pstosia Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' 29.10.03, 20:51
          emusia napisała:

          > szczena mi opadła ze zdziwienia wiec chwile milczałam, a potem zaczełam
          > opowiadac bez ładu i składu, na temat cudownosci ksiazek, dziwnie sie na mnie
          > patrzyły. zreszta one sie dziwnie na mnie patrza od chwili pewnego zdarzenia,
          > bodajze we wrzesniu. jeden taki maciek z naszej klasy caly czas siedzi z
          nosem
          > w ksiazce. nie wiem dokladnie co to za ksiazki, wiem ze nie podreczniki czy
          > inne encyklopedie, ani ksaizki naukowe. i pewnego dnia na poczatku liceum
          jedna
          >
          > gosia stwierdzila, ze ten maciek to musi byc straszny kujon z plaskodupiem od
          > siedzenia przy biurku i wogole musi byc beznadziejny. spytana czemu tak
          sadzi,
          > ospowiedziala ze przeciez caly czas czyta. powiedzialam jej, ze ludzie czasem
          > czytaja ksiazki z przyjemnosci, nie z przymusu, i ze ksiazki nie musza byc
          > tylko zapchane datami czy wzorami, tylko normalnymi opowiadaniami. popatrzyla
          > sie na mnie jakbym z ksiezyca spadla. spytala sie czy czytam ksiazki poza
          tymi
          > obowiazkowymi. odpowiedzialam ze oczywisce. nie odezwala sie ale rzucila
          > spojrzenie pt. 'z debilami se nie da pogadac'...

          to z nia nie rozmawiaj, widac ze ona jest (bez obrazy) debilka. pozniej jak nie
          bedzie mogla znalezc jakiegos tematu z ludzmi to sie przekona, czy czytanie
          ksiazek to debilizm.
          ja sobie nei wyobrazam tego, ze nie przeczytam przynajmniej strony dziennie.
          pozdrawiam:)
    • Gość: Kasiencja Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 21:19
      emusia napisała:

      > dziś coś mnie przeraziło. wychodziłam ze szkoly z większa grupką koleżanek.
      > dziewczyny, normalne, inteligentne.

      A ta ich inteligencja czym się przejawia?
      • emusia Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' 29.10.03, 21:33
        hmm chodziło mi tu o to, ze nie sa z tych łażących w różowych bluzeczka
        mówiących co drugie słowo 'słiiit' czy 'koffany'. co nie znaczy ze moga isc do
        mensy
        • Gość: pryk Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: 80.48.129.* 30.10.03, 02:37
          wiesz emusia, ja jestem jednak stary zgred, choć zawsze wydawałem się sobie
          jeszcze dość młody:

          CO TO ZNACZY: IŚĆ DO MENSY??? tu chodzi o ministerstwo edukacji narodowej?
          • Gość: pryk Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: 80.48.129.* 30.10.03, 02:56
            Acha, już wiem. W internecie sprawdziłem.

            Czyli nie jestem stary, tylko głupi.

            Zawszeć jakaś pociecha.
            • Gość: pryk Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: 80.48.129.* 30.10.03, 03:00
              I piszę "aha" przez "ch"... to już lepiej zniknę
              • Gość: Nu! Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.bmj.net.pl 02.11.03, 04:39
                do mensy chyba też nie bardzo ten teges :)
    • ich1 Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' 31.10.03, 21:29
      Dzięki za ten post. Teraz pozostaje sobie tylko w łeb strzelić. Najbardziej
      przeraża mnie, że może tak jest w całej Polsce. Czasy licealne mam już za
      sobą, ale wtedy było trochę inaczej (od 6 lat). Nie żeby wszyscy w
      bibliotekach siedzieli, ale czytanie przynajmniej nie było obciachem. Za
      niedługo w szkołach będą rewizje robić, czy ktoś książek we plecaku nie nosi.
      • Gość: babciaa Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.chello.pl 04.11.03, 10:39
        O matko! A ja mam wnuka w I klasie (podstawówki) i on codziennie pakuje do
        bardzo i tak ciężkiego plecaka jakąś książkę "do poczytania na przerwie" (no bo
        coś przecież na tej przerwie trzeba robić...)
        • Gość: autor Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: 217.99.155.* 08.11.03, 12:01
          Gość portalu: babciaa napisał(a):

          > O matko! A ja mam wnuka w I klasie (podstawówki) i on codziennie pakuje do
          > bardzo i tak ciężkiego plecaka jakąś książkę "do poczytania na przerwie" (no
          bo
          >
          > coś przecież na tej przerwie trzeba robić...)

          Mam nadzieję,że to pani przeczyta:Nie ma się z czego cieszyć.Wręcz odwrotnie-to
          powód do zmartwień.Zawsze trzeba zachować równowagę,a w ten sposób dziecko nie
          będzie się prawidłowo rozwijać emocjonalnie.Jeśli jeszcze w listopadzie pani
          wnuk nie nawiązał żednych znajomości,a na przerwie zamiast bawić się z kolegami
          czyta książki,to jest to pierwszy sygnał żeby coś z tym zrobić.Jeszcze nie jest
          za póżno.
          • Gość: babciaa Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.11.03, 13:17
            Przeczytałam. Spoko, ma kolegów, choć jeszcze niewielu, jak na
            trzydziestoosobową klasę, choć do zerówki chodził gdzie indziej i najlepsi
            przyjaciele zostali w tamtej szkole (utrzymuje z nimi kontakt). W świetlicy
            tarmosi się na boisku jak każdy chłopak, sama widziałam. A ta książka w
            tornistrze - to tak na wszelki wypadek, i ja i jego mama też zawsze mamy w
            torebce coś do czytania.
            • Gość: autor Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: 217.99.155.* 08.11.03, 14:31
              Uff,teraz mogę spać spokojnie:)
    • Gość: malutka młodziutka Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: 80.48.41.* 31.10.03, 21:46
      Ja jestem niewiele młodsza od emusi (3 klasa gima) i z przerażeniem
      stiwerdzam, że u mnie jest podobnie. Ogół nie czyta NAWET lektur... Ostatnio
      kupel, w jego mniemaniu, chwalił się, że odtatnią książkę przeczytał w 2
      klasie podstawówki... Moja szczęka spadła na podłogę... :D Nie wspomnę już o
      tym, że kiedy zachwycam sie chocby "Światem Zofii" klasa patrzy na mnie jak
      na, hmmmmmmmmmmm, upośledzoną :D Wprawdzie ostatnio i ja zwolniłam tempo
      czytania książek, ponieważ Internet zarzucił na mnie swoją siec (nie ma to jak
      stałe w domciu :P), ale to nie znaczy, że nie czytam przynajmniej (jak się
      ktos tu wyraził) przynajmniej strony dziennie :D Emusiu-nie przejmuj się
      wtórnymi analfabetami...
      I po co cywilizacja tak się rozwinęła, po co nauczyliśmy się czytac, kiedy
      połowa ludzkości z tej umiejętnośi nie krzysta ???!!!!

      ----------
      Wolnośc-moja jedyna niewola....
      • kwiat_paproci Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' 01.11.03, 10:02
        teraz zauważyłam,że jednym z plusów tego,że poszłam do tzw."elitarnego"licka
        jest to,że jak mówię o czytaniu książek,to nikt się na mnie nie patrzy jak na
        wariata(no może nieliczne wyjątki;-)
        A wczoraj w empiku usłyszałam przecudny dialog między dwiema nastolatkami:
        -co kupujesz filipinkę,czy tłista(chodzi o gazety)?
        -kupiłabym filipinkę,ale tam nie ma takiego fajnego LAKIERA!!!jak w tłiście(tu
        nastąpił u mnie opad szczęki...)
        • Gość: amerido Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.kv.net.pl 01.11.03, 11:41
          Kwiatku..a mozna wiedziec, jakie to "elitarne" liceum jest? Które?
          :))
          • Gość: noida Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 16:06
            Taka Rzeczypospolita, jakie jej młodzieży chowanie- rodzice nie czytali to i
            dzieci nie czytają.
            Zresztą nie znaczy to jeszcze, że muszą być totalnymi debilami. Mam znajomych,
            którzy czytać nie lubią i czynności tej unikają, ale za to z pięknymi wynikami
            kończą szkoły wyższe ekonomiczne. Bo oni wolą te zadanka trzaskać, niż tracić
            czas na jakieś fantastyki bezsensowne i nieprzydatne kompletnie.
            • Gość: Monika Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.kra.cdp.pl, / *.waw.cdp.pl 01.11.03, 16:14
              Ja skończyłam Akdemię Ekonomiczną i w zyciu przeczytałam tysiące ksiązek.
              Zreszta nadal czytam... w miarę wolnego czasu.
              A o tym co wolą robić absolwenci ekonomii to się lepiej nie wypowiadaj, bo nie
              masz o tym bladego pojęcia.
              • Gość: baba Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.acn.waw.pl 02.11.03, 11:41

