Dodaj do ulubionych

Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata.

29.01.09, 22:58
Przeczytałam wiele książek, różnego typu. Bardziej ambitne, mniej ambitne i
arcydzieła. Jednak jest coś takiego w książce Mistrz i Małgorzata, że wracam
do niej już kolejny raz.
Dla mnie to magiczna książka..... najlepsza ze wszystkich. Dlaczego? Nie
potrafię powiedziec.... Czy ktoś też tak ma?
Obserwuj wątek
    • alexanderson Re: 30.01.09, 17:24
      Byłem zauroczony, gdy czytałem ją po raz pierwszy, w wieku
      kilkunastu lat. Przy ponownej lekturze, na studiach rusycystycznych,
      książka ogromnie straciła - znacznie wyżej cenię "Białą gwardię"
      Bułhakowa...
      • hajota Re: 30.01.09, 22:37
        >znacznie wyżej cenię "Białą gwardię"
        > Bułhakowa...

        A może tak jakiś klub Tych, Co Wyżej Cenią "Białą gwardię"? :-) Zgłaszam akces.
        Znam jeszcze dwie osoby.
        Do MiM przekonałam się dopiero niedawno, po obejrzeniu rosyjskiego serialu.
        Nadal nie trafia do mnie wątek biblijny, ale może za ileś lat dojrzeję i do tego.

        Tu trochę zdjęć z Muzeum Bułhakowa
        fotoforum.gazeta.pl/a/29081.html
    • mamarcela o popatrzcie! 30.01.09, 22:51
      a ja myślałam do dzisiaj, że znaczna część ludzi ta ma. Ponieważ niemal wszyscy
      bliscy mi z moim rodzonym dzieckiem na czele ta mają. Co więcej uwielbienie dla
      MiM jest tak naturalne, że aż banalne. O MiM i miłości do tej książki się nawet
      nie mówi, bo to jest oczywista oczywistość. Ta jak miłości do Kubusia P. czy
      Muminków. (T.P.G.)
      A tu patrzcie podobno mało kto takk ma! Dziwne.
      A serial nam się w ogóle nie podobał.
    • nienietoperz Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 30.01.09, 23:55
      Oczywiście, że się tak ma. Jedna z książek o wszystkim, o wszystkim
      dużym i o wszystkim malutkim, z rozpaczą, nadzieją i pisaniem
      uniwersalnych historii wciąż tak samo i wciąż na nowo.
      Jeden z niewielu, o ile nie jedyny, przypadek, kiedy strasznie jest
      mi trudno zrozumieć, jak może do kogoś kompletnie nie trafiać (dla
      olbrzymiej większości książek dla mnie ważnych jestem w stanie
      szybko i łatwo sobie wytłumaczyć, dlaczego innych mogą drażnić czy
      nudzić).

      Z ukłonami,
      NN
      • nobullshit Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 01.02.09, 21:08
        nienietoperz napisał:
        > Jeden z niewielu, o ile nie jedyny, przypadek, kiedy strasznie
        > mi trudno zrozumieć, jak może do kogoś kompletnie nie trafiać.

        Mam dokładnie tak samo. I nie żebym według stosunku do MiM wybierała sobie
        znajomych i przyjaciół, ale tak się jakoś składa, że dla nich wszystkich, a
        przynajmniej dla większości, też jest to książka Ważna.
        I chwała Bogu, bo jak rozmawiać cytatami, jeśli trzeba te cytaty objaśniać? :)
    • stachkonwa Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 31.01.09, 09:58
      Zaskakujące są dla mnie niektóre wypowiedziw tym wątku. Pewnie się
      wielu osobom narażę, ale ja akurat uważam, że lektura ksiązek
      Bułhakowa innych niż "Mistrz i Małgorzata" nie jest wcale taka
      konieczna. Opowiadania znacznie lepiej pisze Zoszczenko, a"Biała
      gwardia" albo taki "Pan Piłsudski" to rzeczy dość średnie. To
      właśnie "Mistrz i Małgorzata" uczyniły Bułhakowa pisarzem wybitnym.
      • miztsz Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 01.02.09, 00:17
        Zupełnie jak tabliczka mnożenia.Dobrnąłem do 3x. Dalej bełkot i grafomania. I
        pseudofilozofia. I pdeudoerudycja.Jakbym chciał, to bym sam takie ułożył. Nie
        rozumiem, czym się, ludzie, zachwycacie. Myślcie, ludzie! Nie bądźcie jak staqdo
        baranów...
          • miztsz Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 01.02.09, 00:49
            skajstop napisał:

            > Dawaj. Wystarczy jeden rozdział. Albo chociaż jedna strona
            > maszynopisu.

