Pamietniki-Leni Riefenstahl...

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.03, 22:03
No właśnie. Czy ktoś z was zaopatrzył się w tą książkę?czytałam recenzję z
Rzeczpospolitej i bardzo się cieszę, że to zrobiłam.
Jakie są wasze odczucia po ewentualnym przeczytaniu tej książki?

J.
    • hajota Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... 20.12.03, 22:28
      Książkę tylko przekartkowałam w Empiku. Nie potwierdziły się zarzuty recenzenta
      Rz, jakoby tytuły gazet niemieckich były w niej podane po angielsku. To znaczy
      może sporadycznie zdarzyło się coś takiego, czego nie zauważyłam, ale nie jest
      to reguła.
      Przetłumaczenie książki z przekładu angielskiego, a nie z niemieckiego
      oryginału, uważam za ciężki błąd w sztuce. Natomiast porównywanie przez
      recenzenta RZ tekstu polskiego z niemieckim jest pewnym nadużyciem, bo nie
      wiemy, które błędy popełnił polski tłumacz, a które znalazły się pierwotnie w
      angielskim przekładzie (np. zrobienie doktora Sorge z niemieckiego słowa Sorge).

      Odsyłam do dyskusji na forum Wydawnictwa i ich obyczaje:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=9709844
      • Gość: Ja Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.03, 23:07
        Dzięki za info :) kurcze, to bardzo ciekawa historia z tym wydaniem. Muszę
        powiedzieć, że taka reklama zarówno książki jak i samej autorki jest czymś
        nieapetycznym....

        >Przetłumaczenie książki z przekładu angielskiego, a nie z niemieckiego
        oryginału, uważam za ciężki błąd w sztuce
        -zgadzam się z Tobą w caaałej rozciągłości!!
        możnaby to nazwać profanacją, ale powiedzmy sobie szczerze: pieniądz rządzi
        światem, a skoro sam dyrektorek marketingowy przyznał, że zależało im na
        wydaniu przed świętami, no to pytań nie mam. Wiem jedno, wydawnictwo
        pt: "Świat książki" dało ciała, i na pewno będę unikać ich wydań!!!

        PS załatwiam sobie właśnie tą książkę w języku angielskim i muszę powiedieć,
        że jestem bardzo ciekawa, co i JAK tam będzie napisane !
        Wiem też,że polskiego wydania na bank nie kupię. Będę czekać na kolejne,
        PORZĄDNE wydanie... może takie się pojawi :) a może sama przetłumaczę ;) hihi

        pozdrawiam wszystkich poruszonych tą sprawą ;)

        WESOŁYCH ŚWIĄT !!
    • polly-jean Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... 22.12.03, 12:22
      Przymierzalam sie do kupna, ale to co piszecie mnie zniecheca. Szkoda, ze
      tlumaczenie jest nierzetelne.
      • hetacus Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... 22.12.03, 13:37
        Byłem kilka dni temu na dyskusji o niemieckim kinie z czasów nazizmu. Prof.
        Andrzej Gwóźdź z Uniw. Śląskiego zjechał przekład maksymalnie. Powiedział
        właśnie, że tłumaczenie jest niechlujne. Ciekawostka mała - prof. Gwóźdź był
        jedynym Polakiem (prawdopodobnie) na pogrzebie Riefenstahl... .
        • dada7 kwestia tłumaczenia 22.12.03, 17:26
          Ciekawi mnie w tej sprawie kilka punktów:

          1) dlaczego Świat Książki (czyli niemiecki Bertelsmann) nie tłumaczył z
          niemieckiego? Może prawa z wydawnictwa angielskiego były tańsze? A może z
          jakichś przyczyn nie mogło się dogadać z właścicielem niemieckich praw?