                Dlaczego ma sie nie wypowiadac?
                Pisze przeciez o swoich znajomych, a nie wszystkich studentach Akademii
                Ekonomicznych. Dlaczego jestes zlosliwa, a nieuwaznie czytasz ?
              • noida Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' 03.11.03, 20:01
                A dlaczego mam się nie wypowiadać, skoro cytuję swoją koleżankę, skąndinąd
                bardzo miłą i na pewno nie głupią? Dokładnie tak mi powiedziała. Poza tym nie
                uważam, że to jest jakiś wstyd. Ja nie trzaskam zadanek, ona nie czyta książek
                i ja jestem szczęśliwa i ona, więc o co w ogóle chodzi? Jasne, generalizacje
                są zawsze szkodliwe, ale cóż zrobić, bez nich nie byłoby żadnej z nauk...
                Zastanawiam się, jak to jest z tą chwalebną nieznajomością fizyki... Wydaje mi
                się, że nie ma się czym za bardzo chwalić. Umiejętność zrozumienia fizyki
                świadczy o umiejętności logicznego myślenia, i jako taka zasługuje absolutnie
                na pochwałę, tak samo jak znajomość matematyki czy historii, zaś nieznajomość
                świadczy o jakimś braku, bo w końcu wszystko w fizyce, matematyce czy
                historii, przynajmniej do pewnego momentu jest proste, zrozumiałe i do pojęcia.
                Ale z drugiej strony nie wierzę, iż rzeczywiście wszyscy chodzący na filmy
                Bergmana byli tacy znów nim zachwyceni i filmy te w 100% rozumieli. Snobizm
                może przybrać różne formy...
              • Gość: majka Re: do Moniki IP: *.matrixx.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.03, 00:18
                Monika napisała:

                "Ja skończyłam Akdemię Ekonomiczną i w zyciu przeczytałam tysiące ksiązek.
                Zreszta nadal czytam... w miarę wolnego czasu.
                A o tym co wolą robić absolwenci ekonomii to się lepiej nie wypowiadaj, bo nie
                masz o tym bladego pojęcia."

                ale ze zrozumieniem, Monisiu, to ty nie czytasz

    • Gość: ala Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.devs.futuro.pl 01.11.03, 19:55
      Kiedyś, było to 2 stycznia (remanenty, inwentaryzacje) chodziłam po pewnym
      mieście w oczekiwaniu na pociąg. Weszłam sobie do księgarni, tam zawsze jest
      ciekawie. W tym samym czasie weszła tam również grupa dziewczyn z pobliskiej
      szkoły (chyba liceum). Wyraźnie niezadowolone z tego, że większość sklepów
      zamnknięta i nie ma co robić. Jedna pociesza drugą: "No popatrz, księgarnia
      otwarta", na co tamta odpowiedziała: "A na ch... mi książki". No comments.
    • Gość: Qbuś Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: 212.122.200.* 01.11.03, 22:43
      Hmmm... No to ja widzę, że trafiłem do baardzo tolerancyjnej i oczytanej
      klasy ;-) Co prawda teraz jestem na studiach ( na anglistyce czytanie jest
      bardzo wskazane ;-), ale mówię o LO. Książki regularnie czytała mniej więcej
      połowa klasy, a i reszta od nich nie uciekała. A już na pewno nie czytanie nie
      było obciachem. Zawsze było parę osób, z którymi można było pogadać czy
      powymieniać się książkami...
    • Gość: Jan Pochwała wzorów IP: *.hispeed.ch 02.11.03, 16:48
      Z wszystkim się zgadzam, jedno co mi nie leży, to humanistyczny dystans do
      wzorów i dat.
      Pamiętam z mych młodych lat, gdy nie wypadało nie znać najnowszego filmu
      Bergmana (*), ale można było z dumą deklarować, że nie rozumie się fizyki.
      Dziś - o ile wiem - zostało to nobilitowane przez możliwość otrzymania
      matury "ogólnokształcącej" (cudzysłów zamierzony) bez matematyki.

