Czy istnieje taka choroba...

IP: 193.0.117.* 17.11.03, 14:39
jak LIBROMANIA? Przeczytaem na forum, że to rodzaj manii prześladowczej,
polegającej na nadmiernym kupowaniu książek. Czy ktoś mi może na ten temat
udzielić szerszych informacji? Czy coś takiego rzeczywiście istnieje?
    • Gość: Kiss Re: Czy istnieje taka choroba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.03, 17:33
      O ile sobie przypominan, to w filmie "Teoria spisku" glowny bohater zawsze jak
      wchodzi do ksiegarni, to musi kupic "Buszujacego w zbozu". Ma juz w domu chyba
      setki egzemplarzy (mimo ze nigdy nie czytal ten ksiazki), ale zawsze jak ja
      widzi, to musi ja kupic. To chyba jakas odmiana ten choroby, tak mi sie
      wydaje. A tak ogolnie to mi to wyglada na rodzaj uzalnienia. I musze przynac,
      ze to nie jest wcale taki zly nalog, znam gorsze.
      Pozdrawiam.
      • xiontz Re: Czy istnieje taka choroba... 24.11.03, 11:07
        Pomyśleć tylko, że jeszcze pięćdziesiąt lat temu, świat był taki piękny i wolny
        od fobii i trosk. Libromania, jeśli istnieje wzięła się z cywilizacyjnego
        szaleństwa, z publikowania ponad miarę wszystkiego jak leci, bez zastanowienia,
        kiedyś książka była elitarna, była dobrem kultury, dziś to tylko towar jak
        każdy inny, trzeba ją tylko umieć sprzedać... Czy to dziwne, że ludzi chprują?
        X.
        • noida Re: Czy istnieje taka choroba... 24.11.03, 12:52
          Świat był wolny od fobii i trosk, bo nikt się masowo nie psychoanalizował i
          nie dorabiał do każdego zachowania jakiejś teorii uzależnienia, choroby albo
          przymusu cywilizacyjnego. Jakbyśmy nie wiedzieli, że to jest "choroba" to nikt
          by się nie przejmował. Ja bym to nazwała rozrzutnością i dała sobie spokój z
          zastanawianiem się.
          A teraz człowiek mrugnie- nerwica. Nie mrugnie- oziębłość. Śpi- na pewno ma
          depresję. Nie śpi- pracoholik i cierpi na bezsenność. Nie dajmy się zwariować.
          Nie ma żadnej libromanii. Poza tym libromania lepsza jest niż librofobia...
    • karodzaj Re: Czy istnieje taka choroba... 24.11.03, 16:13
      ja chora się przyznam...

      jak będę juz bogata, to będę codziennie wchodzić do księgarni i buszować,
      wychodzić z pełnym koszykiem. na razie zostaje macanie książek...
      buuu

      a czytanie książek też bywa nałogiem. czasami to taka chroba gentryczna.
      nieuleczlna do tego :)
      • panchovilla Re: Czy istnieje taka choroba... 25.11.03, 13:03
        Może i istnieje, ale na pewno tak się nie nazywa, libromanię wymyśliło pancho
        na doraźną potrzebę zakpienia sobie w żywe oczy z przeintelektualizowanych
        snobasków.
        pancho
        • karodzaj Re: Czy istnieje taka choroba... 25.11.03, 13:06
          na czym twoim zdaniem polega przeintelektualizowanie? i bycie snobem? bo jeśli
          na milości do książek, dzieleniu się tym, co uwielbiamy, co w jakiś sposób jest
          cześcią naszeh egzystencji TO JESTEM PRZEINTELEKTUALIZOWANYM SNOBEM I JESTEM Z
          TEGO DUMNA. Marta się dołącza

