groch o sciane

IP: *.nwrk.east.verizon.net 04.12.03, 19:22
“...zachowac wiare w wartosc ludzkiej mowy, ponizanej i naginanej do
najgorszych zadan” - to jest (prawie) cytat z trzech ksiazek trzech polskich
autorow, tworcow wielkiej klasy; nie molestuje, by zgadywac nazwiska, choc
nie szkodzilo by wiedziec; wpisuje to zdanko zamiast refleksji, ktora bylaby
dluga, gorzka i jak groch o sciane; tak mnie naszlo; nie wiedziec czemu;
(albo raczej wiedziec, wiedziec, tylko rece mu opadac)
    • Gość: Petra Re: groch o sciane IP: *.chello.pl 07.12.03, 13:46
      A jaka jest Twoja refleksja?
      P.
      • Gość: mik Re: groch o sciane IP: *.nwrk.east.verizon.net 07.12.03, 14:37
        ona nie jest
        ona bylaby
        dluga, gorzka i jak groch o sciane
        • Gość: Petra Re: groch o sciane IP: *.chello.pl 07.12.03, 19:06
          Więc niech będzie,czemu nie?
          P.
          to,że długa,gorzka i jak groch o ścianę,znaczy gorsza?
          P.
          • Gość: mik Re: groch o sciane IP: *.nwrk.east.verizon.net 07.12.03, 20:24
            prosze, daj spokoj
            naprawde chce zachowac wiare w wartosc ludzkiej mowy
            to po co bede pisac jakies dyrdymaly?
            zreszta tych TRZECH napisalo juz tyle ze ja nie musze
            i wole ich czytac niz siebie
            oraz wielu wielu innych
            • Gość: Petra Re: groch o sciane IP: *.chello.pl 07.12.03, 21:12
              O ile dobrze pamiętam ten topic powstał,aby sprowokować wodospad refleksji.Od
              czegos trzeba zacząć.
              Choć z drugiej strony,milczenie jest złotem...
              P.
            • Gość: mik Re: groch o sciane IP: *.nwrk.east.verizon.net 07.12.03, 21:15
              www.fabrica.civ.pl/sections.php?op=viewarticle&artid=24
              do Petry -
              tekstem spod powyzszego linka troche sie pocieszylem
              ze i w sieci zdarza sie znalezc kawalek przyzwoitego
              pisania
              ta opowiesc wydaje mi sie bardzo dobrze opowiedziana
              nic dziwnego ze ja wyrozniono
              moja refleksja zatem bylaby nieco mniej gorzka
              • Gość: mik Re: groch o sciane IP: *.nwrk.east.verizon.net 07.12.03, 21:17
                trzy minuty roznicy,no, no, ale traf
                poczytaj co polecam warto
                • Gość: Petra Re: groch o sciane IP: *.chello.pl 07.12.03, 22:06
                  O kurcze,jestem pod niekłamanym wrażeniem.Jej,już dawno nie przeczytałam czegoś
                  równie dobrze napisanego.W trakcie pisania przyszła mi do głowy mysl-
                  ale wzięła i uciekła.Przeczytam jeszcze raz,moze ja znajdę.
                  Tekst jest kontrowersyjny,zdecydowanie.
                  P.
                  • Gość: mik Re: groch pierwszy IP: *.nwrk.east.verizon.net 08.12.03, 22:08
                    rozumiem Twoje entuzjazmy, Petra, ale podejrzewam, ze skrocilas swa mysl
                    i chcialas napisac - ze dawno nie czytalas W SIECI, czy tez
                    W INTERNECIE, albo W VIRTUALU cos tak dobrze napisanego na
                    potrzeby TEGO medium
                    opowiadanie nasladuje rozne style juz znane z pisarstwa innych,
                    nie mowie, ze to zle, tylko sadze, ze nie jest to styl
                    "na co dzien" tej autorki(?)
                    a mnie urzekla sprawnosc OPOWIADANIA, czyli relacji,
                    potoczystosc fabularna i narracyjna,
                    sama tylko koncoweczka jakby "siadla" w zbyt nachalnej puencie,
                    • Gość: Petra Re: groch pierwszy IP: *.chello.pl 09.12.03, 07:05
                      Tak,masz rację,pospieszyłam się.
                      Wszystko jest sprawnie ze sobą powiązane;miałam wrażenie
                      dynamiczności;fakt,kontrowersyjna i odbijająca nieco od normy,przez co
                      zaskakuje.
                      Pomimo,ze nie ma dosłownych charakterystyk bochaterów,mozna sobie ich wyobrazić.
                      Ode mnie plus,wielki.
                      oby takich tekstów w sieci było coraz więcej.
                      P.
                      • Gość: mik Re: groch trzeci IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.12.03, 15:32
                        Petra!!!!
                        co Ty za "bochaterow" tu wtykasz?
                        niech bedzie, ze paluszek Ci sie omsknal
                        ...............bylo minelo.........OK
                        znalazlem tej autorki(?) jeszcze inne teksty,
                        znacznie bardziej chwilowe, by tak rzec,
                        jakby jakis zamysl na opowiadanko,
                        jakby zabawa,
                        jesli to ta sama osoba to roznica poziomow
                        zaskakujaca,
                        ale to notatnik raczej, a w notatnikach nawet mistrzow
                        potrafia byc rzeczy dziwne,
                        wiec trzeba patrzec na teksty wypracowane,
                        • Gość: Petra Re: groch trzeci IP: *.chello.pl 09.12.03, 18:22
                          Uuuuu czyżby gafa,hę????
                          oj,nie,no skądże znofu.
                          A dlaczemu nie??:) hi
                          metaforycznie,ładniej brzmi,nie.
                          oj,noo
                          P:)
              • Gość: Petra Re: groch o sciane IP: *.chello.pl 07.12.03, 22:12
                No dobra,ale co masz namyśli podając ten cytat?czy to,ze wypisywane sa teksty
                na zasadzie -zabili go i uciekł-czy to,ze czasami piszą zupełnie bez sensu,ładu
                i składu;czy moze z innej strony-że najpierw mówimy,potem myślimy i rzucamy
                słowa na wiatr.
                nooo
                P.
                • Gość: mik Re: groch drugi IP: *.nwrk.east.verizon.net 08.12.03, 22:22
                  dlaczego "podalem ten cytat", prawie wyjasnilem powyzej,
                  i Ty tez odslaniasz kurtyne,
                  zas dociagajac ja do konca - szlo mi o barbarzynstwo mowy
                  w internetowym wydaniu,
                  na cale szczescie da sie tu, tak jak wszedzie, poczytac tez teksty
                  dobrze i rozumnie napisane,
                  uufffff
                  pozdrawiam
                  • Gość: Petra Re: groch drugi IP: *.chello.pl 09.12.03, 07:00
                    Ale czemu się dziwisz?to było do przewidzenia.
                    Interen jest najłatwiejszym sposobem na zamieszczenie prywatnych tekstów,
                    gdzie niespełniony pisarz,próbuje jakoś zaistnieć.W rzeczywistości na rynku nie
                    miałby szans;a tak tutaj moze zamieszczac wszystko,co mu przyjdzie do głowy.
                    Niektóre są warte preczytania,ale znaczna większość odpada.
                    I niestety tak będzie i nic się z tym nie zrobi.
                    nie ma rady
                    Uszy do góry
                    P.
                    • Gość: mik Re: groch czwarty IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.12.03, 15:33
                      zdrowy rozsadek bardzo jest leczniczy na uszy,
                      zgoda zupelna,
                      czasem jednak rece i uszy opadaja,
                      na szczescie za chwile znow wachluja optymistycznie;

