skyddad
13.11.03, 18:08
Pierwsza moja opowiesc,ocencie sami.
Za czasow " Adzia" produkowano na potrzeby armi terenowke volkswagena.Uzyto
tego samego silnika "wiatrem pedzonego".Mialem okazje sie takowym przejechac
zdobycznym z demobilu jako dziecko w Komorowie pod Warszawa.Byl to rok 1947
niesamowita uciecha do dzisiaj pamietam,otwarty motor dosc chuczal.Mial
zamazany krzyz, ale orginalne maskujace kolory i chyba nie byl
zarejestrowany,ale wtedy sie tak
jezdzilo. Pozniej jak
bylem starszy to kiedys przeczytalem w kulisach artykul o jakiejs podziemnej
fabryce odkrytej na ziemiach odzyskanych.
Bylo tak, zeszlismy po schodach znajdujacyh sie w nieduzym wartowniczym
bunkrze,nikt nie mial pojecia do czego ten obiekt sluzyl.Po spenetrowaniu
ostaniej kondygnacji ktos zauwazyl z ekipy poszukiwawczej ze podloga jest
wylana na stary beton.Nastepnego dnia zorganizowalismy lomy i i rozpieracze i
mloty.Zaczelismy kuc,po pary godzinach mielismuy wglebienie okolo 20cm.Nie
dalismy za wygrana,dnia nastepnego przystapilismy o swicie do pracy ,kolo
poludnia po przebicu sie okolo 25 cm lanego cementu z zwirem czyli betonu do
wlasciwej podlogi.Zostawilismy to dnia nastepnego.Znowu walenie od rana do
nocy.
Pod wieczor zaczelo byc slychac inny dzwiek i po chwili ukazala sie
dziura.Wszyscy sie rzucili do otworu z latarkami.Powstal
tumult ,wrzasnolem ,spokojniej pozabijacie sie ,musimy uwazac ,czy
przypadkiem
nie jest zaminowane.Raczej odpadalo poniewaz zabezpieczenie bylo
dobre.Pracowalismy do polnocy ,otwor na tyle byl szeroki ze swobodnie mozna
bylko przecisnac czlowieka.Swiecimy i ukazuja sie obok otworu schody
prowadzace
na dol do nieduzego pomieszczenia,tak jakby socjalne zabespieczenie
bunkra.Byl
stol resztki konserw.w szafie w scianie zapas konserw,pozniej poprobowalismy
byly swietne ,byl chleb jak swiezy,konserwy miesne, byly do picia flaszki z
winem .Nie pozwoliem otwierac zreszta nikt niechcial.Wiecie to nie bylo
jeszcze
10 lat po wojnie.Sprawdzilismy nasze latarki wymienilismy juz niewiem ktory
raz
baterie i rozpoczelismy marsz tam gdzie nas korytarz w ksztalcie tunelu
prowadzil.Po przebyciu okolo 50m stwierdzilismy ze powietrze nie jest
stechle,czyli wentylacja grawitacyjna dzialala.Ukazal sie duzy plats i tam
jeden tunel gdzis prowadzil jakby lekko pod gore,nie pozwolilem nikomu
chodzuic
bojac sie ze przy wyjsciu bedzie zaminowane. Mysmy skrecili w strone
przeciwna
i tam ukazaly sie drzwi stalowe zamkniete tylko na zwykly mechanism blokujacy.
Po otworzeniu ukazala sie duza waska hala produkcyjna. na tasmie staly nie do
konca zmontowane silniki do volkswagena te "wiatrem pedzone" o pojemnosci
1200cm w trakcie jak sie przesuwalismy to zobaczylem ze silnik byl bardziej
kompletny i na koncu juz staly gotowe.Podeszlem z kolego zlapalismy za kolo
pasowe dal sie obrocic, bylo suche powietrze, ani krzty wilgoci to zasluga
tej
swietnej samoczynnej wentylacji.Chlopcy zaczeli krzyczej otwieramy fabryke
silnikow.Po chwili zdalismy sobie sprawe ze to nie moxliwe,to byly czasy
stalinowskie,za wejscie tam i obejrzenie tej techniki mozna bylo juz zarobic
z
10lat za szpiegostwo. Rozeszlismy sie po magazynach swietnie zorganizowane
zaplecze gdzie byly zmagazynowane wszystkie czesci potrzebne do montazu,w
sasiedztwie bylo przejscie do hal produkcyjnych gdzie staly rzedami
obrabiarki
i inne urzdenia potrzebne do produkcji silnikow.Ktos spojrzal na zegarek
zblizala sie 7 rano ,cala noc tak ciekawie spedzona.Wracamy do domow ,nikt z
nas pary nie puscil.Postanowilsmy ,pracowac w czasie wakacji ,i zebrac
pieniadze na zakup zloma volkswagena terenowego bo tylko takowe w tym czasie
byly ,odszykowac i wyniesc zmontowany nowy motor do niego i pozniej
zamontowac.Czekalismy do nastepnych wakacji.
