Gość: pyro IP: *.promax.media.pl 19.11.03, 00:05 Chcę Się Zabrać Za Tę Właśnei Lekture. Dobre? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
reptar Re: Czytał Ktoś "Ivanhoe" Scotta? 19.11.03, 07:04 Czytałem, choć było to wieki temu, więc o szczegóły mnie nie wypytuj. Uważam, że na pewno warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BlueBerry Re: Czytał Ktoś "Ivanhoe" Scotta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 08:54 ja tez czytalam wieki temu:)) ale do dzis moge stwierdzic ze dobre. uczciwa rycerska opowiesc z czasow krola Ryszarda Lwie Serce. tak wiec jak komus odpowiadaja kliamty Robin Hooda, to tutaj tez znajdzie cos dla siebie. walka, wyprawy krzyzowe, szczesliwe i nieszczesliwe milosci, spiski. w sam raz na zimowe wieczory:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sol Re: Czytał Ktoś "Ivanhoe" Scotta? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 12:21 czy ktos to czytał ostatnio? Bo ja też wieki temu :) I niedawno myślałam, że może czas odgrzebać Scotta bo dobry na zimowe wieczory kiedy za oknem śnieg będzie się skrzył a na stoliku martini spoczywać będzie :) Pamiętam, że coś jeszcze przeczytałam Scotta z rozpędu ale co to było...? "Ivanhoe" to tomiszcze napisane porządnie, poprawnie, żadne arcydzieło światowe ale w gatunku powieści awanturniczo-przygodowo-rycerskich z lekką nutką romansu - - perełka. Odpowiedz Link Zgłoś
beti.b Re: Czyta3 Ktoś "" Scotta? 19.11.03, 16:21 czytalam - w dziecinstwie. wrazenia byly ogromne. polceam, na pewno sie nie znudzisz :) Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Czyta3 Ktoś "" Scotta? 20.11.03, 19:29 beti.b napisała: > > > czytalam - w dziecinstwie. > wrazenia byly ogromne. > polceam, na pewno sie nie znudzisz :) Ja też w dzieciństwie. Było w domu wydanie z ilustracjami czarno-białymi. Tylko te obrazki jakoś pamiętam, ale o co tam szło to nie za bardzo :-) a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! Ivanhoe... pamiętam IP: *.bmj.net.pl 20.11.03, 08:10 Pamiętam. że był kiedyś postacią popularną wśród dzieci, jak Szarik. pies Cywil czy Zorro. Pamiętam film (czarno biały??) "Ivanhoe"... Pamiętam zabawy w rycerzy; każdy miał miecz, ale tarczy to już niewielu.. i pamiętam, że babcie mi zrobiła taką tarczę, prawie prawdziwą, ze skalejki. I namalowała na nim białego orła w koronie na jaskrawo czerwonym tle... Pamietam, że nikt nie miał takiej tarczy... i pamiętam, że każdy chciał byc własnie tym Ivanhoe. Pamietam, że tarcza ujawniła swoją istotną wadę: jak ktoś dawał "z miecza", to cios się przenosił na rękę tak mocno, że bolało prawie jakby nie było żadnej tarczy; Oznaczało to, że ci rycerze musieli mieć jakieś amortyzatory [?] (do dzisiaj nie wiem jak to z tym jest). Pamiętam, że to, iż orzeł miał koronę było wielkim szpanem, czymś "ostrym", jakby nielegalnym. I pamietam, ze ta tarcza ta była tak ładna, że potem przez wiele lat wisiała na ścianie w charakterze godła, i robiła "wrażenie" na gościach. Pamiętam, że po latach, przy sprzątaniu piwnicy, w przypływie desprackiego "ruchu do przodu", któremu towarzyszyły myśli z Koheleta rodem, wywaliłem (z poczuciem występku jednak) tarczę na śmietnik. I pamietam, że po kolejnych kilku latach nagle wypatrzyłem znajomy kolor czerwony w kupie składowanych przez patologicznego zbieracza sąsiada przedmiotów. I wyciągnałem "tarczę" ze sterty starych opon, zużytych akumulatorów, zbutwiałych desek, zardzewiałych błotników i innych bezcennych przedmiotów zalegających w piwnicznym korytarzu. I schowałem ją w piwnicy Z powrotem. Pamiętam, że nie pamietam, czy ta "arka przymierza" mego dziecinstwa pałęta się jeszcze, czy definitywnie znikła z horyzontu. Pamietam Studio Gamma, w którym Zaorski, piękny wtedy i młody, rzucał rózne śmieszne powiedzonka, i - miedzy innymi- i takie: "Wow - powiedział Ivanhoe". Pamiętam, ze bardzo mnie to wtedy śmieszyło. Pamiętam także kolegę Bola, który był mistrzem w stosowaniu przeróżnych bon motów, przysłów, powiedzonek, wśród których było i niewinne "Słuchajta Barry White`a" (także w owym studiu Gamma, o którym wyżej, obecne ) i wcale nie niwinne - przeciwnie; wulgarne czy wręcz obsceniczne - "My tu gadu gadu, a pół ch... w d...", i pamiętam, ze także pragnałem, jak ów kolega Bolo, ubarwiać wypowiedź owymi śmiesznymi zwrotami, z jakże miernym skutkiem. Pamiętam także, że ów "Waw powiedział Ivenhoe" Zaorskiego to był pierwszy raz, kiedy usłyszałem to popularne amerykanskie zawołanie. Nie wiedziałem wtedy, że łołować juz za lat parę będą wszyscy. Pamietam samą książkę, przeczytaną na wakacjach, z ilustracjami, ładnymi. Pamiętam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wqrwiony Re: Ivanhoe... pamiętam IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 16:06 mnie zachęciły a raczej zmusiły do przeczytania ivanhoe dwie bardzo niemiłe grube baby z komisariatu, które przyszły do domu z zielonym tomiszczem scotta. dostały cynk że olewam peerelowski system oswiaty, zrobiły wykład, niepamiętam już z czego, zaprosiły mnie i moje szkolne zeszyty do komendy z rewizytą. miałem tydzień czasu na przygotowania więc zdążyłem wszystkie przepisać i obłożyć w nowiutkie czerwone okładki. rewolucyjna barwa wplynęła kojąco na proletariacką czujność komisji (chuj wie od czego) przed którą musiałem się stawić ja biedny żuczek z klasy piątej czy szóstej podstawówki. książka, chociaż scott trochę przynudzał, podobała mnie się Odpowiedz Link Zgłoś