                      pewien zlosliwiec kpil - zawsze nam mowiono, ze gdyby baaardzo duzo malp
                      stukalo baaardzo dlugo w baaaardzo duzo maszyn do pisania, wystukalyby wreszcie
                      dziela wszystkie Szekspira, ale wyszlo, ze to nieprawda, na co dowodem jest
                      internet;

                      zdaje sie, ze psioczymy tu z cicha na grafomanow,
                      ale to jest moze jeszcze najniewinniejsze z barbarzynskich dzialan
                      w tym medium,
                      wyprawiaja sie znacznie gorsze barbarzynstwa;

                      z uszami do gory
                      pozdrawiam
                      • Gość: Tomek Re: groch czwarty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:05
                        A teraz moja trzy grosze...grafomania grafomanią,ale Fabrica nie jest miejscem
                        dla publikacji przepisów kucharskich i czasem coś się trafi...A Koljaczkowa?To
                        jest dobry pomysł,ale problem z tym,że zbyt jednostronny i cały czas mam
                        wrażenie" to już gdzieś było"...Noi było...To coś w stylu szkicu,ale trudno
                        nazwać gotowym opowiadaniem...Jakby autorka opuszczała manierę pensjonarki i
                        próbowała pogodzić to z porządną prozą.Ale to jest wykluwanie,nie gotowa
                        rzecz...No chyba,że przyjmiemy kryterium,że nadaje się na net...Ale to nie
                        tak...
                        • Gość: mik Re: groch piaty IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.12.03, 17:08
                          musialo byc, bo motyw sovietow w Gdansku pojawial sie wiele razy,
                          tzn u wielu piszacych, ale czy tak “na opak”? nie wiem;
                          tez mialem wrazenie, ze jakas mloda osoba zrecznie podrabia
                          “doroslego” narratora, ale co to za sprawa?
                          mam wrazenie, ze sformulowania “trudno nazwac gotowym opowiadaniem”
                          oraz “pogodzic z porzadna proza” sa co najmniej ogolnikowe,
                          moze one cos znacza w slangu jakiejs grupy, jako skroty konkretniejszych
                          opinii, grupie znanych od dawna, ale w powszechnym uzyciu znacza
                          prawie nic;
                          od samego poczatku podkreslam co innego - to jest DOBRZE OPOWIEDZIANE;
                          szkic, wykluwanie, maniera - co tam sie chce, niech i bedzie,
                          rzecz wazniejsza - pisanie polskie cierpi na brak tekstow dobrze
                          opowiedzianych,
                          tu sie liczy styl, tzw. kunszt slowa, tym podobne rzeczy,
                          a dobre opowiesci - na palcach zliczyc,
                          polscy pisarze kiepsko opowiadaja,
                          ale Fracuzi tez sie na tym przewrocili,
                          dlatego czyta sie Rosjan, Amerykanow, Hiszpanow, Czechow,
                          taka sprawe mam na mysli

                          • Gość: Tomek Re: groch piaty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 17:35
                            Motyw Sowietów w Gdańsku,to tam tylko pretekst do opowiedzenia czegoś na wzór
                            wstępu do "sagi rodzinnej",podlanej erotyką a rebours{ i wcale nie tak
                            dziwnie ,tylko ze strony kobiecej,a raczej biologicznej niż kobiecej}Ok.,dobrze
                            opowiedziane,ale nie dobrze napisane,o to mi chodzi ze szkicem...Dobrze
                            opowiedziane i dobrze zwerbalizowane,to nazywam dobrą prozą,a przez to
                            opowiadanie ,co pewien czas nachalnie wyglądają braki warsztatowe.Naiwność
                            początkowych opisów przyrody{nie kojarzę dokładnie:to ciężkie,ołowiane
                            niebo ...itp}.Dalej,brak doprecyzowania rozciągłości czasowej w fabule:o ile
                            losy Koljaczkowej są fascynujące i dobrze wyważone,a przede wszystkim opisane
                            {jakoś mi się to dziwnie skojarzyło z iberoamerykańskimi powieściami,gdzie ona
                            z góry wie,że właśnie na tego mężczyznę czeka,choćby to miał być gwałt,to
                            oczekiwany],to zakończenia{przepraszam} aż rzyga banałem;i tu czuje się ,że
                            jakaś młoda osoba usiłuje pogodzić realia rodem z liceum z życiem ,na oko 40
                            letniej kobiety.I gorączkowa enumeracja rodzinna w zakończeniu też nasuwa mi
                            przypuszczenie,że całośc powstawała b.szybko i mogłaby ssię stać czymś
                            większym,nie tylko takim opowiadaniem.No,a że Polacy źle opowiadają?To zależy
                            kogo czytasz...Paru to nawet wychodzi,ale zgodzę się,że Czechom o wiele lepiej
                            wychodzą historie z życia wzięte,zwyczajne.
                            • Gość: Petra Re: groch piaty IP: *.chello.pl 09.12.03, 18:26
                              "Ale to już było,
                              i nie wróci więcej..."
                              tak,czy siak,było,nie było
                              podrabiane,niepodrabiane
                              miała dziewucha pomysł i już!
                              i przyjemnie było coś takiego przeczytać
                              sprawnie,szybko,treściwie,troszkę z wypiekami na twarzy
                              ha!
                              P.
                              • Gość: mik Re: groch szosty IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.12.03, 18:36
                                "z wypiekami na twarzy" - ladne!
                            • Gość: mik Re: groch piaty i pol IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.12.03, 18:35
                              akurat juz nie mam czasu na dluzsze dywago,
                              przepraszam wiec,
                              ale... - nie wiem jak to napisac - moze tak sucho:
                              dawno na tym forum nie spotkalem notki za ktora
                              widac myslenie, a nie tylko bieganie palcami
                              po klawiaturze,
                              no, nie napisze, ze nigdy nie spotkalem, twoja notka
                              nie jest jedyna, przeciez az tak zle nie jest;
                              teraz chwytam o co Ci chodzi,
                              mnie sie ibero- nie skojarzyla, raczej Grass,
                              wlasciwie adres nieodlegly,
                              ale dalem ten tekst komus do poczytania
                              i tez od razu to samo powiedzial - ibero-;
                              z innej beczki: taryfa ulgowa na internet??? - przystoi cos takiego w ogole
                              mowic na glos?
                              szacunek

                              • Gość: mik Re: groch piaty i pol i cwierc IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.12.03, 18:39
                                przepraszam, Petra, piaty i pol jest do Tomka
                                • Gość: Petra Re: groch piaty i pol i cwierc IP: *.chello.pl 09.12.03, 18:51
                                  Wiem,zauważyłam.
                                  • Gość: mik Re: groch siodmy i osmy IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.12.03, 19:15
                                    "sprawnie, szybko, tresciwie" - TO JEST TO!!!
                                    a "wypieki"? - czyli autentyczne emocje, prawda?
                                    a nie zawijasy, wydumasy, kokieterie, krygowanka
                                    a opowiesci NI MA.
                                    a potem sie dziwia, dlaczego ktos na ksiazkach
                                    bogatszy od angielskiej krolowej.
                                    szacunek pani P.
                                    • Gość: Petra Re: groch siodmy i osmy IP: *.chello.pl 09.12.03, 19:43
                                      Hm...
                                      Przeczytałam jeszcze raz wszystkie odpowiedzi
                                      i stwierdzam,ze Chłopcy, jesteście bardzo surowi w ocenie.
                                      Przecież nim się rzemiosła wyuczy i zacznie sprawnie "władać" słowem i piórem
                                      to baaardzo dużo w rzece wody upłynie.
                                      Musi coś nie pójść,zeby udało się następnym razem.
                                      Myślę,ze zawsze znajdzie się choć jedną łatkę w twórczosci wielu,do której
                                      można się przyczepić.
                                      Takie jest moje skromne zdanie,
                                      i nadal,zdecydowanie jestem na plus dla dziewuchy
                                      przeciez teoretycznie mogło wyjsć gorzej:)
                                      i żeby za raz nie było,ze babska solidarność:)
                                      ps.Zauważcie,ze często pojawiają się na "poważnych" niby portalach "powazne"
                                      artykuły,od czytania których wzrok sam ucieka...

                                      Hej,Mik,tak z ciekawości,jak oceniasz książki polskich autorek,które ostatnio
                                      zalały nasz rynek??? przyznasz,ze w niektórych przypadkach można by było
                                      zamienić autorki miejscami.

                                      to się rozgadałam...
                                      P.
                                      • Gość: mik Re: groch siodmy i osmy i dwie trzecie IP: *.nwrk.east.verizon.net 10.12.03, 17:48
                                        Petra, nie zaspokoje twojej ciekawosci,
                                        raczej Ty mozesz mnie oswiecic
                                        "nasz rynek" to dla mnie "wasz rynek"
                                        (przeciez ja pisze z daleka)
                                        poprosilem kiedys o przyslanie "Prawiek i inne czasy"
                                        i owszem, do polowy (jak pamietam) piatka z plusem,
                                        potem tak na cztery minus;
                                        jeszcze jakas slawna czytac probowalem, ale
                                        cisnalem o sciane i na szczescie nawet nie pamietam nazwiska;
                                        jesli zalaly rynek to teraz Ty powiedz,
                                        co z tej powodzi wybrac?
                                        • Gość: Petra Re: groch siodmy i osmy i dwie trzecie IP: *.chello.pl 10.12.03, 21:19
                                          Oj,przeceniasz moje mozliwości;wróżką nie jestem.
                                          Skąd miałam wiedzieć,ześ przybysz z daleka???:)
                                          Co wybrać??? hm.. no,zabrzmi to mało patriotycznie
                                          ale jestem negatywnie nastawiona wobec twórczości polaków [głownie Polek]co to
                                          ostatnimi miesiącami wyrastają jak grzyby po deszczu.
                                          Niestety,moim zdaniem "naszych" młodych autorów trzeba jeszcze podreperować;
                                          dlatego pozwolę sobie nic nie doradzic;dlaczego? chyba się już wytłumaczyłam:)
                                          Pozdrawiam
                                          P.