      Po pierwsze, ma ona duży związek z życiem, np. znajomość postępu geometrycznego
      uratowałaby wielu od kontaktów z network marketingiem.
      Argument, że jest ona użyteczna, może nie jest tu aż tak ważny, rozmawiamy o
      stronie estetycznej.
      Lecz nauki ścisłe pod względem estetycznym również mają coś do zaoferowania.
      Elegancki dowód, fascynująca teoria fizyczna, że rzucę dla przykładu spleceniem
      kwantowym, pozwalającym (być może) na teleportację z prędkościę ponadświetlną:
      www1.gazeta.pl/nauka/1093892,34144,93599.html?as=5
      Wspomniano tu "Świat Zofii" - tak, życie w futerku królika wyciągniętego z
      kapelusza jest fascynujące i ciekawe jest dociekanie, jak to wszystko działa i
      jaki ma sens - jeżeli ma.

      Co do "dat" - mało która wymyślona historia może się równać z dobrą
      autentyczną. Pamiętam, jak czytałem z wypiekami "Helladę królów" Anny
      Świderkównej.

      (*) Tak, były takie czasy. Tyle, że nie ma czego aż tak zazdrościć, szacunek
      dla wyższych wartości miał związek z nieosiągalnością niższych. Dlatego w
      środku tygodnia można było prowadzić do 3 nad ranem dyskusji o sensie życia i
      nikt nie powiedział "sorry, ale jutro muszę iść do pracy", bo korelacja między
      jakością pracy, a zarobkami, nie mówiąc już o jej utrzymaniu, była niska.
      Inne czasy, inne problemy ;-)
      • Gość: yaga Re: Pochwała wzorów IP: *.chello.pl 04.11.03, 10:47
        Janie, no Janie! Tej "ŚwiderkównEJ" to się po Tobie nie spodziewałam :-(
        • Gość: Jan Posypuję głowę popiołem :-( IP: *.hispeed.ch 05.11.03, 23:39
          My tu co prawda cytomy gazety (zwłaszcza Wyborczą) i syćko wiemy, ale fakt, że
          rzadko odmieniamy takie formy. Kto dziś się przedstawia "Anna Świderkówna"?
          Zresztą widzę, że pod innymi adresami piszą "Anna Świderek".

          Ale tracę punkt i cofam się o dwa pola.
          • Gość: yaga Re: Posypuję głowę popiołem :-( IP: *.chello.pl 06.11.03, 10:44
            Hmm... Wydaje mi się, że kwestię Świderek - Świderkówna należy pozostawić do
            rozstrzygnięcia samej - że się tak wyrażę - nosicielce. Pamiętam, że Grażyna
            Bacewiczówna przez całe życie podkreślała, że chce być -ówna, i co? Ledwie
            zamknęła oczy, zaczęto pisać "Bacewicz". I teraz mamy na Ursynowie ulicę
            Bacewicz. Gdzie mieszkasz? Na Bacewicz. Żałosne... Moja znajoma, pani T-ówna,
            ilekroć zwracano sie do niej per T., odpowiadała: "T. to mój ojciec". No cóż,
            chyba wyskoczyłam z tematu, tak wyszło, przepraszam :-)))
            • Gość: Jan Frau Kowalski IP: *.shl / *.inforesources.ch 06.11.03, 11:55
              Tu (w nieslowianskiej czesci Europy, a konkretnie w Szwajcarii) nie znaja form
              zenskich, dlatego znajome Polki przedstawiala sie: "Ich bin Frau Kowalski".
              Tak jest tez latwiej komputerowi, bo jak wyszukac cala rodzine, gdy wszyscy
              nosza inne nazwiska?
              Jak poznac, ze Świderek, Świderkowa i Świderkówna sa spokrewnieni?
              A do tego Sapieha, Sapiezyna i Sapiezanka?
              To maja tez Czesi (Navratil/Navratilova), Grecy
              (Constantopoulos/Constantopoulou, Mouskouris/Mouskouri) i moi ulubieni
              Islandczycy, gdzie "nazwisko" jest jak rosyjskie otczestwo:
              dzieci Björna Gudmundssona nazywaja sie Olav Björnsson i Kristin Björnsdottir,
              a taz corka wychodzac za Ingvara Svenssona nie zmienia "nazwiska" na mezowskie,
              bo nie dosc ze musialaby zmienic ojca z Björna na Svena, to jeszcze stalaby sie
              jego synem! Ale jak wytlumaczyc to komputerom?

              Tez dolaczylem do wyskakiwania z tematu, wiec dodam, ze czytanie ksiazek jest
              czynnoscia niezwykle pozyteczna i godna pochwaly.

