A ja Wam mówię, że Gabrysia wybuchnie

03.11.03, 00:24
Coś ją rozsierdzi. Walnie pięścią w stół, krzyknie raz i drugi, że cały dom w
posadach zadrży i przez dzień cały wszyscy jak trusie będą. A rozsierdzi ją
Ignacy Grzegorz, który przez nieuwagę zaniesie na społeczną zbiórkę
makulatury wszystkie jej artykuły, których to nie zdążyła wpisać do
komputera. I tu się dopiero zacznie!
    • luiza-w-ogrodzie Oby tak sie stalo 03.11.03, 00:34
      Gabrysia jest tak swieta i cierpliwa, ze az nierealna jak postac z gry
      komputerowej. Czekam, az jej cos odbije.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • Gość: amy Re: Oby tak sie stalo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.03, 08:43
        To dobre :-))) Ignacy Grzegorz wynoszący artykuły na makulaturę. Dawno tak się
        nie uśmiałam. Ten zbiór cnót wszrelkich? Nawet gdyby go zaćmiło chwilowo albo
        mu do ucha podszeptywały stada disbełków, Józinek to co innego. Myslę, że
        zrobiłby to z jeszcze większą przyjemnością, gdyby były to artykuły samego
        I.G., kuzyna znienawidzonego. Zastanawiam się nad ewentualna reakcją Gabrysi...
        gdyby winowajcą był I.G. furii by nie było, bo z pewnością znalazby sie jakiś
        powód wytłumaczalny takiego postępku, pierwszego w życiu (!) w dodatku. Burzę
        mógłby wywołać Józinek - łobuz permanentny.
        • orvokki Re: Oby tak sie stalo 03.11.03, 11:05
          Oj tak, niech się wkurzy nareszcie.
          Ona za młodu miała przecież silny charakter i wcale nie taki sielski anielski,
          pamiętacie jak pokrzykiwała na siostry w "Kwiecie kalafiora"? że już nie
          wspomnę o permementnym opieprzaniu Pyziaka?
          a pomyślcie sobie, jakby tak Gabusia się wkurzyła i sobie wyjechała na tydzień
          w góry sama ze sobą... tego jej najbardziej życzę. I jeszcze żeby nie spędziła
          tego tygodnia na zamartwianiu się, jak oni sobie radzą, tylko naprawdę
          beztrosko.
          • pra_klamka Re: Oby tak sie stalo 03.11.03, 16:24
            Oby! Myślę że rzeczywiście coś takiego może się wydarzyć, ale to nie Ignacy
            Grzegorz ją wkurzy, tylko Tygrysek.
            • oko_jeza Re: Oby tak sie stalo 03.11.03, 23:40
              nie cierpię słodkiego ignacego grzegorza, męski klonik mamy tylko gorszy :)
              a tygryska lubię...ma coś w sobie :)
              • Gość: amy Re: Oby tak sie stalo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.03, 09:16
                Z pewnością Ignacy Grzegorz będzie miał spore problemy w szkole, bynajmniej nie
                z nauką (on juz chyba przygotowuje doktorat), ale z kolegami (pamiętacie
                Ananiasza z serii o Mikołajku Goscinnego i Sempe? Toż to nasz Ignacy G. tylko
                jakby bez domieszki histerii tak typowej dla Ananiasza). Przenaukowiony
                chłopiec bez cienia dziecięcości w sobie. Można by rzec uosobienie oczekiwań
                ambitnych rodziców. Do tego wszyscy powtarzają jaki to on genialny i jak
                Józinek powinien z niego brać przykład. No można faceta znielubić. Do tego IG
                musi mieć żelazny charakter żeby się nie zmanierować przy takim traktowaniu.
                Żałuję bardzo,że zanikły w Jeżycjadzie żywe dziciaki o powalającej z nóg
                wyobraźni i pomysłach, które jednocześnie się lubi. A teraz co nam pozostało?
                Józinek, który może być tolerowany tylko przez własną matkę, tak jest
                denerwujący, IG - wzór cnót nieruchomo spoczywający na łóżku rodziców i
                czytający mądre książki, no i inne młodsze jeszcze dzieci w rodzinie, o których
                już nic nie wiemy kompletnie :-(
                Coś mi świta.... w sprawie "wybuchowej" Gabrysi - IG z powodu naśmiewania się w
                klasie (zawsze przygotowany do lekcji, nie gra w piłkę bo woli iść do domu i
                porozmawiać z dziadkiem o Plutarchu, nie zna żadnych zespołów muzycznych itd.)
                zmienia się diametralnie, zapisuje się na judo, zaczyna zbierać komiksy,
                przestaje czytać książki, mówiąc otwarcie, że to nuda i przeżytek, gra całymi
                dniami w gry komputerowe o dużej agtresywności, a nawet o zgrozo zaczyna
                podpalać w toalecie szkolnej... trawę. Jego najlepszym kumplem jest Lisiecki