          pozdrowienia
          • panchovilla Re: Czy istnieje taka choroba... 25.11.03, 13:09
            ale jesteś na dobrej drodze. już samo uświadomienie sobie problemu jest
            początkiem jego zwalczenia. Warto kochać całe życie ze wszystkimi jego
            aspektami, a nie tylko ksiązki, bo są mądre i czegoś cię uczą (jeśli w ogóle?)
            pancho
            • karodzaj Re: Czy istnieje taka choroba... 25.11.03, 14:38
              ja nie chcę się leczy. LIBROPATAI / BIBLIOPATAI to część mnie, tak samo jak
              moje włosy, moje bałąganiarstwo, katofobia, hektolitry wypitego mleka i
              wszystko inne. A książki nie uczą. książki są świetną rozrywką, ale chyba nie
              uczą. masz rację, mądrość powinno brać się z życia, a nie z litertaury. przeceż
              nie napisałam, że książki są najważniejsze :)
              Karola
              • noida Re: Czy istnieje taka choroba... 25.11.03, 15:11
                Jeśli ujmujemy libromanię w ten sposób to ja też jestem snobem i
                przeintelektualistką. I jestem z tego dumna! I powiem więcej jeszcze- nie
                widzę w tym nic złego. Zwłaszcza, jeśli się weźmie pod lupę ilość istniejącej
                na świecie głupoty, to ja stanowczo wolę być w tej części snobistycznej i
                przynajmniej jako tako świadomej otaczającej mnie rzeczywistości, no, może
                poza własnym snobizmem :-)
                Ty sie lepiej zabierz za tępienie głupoty... tu dopiero będziesz miał pole do
                popisu! Nam już uświadomiłeś, że jesteśmy snobami a my się z tym zgodziliśy.
                Twoje zadanie wykonane. Zabieraj się teraz za porządki w reszcie świata,
                kochany Pancho.
                Buzka.
                Noida.
                • panchovilla Głupota ma różne postaci... 26.11.03, 13:00
                  przejawem jednej z nich jest snobizm, czy też jak wolicie, kolekcjonerstwo
                  książek. czym się różni zbieranie książek od zbierania znaczków? w zasadzie
                  niczym. jedno i drugi jest potrzebne ludziom, bo kompensuje im pewne kompleksy.
                  głupi jest ten kto się nie chce rozwijać, a nie ten co nie czyta książek.
                  pancho
                  • karodzaj Re: Głupota ma różne postaci... 26.11.03, 13:48
                    czy masz do mnie żal o to, że mam ksiązki w domu, nie bardzo rozumiem. pewnie
                    się czepiasz wpisu o seriach literackich. skoro coś przeczytałąm i mi się
                    podoba, dlaczego mam tego sobie nie kupić. skoro akurat mam pieniądze,
                    dlaczego mam ich nie wydać w ksiągrni???
                    • noida Re: Głupota ma różne postaci... 27.11.03, 16:19
                      Czy to oznacza, że jeśli czytam książki a nie tylko je kupuję i stawiam na
                      półce to już nie zaliczam się do snobów i pseudointelektualistów? W takim
                      razie kto jest snobem i gdzie się kończy sfera "rozwoju" a
                      zaczyna "snobostwa"? Oświeć mnie Pancho, bo nie chwytam. A chciałabym
                      wiedzieć, czy jestem snobem w końcu, czy nie.
                      • panchovilla jesteś 11.12.03, 15:44
                        i nic na to nie poradzę. jak znajdziesz granicę, to zrozumiesz na czym polega
                        nie bycie snobem.
                        pancho
                    • panchovilla nie mam żalu... 11.12.03, 15:46
                      do nikogo, to cały świat przeintelektualizowanych snobasów ma do mnie żal, że
                      istnieję. a gromadź sobie te książki na potęgę, co mi do tego. jeden snob w tą
                      czy w tamtą nie robi różnicy. moja misja na forum to ratowanie kolekcjonerów
                      przed megalomanią...
                      pancho
                      • noida Re: nie mam żalu... 12.12.03, 23:06
                        Wiesz co Pancho, wyobrażanie sobie, że można zbawić świat (choćby to był świat
                        jednego forum) i że cały ten świat ma do ciebie jakiś niejasny żal, to jest
                        dopiero megalomania!
                        Ale ja nie mam żalu do ciebie, bo i za co miałabym mieć? Twoja donkiszoteria
                        jest czasami wzruszająca, a twoja rola na tym forum urocza. Ale nie sądzę,
                        żebyś cokolwiek zdziałał, bo ludzie zmieniają się tylko wtedy, kiedy chcą się
                        zmienić, a jak będziesz ich próbował zmieniać na siłę to mogą popaść w tym
                        większą megalomanię na zasadzie "na złość Pancho kupię sobie kontener książek".
                        Poza tym z twoich wypowiedzi wynika, że jesteś postacią dość inteligentną,
                        więc nie wierzę, że tę swoją antysnobistyczną krucjatę traktujesz poważnie.
                        W związku z tym życzę ci powodzenia w dalszych działaniach wojennych oraz
                        urozmaicaniu nam snobowskiego życia i pozdrawiam-
                        Noida.
                  • Gość: Zdanka Re: Głupota ma różne postaci... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 16:04
                    Hmmmm...Czyżbyś sugerowała,że filatelistyka leczy kompleksy?O żesz,w życiu bym
                    nie pomyślała,ile taki znaczek może zdziałać...
                    • panchovilla patrz... 12.12.03, 17:42
                      tam, gdzie wzrok nie sięga, a nie tylko w ksiązki
                      pancho
    • Gość: amrita Re: Czy istnieje taka choroba... IP: 62.233.181.* 25.11.03, 16:18
      ja chodze bardzo często do biblioteki. Naprawde często:/.Wypożyczam kupe
      książek i połowy nie czytam bo np. są głupie. Którwgoś dnia, dość niedawno
      zaczęłam liczyć ile mam książek z biblioteki w domu i wyszlo mi 19. Przraziłam
      sie. Teraz staram sie nie wychodzić poza 10. Moi rodzice uwazają że to
      uzależnienie.
      • silverstone Re: Czy istnieje taka choroba... 25.11.03, 17:30
        No a jak tu sie oprzeć, kiedy papier tak pięknie pachnie?? :)
      • karodzaj Re: Czy istnieje taka choroba... 26.11.03, 08:32
        wiadomo, że nie mozna wszystkiegio czytać. po co się męczyć i czytać co?, co
        nam nie odpowiada?
        • panchovilla droga Karolinko 26.11.03, 13:02
          ale czy trzeba bezwzględnie kupić i mieć książkę, żeby ją przeczytać?
          pancho
          • Gość: Druss mieć czy nie mieć? IP: 81.210.22.* 26.11.03, 13:09
            Cóż, może to dziwne, ale są ludzie lubiący wracać do przeczytanej książki,
            podkreslać fragmenty i czytać je ponownie... Czy to również stan chorobowy?:)
            D.
            • panchovilla są tacy ludzie... 26.11.03, 13:13
              którzy lubią gwałcić małe dziewczynki, jak myślisz urodzili się tacy, czy
              wyczytali to z książek?
              pancho
              • Gość: Druss Re: są tacy ludzie... IP: 81.210.22.* 26.11.03, 13:19
                A może robią to dlatego, że w dzieciństwie NIE czytali książek? Skąd to mozesz
                wiedzieć?
                D.
                • panchovilla właśnie 11.12.03, 15:48
                  wszelkie zło bierze się z nieczytania książek, dlatego istnieje również ktoś
                  taki jak pancho
                  ps. całuj mnie w 3, stąd to wiem
          • karodzaj drogi PANCHO 26.11.03, 13:49
            a czy ja tak napisałam?!
          • karodzaj drogi PANCHO 26.11.03, 13:50
            ale czasami wolę faktycznie mieć nową książkę, bo jest w tym jakaś magia :)