              Ze zacytuje Woltera:
              Cnota, Kubusiu, jest dobra rzecza - i zli i dobrzy wyrazaja sie o niej jak
              najpochlebniej.
              • Gość: yaga Re: Frau Kowalski IP: *.chello.pl 06.11.03, 13:33
                Że zacytuję nieboszczkę królową matkę: "I know, I know".
      • diab.lica Re: Pochwała wzorów 06.11.03, 12:27
        > Z wszystkim się zgadzam, jedno co mi nie leży, to humanistyczny dystans do
        > wzorów i dat.
        > Pamiętam z mych młodych lat, gdy nie wypadało nie znać najnowszego filmu
        > Bergmana (*), ale można było z dumą deklarować, że nie rozumie się fizyki.

        a ja nie jeden raz uslyszalam zdanie "jestem humanista _bo_ nie rozumiem
        matematyki" :)
    • soofcia Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' 06.11.03, 10:35
      Ja nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej nie przeczytalabym conajmniej jednej
      ksiazki tygodniowo (*),a czesto jest ich wiecej. W szkole, ktora skonczylam juz
      jakis czas temu, roznie reagowano na to, ze czytam nie tylko na przerwach, ale
      i na niektorych lekcjach, po uzgodnieniu z nauczycielem. W sensie, jak taki
      matematyk woli przygotowac dla mie jednej wiecej zadan na 45 minut, to prosze
      bardzo, ale jak nie, to ja sie nudzic nie chce i sobie poczytam ;-)
      Pochlebiam sobie, ze jednoczesnie znam podstawy nauk scislych, chociaz
      skonczylam klase humanistyczna.
      A z drugiej strony, wsrod moich znajomych nie ma osoby, ktora nie czyta. To
      znaczy, kolega nie czyta, tylko slucha nagran ksiazek, bo jest zaawansowanym
      dyslektykiem - ale wychodzi na to samo IMHO.

      Konkluzja: jestem lekko przestraszona - zylam w swiadomosci,ze kazdy costam
      czyta. Nie wyobrazam sobie egzystencji bez ksiazek. Ludzie, ktorzy nie czytaja
      ksiazek, musza miec ubozsze zycie wewnetrzne. Inna sprawa: w moim domu jest ich
      cala masa, czesc nie miesci sie na polkach i okresowo laduje w stosikach na
      podlodze, to samo jest u moich znajomych. Ludzie, ktorzy nie czytaja ksiazek,
      musza miec ubozsze zycie wewnetrzne.

      (*)Nie znaczy to, ze czytam calymi dniami i nie wysciubiam nosa z domu. Wrecz
      przeciwnie: pracuje do 16:00, trzy razy w tygodniu mam stale spotkania
      popoludniami, na weekendy czesto wyjezdzam do znajomych (praktycznie od maja do
      grudnia bez przerwy). Wolne wieczory czesto spedzam poza domem. Czasem, rzadko,
      czytam w autobusie. Przewaznie wylapuje chwilki, kiedy na cos czekam, jem
      sniadanie/obiad/kolacje, przed snem.

      Pozdrawiam
      • orvokki Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' 06.11.03, 11:30
        Jakoś też szczęśliwie udaje mi się obracać w środowisku czytających. Znałam
        ludzi, którzy nie czytali lektur, wcale im się jednak nie dziwię, mieli
        ciekawsze rzeczy do czytania...
        Ale udzielam korków z angielskiego i mam taką jedną uczennicę, skądinąd
        sympatyczną i niegłupią, z którą co jakiś czas mam problemy z komunikacją. Bo
        ona nie czyta. A mnie się wszystko kojarzy z jakąś książką... Że już nie
        wspomnę, że w podręczniku, z którego korzystam był taki rozdział poświęcony
        czytaniu i dziewczyna nie mogła odpowiedzieć na pytanie, jakie książki lubi...
    • luiza-w-ogrodzie to istnieja ludzie, ktorzy nie czytaja? 10.11.03, 02:45
      Oczywiscie dzieci ponizej 5 lat sa usprawiedliwione, ale reszta, mieszkajaca w
      kraju z dostepem do nauki czytania? Chyba nie wszyscy zamieniaja sie w
      informatycznych geekow?

      Dziwny jest ten swiat...
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • Gość: Jan Informatycy to czytają IP: *.hispeed.ch 10.11.03, 23:30
        ...tyle że co innego. Co roku przynajmniej jedna nowa ważna technologia, a do
        niej książka 1000 stron.
        Pewnie nie o takich myślałaś, ale nieczytający informatyk może po paru latach
        zwijać manatki.

