snobizm herbatkowy jeżycady...

07.11.03, 11:07
pokusiłam się o nowy wątek, bo tamten o moralizatorstwie robi się już za
długi :)

borejkowie przedstawieni są jako wybitni herbaciarze, eksperci w dziedzinie
parzenia - i każdy ma własny przepis, starannie pielęgnowany (taka wstawka
w "córce robrojka" była).
ale co tez oni piją? liptona w torebkach, melisę w torebkach... i jeszcze
doprawiają te napary cukrem! nie mam nic do słodkiej herbaty, proszę bardzo,
ale jeśli ktoś jest _wytrawnym_ herbaciarzem, to powinien wiedzieć, że smak
dobrej herbaty jest zabijany przez cukier.
no, ale jeśli to eksperctwo herbaciane ;-) kończy się na torebkach liptona,
to nic dziwnego.
znawcy herbat, mhy mhy mhy. ;-D

soczewica

ps. chyba zbyt wiele razy czytałam całą serię - coś jak z przesłodzonymi
konfiturami, które się scukrzają - i teraz nagle zaczynam widzieć
niedociągnięcia .
    • Gość: baba Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.11.03, 12:26

      Masz racje, troche za malo o tym parzeniu, sama bym poczytala.Sprobowalam
      tego przepisu z rumem, jest OK, ale rzeczywiscie rum lepiej z cukrem smakuje
      niz bez. Co do tego, co sie codziennie pije, to roznie bywa, moze herbate
      traktowana uzytkowo pije sie tak po prostu, ale przy specjalnych okazjach, czy
      podwieczorku mozna troche pocelebrowac. Codziennosc ma swoje prawa...
      • karmilla Re: snobizm herbatkowy jeżycady... 07.11.03, 12:31
        Ten wątek rózwnie dobrze by pasował na forum kulinarne ;-)
        Jeżycjadę czytałam dawno, i chyba na Brulionie Bebe B.
        skończyłam, i mało o tej herbacie pamiętam, może później
        coś więcej o tym było. Ale faktycznie - jeśli ktoś pija
        liptona (albo i co innego) z torebek, to trudno go
        smakoszem nazwać
        • Gość: amy Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.03, 13:30
          Sprawy kulinarne - tak to ciekawy wątek jeżycjadowy. Czytając Jeżycjadę (głónie
          dotyczy to wcześniejszych części), nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego z
          produktów posiadanych w domu (nawet jeśli ich zasadniczy trzon stanowią jajka)
          nie można wymyśleć nic bardziej intrygującego dla podniebienia jak tylko
          jajecznicę ze szczypiorkiem albo cebulą. Oczywiście przesadzam tu trochę,
          pojawiały się przecież marginalnie i inne potrawy. Generalnie jednak
          jadano "zgrzebnie". Często autorka podkreślała, że nieważne co się pojawiało na
          stole, chodziło o bycie razem, rozmowy (tak jakby jedzenie temu miało
          przeszkadzać!?) I nagle w Polsce po przemianach, zmieniły się zapatrywania
          kulinarne rodziny Borejków. Przyrządzanie potraw zyskało na znaczeniu, one zaś
          na finezji, a nawet egzotyczności (chociażby Gazpacho dla Nutrii robione przez
          siostry). Ale jak zdarza sięsytuacja z serii "nóż na gardle" i trzeba szybko
          nakarmić większą ilość ludzi, to i tak któraś z pań zabiera się do robienia
          jajecznicy z ... Czy wy także zwróciłyście na to uwagę? A może ja przesadzam?
          To też możliwe bo niecierpię zapachu smażonej cebuli :-))
          • default Re: snobizm herbatkowy jeżycady... 07.11.03, 15:27
            A propos wątków kulinarnych - zawsze mnie zastanawiało dlaczego w Opium w
            rosole, ciągle podkreśla się, że "znowu w sklepie była tylko wolowina z kością,
            więc znowu będzie rosół". Czy naprawdę z wołowiny z kością nie można wymyślić
            nic innego? A mielone kotlety, a gulasz? Z mielonego można też zrobić masę
            rzeczy, nie tylko kotlety zresztą. Nawet chyba nie wspomina się, co potem
            robili z tą wołowiną z rosołu, przecież chyba nie wyrzucali?
            I jeszcze takie danie -paluszki Aspazji - Ida karmiła tym Mareczka, a ja się
            zawsze zastanawiałam, jak dorosły facet może się najeść marnymi 5 naleśnikami z
            kupką twarożku?
            A w Kwiecie kalafiora bodajże kiedyś na kolację były odsmażane ziemniaki i
            gorące mleko. No ale to już może kwestia gustu, mnie by coś takiego akurat
            przez gardło nie przeszło, mleko do ziemniaków to musi być zsiadłe, albo kefir.
            • Gość: manzana Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.11.03, 00:17
              a propos jedzenia, to MM napisala tez kulinarny suplement do Jeżycjady - Łasuch
              LIteracki. niestety kończy się na BBB. ale na przykładzie jedzenia doskonale
              widać przemiany obyczajowe itp. w Kalamburce je się bardzo zgrzebnie - Gizela
              na obiad ugotowała gar kaszy gryczanej ze skwarkami i owinęła go kocem i
              gazetami, żeby nie wystygł. non stop tylko ziemniaki z mlekiem itp. w Kwiecie
              kalafiora jedzą jakieś kanapki z obrzydliwymi pastami z plasterkiem kiełbasy
              pośrodku. w BBB tylko prowizoryczne żarcie - przy niedzieli silnie
              alkoholizowany tort węgierski, bo tylko to udało się kupić. Aniela zajada się
              musli. Kapitalizm sprawił, że tata Borejko zainteresował się przyziemnymi
              sprawami i sam chodził po zakupy, bo kobiety mogły kupić stare bułki i ser i
              smaku dętki... Pyza i Tygrys gotują eintopf. Pyza odchudza się i zmusza babcie,
              żeby jej smażyła na beztłuszczowej patelni kurczaka. ciemny ryż i zawiesisty
              obiad u Lelujków. Bernard gotujący i piekący jak archanioł. w ogóle odnoszę
              wrażenie, że dopiero od Noelki w kuchni Borejków dzieją się interesujące rzeczy
              i dopiero dzięki kapitalizmowi zaczęli przywiązywać do jedzenia wagę... tort
              lodowy na dzień dziecka. trzeba też pamietać, że Mila wcześniej była noga z
              prac gospodarskich i stała się dobrą kucharką po latach, metodą prób i błędów.

