moje ulubione fragmenty prozy

IP: *.nwrk.east.verizon.net 15.12.03, 15:36
Nazwy - bardzo ważny element, zapewne nieraz decydujący o odbiorze w stopniu
niewiele mniejszym niż bujność opisów czy nasycenie dzieła dialogami. Nazwy
to rezerwuary skojarzeń. I pewnie na każdego działają inaczej.



Jesteśmy skazani na wspomnienia migoczące na synapsach,


Dorosłemu można po prostu rzucić faceta z
brodą i wystarczy,


ale całość przez tą uniwersalność jest trochę płaska i mało "figlarna" ;



Ponieważ to wykracza poza topic, podam Ci tylko dwa namiary


kiedy wymawiam/myślę o imieniu jednego z nich,
natychmiast język/umysł podsuwa mi drugie.


Podziwiam bardzo szczerze
autorow takich ja Sapkowski czy Lem, ktorzy sami wymyslaja nazwy i imiona
swoich bohaterow.

Bohaterowie powinni nazywac się iezwykle i kosmopolitycznie,

Niby prawdopodobne (powiedzmy
w 95%), ale w swej masie tworzące zaiste niecodzienny koloryt.


Jeżeli chodzi o miejsce, to np. jeżeli jest to miasteczko w Polsce, to musi
nazywać się Bolejewo. Takie ani duże, ani małe (nie ma ani uroku gwarnej
metropolii, ani spokojnego wdzięku małego miasteczka). Wśród błot leży. I
lasków cherlawych. Stacja kolejowa jest, a w niej bar. I bigos w nim. Sklepy
są, szkoły, nawet urzędy, ale wszystko jakieś nieprzekonywujące: sklepy mało
sklepowe, urzędy nieurzędnicze. Ludność taka jakaś też. Na rowerach czarnych
jeździ po tym Bolejewie, nie bardzo wiadomo po co
Pełna wersja