                                        • Gość: Tomek Re: groch siodmy i osmy i dwie trzecie PROPOZYCJA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 10:28
                                          Wiesz Milk,a ja Ci odpowiem...Nie czytać tego,co czytają wszyscy Polacy,bo
                                          wtedy możesz być pewien,że będziesz czytać szmirę.[no niestety,Polacy czytają
                                          to o czym bębnią media,a media bębnią o tym,co wydawnictwa chcą sprzedawać
                                          jako bestsellery,więc mamy klasyczne błędne koło.]Ale z ręką na sercu i Tobie i
                                          Petrze{żeby nie czytała Masłowskiej,bo chyba nie lubi?]polecam mojego
                                          ulubionego polskiego autora.MAREK BIEŃCZYK.Ja w jego rzeczach utonąłem,choć są
                                          pewnie ludzie,którym takie erudycyjne zacięcie pisarza może się nie
                                          podobać...Generalnie trudno mówić o fabule tych książek,tam większość rozgrywa
                                          się na poziomie języka.Sugeruję zacząć od eseju"Melancholia.O tych,co nigdy nie
                                          odnajdą straty" i zaraz potem przeczytać sobie jego powieść "Terminal".Obie te
                                          książki Bieńczyka wyszły w wydawnictwie "Sic!",obie cenowo wahają się około 25-
                                          30 zł,to zależy od księgarni.Wg mnie naprawdę warto;on jest też
                                          literaturoznawcą,można powiedzieć "specjalistą od melancholii maści
                                          wszelakiej",co zapewnia wysoki poziom rozważania wszystkiego,co smutne na
                                          sposoby wszelakie.Spróbujcie,jeśli nie czytaliście.Jak się rozczarujecie,to
                                          możecie zgłosić do mnie reklamacje!
                                          • Gość: Petra Re: groch siodmy i osmy i dwie... PROPOZYCJA..ałć IP: *.chello.pl 11.12.03, 10:42
                                            ... W sumie jesteś troszkę niepsrawiedliwy,bo można wyłowić perełkę spośród
                                            twgo wszystkiego,co ostatnio wyszło.Nie mówię tutaj o polskich autorach
                                            [nie];generalnie literature zagraniczną.
                                            Przyznam Ci się,ze bardzo lubię Nabokova;jest starsznie chaotyczny,momentami
                                            sam sie gubi,ale własnie to jego zakręcenie bardzo mi się podoba;
                                            Ale wiesz,te "starsze" które nie sa non-stop reklamowane duzo tracą i odchodzą
                                            w zapomnienie,a to niesprawiedliwe.
                                            Nie pamiętam teraz nazwiska autora,czytałam książkę kilka lat temu,ale był
                                            Polakiem i fantastycznie poruszył wątek cyganów w dawnych czasach.
                                            Ksiązka objętościowo - ceglasta,ale warta.Jak dokopię się do tytułu to go
                                            podrzucę.
                                            hm...żeby było smiesznie pisałam o nim i o tej ksiażce na maturze,jejku:)
                                            pzdr.
                                            P.
                                            • Gość: mik Re: jedna trzecia do grochu dziewiatego IP: *.nwrk.east.verizon.net 11.12.03, 13:53
                                              rzeczywiscie "JEJKU"...........
                                              alescie grochu dosypali,
                                              cala sciana sie trzesie,
                                              sprezyc sie, widze, musze na groch dziesiaty,
                                              na razie zatem

                                              • Gość: Petra Re: jedna trzecia do grochu dziewiatego IP: *.chello.pl 11.12.03, 19:42
                                                Śmy??? śmy???????? wspołnie kolego,wspólnie;
                                                A co:)
                                                P.
                              • Gość: Tomek Re: groch piaty i pol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 20:27
                                Bardzo dziękuję kolego milk,chyba się zarumienię...Słuchaj,no fakt,to też
                                oczywiście Grass,prawdopodobnie również i coś z klimatów Huellego...Tak można
                                szukać i na tym polega cały urok...Ale generalnie to raczej młoda jest i więcej
                                wpływów niż jej samej,choć może coś z tego będzie,bo pomysł ciekawy.Pozdrawiam.
                                • Gość: mik Re: troszku dziesiatego groszku IP: *.mad.east.verizon.net 11.12.03, 17:53
                                  Petra - Nabokova naprawde daje sie czytac? co polecasz na poczatek?
                                  taki slawny, a ja nic i chyba programowo, przez te slawe, dokladnie
                                  ta reakcja jak z notki Tomka;

                                  Tomek - Bienczyk, taaak, chyba kiedys czytalem jakis jego wywiad o winach,
                                  bardzo znakomity, ale ksiazek nie znam; na razie znalazlem kawalek
                                  z ksiazki o winach i baaardzo duze fragmenty z tomu o oczach Durera,
                                  wyglada tez smakowicie;
                                  takze zdjecie autora - sympatyczny jegomosc,
                                  dzieki, czytam,
                                  bywajcie
                                  • Gość: mik Re: troszku dziesiatego groszku part II IP: *.mad.east.verizon.net 11.12.03, 18:11
                                    mam i ja swoje "ojejku"
                                    nie smiej sie dziadku...itd
                                    czytalem "Pnina", cos jak przez mgle mi sie jawi,
                                    wiec wroce do tego,
                                    widzialem "Lolite" na ekranie,
                                    i tyle - malusko raczej, ale jednak
                                    • Gość: Petra Re: troszku dziesiatego groszku part II IP: *.chello.pl 11.12.03, 19:54
                                      To jest tak,lubię Nabokova bo pisze moim zdaniem dobrze.
                                      Jak już wpsomniałam,jest nieco chaotyczny,ale chyba własnie przez to zakręcenie
                                      go lubię;
                                      Polecam "Rozpacz" na przykład [przekąłd pana Jerzego Engelkinga]- niby nic
                                      specjalnego jeśli chodzi o wątek-typowa zbrodnia doskonała,która okazała się
                                      jednak niedoskonała.Ale spodobał mi się sposób,w jaki wprowadza czytelnika w
                                      trans??? coś w tym stylu.I jest taki...hm... poza tym fajnie bohater opisuje
                                      swoją żonę,relacje między nimi.W reszcie jest książka w której kobieta nie
                                      została uprzedmiotowiona i naszkicowa tak naturalnie.
                                      przy okazji książka ta ma fajną puentę,bardzo pouczająca i ciekawą;właśnie dla
                                      niej warto było.
                                      Teraz "Lolita" - generalnie wybieraj przekład M.Kłobukowskiego [1997] jest
                                      bardzo dobry;myśle,ze gdyby w momencie,kiedy pojawiła się u nas ekranizacja
                                      powieści jednocześnie wydana została ksiązka czyli 1991 i gdyby wtedy pan
                                      Kłobukowski ją przetłumaczył, to odniosła by wielki suksec.A tak u nas -była
                                      kicha- w momencie gdy recenzje w innych krajach były bardzo dobre i ogólnie
                                      powieśc była wysoko punktowana.Przynajmniej w tym drugim przekładzie nie ma
                                      tekstów typu "poryjkowac" tutaj uwaga czytaj musnąć wargami,delikatnie
                                      pocałowac. taaaaaaaa
                                      P.