              a co do herbatki, to rzeczywiście mogłoby być więcej szczegółów parzenia
              herbaty. murzynek Gabrysi zrobił zawrotną karierę, ale to chyba jedyny przepis
              podany od a do z.
          • soczewica Re: snobizm herbatkowy jeżycady... 07.11.03, 21:51
            jajecznica to chyba głównie pojawiała się w Szóstej klepce, kiedy to Cesia
            smażyła przewidująco dużą ilość jajecznicy w odpowiedzi na jakieś bodaj
            przypalone danie... (w jej domu na stole rytmicznie pojawiał się makaron z
            sosem pomidorowym :))))))
            a z wybuchem kapitalizmu nie tylko na stole zaczęły się pojawiać różne
            wykwintności, dom zaczął opływać w luksusy, co zgrzyta z dyskusją na temat
            wartości życiowych i lekkiej pogardy dla pieniądza.
            majchrzak-ojciec to ten zły, z talerzem ciastek na brzuchu i pozytywką z
            papierosami grającą "dla elizy", ale telefon z loudspeakerem w domu borejków to
            już w porządku, internet i komputer takoż, wody toaletowe i perfumy dziewcząt
            również, a zmywarka jest gloryfikowana jako krzewiciel wartości rodzinnych! ;-)
            sok pomaraczowy u majchrzaka jest niefajny, ale herbatki, kuskus i
            wegetarianizm natalii to nie jakieś "trędy" tylko sprawy wynikające z głębi
            serca. takoż dywagacje nad zabitymi rybami w galarecie.

            pozwolę sobie odnieść się jeszcze do zarzutu, jaki stawiano kilkakrotnie, że
            bohaterki jeżycady słuchają wyłącznie muzyki poważnej i jazzu - a ja mam
            wrażenie, że pani m. zwyczajnie straciła kontakt z dziewczęcym światem i trochę
            zmyśla. kiedyś danka słuchała LocomotivGT i Asocjacji Hagaw (??? :D), teraz
            wiedza autorki sprowadza się do bardzo powierzchownych ikonek współczesnej
            rozrywki - vide "neurotyczny egotyk Leonadro di Caprio".
            jasne, nie szukam w jeżycadzie matrixa, nie o to chodzi, ale żeby krytykować
            ten świat pełen nowiutkich fordów, opli i di karpiów ;D chyba powinien być on
            wcześniej zgłębiony nieco bardziej.
    • Gość: yaga Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.chello.pl 07.11.03, 13:42
      Przecież tam wcale nie chodzi o jakość tej herbaty, tylko o rolę, jaką pełni w
      życiu rodziny i jej przyjaciół. Na kłopoty - herbatka! Nigdzie nie ma mowy o
      celebrowaniu parzenia, to nie tego typu rodzina. Podejrzewam, że staroświeckim
      sposobem, jak w wielu domach, zaparzali rano "esencję" w porcelanowym
      czajniczku, a potem dolewali wrzątku, może nawet (z oszczędności) robili - o
      zgrozo - "drugi parz"?! Dopiero w późniejszych tomach nastała epoka torebek i
      też nie miałabym im za złe, do nich to pasuje.
      • Gość: miranda Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.11.03, 13:58
        W Kalamburce Gizedla podaje Mili przepis na herbatke : szczypta soli do
        czajniczka i nie zalowac listkow.

        A co do herbaty w torebkach to pamietam ze jak bylam dzieckiem to byl to towar
        deficytowy i pilo sie tylko herbate (duzo z herbaty to ona chyba nie miala)
        indyjska z takiego koszmarnego bialo - czarnego opakowania . I potem ta
        herbata ekspresowa w torebkach do zaparzania...no luksus po prostu :D a teraz
        (no juz od jakiegos czasu) znowu wszyscy wracaja do herbaty parzonej w
        czajniczku i dobrze, chyba sprobuje z ta sola
        • Gość: miranda Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.11.03, 14:06
          Gizela oczywisice a nie Gizelda (co ja za imie wymyslilam :O)
      • soczewica Re: snobizm herbatkowy jeżycady... 08.11.03, 15:42
        Gość portalu: yaga napisał(a):

        > Nigdzie nie ma mowy o
        > celebrowaniu parzenia, to nie tego typu rodzina.