          2) dlaczego w/w wydawnictwo, które chyba nie należy do najuboższych, nie stać
          na opłacenie dobrego redaktora/konsultanta. Przecież gdyby np. prof. Gwóźdż
          przeczytał tę pozycję, zanim ją wydano, to może dałoby się poprawić tłumaczenie
          w stopniu przynajmniej dostatecznym.
    • hajota Ciąg dalszy 27.12.03, 13:57
      ... dziś w Rzeczypospolitej:
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031227/kultura/kultura_a_5.html
    • Gość: plutonka Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.12.03, 17:12
      zaczęłam czytać... język niestety bardzo infantylny i skrótowy. Literacko
      miernie , ci do wartości tzw. poznawczych to jeszcze się okaże. Jakoś nie lubię
      leni po tych kilkunastu kartkach. Mam mieszane odczucia bo pisze o sobie w
      sposób jakiś taki mało obiektywny skupiając się głównie na swoich niezliczonych
      talentach, umiejętności zamieniania w złoto czegokolwiek się dotknie i tabunie
      rozhisteryzowanych adoratorów, co marzą o ucałowaniu jeno rąbka jej spódnicy.
      Megalomania w złym guście. Żadnej głębszej analizy czasów i zjawisk, a szkoda.
      No ale przecież jeszcze dużo do końca, to tylko wstępne refleksje czytelnicze.
      Coś mi tu w ogóle śmierdzi jakimś Nadczłowiekiem i rasą panów. Niestety.
      • Gość: galare Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 15:57
        Zgadzam się. Przeczytałam kilka fragmentów - egocentryzm i infantylizm Leni
        mocno mnie irytuje. Ale chciałam dostać książkę pod choinkę no i mam... Na całe
        szczęście mam zwyczaj czytania kilku książek, więc jak tylko mnie coś odrzuca,
        to poczytam sobie biografię Astrid Lindgren albo Między panem a plebanem.
    • blue_valentine1 Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... 02.01.04, 14:09
      Duzo sobie obiecywalam po tej ksiazce, ale lektura denerwowala mnie coraz
      bardziej. Pomijam fakt, ze wszyscy mezczyzni padali jej do nog i marzyli o
      niej dniami i nocami, ale fragmenty dotyczace wojny doprowadzily mnie do
      furii. Ta ciagla chec wygarniecia Hitlerowi i zapytania go o Zydow, ale brak
      ku temu sprzyjajacych okolicznosci; teksty Hitlera o tym, ze nie mozna zabijac
      ludnosci Warszawy; wreszcie wyjatkowo nieudolne tlumaczenie calej sytuacji w
      miejscowosci Konskie - jasne, widziala masakre, ale nadal, jak nieswiadoma
      niczego idiotka, usilowala to jakos tlumaczyc; o sprawie Romow nawet nie mam
      sily pisac...
      Studiowalam filmoznawstwo, wiec na dokumenty Leni patrzylam i patrze z
      naboznym skupieniem i zachwytem - talentu odebrac jej nie mozna. Natomiast
      jako osoba jest dla mnie odrazajaca. Nie twierdze, ze byla zarliwa
      zwolenniczka faszyzmu, ale nigdy nie uwierze, ze nie miala pojecia, co dzialo
      sie w czasie wojny. Byla zbyt blisko faszystowskich szych, zeby pozostac
      nieswiadoma.

      --
      "Robic dzieci - rzecz arcyswietna; miec je - co za niesprawiedliwosc!" (Sartre)
      • hokusai Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... 05.01.04, 21:44
        Przylacze sie do przedmowcow w narzekaniach nad przekladem - niechlujstwo i
        niedbalstwo, tytuly tlumaczone z angielskiego, Issey Miyake to kobieta etc.
        Natomiast tresc mnie wciagnela, uwazam ze to ciekawy przyczynek do genezy
        opetania (chociaz prozno szukac tam odpowiedzi na wiele pytan), szanuje jej
        talent i ciekawe sa obszerne fragmenty poswiecone jej pracy, spojrzeniu na
        sztuke, film. To ze mezczyzni padali jej do stop - duzo tych wzmianek, ale
        patrzac na jej zdjecia nie uwazam tego tylko za "wishful thinking" autorki.
        obrzydliwa jest natomiast kwestia jej fascynacji nazizmem, Hitlerem - jej
        nahalnego szukania kontaktu z fuhrerem i caly czas to usprawiedliwianie
        wlasnego postepowania.Bardzo intensywnie usiluje umyc rece, ale z miernym
        skutkiem. Przypomina troche kajania sie naszych luminarzy kultury ugryzionych
        przez stalinizm (tylko talentu BOzia mniej im dala). Ale pomimo tego, ksiazka
        pokazuje ze Niemcy nigdy jej nie wybaczyli nazistowskiej fascynacji i gnebili
        ja za to do konca. Wiec jest jednak sprawiedliwosc na swiecie! Ja polecam te
        lekture, bo jest swiadectwem opetania i obrazem historycznym.
        • jottka nonie 05.01.04, 22:11
          hokusai napisała:

