książki dla młodzieży czy książki dla chłopców?

IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.11.03, 01:46
jako wczesna nastolatka czytałam trochę książek Ożogowskiej, Niziurskiego,
Bahdaja, Nienackiego... na ogół bardzo mi się podobały, ale coś jednak nie
grało. nie bardzo zdawałam sobie sprawę, co. uświadomiłam to sobie po
latach.mianowicie, w książkach tych było bardzo mało, a właściwie nie
zdarzały się interesujące postacie kobiece. jeśli ktoś był fajny i miał
ciekawe przygody, to zwykle był to chłopak. u Nienackego jawny mizoginizm -
pan samochodzik zabiera na wyprawy tylko chłopaków, jak sa dziewczyny, to
płakliwe idiotki. pan samochodzik miewał czasem partnerki albo tajemnicze
rywalki. najbardziej utkwiła mi w pamięci jeg asystentka, co pojechała z nim
do Bogoty. znała 10 języków oraz suahili i papiamento. była strasznie mądra i
pomocna. i była dziwaczną satrą panną. i feministką, zdaje się. ubierała się
dziwnie. na lotnisku ją zatrzymali, bo myśleli, że w wielkich drewnianych
koralach przemyca narkotyki... mieszkała z mamusią oczywiście i ani
samochodzik, ani marczak nie pałali do niej sympatią. była też druga
partnerka w innej części, która chciała zostać wytrawnym detektywem.
blondynka w kiczowatej oprawie. oczywiście żadnej sprawy nie rozwiązała, a na
koniec czym prędzej wyszła za mąż... przypominam też sobie jakieś wampy,
dziennikarki z dyktafonem w wieczorowej torebce, szwedzkie aktorki, które w
finalnej scenie zdejmują perukę i zrywają sztuczne rzęsy (ta miała na imię
Karen). po porstu jawny mizoginizm. ożogowska pisała jakieś książki z
perspektywy chłopaka, tam pojawiały się dziweczyny jako głupie, próżne,
biegające za chłopakami, intrygantki. czyjeś siostry albo koleżanki z klasy.
w Niziurskim - właściwie tylko chłpocy, i chyba męskie klasy tam były.
wymienieni autorzy znajdują się wysoko w rankingach książek dla młodzieży i
to budzi moje wątpliwości, bo przecież połowa młodzieży nie ma tam z kim się
utożsamiać. dziewczyny - mówię to ze swojego doswiadczenia - mimochodem
przyjmują wzorzec płci żeńskiej jako rodzaju płochego i/lub nieciekawego. czy
inni czytelnicy też mają podobne odczucia? czy rzeczywiście jesteśmy skazani
na koanon książek dla chłopców i inny dla dziewcząt? to po co w takim razie
tworzyć kateogrię książek dla młodzieży i wrzucać tam książki dla chłopców?
Pełna wersja