heroina20
15.12.03, 21:14
Czy mnie jeszcze pamiętasz a może zapomniałeś.
Może nie chcesz pamiętać.
Myśli uciekają mi przez głowę oddalają się i przepadają w niemocy.
Chce pamiętać chce znowu czuć i żyć czy to tak wiele.
Z każdym dniem kiedy moje oczy się otwierają widzę tylko pustkę.
Zniszczony kraj zniszczonych ludzi i praw które zgwałcone umierają
na chodniku przechodzi koło nich mnusto ludzi ale nikt im nie
chce pomóc..
Bo po co możemy ustalić nowe które w obecnej chwili są dobre a
jak się znudzą to też je sprofanujemy, i może jeszcze na tym
zarobimy.
Komu tak naprawdę zależy jeżeli nikomu się nie chce i nikt nie
czuje się odpowiedzialny.
U nas jest tak wszyscy są zainteresowani teoretycznie ale
jeżeli chodzi o praktykę to nie widzę chętnych.
Miałam sen byłeś w nim tak sądzę dlaczego mi nie chciałeś pomóc
dlaczego mnie nie broniłeś opadłam bez sił i nikt mnie nie
podniósł nie wskazałeś mi drogi nie próbowałeś niczego zmienić i
nic naprawić po prostu mnie opuściłeś.
Jestem sama sama dla siebie i tylko z sobą.
Włączyłam telewizor, jest jakieś zebranie nie wiem o co chodzi nie
rozumiem widzę tylko człowieka w biało czerwonym krawacie coś mówi
nie, teraz siedzi i obserwuje któremu zwierzaczkowi dać nagrodę a
którego ukarać, jego krawat komponuje się z biało czerwoną ścianą
z jakimś ptakiem, nie lubię cyrku. Wyłanczam
Siadam wygodnie w fotelu w jednej ręce papieros w drugiej drin i
zaczynam się zastanawiać co mam często w zwyczaju.
Główna konkluzja do której doszłam to że szklanka jest już pusta,
lecz niestety nie chce mi się w stać i napełnić ją od nowa bo
po co i tak za chwile będzie pusta.
Klasyczny przykład niemocy i całkowicie logicznie uzasadnionej.
Po co sprzątać jutro i tak będzie więcej brudu.
Po co się uczyć jeżeli wiedza boli.
A w końcu po co żyć jeżeli się nie ma po co.
"Dlaczego odebraliście mi rentę" -za niedługo umrzesz po co ci to,
przysłużysz się społeczeństwu dzięki tobie zalakujemy dziurę budżetową.
A jak umrzesz z głodu to może nawet twoja rodzina dostanie medal
za poświęcenie się w sprawie ogółu tylko posrebrzany bo na inny
nas nie stać bo przeciesz pan premier musi dostać swoją dietę
Podnoszę swój tyłek z fotela rzucam peta na dywan biorę kurtkę z
przedpokoju i już mnie nie ma długa przed siebie biegnę chcę
uciec, spytasz przed kim ? Przed sobą przed myślami które drążą mój
umysł przed niemocą która jest straszna i mnie dogania i mam
nadzieje że może tera poskładam swoje życie cegiełka po cegiełce
kamyczek za kamyczkiem.
Kurwa!!!! mój mur znowu runą.
-A czego się spodziewałaś.
Krzyknął zamną menel spod super sama, których nie brakuje na
naszej ulicy.
Co dwa metry to inny niemiecki, amerykański, w środku szczęśliwe
rodziny "pracujące" których jedyną rozrywką jest robienie zakupów w
zagranicznych marketach które wykorzystują pracowników nie płacą
podatków i niszcz polską gospodarkę.
A pod sklepem żule na końcu ulicy stoją ruscy z fajkami i innym
sprzętem po którym całkowicie można się wyluzować i najważniejsze
zapomnieć.
-Ja co chwile układam swoje życie od nowa i co chwile jak to
nie zabraknie drewienek to znowu ktoś w nią kopnie i się burzy,
albo uzbieram na wino i zapominam o budowaniu.
Przystanęłam chwile żeby mu się przyjrzeć, mijam go codziennie
kiedy idę do szkoły ale nigdy mu się nie przyglądałam nawet nie
wiem jak się nazywa a widzę go codzienni od dobrych paru lat.
Patrząc mu w twarz widzę starego zmęczonego człowieka który w
poszukiwaniu wymówek przebił wszystkich jest nie potrzebny zbyteczny
a nawet zostałby chętnie usunięty przez dzielnicowego.
No nic idę dalej chciałam biec, ale chciałam to za mało.
Włucze się przez brudne uliczki o których już dawno cały świat
zapomniał spotykam tylko małolatów z woreczkami wypełnionymi żółtą
substancją.
Trzymają je bardzo blisko siebie i patrzą się na mnie ze strachem
jak bym chciała zabrać te woreczki a szczególnie jeden szczeniak
przyciska swój woreczek do twarzy tak kurczowo że nawet jakbym
miała rozwieracz to bym nie dała rady oddzielić woreczka od jego
nosa.
Mijam polską zakapturzoną młodzież która ma w tej chwili niezłe
jazdy.
Siadam w końcu na ławce przy murze wielkim szarym murze na którym
zapisana jest cała historia i przypominam sobie co mówił mi ksiądz
jak byłam mała, mówi tak pięknie o Bogu i mu uwierzyłam chciałam
mu wierzyć że Bug mnie kocha że mi zawsze pomoże.
Ale teraz już wiem ksiądz mnie okłamał Bóg jest abstrakcją nie
istnieje a nawet jak istnieje to mnie nie kocha.
Nie było go kiedy ojciec zostawił mnie z matką i wychodząc
stwierdził że jesteśmy pojebane.
Gdzie był kiedy Natalia umierała?
Gdzie jest kiedy moja dusza umiera i najbardziej go potrzebuje?
Cisza, nie śpiewają ptaki drzewa nie szeleszczą.
Widzę tylko ludzi którzy cały czas się śpieszą praca, rachunki,
impreza.
Czuje smak słonej łzy która spływa mi do ust, zostawiając po
sobie ciemną kreskę na moim policzku, ścieram ją i już jej niema
ja też za chwile zniknę jak ta kreska, albo przynajmniej mam taką
nadzieje.
Ludzie przeciesz żyją nadzieją to ich bateria i coś do czego dążą
przez całe życie, banalne zbyt banalne dla mnie.
Wyciągam paczkę Malboro z mojej kieszeni wyciągam jednego papierosa
i zapalam go z wielką trudnością odpalając zapałkę ale w końcu
umieszczam peta w ustach i już wszystko jest dobrze.