"niech to się już skończy!"

18.11.03, 22:52
Na poczatek ostrzegam- nie jest to wątek dla tych, którzy lubią być
zaskakiwani zakończeniem ksiązki i uczciwie przyznaję, że podałam w nim trzy
zakończenia tychże.
Czy zauważyliście, że w pewnych powieściach stosuje się zakończenia
typu "niech to się już wreszcie skończy"? Są to takie zakończenia, w których
autor, zamiast spokojnie przejść do puenty lub łagodnie wyprowadzić nas "z
klimatu" topi bohaterów, uśmierca im ciotki, łamie ręce i nogi lub zrzuca na
nich jakiś inny kataklizm, z którego oczywiście zdołają się w ostatniej
chwili wykaraskać. O ile taki typ zakończenia zazwyczaj dobrze się sprawdza
w filmie o tyle w książkach irytuje mnie wielce.
Przychodzą mi w tej chwili trzy książki, gdzie autor zastosował takie
zakończenie:
- "Sto lat samotności"- urodzenie przez Amarantę Urszulę dziecka po to
tylko, żeby zgodnie z przepowiednią ostatni członek rodu Buenadiów mógł
zostać zjedzony przez mrówki.
- "Kwartet Aleksandryjski" Clea się topi, bo ma rękę przybitą do dna morza.
Jednak się ratuje i chociaż jest malarką i powinno to zruinowac jej karierę,
nie ruinuje, bo ona się uczy malować sztuczną ręką (to po co jej było w
ogóle tę rękę ucinać na 20 stron przed końcem, no po co?)
- "Białe Zęby" scena z profesorem, który powinien nie żyć, chociaż żyje
(czego wszyscy się domyślali od połowy książki) i córka w ciąży z nie
wiadomo którym bliźniakiem.
Was to też irytuje? Macie jakieś inne przykłady? A może jakieś inne typy
niezgrabnych zakończeń?
    • karodzaj Re: "niech to się już skończy!" 19.11.03, 09:29
      zirytowało mnie zakończenie:

      Jeźdzca miedzianego- bo niby Szura zginął, ale przy bradziej uważnej lekturze
      można się przekonać, że nie. a to otwiera drogę do pisania II częśi.
      CZEKOLADA- niby enigmatyczne, niby nie takie jak powinno być, ale i tak mi się
      podobało.
      FARCIARZ- najgorsza polska powieśc w moim życiu
Pełna wersja