          > ksiazka pokazuje ze Niemcy nigdy jej nie wybaczyli nazistowskiej fascynacji
          i gnebili ja za to do konca. Wiec jest jednak sprawiedliwosc na swiecie!



          to za ryzykowne stwierdzenie - wielu twórców, którzy się ciężko odrażających
          czynów dopuścili za hitlera, szybko zostało przez niemców 'zrehabilitowanych',
          a raczej nigdy szykanowanych nie było. raczej panowała zmowa milczenia typu my
          nic nie wiemy, a w ogóle o co chodzi

          riefenstahl była wygodnym celem - kobieta, do tego piękna, utalentowana,
          bezczelna, no i rzeczywiście w hitlera swego czasu zapatrzona. w życiu sie do
          żadnych win nie przyznała, więc denerwowało to, że 'nawet sie pokajac nie
          chce'. ale ona nie nakręciła 'żyda sussa', tylko 'triumf woli', co by nie
          mówić - filmy zdecydowanie inne w wymowie i innego kalibru.

          a veit harlan w latach 50tych wrócił do reżyserii i niemcom to jakoś nie
          przeszkadzało
          • smia Re: nonie 07.01.04, 16:38
            mysle, ze za brdzo ja bylo widac z tym jej "ja nie wiedzialam NIC o tym, co
            Hitler robil NAPRAWDE" i na fali ogolnego kajania sie narodu byla po prostu
            czyms, co psulo obraz "nowych Níemiec" tuz po wojnie. i dlatego jej nie
            wybaczyli.
            tak na marginesie, zadziwia mnie niemieckie podejscie do problemu faszyzmu,
            mozna je strescic: "faszyzm byl bardzo zly, przyszli tacy panowie w mundurach i
            kazali sie nazywac faszystami, a potem po wojnie, sobie znikneli". nikt nie
            mowi skad sie wzieli i dlaczego, jak rowniez dalece niepopularne jest pytanie
            sie o to, co sie z nimi potem stalo (ok, dzis sa w wieku starczym i jestem
            daleka od osadzania, ale badzmy uczciwi...). takie male zaklamanie.
            • jottka Re: nonie 07.01.04, 18:31
              smia napisała:

              > na fali ogolnego kajania sie narodu


              to amerykanie robili niemcom demokratyczne pranie mózgu po wojnie, oni sami sie
              wcale do żadnych kajań nie rwali :) to tak w telegraficznym skrócie - potem
              szczęśliwie przyszedł plan marshalla, odbudowa gospodarki, te rzeczy, raczej
              panował model typu lepiej-o-niczym-nie-pamiętać, dopiero pokolenie '68 zaczęło
              odgrzebywać winy rodziców

              riefenstahl uważała, że osobiście krzywdy nikomu nie zrobiła (co uznali też
              alianci, dając jej w końcu 'denazyfikacyjne' papiery, kilka procesów też
              wygrała), a fascynacja hitlerem miała u niej artystyczny wydźwięk i efekty. nie
              komentując takiego stanowiska w świetle historii itp., nie mozna jej jednak
              uznać za jedną z głównych zbrodniarek nazistowskich niemiec, a lubi sie ją tak
              traktować.

              ona raczej traktowała siebie jako człowieka, który z racji talentu ma prawo do
              stawiania się poza społeczeństwem i tego jej nie wybaczono, ale to zupełnie
              inna bajka niż wzruszanie się niemcami, jacy to oni szlachetni, bo tej wrednej
              hilerówie nie chcą darować :)
    • ppatka Re: Pamietniki-Leni Riefenstahl... 03.01.04, 15:00
      hmmm to jednak nie warto kupowac?
Pełna wersja