        Jan-w-górach

        A w naszej klasie (many, many years ago) dobrzy ścisłowcy byli dobrymi
        humanistami.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Informatycy to czytają 11.11.03, 01:13
          Znam wielu informatykow, ale tylko jeden czyta literature niefachowa.
          A w mojej klasie mat-fiz najwiecej czytali najlepsi scislowcy ;oD

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
          • Gość: baba Re: Informatycy to czytają IP: *.acn.waw.pl 11.11.03, 12:31

            Luizie (jaka piekna graficzna sygnaturka ;-)) chodzi zapewnie o lektury
            wzbogacajace duchowo, a nie o sam proces czytania.
            Moj maz jest informatykiem, ciagle narzeka, ze ma za malo czasu na nauke, bo w
            tej dziedzinie codziennie pojawia sie cos nowego, ale nie moze sobie wyobrazic
            dnia bez jakiegos ciekawego artykulu spoleczno- polit, albo historycznej
            ksiazki (historia najnowsza). To tez nas wzbogaca, zmusza do myslenia.
            Przyznam, ze sama wole powiesci, ale od czasu do czasu cos popularnonaukowego
            przeczytam z przyjemnoscia.zatem, jesli mowimy " nie czyta" o kims, kto nie
            czyta powiesci to jest to chyba troche krzywdzace stwierdzenie.
            Trzeba sie przyjrzec tym nieczytaczom, zwlaszcza, jesli fajnie sie z nimi gada,
            bo czesto okazuje sie , ze slowo drukowane wcale nie jest im obce...
    • Gość: majka Re: pytanie IP: *.matrixx.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.03, 12:29
      a jeśli ktoś czyta tylko książki związane z jego pracą czy studiami, np. z
      dziedziny informatyki, psychologii, ekonomii i to mu sprawia przyjemność, ale
      nie czyta np. literatury pięknej, to czy to znaczy, że czyta czy nie czyta
      technicznie rzecz biorąc czyta, ale czy...
      no właśnie
      trochę zagmatwany ten mój wywód, ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :-)
      • Gość: baba Re: pytanie IP: *.acn.waw.pl 11.11.03, 12:37

        No wlasnie, o to mi chodzilo.
        Jesli ktos jest ciekawy swiata, czyta cos, co go otwiera i wzbogaca, to
        oczywiscie CZYTA. Ekonomia, psychologia czy nie ucza wiecej niz Harlekiny
        czy opowiadanka ze szmatlawych pisemek ?Dla mnie, wielbiciele wylacznie takich
        lektur NIE CZYTAJA.
        PZDR
        • luiza-w-ogrodzie Re: pytanie 11.11.03, 22:55
          Babo, mialam oczywiscie na mysli czytanie wzbogacajacej literatury - i
          pieknej, i popularnonaukowej. Ani Harlekiny ani literatura techniczna fachowa
          nie zaliczaja sie do tych kategorii.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
          • Gość: majka Re: pytanie IP: *.matrixx.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.03, 23:26
            a dla mnie jeżeli ktoś czyta inne książki a literatuty pięknej wcale lub
            sporadycznie to tak jakby nie czytał
            książek fachowych nie zaliczam do lektur, bo są narzędziem pracy w pewnym sensie
            a popularnonaukowa to jednak nie to
    • Gość: truskawa Re: 'no coś ty, ja nie czytam książek' IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.03, 20:59
      ja jestem molem książkowym , delikatnie mówiąc:) A tak naprawde to mam niezłego
      świra na punkcie książek.Nie wyobrazam sobie ani jednego dnia bez przeczytania
      choćby kiku zdań. Dlatego też kiedys zdębiaąłm gdy usłyszłam kila lat temu od
      mojej koleżanki , że po skończeniu szkoły spali wszystkie książki... Dla mnie
      to był szok...Poza tymm namówienie jej do czytanai graniczyło z cudem.
      Proponowałam , polecałam jej wiele razy mnóstwo książek , nie była to
      literatura fachowa , lecz po prostu dobrze napisane powieści.Udało mi sie ja
      namówic do przecyztania może 2 czy 3 książek.A to i tak było nie lada wyczynem.
      Nie mogę pojąć jak mozna obyć sie bez czytanai książek... Przecież to inny
      swiat , gdzie można pomarzyć , odnaleźć siebie ,swoje drugie ja , czy po prostu
      odetchnac po ciężkim dniu...
      Wielka szkoda , że czytanie jest dla neiktórym czyms dziwnym i nie wartym
      zachodu, nawet nie zdają sobie sprawy jak wiele tracą...
      Pozdrówka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja