reptar
08.11.03, 21:36
Co łączy "Pieriestrojkę w Wielkim Guslarze" Kira Bułyczowa z "Wielkim marszem"
Stephena Kinga, "Zamkiem krzyżujących się losów" Itala Calvino, "Wariatkami"
Chantal Delsol i "Moną Lizą Turbo" Williama Gibsona?
Chyba nic, i pewnie nikt by ich nie łączył w jeden zbiór.
Poza tym, że stoją na mojej półce i czekają na czytanie.
Książki trafiają na nasze półki w różnych okolicznościach. Niektóre - chybione
prezenty, wygrane w konkursach, własne pomyłki itp. - nie mają już szans na
czytanie; może się kiedyś ktoś nad nimi zlituje i odda do biblioteki. Ale jest
też zawsze taka grupa książek, które kupujemy, nie mając zamiaru czytać ich od
razu, ale na potem tak. Ustawiają się w kolejkę, w której nie obowiązuje
kolejność. Kończę czytać jedną książkę, patrzę na te oczekujące, i albo do
którejś los się uśmiechnie, albo... idę do księgarni i kupuję następną.
Niektóre książki mogą oczekiwać i po kilka lat. Z tych, które wymieniłem na
wstępie, rekordzistką jest "Pieriestrojka w Wielkim Guslarze", którą kupiłem
natychmiast, kiedy się tylko ukazała. Kiedyś ją przeczytam.
Osobnym zagadnieniem jest też liczność takiej kolejki. Ona rośnie albo
topnieje, w zależności od tego, czy akurat szybciej czytamy, czy kupujemy.
Ja lubię, żeby tych książek zawsze kilka było, więc jak stopnieje za bardzo,
to zaraz odczuwam potrzebę dokupienia. Nigdy nie wiem, na co będę miał ochotę,
kiedy skończę czytać to, co właśnie czytam   ;-)
Z pewnością każdy z Was ma taką kolejkę. Co w niej macie?