Po przyjsciu do domu,nie moglem opanowac podniecenia,rodzice to
zauwazyli .Pytaja sie czy moga pomoc w jakis sposb,odpowiedzialem ,ze jestem
zmeczony i chce sie wczesniej polozyc.Zanim zasnalem rozmyslalem.Nie mam
prawa
jazdy ,koledzy rowniez .Bylismy bardzo biedna rodzina.Jak tego dokonac.Rano
mialem glowe pelna pomyslow.Spotykamy sie jak zwykle w bunkrze,pytam sie
kolegow i co dalej ,chodz idziemy na dol zobaczymy pomyslimy.Tak
zrobilismy.Chodzilismy grupa,jednak strach byl duzy ,nikt nie chcail sie
odlaczyc.Slyszelismy historie o tym ze niemcy zamurowywali takie fabryki z
wiezniami robotnikami przy pracy.Czulismy sie nieswojo.Ogladajac hale
dokladnie i magazyny odkrylismy dosc pojemne pomieszczenie przy placyku i
tunelu glownym.Po otwarciu dzrwi,ktore nawet troche piszczaly ,przyprawialy
omaly zawal serca.Nam mlodym kolataly sie jak szalone,oczywiscie ze
strachu.Ukazal sie widok niesamowity,prawdziwe trzy sztuki VW KFZ terenowe
odkryte z czarnymi krzyzami na burtach kompletne.Ogladamy
dokladnie ,posiadaly
akumulatory 6V 88Ah.Po wlaczeniu pozycyjnych cos tam sie jarzylo.Czyli
niezupelnie rozladowane.Nikt z nas jezdzic nie umial.Jednego z kolegow ojciec
byl ofcerem w wojsku w czasie wojny,chlopak ten jezdzil z ojcem duzo.Zaczal
nas uczyc i pokazywac jak sie robi aby ruszyc zahamowac itp.Cwiczylismy okolo
tygodnia na sucho.Nikt z nas nie potrafil naladowac akumulatora.W koncu
zdobylismy malego francuza (klucz uniwersalny) i odkrecilismy
akumulator,pamietam kolega powiedzial zeby pamietac ktory jest plus.Kable
byly
strasznie grube.Akumulator ponieslimy do miejscowego elektryka,mowiac ze
bedzie na gwiazdke do oswietlenia choinki.Nic nie powiedzial ,za dziesiec jaj
naladowal.Sprawdzalismy w tanku bylo pelno benzyny,kola dopompowalismy pomka
znalkezionoa w jednym z aut,po uprzednim wlaniu oleju byla sucha i niechciala
pompowac.Wypchalismy auto do placyka i tam jeden z kolegow powiedzial ze
musimy go pchac na biegu,wlaczylismy dwojke i kolega puscil sprzeglo przy
jakies 10km/h slychac bylo charakterysztyczne gulgotanie sinika,ale bez
zaplonu.Po paru nawrotach zdecydowalismy sie uzyc startera.Kolega nas pouczal
chodzilo o olej aby go rozprowadzic po tak dlugim postoju po
silniku.Smierdzialo troche benzyna.Dzisiaj to wiem znalezlismy z przodu kurek
pod tankiem ,po odkreceniu samoczynnie benzyna leciala do gaznika.Bylo nawet
takie przelewanie jak w motocyklu.Auto juz bylo pod para i kolega naciska
starter po uporzednim welaczeniu kluczyka.Ciche wi wiw wiwiwiw pruch i
poszedl
zaczal dymic mysmy sie cieszyli jak dzieci zaczelismy krzyczec,trzymac sie za
rece.Tego dnia zpowrotem zapchalismy do naszego pomieszczenia po
zamknieciu ,wrocilismy do domow.Glowa garaca sny spac nie moge krzycze w nocy
matka pyta sie co sie stalo.Nic nie mowimy,rodzice sie zaniepokoili.Jak
zwykle
rano dobrze ze to byly wakacje udaslismy sie zpowrotem do naszej
fabryki.Zaczelismy ogladac ten tunel co szedl w przeciwnym kierunku niz hala
produkcyjna.Byl dos szeroki i lekko sie wznosil do gory.Po okolo 200m brama z
stalowych wrot zamknieta.Zadnej furtki nic.Z boku byly pomieszczenia
wartownicze i jakies dzrwi,ogladalismy dokladnie zadnych sladow
zaminowan,pierwsze udalo sie otworzyc,za nimi byl krotki korytarzyk toalety
umywalka i maly pokoj socjalny ,znowu znalezlismy mase konserw i
picia.penetrujac nastewpne pomieszczenie patrzymy a tam na stojakch staly
ustawione 4 kbk i 4 pm bergman i dwa schmajssery.Wszystkie byly zaladowane i
nie pordzewiale.W szafie bylo chyba po kilka magazynkow na kazdy.Pare
granatow
tluczkowych i takich jajowych obronnych F-1.Lezaly w opakowaniu chyba z 4
panzerfausty.Obejrzelismy z wielkim zaciekawiemniem,ale balismy sie tego
ruszac,lezalo w malej szafce poare sztuk broni krotkiej chyba mausery
strasznie fajne jeszcze prawie sie lepily od oliwy.W rumiencach na twarzy
opuscilismy to pomieszczenie udajac sie z powrotem na korytarzyk.Natrafilismy
nastepne drzwi,po ich sforsowaniu weszlismy na klatke schodowa i dawaj sie
piac do gory.Dosc wysoko.Znowu drzwi otwieramy znajdujemy sie na klatce
sc