emusia
29.10.03, 20:09
dziś coś mnie przeraziło. wychodziłam ze szkoly z większa grupką koleżanek.
dziewczyny, normalne, inteligentne. obok naszej szkoły jest bibliotek
publiczna. gdy obok niej przechodziłyśmy jedna z tych koleżanek, karolina,
powiedziała 'sorki dziewczyny, musze na chwile skoczyc do biblioteki'.
konsternacja wsrod pozostalych dziewczyn. 'do biblioteki?' spytała jedna z
nich. karolina zarumieniła się i wystękała 'nie no coś ty, ja nie czytam
książek... ja musze cos pozyczyc dla barata'. rece mi opadły. wiem, ze coraz
mniej ludzksoci czyta ksiazki. ale zeby czytanie ksiazek zaczynalo byc
obciachem? to juz poczatek konca.