            Proszę: 4x1= 47,4x5= 2238, 4x233= 23338, 4x33=22299, 4x2990092= 28181, 4x74462=
            822263,4x 339=99222.

            NapraWDĘ chcesz wioęcej?

            > O przewodniku nasz, wskaż nam drogę właściwą... ciebie prosimy, o
            > wielki baranie...

            Przewodniku. Nie "baranie".Po***doliły ci się pojęcia. Pewnie jesteś miłośnikiem
            kota buh-emotka. Wielki bananie.

            Kazdy milosnik MiM jest milosniekiem Mim. Taie jet moje zatwardenie.
            • belina_malina Do miztsz 01.02.09, 10:42
              Tak bełkotac to każdy potrafi....dyskusja polega na czymś innym, lepiej podaj
              jaką książkę Ty uważasz za swoją "magiczną" i dlaczego do niej wracasz....

        • eeela Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 02.02.09, 17:35
          > Zupełnie jak tabliczka mnożenia.Dobrnąłem do 3x. Dalej bełkot i grafomania. I
          > pseudofilozofia. I pdeudoerudycja.

          Zawsze, kiedy czytam takie określenia ('pseudofilozofia', 'pseudoerudycja',
          'pseudopowieść', 'pseudoliteratura'), mam ochotę zapytać o dokładną definicję
          tych 'pseud' i ich udokumentowanie. Co dokładnie w MiM jest 'pseudofilozofią' i
          jak się ma do prawdziwej filozofii?

          Często zdarza mi się te określenia widzieć w wypowiedziach, których autorzy mają
          zdecydowanie problem z precyzyjnym wyrażaniem swoich odczuć, więc sięgają po
          wyrażenia, które wydają im się erudycyjne (pseudoerudycyjne?), ale nic a nic
          konkretnego nie mówią.

          Ja czytałam MiM po raz pierwszy w dzieciństwie, więc wiele z tej
          (pseudo)filozofii wówczas nie zrozumiałam, ale ujął mnie odrealniony klimat tej
          książki. I mimo że w późniejszej, powtórnej lekturze wyłapałam filozoficne
          przesłanie, nie ono jest dla mnie głównym atutem tej książki, ale właśnie to, co
          zrobiło na mnie pierwsze wrażenie - to zabawne, karykaturalne odrealnienie.
          • mamarcela Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 02.02.09, 19:47
            A ja się poważnie zastanawiam, co ma tabliczka mnożenia wspólnego z bełkotem i
            grafomanią. Oraz pseudofilozofią i pseudoerudycją. Oraz w czym jest podobna
            ksiązka MiM do tabliczki mnożenia.
            Bo w sumie tabliczka mnożenia jest prosta, jasna i klarowna oraz co tu dużo
            mówić prawdziwa w sposób oczywisty, więc jeśli MiM jest "zupełnie jak tabliczka
            mnożenia" to jakim cudem bełkot i grafomania oraz pseudofilozofia i pseudoerudycja.

            Oj, coś mi się wydaje, że chociaż oczywiście degustibus i tak dalej to takie
            posty to taka bardziej sofistyka, a nawet powiedziałabym więcej: pseudosofistyka.
    • tanczacy.z.myslami Pytanie prozaiczne o Książkę magiczną MiM: 02.02.09, 08:43
      Były (podobno) nietypowe wydania MiM:
      = pełny tekst z zaznaczonymi ingerencjami cenzury
      = wydanie z informacjami jakie prawdziwe osoby zostały pokazane przez Bułhakowa pod postaciami książkowymi

      Czy podpowiecie czy to prawda, kto i kiedy wydał, ew. jaka to okładka? Widziałem w księgarniach różne wydania, ale takich nie. Chętnie bym nabył bo mój egzemplarz już się rozlatuje od zaczytania [albowiem jest to książka magiczna i już :) ]
      • c.laus Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 16.08.14, 14:19
        > Mistrz i Małgorzata to naprawdę powieść która uzależnia.