                                      • Gość: Buuuu-sprostowanie Re: troszku dziesiatego groszku part II IP: *.chello.pl 11.12.03, 20:19
                                        Źle skleciłam poprzedni post,a konkretnie jego końcową część.
                                        Najpierw pojawił się pierwszy przekład,potem po jakims czasie film,dopiero
                                        drugi przekład;
                                        o,jakoś tak.
                                        buu Petra,wstydź się
                                        :)

                                        • Gość: Petra Re: ......to się zamieszałam. IP: *.chello.pl 11.12.03, 20:20
                                          O a teraz mi się jeszcze pozamieniało mniejscamy,ojej
                                          P.
                                      • Gość: Tomek Re: troszku dziesiatego groszku part II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 20:50
                                        Przepraszam Petra,ale znowu się przyczepię!!!Popełniłem kiedyś artykuł o
                                        Nabokovie [dzisiaj mi oczywiście wstyd tego,co tam napisałem,no ale byłem młody
                                        i głupi,to mi chyba można wybaczyć,co?]W każdym razie,co do przekładu "Lolity"
                                        przez Kłobukowskiego,to ja raczej odradzam...Fenomenalny jest przekład
                                        Stillera;ten facet ma ucho do angielskiego.Spróbuj porównać te dwa przekłady;u
                                        Stillera zachowana jest dźwięczność,niemal poetyckość Nabokova;Kłobukowski to
                                        ogromnie spłaszczył,czasami mam wrażenia,że to inna książka,bez tej finezji
                                        typowej dla Nabokova...Zresztą sam wstęp.Ja już tego dokładnie nie pamiętam,ale
                                        u jednego z nich zaczyna się LO-li -to,a u drugiego Lo-li-ta...i potem ta
                                        cudowna sekwencja,kiedy język ześlizguje się i dotyka podniebienia Nie czujecie
                                        niedostrzegalnej wręcz różnicy? hmm...może robię się sentymentalny...Przekład
                                        Stillera to dla mnie opowieść zranionego,bezradnego mężczyzny;przekład
                                        Kłobukowskiego- historia jaka może się przydarzyć wielu...Stiller pokazuje
                                        Humberta jako dobrego w gruncie rzeczy faceta,którego życie po odejściu
                                        Lo ,było jedynie rozpaczliwym wołaniem o nią,Kłobukowski kompletnie zatraca
                                        gdzieś całą delikatność oryginału.Naprawdę,mimo,że się czepiam,lepiej czytać
                                        Stillera...Nie mówiąc o tym,że on sporo o Nabokovie pisał.Wg mnie,po prostu go
                                        czuje...
                                        • Gość: Petra Re: troszku dziesiatego groszku part II IP: *.chello.pl 12.12.03, 07:40
                                          Szczerze??? Nie przepadam za nim a ni za tym,co napisał.Nie lubię go,nie podoba
                                          mi się.Znam obie wersje i mimo wszystko dla mnie lepszy przekaz ma Kłobukowski.
                                          W sumie każdy odbiera indywidualnie.Po prostu nie przechodzę przez książki
                                          Stillera,no chocby nie wiem co,jak ten uparty osioł,nie mogę.Docieram tylko do
                                          pewnego momentu,a potem-koniec,ani litereczki,ani kropeczki do przodu.Drażni
                                          mnie jego język,te wszystkie dźwiekonaśladowcze wyrazy i dziwne opisy.
                                          Mimo wszystko,nie.
                                          ....kiedy byłem młody:) jak ja lubię takie stwierdzenie:)
                                          zawsze jest się młodym,a w przypadku panów,szczególnie:)
                                          taaaaa
                                          tyle,że jeszcze wrócę do poprzedniej mysli, nie zawsze ucho do angielskiego
                                          jest ważne,wazne jest aby pamiętac,czy zdanko takie a takie napisane po
                                          angielksu zabrzmi poprawnie po polsku.Często tzreba zadawac sobie pytanie-czy
                                          powiedziałabym/powiedziałbym tak po Poslku?? to przekąłda się pod nas,Polaków.
                                          Zauważ,ze często czytając jakąś ksiązkę nie znjaac oryginału mozesz wyłapac
                                          kalkę językową.Tak?!?!?! tak,tak
                                          ale jasne,są gusta i guściki;nie:)
                                          • Gość: Tomek Re: troszku dziesiatego groszku part II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 12:20
                                            No,pewnie masz Petra trochę racji,ale ja reż trochę racji mam.W przekładzie
                                            Stillera [akurat cały czas piszemy o "Lolicie"]ujmuje mnie coś ,co odnajduje
                                            się dopiero w drugim,bądź trzecim czytaniu.Zabawa z czytelnikiem i zabawa
                                            intertekstualna.Nabokov był świetnym szachistą,uwielbiał zagadki szachowe i
                                            szarady językowe.I to widać w jego prozie.Krótlo mówiąc w
                                            dziedzinie "wpuszczania" czytelnika w kanał,podsuwania tropów,które nie znajdą
                                            potem rozwiązania,albo będzie ono mylne,aluzyjności Nabokov jest
                                            niekwestionowanym mistrzem[no,dzisiaj takim mistrzem stał się
                                            Eco,oczywiście,ale on zajmuje się semantyką ,semiotyką,więc wyprawia,co mu się
                                            podoba i potem to opisuje].No i właśnie tej zabawy z czytelnikiem brakuje mi w
                                            przekładzie Kłobukowskiego;może jest on bardziej przystosowany do polskich
                                            realiów językowych,ale mnie wydaje się jakiś ,no przykro mi,wulgarny...Zresztą
                                            wyszedł zaraz po sukcesie II wersji filmu i wtedy go czytałem,także to są
                                            wrażenia sprzed paru lat.I jeszcze jedno.Czasami warto jednak pozostać
                                            przy "przekładzie wiernym oryginałowi",bo oryginał podsuwa zapożyczenia z
                                            innych tekstów,wg teorii,że tak naprawdę książki ze sobą rozmawiają,a mądry
                                            czytelnik zawsze czyta palimpsest.I Stiller to pokazuje:nawiązania do "Alicji w
                                            krainie czarów",do powieści drogi,parodie chwytów pisarskich "Tekst
                                            Humberta","Annabel Lee" Poego.Mnóstwo pomysłów na przeczytanie Lolity,ale ja
                                            już nie pamiętam,rzecz jasna.U Kłobukowskiego widzę"Prostą historię".Ale
                                            czepiam się teraz,można go przecież nie lubić.A cztyałaś różne warianty
                                            przekłdu"Mechanicznej pomarańczy"Burgessa w wydaniu Stillera?Jeśli nie,to może
                                            taki Ci się spodoba?Ale nie będę już bardziej namolny,niż jestem!

                                            Dzięki za Twoją definicję młodości! Coś mi się wydaje,że tak naprawdę młode
                                            potrafią być jedynie kobiety.Faceci z wiekiem stają się cynikami,a z kobiet
                                            bije niepojęty spokój.Czasem się zastanawiam,jak Wy to robicie,co? ;))
                                            Pozdrawiam.
                                            • Gość: Petra Re: troszku dziesiatego groszku part II IP: *.chello.pl 12.12.03, 16:33
                                              Ale widzisz,sam piszesz,ze to cos odnajduje się dopiero za drugim czy trzecim
                                              razem.W moim przypadku jest tak,ze mój okret nie dopłynął nawet po raz pierwszy
                                              do portu,a co tu mówić o drugim czy trzecim.Utonęłam nim dobiłam do brzegu.No
                                              nie mogę,nie mogę przez niego przejść.Może to co mam w pamięci"poryjkować" nie
                                              wiem,a moze jestem po prostu na tego gościa uczulona.A moze zwyczjanie musi
                                              dojrzec,nie wiem.
                                              Ale wiesz co,przez tą polemikę aż zachciało mi się usiąść do niej jeszcze
                                              raz,do obu przekładów.Moze przejdę,moze nie.Musze wyszukać wersję oryginalną.O
                                              tą z przyjemnoscią też zahaczę:)
                                              Masz rację,Eco jest nieco rzekłabym sentymentalny,jesli tak to można nazwać.
                                              Ale mimo wszystko wolę Nabokova.Dla mnie gość jest genialny,[z przymruzeniem
                                              oka,oczywiście]
                                              Nie,nie czytałam Burgessa;od jakiegoś czasu przemyka między myslami,ale jakos
                                              tak było,ze się "mijaliśmy".W każdym razie jest na liście,jest w kolejce:)
                                              A co powiesz o tej pomarańczy? mozna się zapomarańczyć????
                                              a propos- nowy Grisham dziś wyszedł!!!!!!!!!!!
                                              jestem ciekawa opinii.

                                              Eee tam,każdy jest młody na swój sposób;zwariowany;szalony;w każdym
                                              wieku,niezaleznie od płci.Nie mozna tylko dac się przytłoczyć.A tak:)
                                              kobieta zawsze będzie młoda,bo jest piękna:)
                                              a kobiece piękno jest piękne na swój sposób w każdym wieku;są po prostu różne
                                              obrazy piękna.
                                              taaaaaaaa

                                              no to pa
                                              całus
                                              P.



                                              • Gość: mik Re: ksiezniczki na groszku jedenastym i czwartym IP: *.mad.east.verizon.net 12.12.03, 17:38
                                                Poniewaz, jak widze, zaczela sie arystokratyczna kurtuazja,
                                                trzeba nam bedzie Petre z dworskimi honorami podejmowac,
                                                a juz widze, jak Cie, Petra, ten Stillerowy przeklad Tomka
                                                uwiera, mimo pierzyniastych podkadzan.
                                                Niech nam beda dwie ksiezniczki, bo tam na dole
                                                samotna STAUA na czwartym groszku sie biedzi.
                                                Podsylam tu opis "Mechanicznej", moze Ci sie przyda.
                                                Ja znam tylko film Kubricka. Moj przyjaciel pewien
                                                obstaje nieugiecie przy twierdzeniu, ze ten film jest zakamuflowanym
                                                portretem Beethovena. Zas ja mu w rewanzu zaaplikowalem solidnie
                                                udokumentowana opinie, ze "Oczy szeroko zamkniete" to kamuflaz
                                                "Alicji w krainie czarow". On sie watpliwie odnosi do mojej opinii,
                                                ja do jego.
                                                Znalazlem w sieci powazniejszy niz ten ponizej opis i ksiazki i filmu,
                                                ale bardzo dlugasny i najwyzej moge zamontowac link, bo nie ma co
                                                rozciagac postow. Ten i tak jest ogromniasty.





                                                Mechaniczna pomarancza / Anthony Burges

                                                Ksiazka powstala w 1962 roku. Jest ona obrazem antyutopi (=dystopi) swiata
                                                ktory trudno osadzic w jakichkolwiek ramach czasowych poza bliskimi
                                                terazniejszosci. W naszym kraju borykala sie z cenzura zabraniajaca jej
                                                wydania. Taki negatywny efekt na nasze wladze wywarl film Stanleya Kubricka
                                                powstaly na owej ksiazce (w angli po wzroscie przestepczosci wywolanym ta
                                                produkcja przestana wyswietlac ten obraz). Na potrzebe tlumaczenia polskiego
                                                Robert Stiller stworzyl slang polsko-rosyjsko-angielsko-niemiecki. Wynika z
                                                tego moja drobna irytacja pierwszymi stronami, gdy musialem parenascie razy
                                                zernac w tyl do slowniczka. Ale to mija i czuje sie klimat slowianski tych
                                                neologizmow. Zdanie zaczerpniete z tekstu dobrze oddaje atmosfere ksiazki.
                                                Jest to opis Jezusa: jakis grzdyl swietojebliwy, gologuzy i obwisly na krzyzu.

                                                Gdy poznajemy glownego bohatera ma on zaledwie 15 lat, lecz nie jedno na
                                                swoim sumieniu. Jego mlodziencza, choc z pewnoscia nie czysta osobowosc jest
                                                juz naznaczona grzeszkami. Alex wraz z grupa swych druchow: Jolopem, Pete i
                                                Georgiem tworza bande, pod jego przewodnictwem. Chociaz najmlodszy z calej
                                                czworki okresla czym beda sie zajmowac tego wieczoru, czy bedzie to zwykla
                                                kopanina, rabunek, gwalt, gwalt zbiorowy, czy moze napasc. Jego wola porusza
                                                kumpli do dzialania. To on najwprawniej z nich posluguje sie brzytwa, wiec on
                                                rzadzi. Nawet ktos tak zwyrodnialy jak Alex ma rodzicow, traktuje ich z gory i
                                                trzyma pod trepem, ale to ciagle oni zapewniaja mu jego kat. Ten jego kat jest
                                                miejscem poswiecania sie jego pasji - muzyce powaznej. Troche trudno w to
                                                zamilowanie uwierzyc chocby znajac jego stosunek do czegos takiego jak
                                                ksiazka, ale jednak Alex to entuzjasta i to calkiem ze spora doza wiedza we
                                                lbie. Oczywiscie trzeba uwzglednic w tym wszystkim, ze muzka doprowadza go
                                                rozkoszy i fizycznej i psychicznej. Maly Alex, nasz Ukochany Gawedziasz w
                                                koncu tez sie zestarzal i ustatkowal, ale to dopiero pozniej.

                                                Fabula Mechanicznej pomaranczy jest podzielona na trzy czesci, ktore sa
                                                rownoznaczne z trzema odmiennymi etapami zycia Alexa:

                                                Czesc pierwsza

                                                Mlody Alex szybko narozrabial wraz ze swym gangiem, doprowadzili nawet do
                                                smierci w wyniku szoku pewnej dziewuszki po zbiorowym gwalcie na niej. Nasz
                                                Ukochany Bohater, jest ostrzegany przez kuratora, ze w koncu sie doigra, i tak
                                                bedzie. W bandzie panuje niezgoda wynikla z klutni o pierwszenstwo, jak na
                                                razie Alex ciagle pozostaje na topie. Chlopcy chca obrabowac stare pruchno
                                                mieszkajace jedynie ze swymi kotami w bogatej dzielnicy. Cos nie wychodzi,
                                                policja przyjedza, a stara baba umiera uderzona przez Alexa w glowe.
                                                Nastepnych 14 lat Alex ma spedzic w wiezieniu.

                                                Czesc druga

                                                Alex powoli fagasuje sie kapelanowi wieziennemu, ale uklady w celi ma calkiem
                                                dobre i przy tym nikt nie dobiera mu sie do dupy. Zyje kombinujac, czyta
                                                troche Biblie. Do przepelnionej juz dwukrotnie celi dokladaja jeszcze jednego
                                                wieznia. Alex w noce budzi sie obmacywany przez tego gnoja. Reszta chlopakow z
                                                celi wstawia sie za naszym wiezniem i piora zbocza, Alex przesadza i tamten
                                                rano jest zimny. Jako przypadek beznadziejny nasz seksolatek poddawany jest
                                                eksperymentalnej kuracji po ktorej po dwoch tygodniach ma wrocic jako
                                                zresocjalizowany czlowiek do spoleczenstwa, ktory w dodatku nie bedzie w
                                                stanie czynic zla. Po dwoch latach wiezienia i czternastu dniach chorej
                                                kuracji Alex wychodzi.

                                                Czesc trzecia

                                                Alex chce wrocic do domu, tam jego pokoj zajmuje lokator, dla niego nie ma
                                                miejsca. Chce popelnic samobojstwo poniewaz po kazdym kontakcie z brutalnoscia
                                                a nawet przez przypadek ze swoja ukochana muzyka dostaje bolow i mdlosci.
                                                Wpada w wir przeszlosci kora oddaje mu za swe krzywdy i tak laduje pobity
                                                przez policje w domu kobiety ktora zgwalcil. Jej maz nie poznaje go i
                                                ubolewajac nad smiercia swej zony opatruje mu rany. Ten pisarz pragnie
                                                wykorzystac Alexa w kampani przeciwko rzadowi, w tym celu przekazuje go
                                                opozycji co konczy sie proba samobojcza juz siedemnastoletniego chlopaka. W
                                                szpital Minister Spraw Wewnetrznych, ten ktory wpakowal go w cala te kuracja
                                                zapewenia mu powrot do stanu poprzedniego i dobra prace. Alex powraca do
                                                porzedniego trybu zycia, ale zaczyna go to nudzic. Spotyka swego starego
                                                kumpla z bandy wraz, co wydaje mu sie nieprawdopodobne zona. Alex uswiadamia
                                                sobie ze dorosl i pragnie zycia rodzinnego.