        ależ nieprawda - w "córce robrojka" pada stwierdzenie, że w domu borejków
        egzystuje tłum _ekspertów_ herbacianych, z kórych każdy chlubi się własnym
        przepisem! a przepis, jak mniemam, to zarówno dobór odpowiedniego gatunku
        herbaty jak i sposobu zaparzenia.
        eksperci od siedmiu boleści, pijący przetworzoną herbatę z torebek ;-D
    • staua Re: snobizm herbatkowy jeżycady... 07.11.03, 17:00
      Tez uwazam, ze herbata z cukrem jest do niczego...
      Co do Liptona u Borejkow - oczywiscie reklama. Inne z torebek to zazwyczaj
      ziolka, najczesciej (vide Herbapol) w torebkach.
      Mysle, ze jednak zaparzaja, a torebki - na szybko. Tzn. mam nadzieje, bo jakos
      herbata do nich pasuje...
      • Gość: blesia Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.chello.pl 07.11.03, 18:21
        a jak czytam musierowcz to jestem zawsze glodna moim zdaniem tam duzo o
        jedzieniu jest:)
        • Gość: joanna Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 07.11.03, 20:09
          A mnie sie kolacze po glowie, ze ktoras z siostr Borejko parzyla skad inad
          zacna mieszanke herbat zwana "Ogien w kominku", wiedziona sympatia do bohaterek
          sama ja nabylam.... Pycha - zwlaszcza na zimowe wieczory!
          • staua Re: snobizm herbatkowy jeżycady... 07.11.03, 20:30
            "Godzina przy kominku", no wlasnie, jest mowa o mieszankach, ze Pyza lubila
            jablkowa, ktos tam jeszcze inna...w ktorym to tomie? "Nutria i
            Nerwus"? "Dziecko piatku"? Nie pamietam...
            • Gość: miranda Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.11.03, 20:33
              W Noelce :)
              • staua Re: snobizm herbatkowy jeżycady... 07.11.03, 20:36
                Dzieki! Bo juz zaczelo mi to chodzic po glowie, a nienawidze, jak sobie nie
                moge przypomniec czegos, co NA PEWNO kiedys wiedzialam :-)
                • Gość: joanna Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.11.03, 21:28
                  Dzieki wielkie, juz sie zabieralam za przeglad ostatnich tomow
    • soczewica a jak już mędzę... 07.11.03, 21:55
      1. kto w tej poprawnej, słodkiej rodzinie pali papierosy, do diaska?
      dlaczego po weselnej uczcie w domu borejków pokój w którym sypiają dzici jest
      zadymiony?
      2. postać kryształowej gabrieli - jakoś mi nie przeszkadza, ona też ma swoje
      rozterki i wady (zawsze istnieje tez prawda ukryta, którą czytelnik sam sobie
      dopowiada), ALe to, że spała na materacu piankowym w śpiworze (wygląda na to,
      że dość długo) to już zakrawa na przesadyzm. mocny i gruby.
      • Gość: ryża małpa Re: a jak już mędzę... IP: *.lublin.mm.pl 07.11.03, 23:52
        E tam , zdarza się, mój kolega sypiał na karimacie w śpiworze lata całe zanim
        sie nie przeprowadzili do domku. A mieszkanie mieli malutkie i kupa ludzi w
        środku...
        • soczewica Re: a jak już mędzę... 07.11.03, 23:54
          Gość portalu: ryża małpa napisał(a):

          > E tam , zdarza się, mój kolega sypiał na karimacie w śpiworze lata całe zanim
          > sie nie przeprowadzili do domku. A mieszkanie mieli malutkie i kupa ludzi w
          > środku...

          no ale kolega kolegą, ale jakoś mi to nie gra, żeby w śpiworze, jak na biwaku...
          • Gość: ryża małpa Re: a jak już mędzę... IP: *.lublin.mm.pl 08.11.03, 09:06
            Muszisz otworzyć umysł ;-)))
            • soczewica Re: a jak już mędzę... 08.11.03, 11:52
              Gość portalu: ryża małpa napisał(a):

              > Muszisz otworzyć umysł ;-)))

              a co ja, neo jestem? :))))
    • Gość: miranda Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.03, 15:08
      Ludzie, wylzujcie troche , jest juz chyba 6 watkow pobocznych i powoli zaczyna
      to przypominac krazacy kiedys po internecie wywod na temat Akademi Pana Kleksa
      i zachety wstepowania do sekt :)))))

      • soczewica Re: snobizm herbatkowy jeżycady... 08.11.03, 15:17
        Gość portalu: miranda napisał(a):

        > Ludzie, wylzujcie troche , jest juz chyba 6 watkow pobocznych

        i co w tym złego? nikt nikogo nie katuje, żeby odpisywał na siłę.
        • Gość: baba Re: snobizm herbatkowy jeżycady... IP: *.acn.waw.pl 08.11.03, 18:51


          W Kwiecie Kalafiora palil tata Borejko, ale chyba rzucil(serce). Jesli chodzi
          o przyjecie slubne, to przeciez nie wszyscy goscie byli wymienieni, a mam
          wrazenie, ze istnieje znaczna ich grupa zupelnie nam nie znana :-)
          Kompletnie niepalace rodziny nie sa taka rzadkoscia- sama znam kilka ze swoja
          wlacznie.
          Osobiscie nie przeszkadza mi obfitosc jajek na kartach Jezycjady, bo je
          uwielbiam, natomiast co do dawnej wolowiny z koscia. to mlode sarenki jestescie
          i tej wolowiny nie widzialyscie. Zapewniam,ze zrobienie z niej gulaszy trwaloby
          caly dzien, a jedzenie chyba jeszcze dluzej ;-))
Pełna wersja