            najczęściej jednak kupuję ksiązki, któe mi się wybitnie spodobały.
            może mi za to powiesz, że czego nie kupisz to oddajesz innym ?
            • silverstone nie wypozyczam ksiazek z jednej prostej przyczyny. 26.11.03, 16:38
              ... brzydzę się. Brzydze się poplamionych kartek, śmierdzących zgniłym żarciem,
              brzydze się tych wszystkich chipsów wysypujących się z pomiędzy stron oraz
              miliona tłustych paluchów poodbijanych na kazdym marginesie. Zbiera mi sie na
              pawia, gdy pomysle, ze ksiązkę ktora czytam mial w ręku czlowiek ktory nie myje
              rąk po wyjsciu z toalety lub tez trzyma ja na przescieradle, ktore pral ostatni
              raz za krola ćwieczka.
              Z tegoz wlasnie prozaicznego powodu KUPUJE KSIAZKI, nawet jesli sa mi potrzebne
              na chwile lub tez fragmentarycznie.
              Amen.
              • silverstone w uzupelnieniu dodam... 26.11.03, 16:42
                ... ze od czasu do czasu dopuszczam sie przestepstwa w postaci xerowania
                wiekompomnych dziel. Nie musze wtedy trzymac w reku zadnego wyplamionego
                smierdziucha, a dodatkowa atrakcja jest bazgrolenie po wszystkich stronach,
                czego w nowym egzemplarzu w zyciu bym nie zniosla. Aha - i jakos sie tego nie
                wstydze.

                silverstone napisała:

                > ... brzydzę się. Brzydze się poplamionych kartek, śmierdzących zgniłym
                żarciem,
                >
                > brzydze się tych wszystkich chipsów wysypujących się z pomiędzy stron oraz
                > miliona tłustych paluchów poodbijanych na kazdym marginesie. Zbiera mi sie na
                > pawia, gdy pomysle, ze ksiązkę ktora czytam mial w ręku czlowiek ktory nie
                myje
                >
                > rąk po wyjsciu z toalety lub tez trzyma ja na przescieradle, ktore pral
                ostatni
                >
                > raz za krola ćwieczka.
                > Z tegoz wlasnie prozaicznego powodu KUPUJE KSIAZKI, nawet jesli sa mi
                potrzebne
                >
                > na chwile lub tez fragmentarycznie.
                > Amen.
                • noida silverstone 12.12.03, 23:14
                  To się akurat nazywa nerwica natręctw, mam na myśli brzydzenie się książek a
                  nie ich kserowanie. Podobno to można leczyć. A nie wychodzisz na miasto w
                  chustce zasłaniającej twarz? W końcu tyle obcych zarazków lata w powietrzu. A
                  wiesz, ile ludzi dotykało niekoniecznie czystymi rękami chleb, który spożywasz
                  na śniadanie?
                  Mam tylko nadzieję, że swoim komentarzem nie przyczynię się do faktu, że
                  przestaniesz w ogóle jeść...
              • panchovilla super przypadek!!! 11.12.03, 15:50
                czy dotykasz klamek u drzwii przez chusteczkę higieniczną?
                pancho
            • panchovilla tylko nie drogi ! 12.12.03, 15:16
              za bardzo chcesz się spoufalić, ale czujności mojej nie uśpisz! Karamba!
              Ja w ogóle nie kupuję żadnych książek, bo nie umiem czytać, a poza tym nigdzie
              nie pracuję i nie wychodzę. Może nie wiesz, ale jestem małpą z ogrodu
              zoologicznego państwa Gucwińskich. życie ogólnie do 3, ale idzie wytrzymać.

              Czy oddanie książki kupionej naprawdę boli?
    • Gość: egry Re: Czy istnieje taka choroba... IP: *.man.polbox.pl 27.11.03, 09:40
      Czy nie chodzi tu czasem o od wieków znaną bibliomanię?
      egry
      • orvokki Re: Czy istnieje taka choroba... 28.11.03, 11:06
        Hmm, miałam wrazenie, że libromania to rodzaj takiego żarciku, a tu taka się
        dyskusja rozwinęła...
        Nie wiem, dlaczego kupowanie książek miałoby być czymś złym czy
        snobistycznym... Może to snobizm, jeśli się kupuje całe serie wydawnicze, żeby
        ładnie wyglądały na półce. Ale postawa "olewam dobra materialne, nie kupuję
        książek, bo mogę sobie pożyczyć z biblioteki" też do mnie nie przemawia i
        wydaje mi się pozą.
        Od dzieciństwa czytanie jest moim nałogiem, potrafię zapomnieć o całym świecie,
        gdy czytam, jest to dla mnie źródło ogromnej przyjemności. Kocham książki.
        Lubię się otaczać, tym co kocham, więc je kupuję. Mogę wrócić do swoich
        ulubionych, kiedy tylko mi się zamarzy, nawet w dzień świąteczny, gdy
        biblioteki nieczynne. Konkretne egzemplarze książek kojarzą mi się z różnymi
        rzeczami: z miejscem, gdzie je czytałam, z osobą, od której je dostałam. Jeśli
        to jest jakaś jednostka chorobowa, to bardzo się cieszę. Przynajmniej nie umrę
        zdrowa...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja