ydorius
28.11.03, 02:27
zainspirowany wątkiem baby o książkach Wielkich, których jednakże wzrokiem
sokolim nie da się zmierzyć, ni rozumem objąć, doszedłem do wniosku, iż
mógłbym zaproponowac następującą zabawę (zabawę? Zabaw mi się o drugiej w
nocy zachciało?). Przesłanki ku zabawie:
a) Wśród wymienionych książek, jako cegieł "nie do przebrnięcia" znajdują
się takie, które mi samemu wydają się świetne, ważne, wiele wnoszące i
rozwijające.
b) na książki "sformalizowane" (nazwijmy je tak) jak gra w klasy czy ulisses
zazwyczaj istnieje (czuję to przez skórę, bądź też wydaje mi się, ze to
wiem) sposób czytania. Trzeba tylko znaleźć odpowiednie okulary do czytania.
c) jeśli nawet nie istnieje sposób cztania, to zawsze przecież coś w danej
książce sprawia, że jest ona warta czytania (bynajmniej nie chodzi mi o
argumenty w stylu: "trzeba przeczytać, bo to klasyka". To już nie szkoła :-))
Zabawa, jak nietrudno jest się domyśleć, polegałaby na nieodpartym i
urokliwym (co nie znaczy - rzucającym uroki) przedstawieniu książki uważanej
za trudną i ceglastą, a którą z jakiś względów lubimy. Dobrze by było, jeśli
już ktoś poważy się podać algorytm czytania, tudzież całe serce włoży w
obronę "swojego" dzieła, by podał także swój antytyp. A nuż okaże się on
inspiracją do żarliwej obrony od strony innego forumowicza.
Albo nie i wątek ten szlag trafi.
:-)))
Ponieważ jest późno, postaram sie wystartować jutro. Tymczasem nadmieniam,
iż w życiu nie przecztałem Chłopów i nie wiem o co cały ten szum, jak
również spacer po Targowisku Próżności wydał mi się zajęciem próżnym i
czczym. Ktoś podejmie rękawicę? :-)
m,
.y.
----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.