azja35
05.11.03, 16:37
Marsz Dońców
Żeby zobaczyć ogromna paradę
Od rana tłumy przychodzą wielkie
Kłębią się, huczą, wdadzą się w zwadę
Miny nadęte, kreację wszelkie
Bo i okazja jest wyśmienita
Przeto pokazać się dobrze wypada
W trybunach car i jego świta
Pozdrawia się wzajem, uśmiecha, gada
Tu parasolki, tam toalety
Złoto,pierścienie, herby i fraki
Przeszła piechota, armat szeregi
Któż tam to teraz? kto idzie taki ?
Czerwone lampasy, na koniach jadą
Z daleka poznasz-niechybnie Kozacy
Ruszają chwacko, zadziornie, ze swadą
Sokoły, mołojce, weseli junacy
Duma i sława i młodość to kroczy
Na smagłym Obliczu zakręci wąsa
Tu koń zakwiczy, przed szereg wyskoczy
Tam znów pod jeźdźcem radośnie pląsa
Ławą w kłus sunie pułk Dońców z pikami
W rytm marsza bieży za sotnią sotnia
Słońce ich złoci, tną piach kopytami
Jeszcze wstrzymuja konie ochotne
W półksięzyc nagle łamią się ławy
Ten, ów ze śmiechem galopem rusza
Rzekłbyś : szukają Kozacy zabawy
Już walą z kopyta jak nagła burza
Już posiwiały w kurzu szeregi
Pędzą, aż jeczy ziemia zdeptana
Na czele widnieje najszybszy w biegu
Z rozwianą grzywa koń atamana
I rwą do przodu niesieni pieśnią
Ci, którzy w boju nie znają łaski
Co w siodle giną, na koniu się rodzą
a z tyłu scigaja ich tłumów oklaski