                                                Ta ksiazka jest ciekawa. Mozna z niej wyciagnac wiele. Niektore tematy ktore
                                                ona porusza to wolnosc jednostki, etyka, granice ingerencji w ludzkie zycie,
                                                problemy roznicy pokolen, problemy trudnej mlodziezy i pare innych. Osobiscie
                                                najbardziej cenie z tego akcenty anarchistyczne i wyzolencze, jednak nie moge
                                                zaprzeczyc wyjatkowosci podejscia do tematu przyszlego (niedluga
                                                terazniejszosc) rozwoju mlodziezy i stosunkow miedzy spolecznych.

                                                Zaluwazylem, ze ten specyficzny jezyk, ktory zaciemnial odbieranie scen
                                                spowodowal u mnie mniejsze poruszenie brutalnoscia.

                                                Mialem problem, czy twierdzic ze jest to fantastyka, ale sadze, ze tak.

                                                I to calkiem niezla (jedna z lepszych)



                                                Swooosh


                                                • Gość: Petra Re: ksiezniczki na groszku jedenastym i czwartym IP: *.chello.pl 13.12.03, 18:01
                                                  Wiesz fajnej metafory użyłes,ale szczerze mówiąc
                                                  ze mnie taka księzkiczka,jak z baletnicy krakowianka:)
                                                  i o ile topsze pamiętam,owa księzniczka była bardzo grymaśna
                                                  a to kaurat jest cuć,co tępie:)
                                                  ale miło było.
                                                  Wiesz co,dośc dobry opis,w sumie mówi bardzo wiele,wystarczająco tyle
                                                  żeby zachęcić, bądź zniechęcić
                                                  ale ojejkuuu znofu Stiller:)
                                                  no spróbuje,no nie obiecuję.
                                                  uh,zapowiada się ostra walka
                                                  żartowałam,nie będzie tak źle.
                                                  Szczerze??? jeśli chodzi o filmy to mam nie wiele do powiedzenia na ten temat,
                                                  uwierzysz lub nie,ale z braku czasu
                                                  kompletnie ich nie oglądam
                                                  nie wspominając,ze kina odwiedzam moze ze dwa razy do roku;
                                                  więc generalnie wniosków na ten temat z Tobą nie wymienię.
                                                  wstyd,Petra wstyd.
                                                  no cóż.
                                                  To ja w imię rewanżu pogilgoczę wasze Chłopcy męskie ego- fajnie mi się
                                                  polemizuje:)
                                                  taaaaaaaaa
                                                  groszki? groszki? tak???
                                                  P.
                                                  pozdrawiam.

                                  • Gość: Petra Re: troszku dziesiatego groszku IP: *.chello.pl 11.12.03, 19:43
                                    Mik, Nabokova da się czytać;naprawdę.
                                    c.d.n.
                                    P.
                        • staua Re: groch czwarty 11.12.03, 18:15
                          Jasne, to styl troche Chwina, troche Mysliwskiego, widac, ze autorka duzo czytala i ze umie pisac po
                          polsku (pewnie w szkole dostawala szostki), ale oryginalnosci w tym opowiadaniu malo. Ale
                          przyjemnie sie czyta, to prawda.
                          • Gość: mik Re: dwunasty groszek w zebach tu przynosze IP: *.nwrk.east.verizon.net 14.12.03, 10:26
                            Petra, nie bede Cie na zadne rozwazania namawiac,
                            bos sie, widzialem, niedawno zameczyla NOStalgia ANIola.
                            Jak wy, czytelnicy niezlomni, macie zdrowie do czytania
                            podobnych ksiag? Przeciez od samego tytulu pada sie na wznak,
                            a po angielsku rownie bolesciwy. Jaka w tym jest slodka tajemnica?

                            ze dwie porady praktyczne - jesli chcesz znalezc watek o "lovely bones"
                            idz do gory strony na tym forum i kliknij haslo "wyszukiwarka",
                            potem dzialaj wedlug instrukcji;
                            wlasnie w ten sposob znalazlem, ze STAUA juz kiedys opisala
                            te kosci kochane;
                            wiem, ze dysponujesz szybkim internetem, nie zajmie Ci to duzo czasu;
                            i nie jestem "wrozem", ze to wiem - widze po prostu, ze masz chello,
                            a STAUA pisze zza oceanu najwyrazniej bo w adresiku sa niepolskie
                            symbole - ot, widzisz, wszystko proste;

                            I to bedzie moj juz ostatni groszek - zabieram sie do czytania
                            "Walizki" i paru innych rzeczy Dowlatowa w oryginale, bo Rosjanie
                            maja wspaniala bibl. na internecie.
                            pozdrawiam
                            • Gość: Petra Re: dwunasty groszek w......oj,to juz koniec:( ?! IP: *.chello.pl 14.12.03, 16:09
                              Tak,urocze "Lovely bones" prawdziwa gratka dla tłumacza;Podam jeszcze inny Bone
                              cold - innej autorki;ciekawi mnie skąd sie biora te pomysły;niesamowite,jednak
                              kobiecy umysł potrafi spłodzic tak wiele...
                              Hm...dlaczego coś takiego wpadło w moje łapki?/ ano dlatego,ze byłam ciekawa
                              jak autorka wybrnie i ukaże świat zywych oczami umarlaka.Nie wybrnęła.
                              Fakt,czytam wszystkoGrishamy,Ludlumy,Woolfy przeplatają się na moich półkach z
                              Segalem,Parsonsem,czy SPindler itd.Wymieniac mozna by tak długo.Pytanie
                              dlaczego??? hm...a to juz prywatny sekrecik....
                              Szukałam watku o Lovely bones bo pamiętam,że wspomniane coś było o
                              tłumaczce,podane były fragmenty.chcę skonfrontowac,czy mam podobne
                              odczucia.Taaak....

                              a moze by tak miast groszku, ziarnko do ziarnka.....

                              pzdr.
                              P.
Pełna wersja