Gość: dankeananke
IP: *.ols.vectranet.pl / 80.51.241.*
12.11.03, 18:46
jestem właśnie na przedostatnich stronach tyrmandowego "złego", który..zły
wcale nie jest..ani ani.
troszeczke myślałam, że o czymś innym ta ksiązka jest, że czarniejsza
troszeczke niż mi się wydała. ale..doszukalam się
wielu..fajnych..słownych..fraz np.
"warszawski kurz!
warszawki kurz i pył lat odbudowy..
jeden filozof obliczył , ze warszawiacy wdychali wtedy 4 cegły rocznie,
wartszawiacy oddychali budową-nie była to metafora, lecz ciężka, zakurzona,
ceglana i pylasta prawda..."
ktoś czytał dzienniki tyrmanda? i może mi coś wiecej powiedzieć..warto nie
warto..ale i tak przeczytam, tyko tak się pytam