        Odgrzebałaś stary temat. :)
        Jestem jakoś uprzedzony do MiM. A może do Bułhakowa. To morfinista i to z złym znaczeniu słowa. Bardzo źle traktował swoją żonę, bił ją upodlał itp. Powieść powstała zapewne pod wpływem opiatów.
        Natomiast adaptacja wystawiana kiedyś na scenie kameralnej Teatru Polskiego we Wrocławiu zrobiła na mnie spore wrażenie. Tylko, że tam wyciągnięto wątek Piłata. Zresztą taki był tytuł spektaklu- "Czy pan widział Poncjusza Piłata?"

        Nie lubię też Dostojewskiego, bo to czysta psychopatolgia. A autor też uzależniony, choć od alkoholu i hazardu.

        Za to uwielbiam Czechowa, ale trzeba go czytać po rosyjsku. Też lekarz, jak Bułhakow.

        Jeśli jesteśmy przy Rosji i tłumaczeniach, to niedawno czytałem kilkanaście prób tłumaczenia "Oniegina" Puszkina. Idealnie tłumaczył tylko Adam Ważyk. Zachował rytm i melodię wierszy.
        • kalllka Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 16.08.14, 14:58
          O rany, jakby tak policzyć piszących pod wpływem... To bezspornie wiedzielibyśmy podwójnie.
          A zupełnie serio, mnie Mistrz i Malgodzata zmienił postrzeganie- Polubiłam Rosjan. Mnie pokazał ich Melancholię i determinacje ; pomimo wszystkich okoliczności, uczynil z kobiety rownorzednego bohatera....
          No i właśnie dlatego lubię tez Czechowa, za psychologię postaci kobiecych.(Ponoć pan Janda nauczyła sie przy" Wiśniowym sadzie" delikatnie wyrażać emocje)
          ... No i kobylastego Tolstoja Lwa, tez lubię za Natasze, ale bardziej jednak za Bezuchowa.
          ...Margarita i mistrz była pierwsza radziecka diva, natchnieniem Fausta i Machulskiego . Fajnie byłoby ja zobaczyć ponownie na wielkiej scenie, w opracowaniu Warlikowskiego Krzysztofa np.
          • c.laus Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 16.08.14, 15:15
            kalllka napisała:

            > O rany, jakby tak policzyć piszących pod wpływem... To bezspornie wiedzielibyś
            > my podwójnie.

            Niewątpliwie tak. Ale np. Pilcha czytam z dużą przyjemnością i chichoczę przy jego książkach.
            Nawet przy tak poważnym studium alkoholizmu jak "Żółty Szalik".

            W innym temacie, przy Twardochu zastanawiałem się z forumowym kolegą co on bierze? ;o)




      • nioma Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 19.08.14, 11:41
        MiM jest jedną z tych ksiązek, które określam mianem "niezwykła".
        Nie umiałabym jednym zdaniem odpowiedzieć o czym jest, bo tak właściwie to jest o wszystkim.
        Czytałam wiele razy, raz podoba mi się bardziej, raz mniej. Raz wolę fragmenty o Piłacie raz o Małgorzacie....
      • klymenystra Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 30.08.14, 22:53
        Mam wrażenie, że wiele tu znaczy tłumaczenie - jedno jedyne jest dobre i z polotem, przy innych (innym? nie wiem, ile ich jest) książka jest miałka. To, do którego ja wracam, jest wspaniałe nie tylko w warstwie historii, ale także w warstwie języka i doskonale się komponuje z realiami tej powieści.
        Podobnie jest z Lolitą, Przygodami Alicji w Krainie Czarów - jedno "właściwe", oddające ducha książki tłumaczenie - i kiepska albo średnia reszta. Ludzie, którzy czytali wersję inną niż jedyna właściwa często mówią, że nie wiedzą, co takiego wspaniałego w danej książce. A ona po prostu nie przystaje do polskiego do odbiorcy, jeśli przekład jest niedobry.
    • 1borgia Re: Książka magiczna - Mistrz i Małgorzata. 25.08.14, 18:08
      nie tak dawno spotkalem pewnego znajomego. bylismy zaproszeni na to samo przyjecie urodzinowe. znajomy zapytal mnie co kupic jubilatowi a raczej jubilatce na urodziny. niepewnie zapytalem w odpowiedzi?- "moze jakas ksiazke"
      " a po co?"- odparl- " przeciez ona ma juz jedna".

      borgia

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka