Gość: Antiburschius
IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl
31.12.03, 18:24
Pewnego wieczoru przy Baker Street, albo Ignotum per Ignotum
Dr. Watson: Sherlocku, jeśli pozwolisz, chciałbym zanotować, w jaki sposób
udało ci się wyjść cało z grożącej osobistą hańbą opresji, kiedy to w sprawie
nieszczęsnej lady Huttonfield byłeś zmuszony w jej stroju uciekać przez park
przed lordem Grishamem, który, jak donosił po ujawnieniu sprawy Daily
Telegraph, "postradał zmysły i dobre maniery po zawodzie miłosnym doznanym od
lady Joanne Huttonfield, swojej kuzynki".
Sherlock Holmes: No cóż, Watsonie, musiałem biec tak szybko, jak tylko
mogłem, jednak Grisham okazał się szybszy, postawiłem więc siłę obdarzonego
mocą dedukcji umysłu przeciw sile mięśni i obrawszy odpowiednie, zacienione
miejsce, zatrzymałem się i podkasałem suknię.
W.: Och, Sherlocku, dobrze, że nie mogą nas usłyszeć damy.
S.: Watsonie, jestem tak daleki, jak to możliwe, od bycia wulgarnym... Tak
więc ów gentleman, widząc moje zabiegi, również zatrzymał się i dając wyraz
swojemu brakowi ogłady, opuścił swe spodnie.
W.: Sherlocku, choć twoja twarz jest, jak zwykle, niewzruszona, napijmy się
whisky, wiem bowiem, że nie jest ci łatwo mówić o tym, nawet po latach, które
minęły od owych wydarzeń...
S.: Ależ Watsonie, w istocie dobrze, że nie ma przy nas dam, bowiem z całą
pewnością nie czułbyś nie dobrze gdyby dama szybciej, niż ty, domyśliła się
nie godzącego w honor wyjścia z podobnie niezręcznej sytuacji.
W.: Mój drogi Sherlocku, jak powszechnie wiadomo, a co potwierdza moje
zdobyte na uniwersytecie w Oksfordzie wykształcenie, sztuka dedukcji jest
damom zupełnie obca.
S.: To prawda, Watsonie. Widzę, że oprócz spisywania naszych skromnych
przypadków, owocnie spędzasz czas i pogłębiasz swoją wiedzę medyczną pilnie
śledząc w żurnalach doniesienia o stanie naszej angielskiej nauki.
W.: Dziękuję ci, Sherlocku, w istocie jest tak. Ponadto bywam regularnie na
zebraniach Medycznego Towarzystwa Jej Królewskiej Mości.
S.: Podziwiam cię, Watsonie. Nie zaprzeczysz, jednakowoż, że nawet kobieta
zdolna jest, w pewnych sytuacjach, do wyciągania prostych wniosków na
podstawie osobistego doświadczenia?
W.: Zaprzeczać ci byłoby, jak zwykle, nonsensem, Sherlocku. Wciąż jednak nie
jest dla mniej jasnym, cóż, co mogłoby być jej pomocnym w pożałowania godnej
sytuacji, w jakiej miałeś nieszczęście się znaleźć, mogłaby wiedzieć dama.
S.: To, mój drogi Watsonie, że dama w podkasanej sukni może biec
nieskończenie szybciej od gentlemana z opuszczonymi spodniami.
Pamięci sir A. Conan Doyle'a i jego czasów
www.poema.art.pl/site/itm_32542.html