                Arnold, przypadkowy syn najstarszego Lisieckiego. Tylko czy to spowodowałoby
                wybuch Gabrysi? Raczej jej załamanie... Historie dotyczące dzieci nie spowodują
                u niej buntu, jakiejś szalonej reakcji, ale najprawdopodobniej
                zintensyfikowanie postawy męczeńsko - poświęceniowej. Trzeba szukać czegoś
                innego.
                • orvokki Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 10:08
                  Problemy dzieci rzeczywiście nasilą postawę "męczeńsko-poświęceniowej", ale
                  gdyby na przykład zauważyła na jakimś drastycznym przykładzie postawę
                  roszczeniową swoich dzieci wobec niej? albo reszty rodziny?
                  No właśnie, gdzie te dzieci z fantazją Bobka? gdzie te pisanki z hitlerem? ech.
                  • nube Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 10:27
                    A gdyby tak Janusz Pyziak pojawił się znowu w rodzinie Borejków?
                    Co Wy na to?
                    • magda_b Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 10:30
                      powinien, i to już dawno temu, ale MM coś chyba nie ma odwagi by to zrobić...
                      • pra_klamka Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 11:04
                        No przecież pojawił się. Co prawda tylko na schodach, ale zawsze coś;))))
                        Mnie się wydaje, że pojawienie się Janusza byłoby wydarzeniem tak
                        traumatyzującym dla dzieci, że Pani MM boi się, że to wypadłoby już z konwencji
                        gatunku literackiego, w jkaim pisze.
                        • magda_b Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 11:11
                          tja, pojawił się i to pijany, więc dobrze że go Mila nie wpuściła...
                          Właśnie powinna nastąpić konfrontacja z przeszłością, dla Gaby przede wszystkim
                          i dla jej córek też. MM zrobiła z niego przestępcę i teraz już tego w drugą
                          stronę nie odkręci chyba...
                          • pra_klamka Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 11:19
                            Chyba konfrontowanie z przeszłością Autorka zakończyła na wydarzeniach
                            z "Tygrysa i Róży", coś mi się wydaje, że już się nie dowiemy, co tam u
                            Janusza. On teraz jest kryminalistą, więc w Jeżycjadzie pojawić się nie
                            może.Może trochę szkoda. W "Kwiecie Kalafiora" i "Idzie Sierpniowej" wcale się
                            tak źle nie zapowiadał. Może trochę był niepoprawny (vide: "przypominasz mi
                            kwiat jabłoni...:)))) ale poza tym - był miłym chłopcem...:)
                            • magda_b Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 11:43
                              bardzo szkoda, uważam że MM załatwiła fatalnie tą sprawę. Owszem, skrzywdził
                              ich, ale nie trzeba mu było zamykać furtki. Tu dopiero byłby popis dla Gaby i
                              jej charakteru...
                              • pra_klamka Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 11:54
                                Ano, byłaby to jakaś próba dla niej, na pewno niełatwa...
                                • magda_b Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 12:18
                                  życie lekkie nie jest, ale skoro mogła zostac samotną matką z dwójką dzieci,
                                  przy tym być opoką dla rodziców i sióstr, mogła wyrwac z samotności Grzesia,
                                  urodzić geniusza(który w wieku paru miesięcy nieomylnie reaguje na poezję
                                  starożytną), może też mimo wszystko mieć siłę, by stanąć oko w oko z Pyziakiem.
                                  • orvokki Re: Oby tak sie stalo 04.11.03, 19:52
                                    Konfrontacja z Pyziakiem nie zaspokaja mojego apetytu na bunt Gabrysi... Cóż,
                                    że stanęłaby niczym lwica w obronie swojego gniazda? Fajnie byłoby, jakby ona
                                    się po prostu rasowo wkurzyła, tupnęła nogą i postawiła na swoim.
                                    Może niechby się przeprowadzili na swoje... albo coś.

                                    A z troche innej bajki, dlaczego w Jeżycjadzie prawie nie ma zwierząt,
                                    pomijając psiaka, którego dręczyli Lisieccy? Niechby Tygrys przywlokła jakiegoś
                                    parszywego kota do domu albo co...
                                    • Gość: ka zwierzeta w jezycjadzie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.11.03, 22:52
                                      > A z troche innej bajki, dlaczego w Jeżycjadzie prawie nie ma zwierząt,
                                      > pomijając psiaka, którego dręczyli Lisieccy? Niechby Tygrys przywlokła
                                      jakiegoś
                                      >
                                      > parszywego kota do domu albo co...

                                      Byla jeszcze mysz w maszynce do miesa ;)

                                      Bleee!
                                      • Gość: amy Re: zwierzeta w jezycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 23:51
                                        no i cała mysia hodowla Bobka, która tak dobrze się zapowiadała :-)
                                        • orvokki Re: zwierzeta w jezycjadzie 05.11.03, 11:08
                                          Eee, takie tam zwierzęta... ale nikt nie ma psa, ani kota...a tak niby kochają
                                          cały świat. Pewnie, że patrzę z własnego zawężonego punktu widzenia, bo ja
                                          sobie życia bez zwierząt nie wyobrażam
                                          • jottka Re: zwierzeta w jezycjadzie 05.11.03, 11:36
                                            jest lucyper w 'idzie', pokraczny kundel poddawany traumatycznym doświadczeniom
                                            i chyba w 'brulionie' pies pana maciołka, który ciska zwierzęciem jak szmatą


                                            faktycznie, obrzydliwa niedoróbka :(
                                            • maniaczytania Re: zwierzeta w jezycjadzie 05.11.03, 11:43
                                              zgadzam sie z wami, rzeczywiscie brak jest jakiegos takiego normalnego
                                              kochanego przez wszystkich pieska albo kotka, a przeciez to powinno byc bardzo
                                              w konwencji takiej ogolnorozwojowej edukacji mlodych osob, jaka jest prowadzona
                                              na lamach Jezycjady
                                              • Gość: blesia Re: zwierzeta w jezycjadzie IP: *.chello.pl 05.11.03, 18:16
                                                ale sie czepiacie...przeciez o to chodzi zeby te ksiazki takie byly jak sie
                                                szuka czegos innego to sie cos innego czyta i juz. Przeczytajcie sobie Listy
                                                do MAlgorzaty Musierowicz pisane przez prof. Raszewskiego
                                                • default Re: zwierzeta w jezycjadzie 06.11.03, 08:59
                                                  Macie rację, mnie (niepoprawną miłośniczkę zwierząt) też zawsze denerwował ten
                                                  brak zwierząt, zupełnie jakby nie istniały na świecie, a wydawałoby się
                                                  oczywiste, że tak przepełnione miłością do świata osoby jak Borejkowie powinny
                                                  mieć jakieś stworzenia, ew. chociaż pomagać bezdomnym psom i piwnicznym kotom.
                                                  Ale nie - bardziej spektakularne jest zaproszenie Rumunek na Wigilię!
                                                  Co do Gabrysi - ta tragiczna Matka-Polka, z wiecznym męczęńskim uśmiechem
                                                  prawie od początku (poza Kwiatem kalafiora) doprowadza mnie do szału. A już
                                                  szczytem była dla mnie scena z Bernardem (którego przerysowana ekscentryczność
                                                  też mnie irytuje), który wprosił się na romantyczną wycieczkę Gabrysi i
                                                  Grzegorza. Jest to scena tak nieprawdopodobna psychologicznie, że aż zęby bolą.
                                                  Nie wierzę, żeby istaniała osoba aż tak pozbawiona asertywności, żeby w takiej
                                                  sytuacji nie wyrazić jakoś (nawet mimowolnie) swojej dezaprobaty. Ponadto to
                                                  całkiem fałszywe i opaczne pojęcie uprzejmości! Cała scena jest totalnie
                                                  bzdurna i nierzeczywista.
                                                  • Gość: baba Re: zwierzeta w jezycjadzie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.11.03, 11:02

                                                    No, nareszcie kogos tu Bernard denerwuje !
                                                    Mnie zadziwilo, ze kiedy Bernard zapytal, czy moze sie z nimi zabrac( nie
                                                    musial wcale wiedziec, ze jada na romantyczna wycieczke) i zapadla cisza,
                                                    MM pisze cos takiego;
                                                    "Bernard byl czlowiekim delikatnym i czegos sie domyslil"
                                                    I coz dalej robi ten delikatny czlowiek ?

                                                    Przypomina sobie szybciutko, ze jednak nie ma ani chwili, bo na smierc
                                                    zapomnial, ze ...?
                                                    Otoz nie, delikatny czlowiek dalej mowi o pragnieniu pojechania z nimi,
                                                    a formuluje to tak, ze w razie odmowy Gabrysia z Grzegorzem wyszliby na
                                                    gruboskornych, niewdziecznych wiesniakow.
                                                    Czy tak ma wygladac delikatnosc i takt ?
                                                    Przyznam, ze mam troche zalu do MM o te scene. Jesli byl tu jkis cudzyslow, to
                                                    ja go nie zauwazylam.
                                                    Poza tym, jak mozna nazwac czlowiekim delikatnym kogos, kto:
                                                    -bedac pierwszy raz w czyims domu wyzera domownikowi kolacje, nie zadajac
                                                    nawet zdawkowego pytania, czy mozna (zreszta, co by to dalo ?)
                                                    - przyprowadza ewidentnie niezaproszona osobe na czyjes imieniny wpraszajac
                                                    sie przy tym sam ?
                                                    To, ze odegral potem jakas pozytywna role w tym biesiadowaniu, nie zmienia
                                                    wymowy jego natrectwa.
                                                    Moze jestem troche uprzedzona, bo znalam osobnika o podobnej mentalnosci
                                                    (tu brawa dla Autorki- Bernard nie jest papierowy !) i wierzcie mi,obcowanie z
                                                    podobnym typem jest jeszcze bardziej irytujace niz czytanie o Bernardzie !
                                                  • magda_s4 To jesteśmy trzy! 06.11.03, 12:25
                                                    Gość portalu: baba napisał(a):

                                                    > No, nareszcie kogos tu Bernard denerwuje !

                                                    Oj, Bernard potrafi mnie zirytować jak nikt inny! I nie umniejsza tego nawet
                                                    fakt, że wspaniałe ciasta piecze.
                                                    Uch! Jak ja bym mu ten jego łepek w chmurach ukręciła!
                                                  • anikl Re: święta Gabrysia 07.11.03, 17:34
                                                    W innym wątku baba napisała: <Gabrysia mogła wyjść za Pyziaczka trochę
                                                    w pośpiechu - tak wynika z moich obliczeń>
                                                    No tak, to by wyjaśniało,czemu Tygrysek, oglądając ślubne zdjęcie rodziców
                                                    dziwi się, że mama ma taką dziwną, nietwarzową sukienkę. Tłumaczyłam to
                                                    sobie "kryzysową" modą lat 80-tych, ale może to suknia ciążowa? Jeżeli tak -
                                                    podoba mi sie takie troszkę "samego życia" w świecie Borejków.
                                                  • pra_klamka Re: Bernard 07.11.03, 18:26
                                                    Jakoś dotychczas sobie tego nie uświadamiałam, ale jak tak poczytałam to, co
                                                    piszecie, to odkryłam, że mnie też ten Bernard troszkę irytuje.
                                                  • anikl Re: święta Gabrysia 10.11.03, 20:18
                                                    Słuchajcie!!!

                                                    Odkryłam forum "Najbardziej irytujące postaci literackie"
                                                    i Gabrysia JUŻ TAM JEST :-D
                                                    (z Grzesiem)

                                                    Pozdrawiam
                                                    ^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+^+
                                                  • Gość: librero Re: święta Gabrysia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 21:04
                                                    A ekhem, lubicie Aniele i Tygrysa?...

                                                  • magda_s4 Mię... 10.11.03, 21:37
                                                    ...Tygrys poddenerwowuje, a za Anielę się wstydzę ilekroć czytam "Kłamczuchę".
                                                    I zła jestem na nią, że zamiast wybrać kogoś madrzejszego Bernarda sobie
                                                    upatrzyła i dzieci swe z poczucia moralnego obowiązku wyzuwa...
                                                  • anikl Re: święta Gabrysia 10.11.03, 22:34
                                                    Ja jubię Tygryska,
                                                    bo mi przypomina moją córeczkę! (spoko, tylko trochę)
                                                    Może i jest trochę przerysowany i jednowymiarowy,
                                                    ale w sumie to oryginalna i intrygująca postać.
                                                    Dość nieprzewidywalna - to jest CIEKAWE :-)

                                                    <>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<>=<
                                                  • Gość: baba Re: Mię... IP: *.acn.waw.pl 11.11.03, 10:58

                                                    Dlaczego dzieci swe z moralnego obowiazku wyzuwa ?
                                                  • magda_s4 Poczekaj... 11.11.03, 22:35
                                                    ...szukam odpowiedniego cytatu...
    • Gość: jura Gabrysia nie wybuchnie IP: 217.11.133.* 12.11.03, 12:08
      Nie wybuchnie, bo "przywykła", że jej kołki na głowie ciosają. Wszystko, co się
      wydarzy, przyjmie z cichą rezygnacją, łagodnym uśmiechem i słodziutkim
      komentarzem, że świat jest pełen ludzi nie zdających sobie sprawy z czynionego
      zła.
      Wrrrrr.... :[[[
      • magda_s4 A ja Ci mówię, że wybuchnie... 14.11.03, 14:46
        ...i wszyscy będą chodzić dokoła na paluszkach; podawać wszystko, co zechce.
        Ignacy senior umyje w końcu naczynia, Grzegorz odniesie po sobie kubek i
        talerz, Tygrysek posprząta porozrzucane ciuchy, a Ignacy junior pozmywa podłogę
        zgrzytając zębami.
    • Gość: P-77 Re: Już prędzej wybuchnie Róża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 13:36
      Jak długo można być wzorową córką, siostrą i wnuczką? Laura jest zupełnie
      normalną dziewczyną - zaróno jej bunt przeciw matce, zainteresowanie ojcem jak
      i zazdrość o młodszego brata są czymś naturalnym, zwłaszcza że weszła w wiek
      dojrzewania. To że Pyzie Ignacy Grzegorz nie przeszkadza można zrozumieć (nigdy
      świadomie nie była najmłodszym dzieckiem w rodzinie), ale tego, że przez
      siedemnaście lat ani razu nie zainteresowała się swoim pochodzeniem w żadnym
      razie. Gdyby Janusz Pyziak jakimś cudem pojawił się w życiu Borejków pewnie
      łątwiej przekabaciłby łatwowierną Różę niż Laurę.
      Pamiętacie jak w Imieninach Róża nie wytrzymuje, kiedy cała rodzina przeszkadza
      jej w rozmowie z Fryderykiem. Potem sama jest tym przerażona, ale może w tym
      momencie coś w niej pękło.
      A tak z innej beczki dlaczego w "KWiecie kalafiora" dwa dziwne nawyki NAtalii -
      przesadne dbanie o higienę i uważanie się za chłopca - kompletnie nie
      interesują ani jej rodzicó ani wychowawczyni? Dla większości rodzin byłby to co
      najmniej powód do wizyty u dziecięcego psychologa.
      • magda_s4 Też prawda 14.11.03, 14:50
        I nawet już pierwszy krok w tym kierunku zrobiła, zaręczając się z Schoppem
        (przeraźliwie nudnym i obłudnym - ja głosuję za Wiktorem Lelujką).
        • Gość: baba Re: Też prawda IP: *.acn.waw.pl 14.11.03, 15:35

          Dlaczego obludnym ?
          Bo ze nudnym to oczywiste.
        • Gość: ryża małpa Re: Też prawda IP: *.lublin.mm.pl 14.11.03, 16:47
          Tylko nie słodki Wiktor - top trochę typ Pyziaczka.Laura ma zostac stara panna
          i już!!!!
          Za to Tygrysek zakocha sie na zabój w grubawym Lucku ale honor nie pozwoli jej
          pokazac się z "takim czymś" na ulicy i bedzie cierpieć do końca życia i pluc
          sobie w brodę albowiem Lucek w końcu wybierze Kopiec Esmeraldę.

          • staua Re: Też prawda 14.11.03, 20:19
            Mnie sie wydaje, ze Pyza powinna zmienic chlopaka na Adriana
            Lelujke...pamietacie? byla wzmianka, ze jest on najbardziej tajemniczy z
            braci, a na weselu Natalii w Kalamburce pod nieobecnosc Fryderyka to wlasnie z
            nim Roza tanczyla...
            Ja tez mysle, ze Fryderyk jest obludny, te jego podstepy z imieninami i
            sposob, w jaki zdobyl Roze...zupelnie mi sie nie podoba, wole mezczyzn
            postepujacych wprost, jak Lelujkowie.
            • Gość: baba Re: Też prawda IP: *.acn.waw.pl 14.11.03, 21:11

              Ja bym tego nie nazwala obluda, tylko wyszczekaniem.
              Jesli chodzi o Lucka, to przeciez Wiktor tez byl kluchowaty, kiedy byl w wieku
              Lucka.Pamietacie rozmowe przy stole na Luckowych imieninach ?
              Nasz Lucus moze juz jest niezlym przystojniaczkiem:-)!
              • Gość: ryża małpa Re: Też prawda IP: *.lublin.mm.pl 14.11.03, 21:21
                Jak każde brzydactwo u Musirowicz przejdzienasz Lucjan metamorfozę.
Pełna wersja